Moja pielęgnacja ciała w ciąży.



Stan ciążowy wymaga od Nas - Kobiet, ogromnej wytrwałości, troski i systematyczności w pielęgnacji ciała.
Zmienia się Nasza waga, skóra rozciąga się coraz bardziej, a hormony szaleją.
Ja przed ciążą starałam się pielęgnować oczywiście swoje ciało, ale wiedziałam, że ciąża będzie wymagała ode mnie więcej poświęcenia.

Z doświadczenia wiem, co dzieje się z naszym ciałem w tracie nadmiernego rozciągania.
Mam za sobą mały sukces sprzed 3 lat, gdyż udało mi się schudnąć prawie 20 kg.
Nie byłam nigdy chuda, jednak mimo to szczególnych problemów z wagą nigdy nie miałam.
Ale parę lat temu zrezygnowałam z profesjonalnego uprawiania sportu, nawyki żywieniowe pozostały, a waga niestety strzeliła w górę.
W końcu się otrząsnęłam, ułożyłam sobie własny program ćwiczeń, własną dietę i uzbroiłam się w cierpliwość. Opłaciło się, gdyż po niecałym roku, stawanie na wadze nie było już dla mnie koszmarem.


Zachodząc w ciążę nie bałam się, że przytyję, zaokrąglę się tu i tam, bo wiedziałam, że odpowiednia dieta pomoże. Ważną rolę odgrywają również czynniki genetyczne i z tym wygrać się nie da, ale przecież mamy wpływ na to, czy impulsywnie sięgamy po 3 czekoladowe batoniki czy po 2 jabłka.
Oczywiście, każdy ma prawo do chwili słabości i uzupełnienia zapasów cukru, ale ważne jest to czy robimy to codziennie czy raz na jakiś czas.

Zachodząc w ciążę nie bałam się, że pojawi się cellulit. Owszem wygląda on nieapetycznie i brzydko, ale po zakończeniu ciąży, po rozpoczęciu odpowiednich zabiegów kosmetycznych i regularnej aktywności fizycznej da się z nim walczyć i go pozbyć. Wiem to z doświadczenia. Dlatego teraz mimo, że mój cellulit przybrał monstrualne rozmiary nie jestem tym bardzo załamana, bo wiem, że będę próbowała z tym walczyć.

Zachodząc w ciążę nie bałam się, że na mojej twarzy czy ciele pojawią się krosty, wypryski czy przebarwienia, ponieważ zdawałam sobie sprawę, że przy takiej burzy hormonów może być różnie. Jedyne co ja mogę zrobić, to stosować odpowiednie kosmetyki i być systematyczną. Po ciąży, po okresie połogu hormony się ustabilizują, i w końcu problemy z cerą znikną. Albo same albo przy niewielkiej pomocy kosmetyczki. Nie wymaga to dużych nakładów finansowych. Za to, nasza radość i poczucie własnej wartości i wyglądu znacznie się podniesie :)

ALE....zachodząc w ciążę bałam się strasznie jednego - ROZSTĘPÓW.
Wiem, że dla niektórych kobiet to żaden problem. Wiem, że dla niektórych to poniekąd powód do dumy, ślad, że ich ciało zdołało wydać na świat dziecko. Ale wiem też, że dla wielu jest to zmora ogromna. Nie podobają się sobie, wstydzą się wyjść na plażę, wstydzą się pokazać nago przed własnym mężem...
Tutaj niestety olbrzymią rolę odgrywają predyspozycje genetyczne, z którymi wygrać się nie da. Aczkolwiek przy zastosowaniu kilku sposobów, albo możemy ich uniknąć całkowicie, albo znacznie zminimalizować.
U mnie w rodzinie siostra, mama, ciocie - każda z nich zmaga się całe życie z problemem rozstępów. Jedynie ominęły moją babcię, i uznałam, że jest i dla mnie nadzieja :)

Moje ABC codziennej pielęgnacji ciała:


1. Rozstępy

Od 3 miesiąca ciąży (uwaga! są różne kremy niektóre można używać dopiero od 3 lub 4 miesiąca ciąży) zaczęłam regularnie stosować kremy przeciw rozstępom. Starałam się smarować codziennie wieczorem. Całe ciało. Całe, ponieważ rozstępy przy nadmiernym rozciąganiu się skóry mogą pojawić się wszędzie.
Dodatkowo około 2 razy w tygodniu robiłam peelingi ciała (wystarczy masaż gąbką - szorstka strona na nogi, uda; miększa strona na piersi i brzuch).
Robiłam też regularnie masaże, tutaj akurat niezwykle przydatny i pomocny okazał się mąż :)
Bacznie się obserwuję każdego dnia, rozstępów na razie nie widać. Zostaje jeszcze parę dni cierpliwości i mam nadzieję, że wygram :)

  

  


2. Cellulit

Odkąd zauważyłam, że się pojawia zaczęłam od czasu do czasu masować skórę zakupionym masażerem (roll-on), ale nie było to bardzo systematyczne, stąd pewnie ogromna jego ilość na moich udach i pośladkach.

 


3. Skóra twarzy

Na samym początku ciąży pojawiły się u mnie dość znaczne problemy z wypryskami. Wiedziałam, że niestety muszę to przeczekać. Codziennie wieczorem używałam płynu micelarnego i toniku do zmycia makijażu, następnie myłam twarz pianką łagodzącą, a na koniec używałam kremu na noc.
Rano po przebudzeniu przemywałam twarz tonikiem, następnie używałam pianki łagodzącej do mycia twarzy, potem nakładałam krem na dzień. Potem codzienny makijaż.
Raz lub dwa razy w tygodniu stosowałam również maseczkę oczyszczającą.
Przyznam, że tak całkiem regularnie zaczęłam wykonywać te czynności od momentu pojawienia się problemów z cerą na początku ciąży, ale przyniosły one efekt. Po około 2 miesiącach regularnego wykonywania tych czynności problemy zniknęły. Pojawiają się raz na jakiś czas.

            


            

               


4. Waga


Skłonności do podjadania słodyczy mam odkąd pamiętam :)
Jednak trochę udało mi się to opanować. Jak przychodziła mi ochota na słodkie, owszem pozwalałam sobie czasem częściej czasem rzadziej. Ale głównie starałam się pilnować i jeść produkty, które są zdrowe, ale przede wszystkim niezbędne do prawidłowego rozwoju płodu. Zatem bywały słodycze, bywało trochę produktów smażonych, ale szczególnie pojawiały się owoce, warzywa i posiłki pieczone lub gotowane. Wiedziałam też, że to ja będę musiała się potem męczyć ze zrzuceniem tych kilogramów, które zostaną jak już dziecko przyjdzie na świat :)
Uważam to za sukces, bo moja wola zwykle do najsilniejszych nie należała, jednak tym razem poniekąd mi się udało. Poród za parę dni a na moje wadze jest 14 kg więcej.
Byle tylko potem szybko wszystko spadło, na to właśnie liczę :)


Jeszcze troszkę i zamieszczę na blogu moja relację z walką z pociążowymi niedoskonałościami i kilogramami.
Trzymajcie kciuki!!! :)

4 komentarze:

  1. poki co uzywam tylko do rozstepow, na brzuchu niemam - pozno zaczął rosnąć, natomiast nie pomyslałam o biuście - niestety pies pogrzebany. teraz się smaruje właśnie tym 1 kremem co dałaś i obserwuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co jestem z niego zadowolona, także polecam. W sumie stosuję krem na 3 partie ciała: uda, brzuch i biust.
      Jak w porę sobie przypomniałaś to regularne masowanie i wcieranie kremów powinno pomóc, tylko najlepiej teraz dwa razy dziennie.
      I życzę Ci w takim razie wygranej walki z rozstępami :)

      Usuń
  2. Ja od 4 miesiaca zaczelam stosowac kerm na rozstepy palmers. Smaruje dwa razy dziennie biust i brzuch, uda, lydki kremem z bilendy. Poki co idzie niezle. Brzuch dopiero co mi sie pojawil i czuje ze skora zaczyna swedzic, wiec nie poddaje sie. Z cera bywa roznie. Pekaja mi naczynka na buzi wiec kupilam specjalny krem na oslabione naczynka. Teraz w ciazy bardziej o siebie dbam, moze dlatego ze mam wieksza motywacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też znacznie motywacja się zwiększyła odkąd jestem w ciąży :) Wcześniej jakoś dużo częściej zdarzało mi się odpuścić a teraz jakby chęci większe i wola silniejsza :)
      Ja też mam malutki problem z pękającymi naczynkami na twarzy, już parę osób mi polecało używanie olejku z marakui. Podobno działa rewelacyjnie. Jeszcze nie spróbowałam, ale zbieram się do zakupu :)

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger