A czy dorośli dziećmi nie byli??!



Ręce mi opadają, cholera mnie bierze i szlag jasny trafia na miejscu...!

Nie rozumiem rozumowania większości ludzi dorosłych, tych mających dzieci.
Oni (w większości) mieli wspaniałe dzieciństwo.
Nie było telefonów komórkowych, tabletów, iPad'ów, komputerów i wszelkich innych "niezbędnych" gadżetów niezwykle ułatwiających życie.
Ale były prawdziwe przyjaźnie, siedzenie do późna na świeżym powietrzu i kreatywne wymyślanie zabaw,  w które potrafiło angażować się całe podwórko.

Obojętnie o której porze nie wyszło się na dwór, zawsze spotkało się kolegów i koleżanki.
Rodzice siłą ciągnęli swoje dzieci o domu, bo tym cały dzień na zabawę nie starczał..

A co się dzieje dzisiaj???

Nie dość, że rośnie jedno pokolenie wyalienowanych dzieci za drugim.
Przesiadują godzinami przed telewizorami, komputerami i konsolami.
Nie mówiąc już o tym, że to pociąga za sobą konsekwencje w postaci narastającej otyłości u coraz to mniejszych dzieci - ale dzisiaj nie o tym.
Podwórka zwykle opustoszałe, jakieś jedno czy dwoje dzieci bawiące się na placu zabaw.

Do czego to wszystko zmierza??

Nie rozumiem właśnie zupełnie tego, że obecni rodzice pozwalają własnym dzieciom na to, by ich dzieciństwo przeleciało niezauważenie między palcami.
Jest tyle pięknych miejsc, które mogłyby zobaczyć.
Tyle osób, które mogłyby poznać.
Tyle zabaw, w które mogłyby się pobawić.

Jak można z taką czystą świadomością pozwalać im na tracenie czasu w domu?

Mieszkam na osiedlu. Dookoła same bloki. W środku dosyć mała przestrzeń i wydzielone dwa niewielkie miejsca na place zabaw dla dzieci i kostka. Miejsca tyle, żeby w razie potrzeby mogła wjechać karetka, straż miejsca, straż pożarna tudzież policja.

I jak już się znaleźli rodzice, którzy potrafią zainteresować swoje dzieci zabawami na podwórku to znaleźli się tacy mądrzy co im, skutecznie te zabawy uniemożliwiają.
Dzień w dzień, noc w noc z podwórka zrobiony PARKING.
Czasami miejsca nie ma nawet na to, żeby wózkiem móc wyjechać z podwórka.
Więc dzieci nie mają nawet jak jeździć na rowerach, rolkach czy pobawić się w głupiego berka. I jeszcze niektórzy mają czelność krzyczeć na dzieci, że im samochód zarysują.
NO BŁAGAM!

Dookoła osiedla miejsca parkingowe są, ale widocznie dla niektórych ludzi przejście 150 metrów do własnego samochodu to niczym spacer na koniec świata.

Nie mogę na to patrzeć, i postanowiłam, że tak tego nie zostawię.
Podwórko jest dla dzieci a nie dla samochodów.

Postanowiłam, że będę z tym walczyć. Jeszcze nie wiem jak, ale coś wymyślę.
Nienawidzę, kiedy ktoś się tak perfidnie zachowuje.

I na pewno nie pozwolę na to, żeby moje dziecko spędziło swoje dzieciństwo w domu przed komputerem lub telewizorem. Chciałabym pokazać jej piękno, które Nas otacza i zrobię wszystko żeby miała dzieciństwo, które będzie z uśmiechem wspominać w przyszłości.
Owszem zgodzę się z tym, że nastały czasy, w których trudno funkcjonować bez komputera czy nie oglądać telewizji, ale można to robić rozsądnie i z głową. Wszystko jest dla ludzi, ale zachowujmy umiar.

To od Nas - Rodziców, zależy co Nasze dzieci robią i przez ile czasu. Skupmy się na tym, aby pomóc dzieciom odnaleźć własne pasje i pokazać im w życiu jak najwięcej dobra a nie sadzajmy ich przed szklanym ekranem tylko dlatego, żeby mieć święty spokój :)

A jak jest u Was czy Wy też wspominacie swoje dzieciństwo z uśmiechem?? :)

2 komentarze:

  1. Całe dziecinstwo spedzilam na wsi, tam sie wychowalam. Dzien w dzien biegalismy na podworku, moje siostry sasiadka i sasiedzi. Czasem trudno bylo nas sciagnac na obiad. Telewizja byla, ale glownie dobranocka, komputer dostalam w gimnazjum, o telefonie moglam pomarzyc. Z lezka w oku wspominam te czasy. Teraz mieszkam w miescie. Blok, 9 pieter, a pod blokiem placu zabaw brak. Jest duzy "trawnik" gdzie czasami- lecz bardzo rzadko widuje male dziewczynki z kocykiem i lalkami. Innych dzieci nie ma, sa w domu, pewnie przed komputerem. Najblizszy plac zabaw jest 600 m dalej. Malo ktora mama wypusci swoje dziecko same. Nie musze wspominac ze na owym trawniku, wszyscy dumni posiadacze pieskow robia sobie wielka toalete. Ehh, sama nie wiem czy kiedys to sie zmieni. Watpie szczerze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniałe dzieciństwo miałaś :) Jest co wspominać!
      Ja całe życie w mieście, ale kiedy ja byłam dzieckiem było właśnie zupełnie inaczej niż teraz...
      Straszne jest jak się pomyśli w którą stronę to wszystko zmierza..
      "Obecne" dzieci bardzo dużo tracą a ich rodzice z pełną świadomością im na to pozwalają ;(

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger