Syndrom wicia gniazda...

W każdej książce, poradniku czy artykule w gazecie na temat trzeciego trymestru ciąży natknąć się można na stwierdzenia, że w tym okresie właśnie prawie każda kobieta odczuwa silną potrzebę "wicia gniazda", aby wszystko było gotowe przed przyjściem na świat Naszego Maleństwa.
U jednych kobiet syndrom jest silniejszy u drugich słabszy. I tak, niektóre kobiety, aby czuć się usatysfakcjonowane muszą odmalować pokój lub całe mieszkanie, do tego wymienić meble, wyszorować co się da, zrobić listę potrzebnych zakupów itp., itd. Niektórym w zupełności wystarcza pójście do sklepu i kupienie kilku par ubranek lub paru akcesoriów dla maluszka. Wszystko zależy od możliwości finansowych, charakteru ciężarnej oraz od przebiegu ciąży..

Bałam się jak to będzie u mnie. Aż strach było pomyśleć, skoro zwykle na codzień nie będąc w ciąży nie potrafiłam usiedzieć na jednym miejscu, rutyna mnie nużyła, a przemeblowanie i gruntowne czyszczenie potrafiłam robić raz na dwa lub trzy miesiące. Co prawda mieszkanie w kawalerce nie wymagało ode mnie pracy ponad siły czy sprzątania przez cały tydzień,  na 30 m² raczej musiałam wykazać się kreatywnością :)

Od początku ciąży większość czasu wbrew swojej woli musiałam spędzić w łóżku, dopiero po kilkunastu tygodniach mogłam powoli zacząć normalnie funkcjonować. Przez cały czas nie docierało za bardzo do mnie to, że jestem w ciąży, że za tyle i tyle czasu będę miała dziecko...
Czas mijał, moje myślenie powolutku zmieniało swoje tory, ale nadal nie odczuwałam potrzeby jakiś szczególnych zmian.

Syndrom pojawił się nagle i zupełnie niespodziewanie. Razem z wiadomością o przeprowadzce. Nowe perspektywy, mieszkanie dużo większe, pomysł za pomysłem i świadomość, że gdzieś tu w tych "4 nowych kątach" musi się przecież znaleźć miejsce dla mojego dziecka!
Zupełnie wtedy oszalałam, w myślach wybierałam kolory ścian, kafelków, mebli. Starałam się dopracowywać każdy najdrobniejszy szczegół. Sił miałam co najmniej za 3 osoby. Jednocześnie stwierdziłam, że właśnie teraz i już trzeba też wybrać się na zakupy, zacząć kompletować wyprawkę dla dziecka. Nagle 2 i pół miesiąca do porodu wydawało się tak krótkim czasem. Bałam się, że nie zdążymy, że na wszystko zaraz będzie za późno, lada dzień przecież pojawi się z Nami kolejny członek rodziny.. To był baaardzo intensywny czas, a moi najbliżsi byli zmuszeni wykazać się niezwykłą cierpliwością..

Ale niewątpliwie dzięki całej przeprowadzce, mój syndrom wicia gniazda został w pełni zaspokojony. Do porodu zostały 2 miesiące, brakuje tylko łóżeczka i wózka (i oczywiście jeszcze tylko kilku drobnych rzeczy) a ja mam masę czasu na to, żeby w końcu odpocząć. Mam tylko nadzieję, że do czasu porodu żadem syndrom we mnie już nie drgnie, a ja będę mogła w spokoju poświęcić ten czas sobie i najbliższym, szczególnie mężowi :) Jemu przede wszystkim należy się chwila oddechu, życie ze mną (szczególnie w okresie ciąży) przypomina czasem przebywanie na wulkanie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger