Twoje dziecko? To nic, Ja wiem lepiej!

                                   (Źródło zszywka.pl)

Dzieje się. Na szczęście same pozytywne rzeczy, nic, na co by można narzekać...
Wszystko co sobie postanowiłam w ostatnim czasie nabiera tempa, zaczyna przybierać rzeczywiste postaci.
Udało mi się spełnić kilka zawodowych i prywatnych celów, teraz oby tylko iść z wiatrem i się nie zatrzymywać. Oby tylko przeszkód było jak najmniej :)

Im częściej się ostatnio widzę z ludźmi, obojętnie czy to rodzina, znajomi czy też ludzie, których pierwszy raz na oczy widzę, dochodzę do wniosku, że większość tych ludzi, wie lepiej. Co wie? No wszystko? Nie ważne na jaki temat, oni wiedzą lepiej. Obojętnie czy mają jedno dziecko, dwoje czy też żadnego, to nic, i tak usiądą i dadzą Ci listę dobrych rad, a przede wszystkim wytkną błędy jakie wg nich popełniasz. A Ty nie masz prawa się sprzeciwić, mieć inne zdanie lub robić po swojemu. Bez względu na to czy masz pojęcie co robisz, czy kierujesz się intuicją. I mimo, że o te rady nie prosisz, to powinnaś być wdzięczna, że oni Ci przekazują. No, na kolana i po rękach całuj! Phi.... :)

Tak sobie dzisiaj cały dzień nad tym myślę, i te główne rady dotyczą zwykle tych samych tematów:
(postaram się do każdego tematu przedstawić własne zdanie, własną filozofię i wiedzę zdobytą przez ostatnie lata. Może komuś pomogę, rozwieję wątpliwości. Ale żeby była jasność swojego zdania nie narzucam :))

1. Używanie smoczka, bądź nieużywanie.
Pisałam o tym tutaj -> Smoczek - pomocnik czy wróg?

2. Rozszerzanie diety (głównie deserki).

3. Noszenie na rękach, kładzenie na brzuszku, leżenie.

4. Spanie w łóżku z rodzicami lub nie kładzenie dziecka do wspólnego łóżka w ogóle.

5. Ubieranie dziecka odnośnie do pogody.

6. Wpływ Twojej diety na dziecko (dot. mam karmiących piersią)
O tym tutaj -> Dieta kobiety karmiącej. 

7. Spotkania ze znajomymi (dziecko w tym czasie pozostawione z tatą).
Przeczytać można tutaj -> Wyrodna matka?

8. Zabawy, które podejmujesz, dla jak najlepszego rozwoju swojego dziecka.


To chyba takie główne tematy. Oczywiście Ty zawsze robisz coś źle, niewystarczająco dobrze, za wcześnie, za późno lub po prostu nie tak, jak te osoby by chciały. A jak robisz dalej po swojemu, bez uwzględnienia tych rad, to musisz się liczyć z tym, że jesteś złą matką. Inaczej tego nazwać się nie da. Poruszałam już chyba ten temat, nie tak obszernie jednak.

Ręce mi opadają i kopara opada, jak po prostu niektóre osoby są bezczelne. Robisz wszystko dla swojego dziecka z jak najlepszą intencją. Zgłębiasz wiedze jak tylko możesz, starasz się ją jak najbardziej wykorzystać w praktyce aż tu nagle spotykasz taką babę wszystkowiedzącą i trach...... Cała Twoja wiara w to, że dajesz sobie całkiem nieźle radę, że podejmujesz dobre decyzję, wszystko potrafi legnąć w gruzach... Jeszcze w ciąży bardzo się tym przejmowałam. Czasem wracałam do domu i zbierało mi się na płacz. Czasem przez to chodziłam zdołowana przez kilka dni...

A teraz?
Teraz to mam gdzieś. Jeżeli chcę żeby mi ktoś doradził to o to proszę. A jeśli nie, to wpuszczam jednym uchem, uśmiecham się i odwracając się wypuszczam drugim uchem i dalej robię swoje. Nikt nie będzie za mnie dziecka wychowywał. Najważniejsze jest dla mnie to, żebyśmy wspólnie z mężem wyznawali te same zasady, wychowywali wedle wyznaczonych przez siebie reguł. Jeśli popełnimy błędy to my za nie będziemy odpowiadać, obojętnie czy się komuś podoba to, co robię czy nie.

I basta! :)


11 komentarzy:

  1. Skad to znam... pozostaje puszczac takie uwagi mimo uszu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nic lepszego Nam nie pozostaje :)

      Usuń
  2. Ja bym dodała jeszcze kwestię imienia.
    "A dlaczego nie Krzyś/Antoś/Marcin?"
    Rodzina i znajomi sprawiają, że muszę tłumaczyć, dlaczego nazywam dzieci tak a nie inaczej, a nie nazwałam synów jakoś strasznie, czy wymyślnie.
    Po prostu ludzie uważają, że mają prawo wtrącać się we wszystkie kwestie, nie tylko wychowawcze - Polacy są lepsi od trenerów piłkarskich, policjantów, sędziów i ogólnie od większości. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na szczęście jeszcze się nie trafili Ci, co imię by krytykowali, ale wśród moich znajomych owszem.. Swoją drogą, tego właśnie nie rozumiem, że tacy ludzie dają sobie przyzwolenie na wszystko, ale spróbuj tylko im zwrócić uwagę to hoho... :)

      Usuń
    2. Mam Tymoteusza i będzie Beniamin. Skoro ja mam mniej spotykane imię, to chciałam żeby gnomy też jakieś ciekawsze miały. ;)
      Ostatnio jako całkowicie obca osoba chciałam jednemu tacie zwrócić uwagę - w 30°C upale kisił dziecko w gondoli pod grubym kocem.

      Usuń
    3. Przynajmniej wyjątkowa i oryginalna z Was rodzinka! A imiona piękne, mi się podobają :)
      O matko! To dziecko nieźle się gotowało...może tata wpadł na to i ulżył mu zdejmując koc.. A swoją drogą to ciekawe jak w takim razie będzie ubierał swoje dziecko zimą???

      Usuń
    4. Nie mam pojęcia. Rodzice przegrzewają dzieci. I wiem, że mi też się to zdarzyło, ale nigdy nie przykryłabym grubym kocem malucha w taką pogodę. Chcemy dobrze, ale czasami popadamy już w skrajność.

      Usuń
  3. Ja tego za bardzo na szczęście nie doświadczyłam. Może mam szczęście ale raczej słyszę miłe rzeczy zamiast uwagi i komentarze. Tylko moja babcia ciągle powtarza, żebym nie nosiła i nie bujała bo "potem będę miała" :) Ale ona sama matką będąc dużo nosiła i bujała i bardzo córki do tego przyzwyczajała i jest przekonana, że każdy inny też sobie tą katastrofę sprawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia w dobrej wierze zatem radzi :) Mi na szczęście też i parę tych miłych osób się trafiło, ale niestety nie uniknęłam "cioć" i "wujków" - dobre rady... No cóż pozostaje się nie przejmować :)

      Usuń
  4. No cóż mogę rzecz, chyba napiszę o tym posta, jak ja, a jestem przecież dopiero w 14 m-u ciąży słyszę ,, bo w ciąży to tak jest" ,,dbaj o siebie" ,,ja też tak miałam" ,,bo jak ja byłam w ciąży" ,,będziesz musiała uważać co jesz jak bedzie dziecko" ,,jak będzie takie jak twój mąż to nie odczujesz, że w domu jest dziecko" (bo niby ja byłam szatanem ? ,,ale nie wolno kłaść dziecka do łóżka w ogóle" no i mogłabym tak wyliczać, a wczoraj usłyszałam.... pomijając fakt, że bardzo mnie wypryszczyło na twarzy ,,ooooooo będzie dziewczyna, powiem Łukaszowi (mojemu mężowi) jak on robił" że niby co robił ? ściany malował ? że niby dziewczynka jest gorsza od chłopca ? Ludzie byli, są i będą w naszym życiu mało inteligentki, którzy wiedzą najlepiej ! tylko Ci ludzie nie wiedzą, że sprawiają ogromną przykrość, no cóż głupi nigdy się nie skapuje, że robi źle. A my kobiety, noszące pod sercem dziecko, albo zaciśniemy zęby, albo odpowiemy, albo będziemy płakać, albo... albo...albo zawsze jakie ale będzie, bo jednak do serca to weźmiemy. Ja bym chciała być bardziej obojętna, ale nie umiem i wszystko co usłyszę tego typu, bardzo mnie dotyka.
    Więc doskonale Cię rozumiem.
    A dziecka nikt za mnie nie będzie wychowywał - NIGDY ! PO MOIM TRUPIE :)
    Pozdrawiam
    matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj całkowita prawda. Całe życie już będziemy słyszeć - A ja bym zrobiła tak i tak na Twoim miejscu. -A ja robiłam inaczej, robisz to źle... itp... Grunt to nie dać się takim ludziom, robić swoje.
    U mnie już parę osób próbowało wprowadzić swoje rządy i zasady co do wychowywania mojego dziecka - ale niestety mieli okazję wychowywać własne dzieci i ja im nie przeszkadzałam, więc nie będę mi dyktować, co ja mam robić.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger