Warszawa - lekiem na upały?!


 
Ostatnio co dzień gorąco niczym w piekle...
Zdecydowanie bardziej wolę upały, niż temperatury prawdziwie zimowe....jednak tak długotrwały upał też męczy strasznie...
Nie, nie chcę być teraz jak każdy "typowy Polak"...nie chcę marudzić ani narzekać...
O ile JA w te upały sobie radzę, tak Hania męczy się przeokropnie...

Wychodzenie na spacery może mieć miejsce albo w godzinach porannych, najpóźniej do godziny 11/11.30, lub późno popołudniowych i wieczornych..
W domu duszno, parno i pot się leje.
Hania zwykle marudzi, bo jeść się chce - ale gorąco,
spać się chce - ale z tej duchoty ciężko o porządny sen
.. itp... itd..
Wiatrak nie przynosi tak wielkiej ulgi jak byśmy chcieli, więc zostają chłodne kąpiele.

Z kolei jak wychodzimy na dwór to Hania usypia nawet nie wiadomo kiedy... Może spać i spać..
(W domu nie ma problemów ze spaniem o ile jest chłodniej) :)

W ubiegły weekend zastanawialiśmy się więc, gdzie się wybrać, żeby się tak nie męczyć, a choć odrobinę wypocząć i się zrelaksować. Po dłuższym przemyśleniu najbliższe jeziora, stawy i zbiorniki wodne odpadły, gdyż musielibyśmy chyba wybrać się tam już o 6 rano. Jadąc z Hanią potrzebujemy jakiegoś zacienionego miejsca z dostępem do odrobiny powiewu wiatru, a przy takich tłumach ludzi oblegających takie miejsca, po prostu zrezygnowaliśmy.

Wybór padł na Łazienki Królewskie w Warszawie. Dojazd z Naszego domu zajmuje niespełna 30 minut, zapakowaliśmy wszelkie jedzenie, napoje, koc, a nawet książki licząc, że Hania trochę pośpi... i
To był idealny pomysł. Byliśmy tam rano, więc zdążyliśmy sobie zrobić spacerek. Był chłód, cień i spokój. Trochę osób, też wpadło na ten pomysł co my, jednak tłumów nie było. Rozłożyliśmy koc, położyliśmy się przy wodzie i spędziliśmy tak co najmniej 4 godziny. Po drugiej stronie parku słychać było muzyczkę, grającą na żywo przez różne zespoły.... Było po prostu cudnie. Dopóki po paru godzinach spaceru i leżenia na kocu nie zebraliśmy się, żeby pojechać na jakiś obiad, nie odczuwaliśmy ani przez moment, że dookoła w słońcu jest co najmniej 40 stopni.

Mimo, że nie popływaliśmy nigdzie, ani nie poopalaliśmy się to byliśmy w 100% zadowoleni z Naszej wycieczki. Zazdroszczę wszystkim tym, co mieszkają na miejscu, przy takich parkach, bo już sam pobyt tam, niesamowicie odpręża.

Zatem uważam, że samochód niezwykle ułatwia życie. Ciągnąć się pociągiem lub autobusem gdziekolwiek w taki upał ze wszystkimi tobołami, raczej nie sprzyjałoby odprężeniu i odpoczynku :))













Dzięki tej małej wycieczce, mogłam w spokoju poczytać książkę! Już zapomniałam jakie to cudowne uczucie.. :) W domu ciągle jest co robić, dochodzi masa zajęć dodatkowych, no i przede wszystkim Hania wymaga coraz więcej uwagi i po prostu nie miałam nawet kiedy oddać się choćby 15 minutom czytania... A stos książek do przeczytania stale rośnie.... Ale mam plan... Skończymy tylko aranżować balkon (co tam, że prawie na koniec wakacji) i zasłonimy Naszą część przed wścibskim sąsiadem...ach... i w końcu choć godzinkę w ciągu dnia poczytam... Nadzieja matką głupich powiadają.... no ale może się uda! :)))

6 komentarzy:

  1. Super pomysł! Oj, sama chętnie pojechałabym do łazienek ale mieszkamy teraz w zupełnie innej części miasta. Mam za to dość duży park niedaleko i tam chodzę codziennie z Mikim i przesiadujemy tam kilka godzin w cieniu na kocyku.

    OdpowiedzUsuń
  2. W Warszawie chociaż taki plus, że spora ilość parków umożliwia spacerowanie i odpoczynek :) U mnie w mieście jeden park i szkoda, że on nie zachęca do spacerów, a już tym bardziej do leżenia na kocu i relaksu... Pozostaje jedynie wspomagać się autem i wybierać poza miasto :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sielsko i anielsko! :) Pięknie spędziliście czas. I wiesz co? Cudnie mi było sobie przypomnieć, jak sama karmiłam moją trójkę w parku. Dzięki!
    PS Chciałabym Cię obserwować w Bloggerze... Gdyby było można :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ nie ma za co! Cieszę się, że mój post przywołał takie piękne wspomnienia :))
    Dziękuję ogromnie, lada dzień pojawię się w bloggerze, więc będzie mi bardzo miło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dziwie się że maluszek jest zmeczony upałami. Ja też ledwo dawałam radę.
    W Lazienkach bylam jakies 4 lata temu ostatnio. Szkoda, ze nie jest mi po drodze, bo to piękne miejsce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż wstyd się przyznać, ale ja mam do Warszawy pół godziny jazdy samochodem a byłam w Łazienkach dopiero drugi raz :D
      A w tym tygodniu temperatury mają już być bardziej znośne, jest w końcu szansa, że odsapniesz :)

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger