Jeszcze chwila, jeszcze moment - czasu coraz mniej... :)


Przede mną jeszcze 4 tygodnie. 29 kwietnia - data cięcia cesarskiego, wyznaczona przez Panią Doktor.. W jednej chwili myślę sobie - 4 tygodnie, to jeszcze tyyyyle czasu, a już w następnej robi mi się gorąco, bo to tuż tuż, lada chwila...

Oczywiście, że już nie mogę się doczekać...chciałabym już móc zobaczyć moje maleństwo, usłyszeć krzyk, przytulić, zmierzyć się z nową rolą, do której przygotowuje się już od 8 miesięcy..
Mimo, przewagi tych chwil radosnego oczekiwania, coraz częściej pojawia się również stres i niepokój. Owszem jak znajomi, rodzina czy ktoś bliski pyta o radę, zawsze chętnie służę pomocą. Wiedzy w teorii każdy posiada sporo. A skąd mam wiedzieć, czy równie dobrze poradzę sobie sama, w gorszych i trudniejszych chwilach. Pomoc męża będzie nieunikniona, grunt to wspierać i trzymać się razem.
Z "obcymi" dziećmi kontakt mam świetny, nie raz nie dwa zajmowałam się opieką nad dziećmi. Wykazywałam się kreatywnością, wiem, że dzieci do mnie lgnęły. Chciałabym i ze swoim dzieckiem móc budować takie relacje.. :)

.....im bliżej do porodu tym bardziej zaczynam rozumieć i odczuwać to jaka odpowiedzialność na Nas - Rodzicach spocznie. Całkowicie będziemy odpowiadać za drugiego, małego człowieczka. To, co będzie jadło dziecko zależy tylko od Nas; to, w jaki sposób będzie przebiegał jego rozwój zależy od Nas; to, co pozna jako złe i dobre również...
Nie będzie na kogo zrzucić odpowiedzialności, dziecko jest świetnym obserwatorem, większości nawyków czy przyzwyczajeń uczy się głównie od rodziców. To my mamy największy wpływ na to w jaki sposób dorasta. O tym, chyba się często zapomina.

Czasem mam skłonności do przesadnego zamartwiania się i to jest jeden z tych momentów :)
Ale naprawdę chciałabym, mój mąż zapewne również, dać swojemu dziecku wszystko to, co najlepsze. Wiem, że popełnianie błędów jest nieuniknione, ale chciałabym móc popełnić ich jak najmniej.

Swoją drogą obserwuje dość dziwne i niesprawiedliwe zjawisko.
Są mamy, które troszczą się o swoje dziecko, starają mu się zapewnić najpiękniejszą wyprawkę, przytulny kącik, robią wszystko, co w ich mocy, żeby od początku czuć, że zapewniają swojemu dziecku, wszystko co najlepsze. Karmiąc piersią uważają, na wszystko co jedzą, żeby pokarm był odpowiedni dla maluszka. I co się dzieje? Dziecko nagle nie wiadomo skąd, ma biegunkę, wymioty, kolki. Cierpi matka i cierpi dziecko. Nie wiadomo, co robić. Szczególnie pierwsze tygodnie i miesiące to jest ogromny stres dla takich rodziców. Chodzą od lekarza do lekarza i starają się jak najszybciej zapobiec problemom.

Inne matki z kolei, nie zamartwiają się niczym. W zasadzie to wychodzą z założenia, że będzie co będzie. Przecież sobie poradzą. I tak okazuje się, że  wyprawka skompletuje się sama. Co, kto da czy pożyczy to będzie. Samodzielnie kupione tylko podstawowe rzeczy. Jeśli chodzi o jedzenie to: 4 miesięcznemu dziecku dają, to co mają pod ręką np. chrupki kukurydziane; dziecko kończy 5 miesięcy, okazuje się, że wcina zupy i biszkopty; w wieku 6 miesięcy dziecko zna smak czekolady, serków "Danio" i różnych innych fantastycznych specjałów jakże odpowiednich dla dzieci. Dziecko w wieku 6 miesięcy zaczyna również jeździć godzinami po domu w chodziku lub jest prowadzane za rączki, by "uczyć się chodzić."I co się dzieje? Ano nic! Dziecko zdrowe, nie choruje. Matka się niczym nie przejmuje i żyje z dnia na dzień....

Żeby nie było ja nie życzę nikomu żadnych problemów z dzieckiem ani chorób. Ale.....
Nóż się czasami w kieszeni otwiera, jak tak sobie pomyślę, bo to jest niesprawiedliwe po prostu.
Może z racji moich zainteresowań, ukończonych szkół czy kursów zdobyta wiedza mi czasami przeszkadza?!
Nie chce przesadzać ani w jedną ani w drugą stronę, po prostu staram się racjonalnie myśleć i wybierać tak, aby moje dziecko mogło łapać jak najwięcej korzyści a nie potęgować narastające wady, z którymi trzeba będzie się zmierzyć w przyszłości....

Apeluję do niektórych mam (szczególnie tych młodziutkich) o troszeczkę więcej rozsądku. Każdej mamie zależy na dobru swojego dziecka, ale pewne zachowania są po prostu skrajnie nieodpowiedzialne..

5 komentarzy:

  1. Ostatni miesiąc dłuży się najbardziej :) Korzystaj z ostatnich chwil :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz chciałabym, żeby jak najszybciej minął, a później będę miło wspominała te ostatnie błogie chwile ciszy i spokoju :)

      Usuń
  2. Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję!!! Już nie mogę się doczekać :)

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger