Dieta kobiety karmiącej?!





Zawsze sobie myślałam, że jak już urodzę będę chciała karmić piersią. Postanowiłam, że tak standardowo wg wszelkich zaleceń - przez pierwsze 6 miesięcy, a potem stopniowo odstawiać.
Wiedziałam, że czasami po cięciu cesarskim na pokarm trzeba trochę dłużej poczekać; że nie zawsze jest zaraz po porodzie.
Na szczęście u mnie było inaczej, mogłam od razu karmić, pokarm był od samego początku. Co prawda, leżąc w szpitalu musiałam dwa razy dokarmić moją Hanię na noc, bo mój pokarm nie wystarczył jej do zaspokojenia głodu. Ale na szczęście od 3 doby pokarmu przybywało, i mogłyśmy pożegnać się z dokarmianiem mlekiem sztucznym.

W czasie ciąży dużo czytałam na temat diety kobiet karmiących. W szpitalu też pytałam położnych, poza tym każda z Nas, rodzących, dostała także broszurkę na temat zalet karmienia piersią, a także wszystkich produktów, które można jeść, a które jednocześnie nie będą szkodzić Naszemu Maleństwu.

Po powrocie do domu myślałam, że robię wszystko co powinnam. Myślałam, że odżywiam się wg zaleceń, że nie szkodzę swojemu dziecku, że dostarczam mu wszystkiego co jest niezbędne w diecie.

........
I tu się myliłam...

Co się okazało?

Po tym jak Hania skończyła dwa tygodnie, przyszedł dzień, w którym cały czas była niespokojna. Mniej więcej od godziny 17 zaczął się płacz, napinanie brzuszka, nerwy. Mimo, że na kolki za wcześnie, myślałam, że to właśnie to. Mała płakała coraz bardziej, na przemian jadła, trochę zwracała, nie mogła się załatwić. Próbowałam wszystkiego co mi przychodziło do głowy, ale nic nie pomagało. Po godzinie już prawie płakałam razem z nią. Dobrze, że miałam pomoc męża, bo niunia dopiero u Niego na rękach się trochę uspokajała. On przynajmniej był spokojny i nie taki rozemocjonowany jak Ja.
Po 3 godzinach Hania padła ze zmęczenia.

Całe szczęście, że następnego dnia z samego rana odwiedziła Nas położna.
Opowiedziałam Jej co się wydarzyło....i?

Od razu wykluczyła kolki, spytała co jadłam przez ostatnie dni.
Po tym, jak wymieniłam okazało się, że połowa rzeczy, które jadłam szkodziły Małej.
Wytłumaczyła, że przez pierwszy miesiąc trzeba bardzo uważać, a dopiero po tym okresie powoli wprowadzać produkty do diety i obserwować jak reaguje dziecko.
Nie wcześniej niż po skończonym miesiącu!





Układ pokarmowy noworodka powoli się reguluje i wykształca, dlatego ta ważny jest dobór przyjmowanych produktów.

O czym należy pamiętać???
1. Nie wolno spożywać żadnych surowych owoców (wyjątkiem jest banan - nie więcej niż 1 dziennie, można jeszcze brzoskwinie z puszki - nie więcej niż połówka dziennie)
2. Nie wolno spożywać dużej ilości białka (jest wskazane, ale nie wolno przegiąć z ilością)
3. Nie wolno jeść za dużo biszkoptów, herbatników czy ciast i bułek drożdżowych (ze względu na białko)
4. Nie wolno jeść jogurtów (można serek waniliowy, ale nie za dużo)
5. Nie wolna pić za dużo soków marchwiowych (są wskazane, ale też nie za duża ilość)
To takie podstawy, o których warto pamiętać. Oczywiście zaleceń jest o wiele wiele więcej.

Powinno się przez pierwszy miesiąc jeść potrawy lekkostrawne, nie powodujące wzdęć, zaparć, biegunki czy alergii.

Przykładem potraw mogą być:
- rosół
-krupnik
- bardzo słaba pomidorowa
- klopsiki w sosie własnym lub koperkowym
- pieczony kurczak (bez skórki)
- duszona lub pieczona pierś z kurczaka
- itp, itd.

Dodatkowo na wizycie położna przepisała Nam kropelki doustne na uregulowanie pracy układu pokarmowego. Zakupy poczyniliśmy, kropelki stosujemy, dzisiaj - po 4 dniach stosowania, widzimy poprawę.

Nie wiem, czy moje dziecko ma wyjątkowo wrażliwy żołądeczek i po prostu niektóre rzeczy, które jadłam jej zaszkodziły. Czy może gdzieś popełniłam błąd?
Najważniejsze dla mnie jest, że Hania spokojnie zjadła, poszła spać i nie płakała.
Jak patrzyłam na jej łzy to serce mi się krajało, byłam zła na siebie w tamtych momentach, że to przeze mnie. Przez to, co zjadłam... Ech....cieszę się, że to za Nami.
Będę teraz jeszcze bardziej zwracać uwagę na to, co jem, i powoli wprowadzać nowe rzeczy do diety.
Najważniejsze to nie dać się zwariować i nie żyć na samej wodzie i sucharkach.
Ale ten stres, który przeżyłam w tamtych chwilach płaczu był ogromny...

A Wy drogie Mamy jak radziłyście sobie karmiąc piersią?
Co jadłyście? Jak wprowadzałyście nowe produkty do diety?
Chętnie posłucham sprawdzonych rad i wskazówek :)

5 komentarzy:

  1. A moglabys napisac, jakie sa jeszcze inne zalecenia? Moj synek skonczyl 2 tygodnie, a ja jem glownie rosol, krupnik, wszelkie kasze, ryby, pieczone mieso z indyka. Jadlam juz nalesniki ze smazonymi jablkami, po2 lyzki jogurtu dziennie, serka bialego, dzisiaj zjadlam pol pomidora-narazie wszystko toleruje. Jem tez banany-nawet 2 dzienniei chleb swoj pieczony na zakwasie. Ale strasznie ciezko z ta dieta. Pzdr, Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po tych rewolucjach brzuszkowych u Hani już uważam na wszystko...
      Położna powiedziała, żebym wstrzymała się z wprowadzaniem nowych produktów do diety zanim mała skończy miesiąc.
      A z zaleceń to przede wszystkim żeby nie przesadzić z ilością zjadanego nabiału, bo układ pokarmowy sobie jeszcze nie radzi,absolutnie czekać ze zjedzeniem czekolady, starać się nie jeść w ogóle jogurtu - chyba, że w bardzo małych ilościach, podkreślała żeby nie jeść więcej niż 1 banan dziennie, mleko pić ale obserwować reakcję dziecka. Jeśli występują jakieś problemy z brzuszkiem to warto również pić herbatkę koperkową lub/i rumianek.
      Pół pomidora dziennie można jeść, ale trzeba go najpierw sparzyć.
      To, co wypisałaś powyżej np. ryby, rosół, krupnik itp. jak najbardziej wskazane.
      Gotowane warzywa, jajko, soki - najlepiej nie pić jabłkowego.
      Z takich podstaw to chyba tyle. Jak byś miała jeszcze jakieś pytania to pisz :)
      Najgorszy ten pierwszy miesiąc a potem podobno już z górki, oczywiście jeśli będziemy wprowadzać powolutku inne rzeczy.

      Pozdrawiam, Marta :))

      Usuń
  2. Też to przerabiałam i płakałam razem z synkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że z jednej strony mam ochotę na masę produktów, których jeść nie powinnam...ale jak sobie pomyślę, że mogłabym małej zaszkodzić to skłonna jestem żyć nawet na samej marchewce, ryżu itp... Oczywiście wprowadzam powoli coraz więcej produktów, ale zawsze jest ta obawa...byle tylko dziecko nie cierpiało i brzuszek nie bolał..

      Usuń
  3. Ja po porodzie odstawiłam nabiał, pieczywo i słodycze. Powoli to potem wprowadzałam, choć i tak staram się tego wszystkiego unikać. No i do tego wszystkie alergizujące pokarmy mieliśmy zalecone od razu, żeby powoli wprowadzać, czyli np. miód, truskawki, orzechy, mleko, ryby itp. Kolek brak, a teraz, po prawie trzech miesiącach jem wszystko.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger