Powrót do formy po porodzie.



Za chwilę miną dwa miesiące odkąd pierwszy raz usłyszałam krzyk Hani.
To było wspaniałe uczucie i łzy płynęły ze szczęścia :)

Powrót do domu wiązał się z wielkim chaosem...uczeniem się nowego funkcjonowania w życiu.
Najpierw było ciężko, ale stopniowo dzień po dniu było już troszkę łatwiej.

Nie mogłam rodzić siłami natury, miałam cesarkę. Wiązało się to zarówno z przestrzeganiem diety lekkostrawnej przez minimum dwa tygodnie, jak i dłuższe zwlekanie z rozpoczęciem aktywności fizycznej. Dodatkowo problemy z Hani bolącym brzuszkiem spowodowały, że dłużej musiałam przestrzegać diety i zwracać szczególną uwagę na to, co zjadam.
Okazało się również, że Hania jest niezłym łakomczuszkiem, więc szczególnie przez pierwsze półtora miesiąca potrafiła dość długi czas spędzić przy piersi i jeść. Teraz na szczęście ta częstotliwość ulega powoli zmianie :)

To wszystko i towarzyszący temu początkowy stres spowodował, że to, co w ciąży mi się uzbierało, dość szybko zaczęło znikać. Teraz pozostało mi około 2 kg do zrzucenia plus to, co chciałam zrzucić przed ciążą :) Poza tym skóra po ciąży zrobiła się wiotka, utraciła jędrność i sprężystość.

Od kilku dni zaczęłam się gorzej z tym czuć, i zastanawiałam się jak zacząć z tym walczyć.
Nie mogłam znaleźć w sobie motywacji do ćwiczeń w domu. Kiedyś nie było to dla mnie problemem, ale teraz ciągle odkładałam to na "później", "potem", "jutro".

Zbiegiem okoliczności zostałam zaproszona na spotkanie i darmowy trening do niedawno otwartego w moim mieście Studia Fitness. Nie lubiłam do tej pory chodzić w takie miejsca, więc szłam tam z nastawieniem - Fajnie, poćwiczę sobie za darmo, złapie bakcyla i zacznę ćwiczyć w domu.
Załapałam bakcyla, owszem, ale na to, żeby zacząć chodzić regularnie ćwiczyć do tego Studia. Atmosfera świetna, możliwości ogromne, pomoc trenerów i nikt nie patrzy na Ciebie krzywym wzrokiem.
Po darmowym treningu i przedyskutowaniu z Mężem karnet został zakupiony :)
Minął dopiero tydzień, postanowiłam ćwiczyć 2/3 razy w tygodniu, poza tym spacery z małą i sprzątanie w domu to też dodatkowy trening. Jestem naładowana jakąś pozytywną energią, mam więcej siły i .......zobaczyłam już pierwsze efekty na wadze, więc motywacja rośnie :)
Tym bardziej, że zbliża się wesele mojej przyjaciółki i chciałabym założyć coś, co spowoduje efekt -WOW, lub przynajmniej, coś w czym będą czuła się ładnie, kobieco i szczupło :)

Poza rozpoczętymi ćwiczeniami i odpowiednią dietą, w powróceniu do formy pomaga mi używanie odpowiednich kosmetyków. W zasadzie to stosuje balsam do ciała i regularnie robię peelingi - szczególnie ud i boczków. Powolutku widzę efekty.

Miałam też wątpliwości o obawy związane z aktywnością fizyczną, a szczególnie jak może to wpłynąć na laktację. Parę pytań nie dawało mi spokoju....
Poszukałam informacji, posprawdzałam ich prawdziwość.
I....

Ćwiczyć w okresie laktacji jak najbardziej można. Aktywność wpływa na unormowanie glukozy we krwi, obniżeniu cholesterolu, no oczywiście zwiększa wydolność tlenową w naszym organizmie. Istnieją takie przypadki, gdy od rozpoczęcia aktywnego trybu matka traci pokarm, ale tak się zazwyczaj dzieje, gdy wysiłek jest zbyt intensywny, organizm skrajnie wyczerpany, a dieta znacznie ograniczona. Nie wolno ograniczać spożywanych kalorii.

Może się również zdarzyć, że krótko po treningu karmiąc maluszka, nie chce on jeść i marudzi. Dzieje się tak, ponieważ pod wpływem ćwiczeń pokarm zmienia swój smak. Powstający podczas wysiłku fizycznego kwas mlekowy zmienia smak pokarmu na nieco gorzki. Niektórym dzieciom to nie przeszkadza, ale inne marudzą. Można temu zapobiec karmiąc dziecko tuż przed treningiem. Jeżeli to nie wystarcza to możemy odciągnąć mleko i po treningu nakarmić dziecko. To powinno rozwiązać problem.

To rozwiało moje wątpliwości i postanowiłam, że będę ćwiczyć, ale z głową :)

A może Wy macie jakieś rady albo uwagi co do powrotu do formy po porodzie?
Chętnie posłucham i dowiem się czegoś od doświadczonych już Mam :)



7 komentarzy:

  1. Nie mam pojęcia. Szczerze. Też miałam cc, szybko przestałam karmić piersią (planowałam 3/4 miesiące, max do pierwszego zęba, ale wyszło tylko kilka tygodni, po prostu straciłam pokarm). Brzuch po porodzie prawie nie był wypukły, więc w tydzień czy dwa zrobił się niemal płaski. Ale w obwodzie nadal miałam więcej, chyba się kości miednicy rozeszły, bo nadmiaru ciała nie miałam gdzie mieć. A potem się skurczyły, ale nie do zera. To znaczy mam w biodrach o kilka cm więcej niż miałam przed ciążą, nareszcie z tyłu trochę przypominam kobietę, jajć. Nienawidzę gimnastyki, ale jako że miałam szlaban na szarpanie sie z rowerem - trochę łaziłam z kijami nordic walking. Przyjemne z pożytecznym, bo raz że na powietrzu, dwa zazwyczaj z dala od ludzi i dziecka (butla dała mi pod tym względem ogromną wolność, małą przejmował tata, a ja szłam i szłam, gdzie oczy poniosą). Jeśli w ogóle jakaś rada to cierpliwość i czas. Skoro ciało rosło przez 9 miesięcy, logicznym, że 9 miesięcy będzie wracać do formy. Poza tym przy karmieniu piersią powinno się utrzymac około 5kg nadwagi sprzed ciąży, to taki bezpieczny bonus, który chroni mamę przed anemią i innymi niedoborami (np. mogą się sypać zęby). Nie warto na siłę wracać do czasów sprzed. Lepiej poczekać, zdrowo się odżywiać, umiarkowanie ruszać i powinno wystarczyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za rady!
    Niby nie mam strasznego nadmiaru kilogramów, ale czuję, że w niektórych miejscach mam parę centymetrów więcej. Niestety najbardziej to widać jak próbuje założyć jakieś ubrania z letniej garderoby :)
    Ćwiczę na razie na siłowni, z umiarem. Poprawia mi to samopoczucie i daje chwilę wytchnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obawiam sie że z moja motywacja bedzie podobnie. Znalazlam juz nawet klub fitnes -blisko na osiedlu. Karnet w rozsadnej cenie. Tylko co z motywacja :). Zobaczymy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Motywacja pewnie z czasem się pojawi :) Ja wcześniej nie odczuwałam potrzeby ćwiczenia, dopiero od dwóch tygodni mnie tak złapało. Fajnie mieć chwilkę dla siebie, odreagować niektóre gorsze chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam motywację. Zawsze lubiłam ruch i dużo ćwiczyłam nawet przez cała ciążę. To ważne, żeby mama czuła się dobrze w swoim ciele. Mnie głównie na samym wzmocnieniu i poprawie kondycji zależało, a powrót do figury wraca przy tym siłą rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez większość ciąży musiałam leżeć w łóżku, ciężko to znosiłam ;/ Ale na szczęście po porodzie chęć ruchu była tak olbrzymia, że samopoczucie pięło się intensywnie w górę, a przy tym i kilogramów trochę zaczęło ubywać :D

      Usuń
  6. Na jędrność brzucha super sprawdza się pas poporodowy. Musi być w odpowiednim rozmiarze, tak by trochę uciskał. Pracuje z brzuszkiem, najlepiej nosić cały dzień, zdejmować na noc. Zakłada się go po okresie połogowym, 6 tyg. po porodzie. W przypadku cesarki pewnie dłużej..Może już ma Pani jędrny i płaski brzuch. Ale jeśli nie, polecam. Daje efekty i to szybko.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger