Karuzela marzeń....

Ostatnio mnie tu trochę mniej.... od sierpnia się to zmieni... Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że wsiadłam na jakiś diabelski młyn, wszystko wokół mnie wiruje, przemija nie wiadomo nawet kiedy. Dni lecą jak szalone, a ja nie dość, że próbuje korzystać z nich na maksa to jeszcze staram się je choć odrobinę spowolnić, ale nie daję rady... :)

Dzieje się ostatnio dużo. Nastał dla Nas rodzinny czas. Coraz częściej spędzamy chwile w większym gronie. Spotkania, ciasta, herbatki, radość. Cudne chwile...takie, które chciałoby się zatrzymać na dłużej, zapamiętać na zawsze.
W domu też jakoś jakby lżej, pewniej i bezpieczniej. Jakiś czas temu wkradło się trochę nerwów, gorszych dni, fochów i krzyków. Było trochę spięć, ale chyba już mały kryzys zażegnany. Jest lepiej. Znów weszliśmy (taką mam nadzieję) na te właściwe tory. Lepiej się rozumiemy więcej wspieramy, staramy się dużo rozmawiać, niezmiennie uczymy się siebie :)




Parę dni temu miałam urodziny. Dla mnie, niezwykle wrażliwej i sentymentalnej osoby, ważny dzień. Dzień imienin traktuję jak zwykły normalny dzień, urodziny natomiast to dla mnie taki "podniosły" dzień. Dzień podsumowania, przemyślenia i podjęcia różnych decyzji. Jak co roku.
W tym roku również siedziałam sobie i zastanawiałam się nad różnymi rzeczami...

Wiecie co sobie uświadomiłam?
To moje pierwsze urodziny, kiedy mam 100% satysfakcji z życia, kiedy jestem w 100% szczęśliwa, kiedy wiem, że zmierzam we właściwym kierunku i kiedy z pełną świadomością dążę do tego, żeby potrafić cieszyć się nawet z tych najmniejszych rzeczy.
A nie ciągle myśleć sobie:
"Jest dobrze, ale...",
"Cieszę się, ale....",
"Udało mi się to i to, ale....".
Nie ma żadnego ALE, jest tu i teraz i trzeba się cieszyć z tego co los podsuwa Nam pod nogi i z tego korzystać.

Wiele lat zastanawiałam się co w życiu chcę robić. Miotałam się trochę. Łatwo się do czegoś zapalam, podejmowałam się więc wielu rzeczy, ale zawsze czułam, po jakimś czasie, że to nie to. Za każdym razem było właśnie - "Jest dobrze, ALE..."

W tym roku wszystko się zmieniło. Nie robię niczego na siłę, ale robię to, co naprawdę sprawia mi ogromną satysfakcję. Kilka moich marzeń już się spełniło, tak jednym z Nich jest przepiękna, zdrowa i kochana córcia, ale też parę innych rzeczy. Przepiękne uczucie, gdy właśnie czujesz, że spełnia Ci się jedno z głęboko skrywanych przez lata marzeń, kiedy po prostu cieszysz się pełną gębą i nie marudzisz i nic nie chcesz ponad to.

Mam jeszcze kilka ważnych celów do zrealizowania, niektóre właśnie realizuję. Codziennie nawet po nie całkiem przespanych nocach, wstaję z uśmiechem na ustach, ogromnym optymizmem i głową pełną pomysłów.
Budzę się i myślę sobie - "O Kurcze! Jest pięknie!"
Wiem, że zdarzać się będą i te gorsze dni, ale jakoś je przebrnę, najbliżsi mi pomogą. Wiem to!

Teraz pozostaje mi dalej robić to, co robię, małymi kroczkami posuwać się na przód i mocno wierzyć, że to, co robię jest słuszne :)

I choć nie było póki co hucznych urodzin, wielkiej imprezy i niekończącego się worka prezentów, to ten dzień, w tym roku był najlepszym jak do tej pory. Byli ze mną najbliżsi, a Ci co nie mogli być dali mi do zrozumienia, że jestem dla nich bardzo ważna. Nie potrzebny mi był tłum ludzi, dla których niewiele znaczę, bo najważniejsze jest dla mnie to, że są obok mnie te osoby, dzięki którym wiem po co chcę żyć, czerpać radość i wierzyć w siebie i we własne możliwości!!!

Życzę wszystkim, każdej z Was, by robiły w życiu to, co sprawia im największą przyjemność, by każdego dnia mogły z uśmiechem wstawać i z radością czekać, na to, co przyniesie kolejny nowy dzień. Przecież żyjemy tylko raz, znajdźmy więc jak najszybciej sens Naszego życia i wyciskajmy z niego, jak cytrynę, ile się da!!! :)



4 komentarze:

  1. Zarażasz optymizmem!!!!:)
    Sto lat!!! Jeszcze wiecej powodow do bezgranicznego szczęścia!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo!
      Staram się nie tracić czasu na typowo polskie marudzenie :)))

      Usuń
  2. Wszystkiego co najlepsze! Co do czasu, mi też ostatnio strasznie szybko zlatują dni, czasem myślę, że aż za szybko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ogromnie!
      No ja mam wrażenie, że ktoś mi stale zabiera co najmniej te kilka godzin w czasie doby... Kiedyś ich było jakby więcej...hmmm :)

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger