2 sposoby na zachowanie pięknych wspomnień!

2 sposoby na zachowanie pięknych wspomnień!

Gdy pojawia się dziecko na świecie wszystko staje się niezwykle wyjątkowe. Każda sekunda wydaje się być na wagę złota. Nie chcesz stracić ani chwili, bo każda jest tą wartą zapamiętania. Z jednej strony nie możesz się doczekać na pierwsze wypowiedziane "mama" albo "kocham Cię". Chciałabyś widzieć już jak Twoje dziecko samodzielnie siedzi, raczkuje i stawia pierwsze kroki. Z drugiej strony jednak chciałabyś mieć możliwość zatrzymania pewnych chwil na stałe, by móc do nich wracać, gdy wspomnienia wezmą górę.

Pierwsze wspomnienie
Pamiętam jak dziś, gdy stałam nad śpiącą na łóżku dwutygodniową Hanią. Obolałe ciało po cesarce dawało o sobie silnie znać, wielkie wzruszenie mieszało się z narastającym zmęczeniem, a łzy szczęścia płynęły mi po policzkach. Dookoła tylko cisza, którą przerywało mruczenie kota i spokojny oddech Hani. Wciąż nie wierzyłam, że zostałam mamą. Wciąż wszystko było dla mnie nowe. Patrzyłam na tą drobinkę i tak bardzo chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie. W tamtym momencie chciałam, żeby ona już sobie została taka maleńka, całkowicie ode mnie zależna, wciąż potrzebująca mojej bliskości. Na samą myśl, że ani się obejrzę, a ona będzie już gaworzyć i raczkować poczułam wielki strach.



Ważne chwile
Te moje hormonalne i pełne wzruszeń huśtawki szybko minęły, a ja poddałam się codzienności. Każdego dnia ten malutki człowiek fascynował i intrygował mnie coraz bardziej. Cieszyłam się jak wariatka na każdy nowy gest, słowo, kroczek, ząbek i zjedzony nowy posiłek ze smakiem. Ach! myślałam sobie - jak można nie zapamiętać tak ważnych chwil w swoim życiu?! Jak można zapomnieć datę wyrżnięcia się pierwszego ząbka i wypowiedzianego po raz pierwszy "mama"? Do tego pierwsze spacery, pierwsze wycieczki, pierwsze uśmiechy i sto innych "pierwszych rzeczy w życiu"... Byłam głupiutka w swej naiwności :) Tych pierwszych razów jest tyle, że pamięć absolutna by tutaj zawiodła! Część z nich owszem, będę pamiętać zawsze, ale jest to zaledwie wierzchołek. Choć tak bardzo chciałam zapamiętać każdą najmniejszą rzecz, to nieco poległam. Gdy odnalazłam zakurzony album maluszka, dawno przeze mnie zapomniany, postanowiłam wysilić wszystkie zwoje i uzupełnić niektóre z zapamiętanych informacji. Kilka luk pozostanie już pustych, ale na szczęście nie jest to duża ilość. Wiem, że jeszcze przede mną masa wspaniałych chwil i słów usłyszanych po raz pierwszy i mam plan, by zapamiętać i uwiecznić ich jak największą ilość.










Idealne sposoby na pamięć
Stawiam w tym roku na kalendarz dziecka i aparat fotograficzny.
1. Kalendarz, niby zwykła rzecz. Wisi przecież prawie w każdym domu. Ale ja Ci polecam ten konkretny - Kalendarz dziecka. Zwykłe kartki z oryginalnymi ilustracjami leśnych zwierząt. To właśnie Ty masz szansę sprawić, by te kartki stały się niezapomnianą opowieścią, w której główną rolę odgrywa Twoje dziecko. Do tego dla ułatwienia, zostały przygotowane naklejki, które pomogą Ci w zapisywaniu wspomnień. Zaznaczaj ważne daty, wydarzenia, niezwykłe chwile, osiągnięcia i wszelkie nowości, które codziennie spotykają Ciebie i Twoje dziecko. Polecam Ci to z jeszcze jednego bardzo ważnego powodu. To nie jest kalendarz masowo wyprodukowany, który możesz kupić gdzie tylko chcesz. To wspaniały pomysł dwóch kobiet, które w swoją pracę włożyły mnóstwo serca. Ja sama tworzę, i wiem jakie to jest ważne, by odbiorca docenił, coś co jest moim dziełem. A już na pewno, gdy jest to spełnienie mojego marzenia lub istny projekt życia.

2. Aparat fotograficzny. Ukochany, wyczekany i zazwyczaj leżący na biurku i zbierający kurz. Dostałam aparat, zgłupiałam, robiłam zdjęcia jak szalona. Po kilku nieudanych próbach, odłożyłam go "by móc się nieco podszkolić". I tak mijał dzień za dniem i tydzień za tygodniem, a aparat był w użyciu jedynie na wyjątkowo ważne chwile i wycieczki. W końcu wzięłam się za siebie. Fotografia to, coś co kocham, a jakiekolwiek nasze rodzinne zdjęcia można było policzyć na palcach jednej ręki. Motywacja wróciła, zaczęłam szperać w internecie, podpatrywać tych sporo lepszych ode mnie, a nawet zdobyć lekcje fotografii, z którymi wciąż zbieram doświadczenie. Chcę zatrzymać te piękne codzienne chwile na zawsze.

Wspomnienie przeszłości
Być może mój wielki sentyment i wrażliwość, sprawiają, że tak bardzo chcę zatrzymać w pamięci tak wiele gestów, uśmiechów, emocji i spontanicznych chwil. Być może też dlatego, że ze swojego dzieciństwa mam zaledwie kilkadziesiąt zdjęć, skrzętnie pochowanych w albumie. A potem dziura. Jedynie to, co zostało ukryte gdzieś głęboko w pamięci. Nie wiem, kiedy zaczęłam mówić, kiedy zrobiłam pierwsze kroki. Nie mam pojęcia jak wyglądałam mając 6, 12, czy 16 lat. Może czasem, gdzieś przez przypadek mignie jakieś zdjęcie klasowe u znajomego, to tyle. Zmieniło się to dopiero odkąd skończyłam lat 18. Wakacyjne czy zimowe wyjazdy, jakieś wycieczki, zaczęły się w końcu pojawiać zdjęcia. Chcę za kilkadziesiąt lat móc usiąść sobie w samotności lub jeszcze lepiej, z całą rodziną przy ciepłym rozpalonym ogniu z kominka i przeglądać album za albumem. Albo z zachwytem przeglądać informacje wpisane w stare kalendarze. Domyślać się, jakie znaczenie miały te lub tamte naklejki lub dziwne rysunki. Dać się ponieść wspomnieniom i widzieć szczęśliwe uśmiechy czy łzy wzruszenia mojej całej rodziny wracającej pamięcią do przeszłości. A potem planować kolejne, jeszcze piękniejsze chwile i czekać na to, co wydarzy się zupełnie niezapowiedzianie.
My, wielcy nieudacznicy - czy jest dla nas szansa?

My, wielcy nieudacznicy - czy jest dla nas szansa?

Mijał rok za rokiem. Każdy łudząco do siebie podobny. Rozpoczynał się zupełnie niewinnie. Plany, marzenia, cele i pragnienia przelane zgrabnym pismem z głowy na czystą kartkę w kratkę. I co roku te same nadzieje, które z hukiem upadały po upływie niespełna trzech miesięcy. Nie miałam najmniejszego pojęcia, że te plany nie miały prawa zakończyć się dla mnie sukcesem.

Jak zostać nieudacznikiem?
Patrzyłam sobie na tą spisaną starannie listę i z całych sił pragnęłam żeby te moje cele w końcu się spełniły. Koleżanka poszła na kurs masażu - masaż wpisany na moją listę. Znajomy zaczął biegać - regularne biegi również dopisane. Ktoś nauczył się francuskiego - też chciałam, wpisane. A jeszcze inna osoba otworzyła własną firmę - marzenie wręcz nie do spełnienia, ale również znalazło miejsce wśród innych na liście. Wiesz co łączyło te wszystkie pragnienia? One tak naprawdę nie były moje. Byłam zazdrosna, że innym się wszystko udaje. Czułam się jak nieudacznik. Oni odnosili sukcesy, byli doceniani, los im ciągle sprzyjał. To nic złego się inspirować. To nie tak, że jak ktoś bliski właśnie rozpoczął naukę hiszpańskiego albo kurs lotnictwa to Ty już nie możesz. To może dać Ci akurat wielkiego kopa do działania. Ale pod jednym warunkiem - musisz tego naprawdę chcieć!

Postanowienia noworoczne

Znajdź swoją drogę
Rok 2016 był dla mnie rokiem przełomowym. Nie mam pojęcia czy ta wściekłość na siebie samą, czy regularne przebywanie z inspirującymi ludźmi czy może totalne przecouchingowanie się podczas serii kilku warsztatów. Może wszystko po trochu. Nie będę się nad tym zagłębiać. Jedno jest pewne, zmieniłam się nie do poznania. W końcu coś tyknęło, a ja weszłam na właściwą drogę. Moją drogę. Choć w głowie ciągle jeszcze masa pomysłów, choć i tak robię kilka rzeczy na raz, wszystkie uwielbiam. Nie straszne mi zarwanie nocy, a potem wstanie razem z pianiem koguta, no dobra może nie tak od razu, tylko po jakiś 3 budzikach, ale jednak :) Nie mam pojęcia czy wyczerpałam limit swojego pecha, a trwał on słowo! wiele długich lat, ale wiem że wiele się zmieniło odkąd po prostu uwierzyłam w siebie i przestałam się oglądać do tyłu. Jest masa rzeczy, których muszę się jeszcze nauczyć, które muszę zmienić i zrozumieć. Ale chyba to jest w tym wszystkim najważniejsze. Móc się realizować, znając już kierunek swojej drogi. Nie musieć tracić czasu na motanie się i walkę z samą sobą. Jestem przygotowana na porażki i przeszkody. Mąż w gotowości, a chusteczki w zapasie :) Ale to chyba normalna kolej rzeczy. Gdyby wszystko szło zbyt gładko, nie mielibyśmy tej satysfakcji osiągając kolejny poziom i przybliżając się do celu. Nieprawdaż?
Zatem z wielką ekscytacją i nieco drżącym głosem mogę powiedzieć: Uwaga Roku 2017 nadchodzę! Mam wobec Ciebie poważne plany, niecne zamiary i głęboko wierzę, że mnie nie zawiedziesz!
A Ty - przyłączysz się do mnie?
Pomaganie przez blogowanie

Pomaganie przez blogowanie

Wychodzę z domu. Zostawiam w ciepłym i rozmemłanym łóżku śpiącą Hankę i męża. Przede mną ponad dwie godziny jazdy samochodem. Pogoda nie sprzyja. Niby jakieś promienie słońca próbują się przebić przez gęste chmury, ale przegrywają z upartą ulewą. Choć oczy się jeszcze kleją, wciskam gaz do dechy - grzecznie trzymając się przepisów, włączam muzykę na full i daję się porwać chwili samotności. Odkąd mam dziecko takie chwile zdarzają się niezwykle rzadko.

pewnamama.pl

Co bloger wiedzieć powinien?
Kierunek Łęczyca. Dojeżdżam na miejsce. Z dala słychać szum rozmów, głośny śmiech i piski kilkorga biegających dzieciaczków. Taaaak, długo czekałam na kolejne takie spotkanie. Rozpoczynamy kubkiem gorącej i aromatycznej herbaty, by następnie zgrabnie przejść do części prelekcji i warsztatów. Na pierwszy ogień wędruje Sławek i próbuje przybliżyć wiedzę niezbędną każdemu blogerowi z zakresu SEO. Dla mnie to nadal czarna magia, ale udaje mi się rozwiązać kilka zagadek. Następnie dajemy wszystkie upust swoim artystycznym duszom i tworzymy wspaniałe dzieła z myślą o naszych najbliższych. Dobra zabawa i świetny humor gwarantowane. A widząc efekt końcowy duma i satysfakcja zapierają nam dech w piersiach :) Pozostając w temacie artystycznym witają nas dwie zakręcone na punkcie DIY dziewczyny. Próbują zarazić nas swoją pasją. Próbują udowodnić nam, że DIY wcale nie takie straszne. Próbują też pokazać, że to może być tanie, łatwe do wykonania, a efekty będą w pełni zadowalające. I wiesz co, w zupełności im się to udaje! :) Teraz, gdy szukam inspiracji i podpowiedzi zaglądam najpierw do Dekostacji - Tobie też polecam. I na sam koniec Iza. Prezentuje nam możliwości Brand24, czyli o tym, jak monitorować sieć. Wszak każdy bloger wiedzieć powinien - co? gdzie? i jak? Głowa pęka od pomysłów. Wiele pytań w końcu uzyskało odpowiedzi. Ostatnie godziny to z pewnością nie była strata czasu. Organizatorka - Lady mami, pod względem organizacyjnym spisała się tutaj na medal!

Blogowy Szał Mam

ahmad tea

partnerzy spotkania

upominki

Warsztaty - smok Ignacy


Idea spotkania
Być może odniesiesz wrażenie, że takie spotkanie to tylko pogaduszki, prezenty i potem - ciach! biegiem do domu. Jednak nie. Na takich spotkaniach zbieramy się po to, żeby pogadać owszem, ale główna idea to pomoc. Wiesz dlaczego cenię sobie ją w takim wydaniu najbardziej? Bo mam całkowitą świadomość komu konkretnie pomagam. Jestem z natury bardzo wrażliwa na ludzką krzywdę i cierpienie i jeśli tylko mam możliwość to nie zastanawiam się ani chwili. Jednak cenię sobie bardzo to, że wiem komu pomagam konkretnie. W tym przypadku przekazane przez partnerów spotkania prezenty licytowałyśmy zażarcie, a wszystkie pieniądze szły na konto Podopiecznego Fundacji Zdążyć z Pomocą. Zebrałyśmy całkiem niezłą kwotę - 4 800 zł. Brawo My!

Bloger nie taki jak go malują
Według wielu osób w obecnych czasach blogerzy to Ci, którzy piszą pamiętniki. Tylko zamiast chować papierowy zeszyt pod poduszkę, przerzucili się na wersję elektroniczną. Albo jeszcze inaczej, to Ci co, to wszystko by chcieli za darmo. Piszą tylko do firm i żebrzą. Żebrzą o cokolwiek, byle tylko dostać za nic. Wiesz, pewnie masz trochę racji. Też znam pełno takich pseudo blogerów. Ale wiedz także, że blogerzy to też ludzie. Ludzie, którzy nie odwracają się widząc ludzką krzywdę. Po tej drugie stronie siedzi być może taki ktoś jak ty - informatyk, nauczyciel, lekarz, sprzedawczyni ze sklepu, to nie istotne. Ten ktoś dzieli się swoim doświadczeniem, służy radą, dzieli się pomysłami, czasem też zmotywuje Cię do działania, czy też podzieli się swoim ulubionym przepisem na sernik. Ten ktoś jest dla Ciebie, a nie przeciw Tobie :)

Uczestniczki spotkania

Do tego spotkania dołączyło wiele firm. Wiele osób zaufało Nam i uwierzyło, że pomożemy. Starałyśmy się z całych sił. Gdy idea słuszna, to nie żal Ci żadnej wydanej złotówki. Wiesz przecież, że to prędzej czy później zaprocentuje. Pamiętaj karma wraca.
Ze swojej strony dziękuję. Zarówno za pogaduchy, ciepłą herbatę i prezenty, jak i za to, że mogłam stać się częścią tego świetnego spotkania i dołożyć swoją małą cegiełkę pomocy.

Sponsorzy spotkania

Mamali Eveline Cosmetics Oillan Eqilibra Kosmetyki AA Rainbow Lyll Ahmad Tea  Oladi Bioxsine Merlo-Dekor Kuferek Pereł AWM Jupi Park Majunto Papiko Monello Gagalu Wydawnictwo Zakamarki Felicea Alegorma Akatja Tilly & Me Otula.pl Kolorowy Świat Katarzyny Be Yourself Deleko Bispol JJ Fashion Handmade Kasi Bielenda Semilac Crochet World Folkstacja Vifon Familie.pl Tron Ouhmania All Bag DekoŚwiat Ewy Maskotkowa kraina Lalki Metoo Sklepik z marzeniami Wydawnictwo Ovo Rękodzieło artystyczne Ewelina Knapik Toly Moje nowe buty Ipanema i Rider Kosmico Linomag Iwostin Lejdi Shepard Emolium Dermaglin Face&Look SofiShop.pl Nowa Era Świerszczyk dla dzieci Szyfoniera Granna Oho Meglio Mizerki Kids Arpex Wydawnictwo Zielona Sowa Ann-spełnione Tiulove marzenie Iglarki  Kamaro Miravena Name me Revitalash Paisley Manufaktura Bab Semco Resibo Rękodzieło Magia Kul Pracownia Rękodzieła „By Melissa” Pierre Rene Mabibi Wypalanka Yapok Minerwa i Sotin Ava Artofis Bajki Personalizowane Takie siakie by Kate Lenny Lamb Koszulkowo Domek Tekturowy Lupomi Patatoy ProBody NaturalnePiękno Ebebe Borsuczkowy Domek Attipas ChrisCosmetics Zuzulove MadeByRuda Pabobo KaMaz Dubi

Patroni Medialni spotkania

Parenting.pl KobiecePorady.pl Moja Łęczyca mojaleczyca.pl Gazeta Lokalna Kutna i Regionu Mamspotkanie.pl Czasdzieci.pl Dzieci.pl Sosrodzice.pl urodaizdrowie.pl

Sponsorzy i partnerzy medialni spotkania
Święta, których nie było

Święta, których nie było

W tym roku gorączka świąteczna mnie skutecznie ominęła. A raczej, to ja świadomie i z pełną premedytacją z niej zrezygnowałam. Kupując prezenty kieruje się potrzebami, marzeniami  i pasjami bliskich. Staram się, by były one odpowiednio spersonalizowane. Nie biegam spocona od sklepu do sklepu, tylko siadam wygodnie z kubkiem ciepłej herbaty w ręku i klikam "kup teraz". Nie odmawiam sobie wizyt w centrach handlowych, bo te sklepowe i kiczowate dekoracje oraz świąteczne piosenki w tle mają jakiś taki niepowtarzalny magiczny klimat. Nie chciałam by mnie ominął.

Boże Narodzenie 2016

Porządki świąteczne
Co roku powtarzałam sobie, że wcale nie będę się tak bardzo męczyła przed samymi Świętami. Że nie będę podpierała się ze zmęczenia brodą, byle tylko odhaczyć kolejną posprzątaną rzecz z niekończącej się listy obowiązków. I tyle było mojego gadania, bo na trzy dni przed Wigilią zakasywałam rękawy, a w domu aż się kurzyło. Każda szafka była wypucowana, całe pranie wyprasowane, okna co do milimetra wymyte, kąty odkurzone a podłogi wyfroterowane. Dzień i noc piekłam pierniczki, byle tylko każdy dostał swoją paczuszkę, bo to przecież miłe. I ostatniej nocy styrana kładłam się nie wcześniej niż o 3 czy 4 w nocy piekąc wcześniej jeszcze ciasta i susząc po ciuchu mokre włosy, by nikogo nie obudzić. A potem następnego dnia rozpoczynaliśmy rodzinny wigilijny maraton, by wreszcie o 23 wrócić do domu na ostatnich nogach.

Okładka magazynu vs. Rzeczywistość
Te Święta postanowiłam zorganizować inaczej. To było spore wyzwanie dla mojej mocno pedantycznej i ambicjonalnej natury. Na trzy tygodnie przed Świętami dom powoli zalewała fala świątecznych dekoracji. Za każdym razem, ten Hankowy wielki szczery uśmiech od ucha do ucha mówił wszystko. Każda wydana złotówka i powieszona dekoracja była tego warta. Do ostatniego dnia przed świętami miałam masę pracy. Zamówienia goniły zamówienia. Przyznaję, dom ogarnęłam z grubsza, a o umyciu okien nawet nie pomyślałam. W przeddzień Wigilii zrobiłam dwie szybkie sałatki na śniadanie, omiotłam spojrzeniem dom i ogarnęłam to, co najbardziej kłuło w oczy. Wieczorem zamiast zakasać rękawy i pucować kąty do nocy, wolałam zrobić sobie gorącą kąpiel, nałożyć maseczkę na twarz i oddać się błogiemu relaksowi. I wcale nie było mi żal. Czułam się wspaniale.
Następny dzień rozpoczynał się świątecznym śniadaniem. Co roku mamy nie mniej i nie więcej jak trzy Wigilie i  to się nie zmieni. Mam trzy siostry. Żebyśmy mogły spędzić w Święta choć trochę czasu bez pośpiechu spotykamy się tradycyjnie u mnie na świątecznym śniadaniu. Dekoracje szybko znikają ze stołu za sprawą małych ciekawych rączek. Starannie zapakowane i równiutko ułożone prezenty szybko przejmują dzieci spod choinki. Strzępki papieru do pakowania latają wszędzie po całym salonie. Słychać piski, wrzaski i okrzyki radości. Najmłodsze w rodzinie wyrywają sobie swoje prezenty z rąk. Wszak nie od dziś wiadomo, że ten drugi prezent jest lepszy, niż własny :) Jakieś jajko leży pod stołem. Jedna z dziewczynek właśnie wylała sok na pół pokoju. Tatuś zniknął za drzwiami sypialni testując swój prezent w spokoju. W tle słychać nawet chwilową kłótnię, która kończy się tak szybko jak się rozpoczęła. I tak co roku. A nawet lepiej... Bo przecież dzieci rosną, będą na pewno pojawiały się kolejne. Spokojniej na pewno nie będzie.

prezenty

prezenty dla dzieci




Świąteczna nostalgia
A ja? Ja z jednej strony myślę sobie, że cudownie byłoby mieć takie Święta jak z okładek najnowszych magazynów. Tam wszystko takie piękne, poukładane, czyściutkie. Każda rzecz, najmniejszy drobiazg do siebie pasuje. Na podłodze nie znajdziesz ani okruszka. Nic nie ma prawa wymknąć się spod kontroli. Tylko.....tylko pojawia się po chwili takie zwątpienie, czy to aby na pewno jest prawdziwe? I tak po chwili udaje mi się ocknąć z tych cukierkowych wizji, omiatam wzrokiem tą moją wesołą gromadę i mimo narastającego hałasu w połączeniu z bałaganem nie oddałabym tych Świąt za nic. Daję się porwać emocjom, pstrykam jak oszalała fotki, z których większość i tak pewnie nie wyjdzie. Pomagam swojemu dziecku z ogromną ekscytacją otwierać kolejne prezenty, mimo, że przecież doskonale wiem, co tam się znajduje. I chłonę każda jedną najmniejszą sekundę. I racja, to zupełnie nie są te cukierkowe Święta przebiegające niczym według określonego scenariusza, ale są w każdym calu prawdziwe, z wielkimi emocjami i łezką w oku. Nawet pomimo tych nieumytych okien :)

A Ty? Za jaką rodzinną tradycję świąteczną kochasz każde Święta? A może planujesz jakąś wprowadzić? :)
Co kupić dziecku zamiast słodyczy?

Co kupić dziecku zamiast słodyczy?

To, że z roku na rok wzrasta liczba otyłych dzieci to niezaprzeczalny fakt. To, że nie jesteś w stanie wyeliminować całkowicie słodyczy z diety swojego dziecka to również prawda. Ale możesz zachować się rozsądnie i podejść do tematu z głową.

co kupić dziecku zamiast słodyczy?

Nie, nie jestem złą matką
Nie lubię, gdy obcy ludzie bez pytania i pozwolenia częstują czymś moje dziecko. Po pierwsze zazwyczaj są to słodycze. Po drugiej z jakiej racji ktoś, kogo nie znam nawet ja, pochyla się nad moim dzieckiem i je czymkolwiek częstuje. Ludzie nie zastanawiają się czy może dziecko jest na coś uczulone, czy może czegoś jeść w ogóle nie może, czy po prostu rodzice mu tego nie dają. Ja za każdym razem reaguję stanowczo, moje dziecko zazwyczaj reaguje albo strachem albo płaczem. Owy ktoś zwykle mierzy mnie surowym wzrokiem i uważa za wariatkę. Powyższe sytuacje zdarzają się na szczęście stosunkowo rzadko. Chwilę się złoszczę, szybko zapominam, nie mam wpływu na ludzi których nie znam.
ALE! Już zupełnie nie rozumiem w podobnych sytuacjach ludzi, którzy generalnie znają mnie i moją rodzinę i wiedzą, jakie mam zasady czy przyzwyczajenia. A to oni zazwyczaj mierzą mnie najbardziej pogardliwym i tępym wzrokiem, nie przyjmując do siebie żadnych moich racjonalnych argumentów. Jestem złym rodzicem i już. Mało tego niszczę własnemu dziecku dzieciństwo!
Naprawdę? Czasem aż nie wierzę, że dożyłam czasów, gdy o wspaniałym dzieciństwie świadczy ilość zjedzonych słodyczy.

Mam swoje zasady
Nie, nie jestem wariatką i moje dziecko choć ma rok i siedem miesięcy je słodycze. Nie mam zamiaru zupełnie wyeliminować ich z diety. Ale czy musi jeść te, w których sama chemia i zło wcielone? Moje dziecko je owoce w kilogramach, nie mówiąc o zwykłym jogurcie naturalnym z ich dodatkiem, domowe babeczki i ciasteczka, a także wiele innych rzeczy. Ma słodyczy pod dostatkiem. Są dni kiedy ma pozwalane na więcej, a są takie, gdy nie daje jej słodkiego wcale.
Czy chcemy czy nie chcemy pierwsze dwa lata życia naszego dziecka są niezwykle kluczowe. To wtedy kształcą się pewne nawyki i przyzwyczajenia. Nie jest tak, że nie da się ich później zmienić, ale po co, skoro można dbać o prawidłową dietę dziecka już od samego początku?
Wiem, co to znaczy walka z nadprogramowymi kilogramami. Wiem, ile trzeba wyrzeczeń, trudu, cierpliwości i motywacji. Zrzuciłam już kiedyś 22 kilogramy. To ciężka droga. Po co moje dziecko ma ją w przyszłości przechodzić? Poza tym otyłość i nadwaga to nierzadko poważne problemy zdrowotne. Może teraz Twojemu dziecku nic nie dolega, ale masz pewność, że za 10 lat nadal tak będzie? Nie będziesz mieć żadnych wyrzutów sumienia?

Rysowanie kredkami

Robienie stempelków

Co kupić dziecku zamiast słodyczy?
Gdy idziesz w odwiedziny do kogoś, kto ma dziecko najtańszym i najłatwiejszym pomysłem jest wejście do sklepu, złapanie batonika tudzież czekoladki i już! I nie idziesz z pustymi rękami.
A wiesz, że są również inne możliwości, równie tanie a sprawiające więcej radości?

1. Naklejki 
Dzieci kochają naklejki. A przynajmniej większość. Wybór jest przeogromny. Od ulubionych bohaterów bajek, po zwierzątka, owoce, te związane ze świętami, wakacjami, księżniczkami, literami, cyferkami i wiele wiele innych. Wybór jest przeogromny, a ceny już od dwóch złotych.

2. Magnesy
Podobnie do naklejek, choć większa radość dla rodziców, bo naklejki zdarza się zeskrobywać z różnych niepożądanych miejsc. Z magnesami sprawa dużo prostsza. A frajda dla dziecka niezwykła.

3. Kolorowanka
Kosztuje grosze. Chyba wszelkie słowa są tu zbędne. Dzieci szaleją na ich punkcie.

4. Kredki/mazaki/kreda
Możesz wybierać i przebierać. Każdą z tych rzeczy dostaniesz już za grosze. Można kupić pojedynczo albo w kompletach. Wszystko zależy od tego ile drobniaków masz w portfelu.

5. Bańki mydlane
Lubią dzieci, lubią dorośli. Zwykłe, najbanalniejsze kosztują nawet 1,50 zł. Dostępne są także z przeróżnymi bajerami, samowydmuchujące się, w formie pistoleciku, o przeróżnych kształtach i kolorach.

6. Piłki/balony
I jedne i drugie mogą być małe, wielkie, kolorowe. Dostępne praktycznie wszędzie. Piłeczki tenisowe, pingpongowe, zwykłe. Balony z helem, albo bez. Do modelowania, albo o różnych kształtach, z napisami czy bez. Co ja Ci będę mówiła, sama wiesz ile to sprawia frajdy.

7. Plastelina/modelina
Zabawa na całego. Niby nic, a potrafi zając dziecko przez pół dnia. Jedyny minus, że trzeba cały czas nadzorować zabawę, żeby nie znalazła się w żadnych niepożądanych  miejscach. Ale dzieci szaleją :)

8. Zestaw kreatywny
Tak można kupić już za grosze! Choćby teraz w okresie świątecznym pełno takich typu: pomalowanie drewnianego reniferka, gipsowego aniołka czy styropianowej bombki. Co i rusz w sklepach się pojawiają takie i podobne. Ty wiesz jaką dziecko ma satysfakcję, gdy zrobi samo takie arcydzieło? :)

9. Farby plakatowe/farby akwarelowe/farby do witraży
Dzieci to urodzeni artyści. Uwielbiają tworzyć. Uwielbiają poznawać nowe rzeczy, nowe sposoby zabawy. To pomaga im w ciągłym rozwoju, rozbudzaniu coraz większej kreatywności i pozwala zająć na długi czas. Taki zakup z pewnością nie zasieje wielkiego spustoszenia w Twoim portfelu.

10. Książeczki
Teraz prawie w każdym markecie czy kiosku można znaleźć książeczki już od 3 złotych. My w swojej kolekcji mamy ich całą masę. Zwłaszcza, że Hania potrafi cały dzień spędzić nad oglądaniem obrazków i słuchaniem historii o kaczce dziwaczce, osiołkach, małpkach, dzikach i wszystkim co się tylko trafi pod ręką.

Wybór należy do Ciebie
Podałam Ci 10 różnych propozycji na zagwarantowanie dobrej zabawy dziecku. Gdy się dobrze zastanowisz i rozejrzysz po sklepie sama zobaczysz, że jest ich dużo więcej. I jak już wspominałam wcale te drobiazgi nie spowodują, że wydasz fortunę. To naprawdę dużo lepszy pomysł, niż kupowanie dziecku słodyczy. Skoro masz taką możliwość to zadbaj o jego dobry humor i przednią zabawę, a nie dodawaj mu pustych kalorii i zbędnych kilogramów. Owszem od jednej kinder niespodzianki czy czekolady wiele się nie stanie, ale od 10 w tygodniu już owszem.
Weź to przemyśl :)
Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger