czasem słońce....czasem deszcz

Ostatnio u mnie..tak jak i w pogodzie :/

Czasem przepełnia mnie energia i nieopisana euforia...
Czasem wściekam się o byle co, wkurza mnie zlew pełen naczyń, krzywo ułożona firanka czy stolik, który stoi o 10 cm dalej niż ja bym chciała...
Oszaleć można!

Uświadomiłam sobie, że skoro Ja sama ze sobą od kilku ostatnich dni wytrzymać nie mogę, to co dopiero przechodzi mój mąż...?! Chyba mu nie ułatwiam życia..

Tak sobie właśnie myślę, że może i faceci nie wiedzą przez co my - Kobiety, przechodzimy w ciąży, (nie wiedzą co, to zgaga, mdłości, bolący kręgosłup, brzuch utrudniający normalne funkcjonowanie i tak dalej i tak dalej, bo wymieniać można by tu długo...) ale też im łatwo przecież nie jest...
Znajomi i rodzina dzwonią i dopytują o samopoczucie, lęki, strach, pracę, dom.........
A faceta nikt nie pyta, no może sporadycznie zdarzy się jakieś jedno czy dwa pytania.
W centrum uwagi jest tylko kobieta i oczekiwane dziecko.
To trochę niesprawiedliwe, tak myślę..

Takie mnie naszło, jak zaczęłam przyglądać się temu, co dzieje się w moim domu.
Mój mąż angażuje się od samego początku. Bardzo!
Od samego początku stara się być wyrozumiały, cierpliwy i pomocny. No jasne, że nie daje mi wejść sobie na głowę, co to, to nie :)

Próbuje zrozumieć moje szalejące hormony, moje zmienne nastroje, niespodziewany apetyt czy narastające obawy.
Stara się być kiedy go potrzebuję.

Przez większość czasu tego nie zauważałam, tylko ciągle marudziłam i wybrzydzałam.
Aż wstyd się przyznać!

Oczekiwałam bycia docenianą, a sama nie doceniałam za to wszystko własnego męża.
Wczoraj porozmawialiśmy, powiedziałam co myślę, doceniłam, podziękowałam..
To było bezcenne widzieć, zaskoczenie na Jego twarzy; widzieć, jak cieszy się, że jego wszystkie wysiłki w końcu zostały zauważone i docenione...

Pamiętajmy o Naszych mężczyznach i doceniajmy ich.
Owszem Oni nie muszą zmagać się z całym tym ciążowym zamieszaniem i nie męczą się tak, ale Ci, którzy starają się tak jak Mój mąż, zasługują na wielkie brawa i duże podziękowania!
Im też jest ciężko, sytuacja też jest dla nich nowa i też niełatwo im się czasem odnaleźć :)


2 komentarze:

  1. Moj kochany mąż też dzielnie znosi moje nastroje, a to dopiero polowa ciazy. Ostatnio nawet przyniósl mi liste rzeczy potrzebnych do szpitala dla mamy, Dzidzi i taty. Byl dumny jak paw:). Nie wspomialam mu ze taka liste juz dawno mam:) Nie bede mu podcinala skrzydel :) Dluga droga przed nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga długa, owszem, ale fantastycznie, że angażuje się od samego początku! To jest najważniejsze :) Tym bardziej, że Oni instynktu, jak Kobiety, nie posiadają, więc tym bardziej, tym, którzy tak się starają należą się duże wyrazy uznania :)
      My Kobiety, przecież też lubimy czuć się ważne i doceniane, więc nie zapominajmy, że działa to w dwie strony :))

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger