5 Miesięcy Hani już za Nami! :)

5 Miesięcy Hani już za Nami! :)

154 dni temu przyszła na świat....nie mam pojęcia jak mogliśmy wcześniej bez niej żyć.
Wywróciła Nasz świat całkowicie do góry nogami....przeorganizowała życie...i w końcu nadała mu sens!
To dopiero kilka miesięcy, ale w Nas zaszły zmiany ogromne. I choć Nasze wyobrażenia, jak to będzie, gdy dziecko się pojawi na świecie, tak bardzo nie odbiegają od rzeczywistości, to radość jaką ta kruszyna wniosła w nasz dom, w nas....jest tak ogromna, że wyrazić się słowami tego nie da :)

Przede wszystkim też, pozwoliła mi odnaleźć się, zrozumieć pewne rzeczy, znaleźć odpowiedzi i wejść na właściwą drogę....robić to, co sprawia mi wieeeelką satysfakcję...za to chyba będę jej wdzięczna do końca życia. Nie wiem może bez niej też by mi się udało, ale kto wie, może zajęłoby mi to lata, a tak mogę cieszyć się już teraz :)))

Co u Hani się działo przez ostatni miesiąc?
No troszkę było. Były odwiedziny u rodziny i znajomych, to raczej stały punkt, raz na dwa czy trzy dni zawsze ktoś Nas odwiedzi, albo wędrujemy na pogaduchy i ploteczki do moich przyjaciółek. Hania jest niezwykle towarzyska, uwielbia być w centrum zainteresowania, śmiechom i gaworzeniu nie ma wtedy końca...cóż boję się pomyśleć, co będzie później jeśli ta towarzyska natura będzie tylko przybierać na sile.... :)

Połowa rehabilitacji za Nami, w przyszłym tygodniu kończymy. Na szczęście Pani rehabilitantka widzi z wizyty na wizytę spore postępy, staramy się też z Hanią ćwiczyć w domu, najważniejsze, że przykurcz mięśni się zmniejsza i mała coraz bardziej przekonuje się do ruszania się na prawą stronę :)

No i niewątpliwie Hanka już nie może się doczekać, aż w końcu zacznie siedzieć, bo dźwiga się na całego. Jak leży albo jeździ w wózku próbuje się łapać czegokolwiek, byleby tylko usiąść i więcej zobaczyć. Myślę, więc, że może już niedługo zacznie siadać :)
W wózku na spacerach już czasem się denerwuje, że ma ograniczone pole widzenia, na razie skutkuje odsłonięcie budy, ale pogoda się robi coraz chłodniejsza, więc niedługo możemy mieć mały problem :)


Od dwóch tygodni próbowaliśmy wybrać się na basen, ale panujący wirus skutecznie Nam to uniemożliwia, może więc w końcu w październiku Nam się uda :)

U Hani nastąpił mały przełom, zaczęliśmy jej dawać obiadki. Je ziemniaczki, marcheweczkę, brokuły, szpinak i dynię. Pierwsze dwa razy krzywiła się tylko, ale i tak buzię otwierała. Każdy kolejny dzień było tylko lepiej. Teraz już jak widzi, że wyciągam jej łyżeczkę do jedzenia to cieszy się od ucha do ucha i wyciąga rączki, już wie, co ją czeka. Zjada za każdym razem z radością i bez żadnych problemów. Dzisiaj rano pierwszy raz dostała kleik na śniadanko, była nieco zdziwiona, ale buzia jej się tylko otwierała, żeby zjeść kolejną porcję :)
Widzę, że coraz chętniej zjada jedzonko w postaci kleiku i papek, a po mleku mi natomiast coraz częściej bardzo ulewa. Powolutku więc, będziemy ograniczać karmienie piersią, a wprowadzać więcej posiłków gęstszych. Podejrzewam, że w przeciągu półtora miesiąca, mleka już jeść nie będzie. Ale to się jeszcze okaże. Mamy trochę czasu.

Z tygodnia na tydzień jest coraz fajniej. Kontakt jest coraz lepszy, mamy więcej możliwości zabawy. Najlepiej jej się śpi na brzuszku a najlepsza zabawa odbywa się w wannie :)

A ten uśmiech, kiedy widzi Tatusia wracającego z pracy i przekraczającego próg naszego mieszkania jest po prostu bezcenny. Mało mi z rąk nie wyfrunie byleby tylko Tatuś wziął na ręce, piękny widok :)

(18 tydzień)

 (19 tydzień)

 (20 tydzień)

(21 tydzień)

Hania już niestety taką mała pchłą nie jest, waży 7 400 g i da się to odczuć, już po paru minutach noszenia jej na rękach :) Cały czas ładnie rośnie i ma już około 67/68 c, długości :)

Podejmuję wyzwanie, a co! :) LIEBSTER BLOG AWARD :)

Podejmuję wyzwanie, a co! :) LIEBSTER BLOG AWARD :)


Jedną z najfajniejszych zabaw z czasów mojej podstawówki było tworzenie zeszytów - "Złotych myśli". Pamiętam, że lubiłam tą zabawę. Fajnie było czuć ten dreszczyk emocji odpowiadając na wszystkie pytania. :)
Pamiętam jak każdy z każdym się wymieniał, każdy starał się mieć chociaż jedno jakieś oryginalne pytanie. Każdy też starał się w jakiś fajny nietuzinkowy i oryginalny sposób na te pytania odpowiedzieć.

Nigdy nie zapomnę jak przy, którejś przeprowadzce, to było już dawno po skończeniu podstawówki, wpadły mi moje "Złote myśli" w ręce..... Oj nieźle się uśmiałam czytając niektóre odpowiedzi i wspominając sobie te stare czasy :)

Ale do rzeczy, piątkowy poranek nie należał do tych piątkowych chwil, kiedy człowiek skacze z radości na myśl o zbliżającym się weekendzie. Toteż jak zobaczyłam w powiadomieniach zaproszenie do zabawy "Liebster Blog Award" od Izy z http://bizimummy.blogspot.com/ - to przyznam, że humor mi się trochę poprawił.
Czuję dreszczyk emocji, jakbym znów była nastolatką :)

Kilka słów o tej zabawie:
„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za  »dobrze wykonaną robotę«. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

A zatem, nie ma co odwlekać -  czas odpowiedzieć na pytania :)

1. Plakat z czyim wizerunkiem wisiał w Twoim pokoju?
Oczywiście Backstreets Boys, kochałam ich - niestety miłością nieodwzajemnioną :)

2. Co zabrałabyś na bezludną wyspę?
Wszystkie te książki, które piętrzą się na mojej półce, bo za nic w świecie nie mogę znaleźć czasu by je w końcu przeczytać! :) 

3. Co lubisz najbardziej w swoim wyglądzie? 
 Oczy!!! :)

4. Dokończ zdanie: Blogowanie jest dla mnie odskocznią, pasją, czymś co mnie cały czas pozytywnie nakręca. Dzięki blogowaniu mogę zatrzymać myśli i piękne wspomnienia. Dzięki blogowaniu poznaję siebie! :)
5. Dokończa zdanie: Mam słabość do CZEKOLADY.... No nie mogę się oprzeć i już :D

6. Od czego zaczynasz dzień?
 Od spojrzenia na tą moją słodką małą iskierkę, bo ciągle nie dowierzam, że mam taką piękną w cudowną córeczkę <3

7. Gdybyś miała wolny cały weekend (hahahaha), co chciałabyś robić?
 Najpierw bym się przez kilka godzin upewniała czy to nie żart jakiś :)
A potem bym się wyspała....nie chociaż nie, znając mnie to bym zaczęła sprzątać :)
Ale marzy mi się cichy, spokojny weekend w SPA, masaże, maseczki, zabiegi, basen......pełen wypas....a potem przespać całą noc, bez żadnego wstawania, karmienia i przewijania :)
Jeszcze parę lat poczekam :D

8. Jaka zabawka była Twoją ulubioną w dzieciństwie?
Miałam cudowną i ulubioną różowo - niebieską torebkę, bez niej ani rusz :)
Podobno cyrk był wielki, jak mi kiedyś zaginęła, cała rodzina szukała :)

9. Płaski obcas czy szpilki?
Przed ciążą szpilki, teraz częściej płaski obcas. 

10. Bez jakiego przedmiotu nie wychodzisz z domu? Uzasadnij.
No jasne, że bez telefonu. Teraz współcześnie gdzie telefon nie służy wyłącznie rozmowom i wysyłaniu sms'ów, oprócz tego sprawdzam maile, mam nawigacje, posługuje się aparatem i szereg innych dodatkowych funkcji, bez niego żyć się niestety nie da.
11. Ulubione ciacho?
Murzynek..... nie, Napoleonka, chociaż zaraz zaraz raczej 3 Bit, ale w sumie uwielbiam też Tiramisu, Sernik ooooo i Mazurek wielkanocny i Kopiec Kreta - nie, to jest zbyt trudne pytanie, same rozumiecie :))

UWAGA UWAGA :)
W związku z tym, że otrzymałam jeszcze jedną! nominację do zabawy - jest mi bardzo miło i ogromnie dziękuję Gosi - http://www.ohmeg.pl/, postanowiłam uaktualnić post i dodać odpowiedzi na postawione pytania.
Macie okazję poznać mnie jeszcze bliżej :)

1. Miejsce, które Cię zachwyca to....nie tyle miejsce, a latanie. Miałam okazję latać paralotnią i po prostu zakochałam się. Zwykłe rzeczy i miejsca wyglądają zupełnie inaczej z podniebnej perspektywy. Czuję wtedy totalną beztroskę, szczęście i wolność. Bajka! :)

2. Dobra książka czy dobry film?W samotności zdecydowanie książka, ale jak mam towarzystwo to chętnie wybieram film.

3. Jaki masz sposób na poprawę nastroju?To zależy, zmienna jestem :) Czasem wystarczy zwykła rozmowa z mężem, uśmiech Hanki lub dobra książka. Ostatnio uwielbiam  brać gorącą kąpiel, zanurzyć się, nigdzie się nie śpieszyć, nabrać sił :)
W lato z kolei rower - jak mam zły humor biorę rower, jadę sama na wycieczkę i pozwalam myślom biec swoim torem :)

4. Co jest największym złodziejem Twojego czasu? (poza blogiem oczywiście:))Do niedawna książki, teraz mój czas poświęcam Hani i swoim pasjom :)

5. Czego chciałabyś spróbować, ale się boisz?Swoich sił z własnym biznesem....mam nadzieję, że strach nie wygra...

6. Wpadka Twojego życia?Siedzę i myślę już jakieś 15 minut i naprawdę nie wiem. No były w życiu zderzenia ze słupem na ulicy, były niestety imprezy zakończone przed czasem, były błyskotliwe choć mało inteligentne odpowiedzi w momentach najmniej potrzebnych, ale wpadka życia? Jeśli mnie olśni to na pewno tą odpowiedź uaktualnię! :)

7. Do czego masz słabość?Do czekolady!!! :)

8. Jakie trzy cechy wymieniłby Twój przyjaciel, aby Cię opisać?Pozytywnie zakręcona, pomocna i GADATLIWA :))))

9. Co Cię denerwuje u innych ludzi?Kiedy za wszelką cenę chcą być górą - gdy, mimo, że na jakiś temat nie mają pojęcia to i tak są w swoim mniemaniu najmądrzejsi. Nie znoszę też ludzi, którzy nie potrafią powiedzieć "przepraszam".

10. Gdybyś mogła mieć jakąś super moc, to co by to było?Od dzieciństwa, gdy o tym myślałam, zawsze chciałam latać, nie zmieniło się nic :)

11. Gdyby został Ci tylko jeden dzień życia, jakbyś go spędziła? Trudne pytanie... Kiedyś mówiłam, że chciałabym zrobić jak najwięcej rzeczy, które jeszcze czekały w kolejce, np. tatuaż, skok ze spadochronem, skok na bungee itp., ale teraz chciałabym być z rodziną. Wiem.....to takie zwyczajne, ale chciałabym te ostatnie godziny, minuty i sekundy się po prostu nimi nacieszyć :)

Ufffff....jakoś poszło, odpowiedzi za mną, mam nadzieję, że dałam się Wam poznać nieco bliżej :)


Teraz chciałam nominować do zabawy i jednocześnie jestem ciekawa odpowiedzi na pytania od:

Kochane moje, pytania dla Was:
1. Książka, którą mogę czytać niezliczoną ilość razy to....?
2. Kim chciałaś zostać w dzieciństwie?
3. Jakie miejsce, które zwiedziłaś najbardziej utkwiło Ci w pamięci?
4. Nie mogę żyć bez blogowania bo....?
5. Jakie jest Twoje największe marzenie?
6. Ulubiony sposób na relaks?
7. Twoja wymarzona praca?
8. Twoją ulubioną potrawą jest...?
9. Morze czy góry?
10. Twoje 3 najmocniejsze strony to...?
11. Oprócz blogowania Twoja pasja to...?

Zachęcam Was do przyłączenia się do zabawy i czekam z niecierpliwością na odpowiedzi :)
Jak rozwiązać problem z nie znikającymi kilogramami? #zdrowyczwartek

Jak rozwiązać problem z nie znikającymi kilogramami? #zdrowyczwartek


Czasami tak się zdarza, że staramy się i staramy, niby pilnujemy się i ćwiczymy a nasze uparte kilogramy, które mamy w nadmiarze zupełnie nie chcą nas opuścić.

Czy tak musi być?
Może wciąć nieświadomie popełniamy jakieś błędy?

Po pierwsze należy tutaj zwrócić szczególną uwagę na Nasz stan zdrowotny. Może się okazać, że mamy jakiś problem, który powoduje, że nie możemy schudnąć. Najlepiej zrobić komplet podstawowych badań, umówić się na wizytę do lekarza i potwierdzić bądź wykluczyć taką sytuację.

Po drugie postaram się poniżej przedstawić kilka pułapek o których możemy nie mieć pojęcia, a które skutecznie powstrzymują Nas przez uzyskaniem szczupłej sylwetki.

1. Kupujemy płatki śniadaniowe z ogromną ilością cukru. Sięgamy po kolorowe opakowania myśląc, że skoro tak szumnie reklamowane to nie zaszkodzą ani mi - osobie dorosłej, ani dziecku. Zwłaszcza jeśli w takiej reklamie dzieci są głównymi bohaterami. Nic bardziej mylnego. Zdaniem dietetyków i osób z branży żywieniowej najlepiej sięgać po płatki jęczmienne, płatki owsiane lub naturalne otręby. Są to produkty pełnowartościowe i spowodują, że będziemy czuć się syci dużo dłużej, niż po innych płatkach.

Przykład śniadania:
Przygotowanie płatków owsianych na mleku (podobno najlepsze 2%)m następnie dodać do nich kawałki świeżych pomarańczy i szczyptę cynamonu. 

2. Soki owocowe z oszałamiającą ilością cukru i konserwantów. Nie zawsze też, jeżeli na soku jest napisane "bez cukru" jest on zdrowy, ponieważ w zamian jest dodawany sok winogronowy, co znacznie podnosi energetyczność. Dużo lepiej kupować soki warzywne lub po prostu samemu przygotowywać je w domu. Jeżeli nie bardzo to Nam pasuje, to po prostu starajmy się czytać etykiety i wybierajmy najzdrowsze soki.

3. Jogurty owocowe. Tu niestety również muszę niektórych zmartwić, gdyż są one bardzo kaloryczne i wcale nie takie zdrowe. Dużo lepiej zrobimy kupując zwykłe naturalne jogurty (najlepsze te o jak najmniejszej zawartości tłuszczu), a następnie dodając do nich świeże bądź mrożone owoce.

4. Wody smakowe wg wielu dietetyków również nie są takie zdrowe, jak się o nich mówi.
A wszystko dlatego, że podczas procesu aromatyzacji, któremu są poddawane, niszczone zostają składniki naturalne oraz brak im odpowiedniej ilości witamin i składników mineralnych. Jeżeli jesteśmy zwolennikami wód smakowych, możemy zamiast kupowania ich, zrobić je samemu dodając wyciśnięty sok z cytryny czy limonki, do tego kilka ich plasterków, listek mięty czy bazyli i napój gotowy.

5. Ciemne pieczywo, wielu ludzi wprowadza w błąd. Kupujący myślą, że wystarczy kupić po prostu pierwsze lepsze ciemne pieczywo i na pewno będzie zdrowe. Otóż nie.
Pieczywo o kolorze ciemnym, które jest miękkie jest wzbogacane dodatkowo karmelem, co powoduje spory wzrost jego kaloryczności. Kupując chleb powinniśmy kierować się stopniem jego twardości, to będzie sugerowało, że to chleb razowy, zdrowy, z mąki pełnoziarnistej.

6. Suszone owoce. Nie będę poddawać w wątpliwość ich zdrowotności, jednak przestrzegam Was przed ilościami w jakich je można zjadać. Jeżeli jemy ich stosunkowo mało (około 100g może zawierać w przybliżeniu ok. 300 kcal) to nie zaszkodzą. Zdrowsze przy nich są owoce świeże. Jednak z diety nie warto ich eliminować, a jedynie spożywać w ograniczonych ilościach.

7. Dietetyczne produkty i produkty typu light. To również wielkie pułapki żywieniowe. To, że coś ma mniejszą ilość cukru niekoniecznie znaczy zdrowsze. Zamiast cukru producenci dodają inne chemiczne cuda szczególnie po to, by wzmocnić smak. W konsekwencji kaloryczność jest mocno zbliżona do produktów bez tych etykiet.

Powyższa lista to produkty, które są głównie inaczej traktowane przez większość społeczeństwa niż powinny. Oczywiście znalazłoby się ich więcej, ale wtedy mój post byłby zdecydowanie za długi :)

(źródło: kuchnia.wp.pl)


Najważniejsze wnioski jakie trzeba wyciągnąć to:
1. Czytamy etykiety kupowanych produktów
2. Zwracamy uwagę na to, co kupujemy. Zwykle zdrowe produkty wcale nie są najdroższe. Wręcz przeciwnie. (No może z wyjątkiem ryb czy lepszej jakości jajek)

3. Nie kupujemy jedzenia na zaś. Potem ogromne ilości jedzenia są po prostu marnowane i wyrzucane. Lepiej kupić mniej a częściej.

4. Nie kupujmy wszystkiego co pięknie oznaczone słodkimi obietnicami "Promocja", "2 w cenie 1", "3 produkt gratis" itp... Pamiętajmy sklepy nic za darmo nie oddają, a my przepłacimy kupując sporo niepotrzebnych produktów. (No owszem czasem się zdarzy konkretna promocja, coś co faktycznie warto kupić, ale to 1 produkt, może 2, ale 15?)

5. Nie kupujmy, kiedy jesteśmy głodni i zmęczeni. Wszelkie badania pokazują, że wtedy jesteśmy bardziej podatni i kupujemy więcej produktów niezdrowych i niepotrzebnych.

(źródło: kuchnia.wp.pl)

Na koniec uraczę Was moim ulubionym przepisem na pyszną i zdrową sałatkę:

Co potrzebujemy:
-  świeży ananas
- krewetki (dla tych co nie lubią może być pierś z kurczaka - w smaku podobne:))
- pomidorki koktajlowe
-  rukola
- szpinak
-  połówka cytryny
- czosnek
- masło
- sos sojowy

Świeżego ananasa kroimy wzdłuż i połówkę wydrążamy. Do pustej już połówki ananasa wkładamy rukolę, szpinak, pokrojone na ćwiartki bądź połówki pomidorki, kilka kostek ananasa i delikatnie mieszamy wszystko razem.
Następnie zajmujemy się przygotowanie krewetek lub piersi z kurczaka. Na patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy obrane z ogonków krewetki lub pokrojoną na kawałki pierś z kurczaka i trzymamy na małym ogniu około 8 minut - krewetki, natomiast około 15 kurczaka. Pod koniec czasu wyciskamy trochę soku z cytryny do powstałego sosu w krewetkach, dolewamy odrobinę sosu sojowego, i przyprawiamy szczyptą czosnku). Całość z patelni przekładamy do miseczki powstałej z ananasa i gotowe :)

Ja jestem zdania, że wszystko można jeść, ale z umiarem. Każdy ma od czasu do czasu ochotę na coś niezdrowego. Raz będzie to coś słodkiego, innym  razem jakiś fast food. Jeżeli jemy tego typu rzeczy faktycznie sporadycznie, to nie wyrządzą Nam większych szkód, gorzej jeżeli goszczą w Naszym codziennym jadłospisie. 
Musimy pamiętać o tym, że Nasze nawyki żywieniowe przejmują również Nasze dzieci, więc zastanówmy się czego chcemy ich nauczyć :)
Pakujemy misia w teczkę i na mazury ruszamy na wycieczkę! :)

Pakujemy misia w teczkę i na mazury ruszamy na wycieczkę! :)

Jakiś czas temu trafiliśmy na fajną i tanią ofertę wyjazdu na mazury.
Ja już od dawien dawna namawiałam swojego męża, na podobny wyjazd w tamtejsze rejony, ale jakoś za każdym razem bezskutecznie. Tym razem się na szczęście udało :)

Ostatni raz byłam na mazurach jakieś kilkanaście lat temu (o matko jak to brzmi!- czyżbym się powoli starzała??) - więc zastanawiałam się, jak bardzo ówczesne widoki i atmosfera będą odbiegać od moich wspomnień.

Więc.......
Dojechaliśmy w piątek i mazury przywitały Nas niezłą ulewą, ale na szczęście podczas gdy się rozpakowywaliśmy niebo się nieco rozchmurzyło i można było wyjść na spacerek.
Udało Nam się pospacerować jedynie po Mrągowie - mimo, że hotel, w którym byliśmy był zapchany gośćmi po brzegi, to miasto wydawało się nieco wymarłe. Zupełnie Nam to nie przeszkadzało, chcieliśmy odpocząć od tłumów, gorąca i ścisku, więc to akurat na plus :)









 
W sobotę od samego rana świeciło piękne słoneczko, idealna pogoda na spacer. Wyruszyliśmy do Mikołajek, pospacerować wzdłuż jeziora, zwiedzić rozsławione miasto i oczywiście skosztować rybki. Mój mąż nie podarowałby sobie, gdyby nie mógł skosztować takich przysmaków, szczególnie będąc nad jeziorem :)
Potem, po powrocie do Mrągowa postanowiliśmy zwiedzić znajdujące się tam westernowe miasteczko Mrągoville - chętni mogą odwiedzić stronę http://mrongoville.pl/. I to był świetny pomysł, po pierwsze jedynie parę osób spacerujących, żadnego tłoku, pośpiechu, więc na spokojnie można było pozwiedzać, zrobić zdjęcia :) Na terenie znajduje się mini zoo, można wykupić sobie lekcje jazdy konnej lub samą przejażdżkę, co parę godzin odbywają się pokazy m.in.: wyczynowej jazdy konnej, taneczne i inne. Można skorzystać również z eurobungee, mechanicznego byka rodeo, buggy, strzelnicy sportowej, zabaw kowbojskich, strzelania z łuku, nauki tańca westernowego czy bungee run.
Samo wejście na teren jest całkowicie bezpłatne, bezpłatnie można także zwiedzić biuro szeryfa, mini muzeum czy soloon. Jedynie chętni na pozostałe atrakcje muszą się przygotować i kupić bilety.
Myślę, że to całkiem świetna sprawa, my byliśmy bardzo zadowoleni! Warto się tam przejechać, szczególnie mając dzieci, bo wyszaleją się tak do granic możliwości :)












Po powrocie do hotelu, czekała Nas chyba najprzyjemniejsza część wyjazdu - masaże (mieliśmy je zapewnione w ofercie) więc nie mogliśmy się doczekać!
Pół godziny masażu może zdziałać cuda. Jaka ja byłam wypoczęta, taki relaks....aż żal było wracać do pokoju :)

W niedziele natomiast w drodze powrotnej postanowiliśmy pojechać do Wilczego Szańca - Zwiedzić byłą główną kwaterę Hitlera - strona - http://wolfsschanze.pl/.
Ważne - bilety normalne 15 zł, ulgowe 10 zł, parking 10 zł.
Nie warto zwiedzać na własna rękę, niewiele się wtedy dowiemy.
Co parę minut zbiera się grupa ludzi, przychodzi przewodnik i rozpoczyna się zwiedzanie. Trzeba sobie zarezerwować około 2 godzin - potężna dawka historii i ciekawostek, wywołuje to niezapomniane wrażenia. Koszt przewodnika to około 5 zł. od osoby.





Nie udało Nam się zwiedzić z braku czasu dwóch miejsc, czyli na mazury jeszcze wrócimy :)
W planach mamy zwiedzenie Mazurolandii - mazurskiego parku atrakcji.
Więcej info - TU.

I drugie miejsce to odwiedzenie miejscowości Mamerki - czyli Kwatery Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych - podobno jedyne miejsce, gdzie zachowały się budowle w całkowitym, niezniszczonym stanie. Więcej informacji - TU.

Co mnie urzekło? Niewątpliwie, spokojna atmosfera, widoki, widoki i jeszcze raz widoki. Głowa aż boli od patrzenia dookoła. Wszędzie, gdzie tam się człowiek nie ruszy, jest pięknie. Warto było pojechać, pozwiedzać i po prostu tam być... :)

A minusy! W zasadzie to jeden, ale bardzo poważny. Kolejny raz wyjechaliśmy i kolejny raz to samo - prawie wszędzie brak miejsc na przewinięcie dziecka. Nie czepiam się, prawie wszędzie jeździmy z wózkiem, mamy tam sporo miejsca, więc mogę przewinąć bez problemu. Ostatecznie w samochodzie, no, ale z drugiej strony skoro wszędzie są ogólnodostępne toalety, to chyba nie byłby to problem, wyznaczyć kawałek miejsca do przewinięcia dziecka!
Nie wiem jakie jest Wasze zdanie na ten temat, ale wg mnie powinno się to zmienić!

Bądź co bądź, wyjazd udany, my wróciliśmy zrelaksowani, pełni wrażeń i nabuzowani energią - o to przecież chodziło :)

Nie pozostaje Nam nic innego, jak planowanie kolejnych wyjazdów :)
Polecicie coś? Oczywiście dla Naszej całej trójki :*
Jak karmić noworodka?

Jak karmić noworodka?

To pytanie chyba spędza sen z powiek niejednej świeżo upieczonej mamie.
Ja sama będąc jeszcze w ciąży naczytałam się na ten temat, zadawałam pytania innym, bardziej doświadczonym osobom.

W teorii to wygląda zdecydowanie łatwiej i prościej. Ale tuż po porodzie rozpoczynają się schody.
Wiele mam mówi, że mimo nabytej wcześniej wiedzy teoretycznej, po porodzie i tak nie bardzo wiedzą jak karmić dziecko, częściej czy rzadziej, czy płacze dlatego, ze mu gorąco, czy właśnie z głodu.

Czasami nawet same położne nie ułatwiają. Przychodzi jedna, zwraca uwagę, żeby karmić dziecko choćby non stop, bo widocznie tego potrzebuje, albo się nie najada. Przychodzi druga, mówi, żeby karmić dziecko, co 2/3 godziny, a nawet jak płacze w międzyczasie to się nie przejmować.
Widziałam i słyszałam to na własne oczy i uszy w szpitalu, gdy sama rodziłam. Widziałam płacz tych mam i niepokój, ale przede wszystkim zdezorientowanie, bo same nie wiedziały co robić, a co gorsza kogo słuchać.



Poniżej wskazówki, którą mogą się przydać początkującym mamusiom.

I. Karmienie na żądanie

Wg zebranych przeze mnie informacji jeżeli chcemy wybrać ten sposób karmienia noworodków, niezależnie od tego czy chcemy karmić butelką czy piersią, na początku nie będzie istnieć coś na wzór "regularnego karmienia". Czyli karmimy dziecko za każdym razem, gdy płacze (a nie jest to np. spowodowane mokrą pieluszką). W teorii ilość karmień powinna mieścić się między 8 a 12, natomiast ilość spożywanego pokarmu waha się między 30 a 100 ml (zależy to zarówno od indywidualnych preferencji dziecka oraz od ilości skończonych tygodni - im starsze dziecko, tym zwiększa się ilość zjadanego mleka).
Żołądek noworodka jest jeszcze maleńki, więc może potrzebować jedzenia dosyć często, ale za to w małych ilościach. Reguły tutaj nie ma. Raz dziecko będzie się domagać posiłku co godzina, czasem nawet co 3 lub 4.

II. Karmienie w określonych odstępach czasu

Podobno wg idealnego "podręcznikowego schematu" powinno się karmić noworodka z zegarkiem w ręku co 3/4 godziny, obojętnie czy maleństwo między jednym a drugim karmieniem śpi jak suseł, czy też płacze z głodu, tudzież pragnienia. Jest to metoda, która w przeciwieństwie do opisanej powyżej, nie bierze pod uwagę indywidualnych potrzeb i preferencji dzieci, ani tego w jaki sposób i w jakim tempie się one rozwijają.
Plusy takiego karmienia to względnie stała produkcja mleka i stałe pory karmienia. Metoda ta staje się prostsza do realizowania po co najmniej 2/3 tygodniach prób, potem dziecko się przyzwyczaja.

Każda mama musi pamiętać, że to do niej należy wybór tego, w jaki sposób chce karmić.
Jeżeli podjęłaś już decyzję, to nie przejmuj się wrogimi spojrzeniami i krytycznymi uwagi innych osób. To jest Twoje dziecko i jeżeli intuicja podpowiada Ci, że właśnie ten, a nie inny sposób jest dobry i dla maleństwa i dla Ciebie, to tego się trzymaj. Jeżeli dziecko stale przybiera na wadze, nie pojawiają się jakieś alergie i nie ma problemów z drzemkami w ciągu dnia i snem w nocy, wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Jeszcze jedno! Jeśli zdecydowałaś się karmić piersią, pamiętaj o wygodnej pozycji podczas karmienia, Twój kręgosłup będzie Ci za to wdzięczny :) A także pamiętaj by myć ręce przed każdym karmieniem i nie smarować piersi i sutków kremami, które są niebezpieczne dla niemowląt.
Jeżeli natomiast zdecydowałaś się karmić mlekiem modyfikowanym, lub własnym mlekiem, ale z butelki - pamiętaj przede wszystkim o właściwej sterylizacji i myciu butelek oraz o sprawdzeniu temperatury pokarmu za każdym razem, zanim podasz go dziecku!

Jak było u mnie?

Nie miałam przygotowanej koncepcji karmienia swojego dziecka po porodzie. W sumie to Hania sama wybrała. Już w szpitalu większość położnych "kazała" Nam karmić noworodki mniej więcej co 3 godziny, jednak moje dziecko było temu przeciwne :) Jeżeli nie spała i próbowałam ją nakarmić o odpowiedniej porze to czasem jadła, a czasem po prostu miała mnie gdzieś. Nie jadła mleka i koniec. Natomiast jeżeli nadchodziła godzina jej karmienia podczas jej snu, to nie było mowy o tym, żeby ją dobudzić. Wszelkie łaskotanie w policzki, podbródki i delikatne głaskanie czy nawet przewijanie, nie budziła się i już. Musiałam się więc dostosować do niej.
Do tej pory je w zasadzie na żądanie, ale czas między posiłkami z tygodnia na tydzień się wydłuża (pierwsze 3 tygodnie dosłownie mogła nie odchodzić od piersi nawet przez 2/3 godziny), przeczekałyśmy początki i teraz w sumie wiem, że przychodzi taka pora w ciągu dnia, gdy wzmaga jej się apetyt, w pozostałą część dnia ma przerwy między posiłkami od 3 do 4 godzin.

Ja jestem zadowolona ze sposobu jaki wybrałam, przed Nami powoli nowe wyzwania, bo niebawem zaczynamy rozszerzanie diety :))

_____________________________
Ten artykuł oraz inne ciekawe znajdziecie na portalu http://www.familie.pl/
Polecam i zapraszam! :)
Otyłość - wspólczesny problem, #zdrowyczwartek

Otyłość - wspólczesny problem, #zdrowyczwartek


Parę dni temu dołączyłam do akcji #głodnizmian. Akcja warta poparcia, każdy może się przyłączyć. Jeśli jeszcze o tym nie słyszeliście, to wszelkie informacje zawarte są w moim poście, czytaj tutaj - klik.

Ściśle związana z akcją powyższą jest inicjatywa #zdrowyczwartek, inicjatorką i zarazem pomysłodawczynią jest Aga, która prowadzi bloga http://www.mylifestyle.com.pl/.

O co dokładnie chodzi?

 Jeżeli prowadzisz bloga, masz własną stronę lub tym podobne, zarezerwuj sobie pierwsze trzy czwartki każdego miesiąca (akcja trwa od września 2015r. do grudnia 2015r.) i wrzucaj posty, które będą związane z promocją zdrowia, zachęcające do prawidłowego żywienia, możesz opisywać własne doświadczenia - wszystko, co może służyć akcji i zwiększyć świadomość innych rodziców na temat prawidłowego odżywiania. Mile widziane będą przepisy na zdrowe dania, zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci.

Jeżeli zdecydujecie się dołączyć i pisać posty regularnie, lub nawet raz na jakiś czas, nie zapomnijcie przesłać ich do inicjatorki - Agi, na maila lub poprzez fb. Dokładne informacje znajdziecie - TU.


Ja zdecydowałam się dołączyć, ponieważ temat nie jest mi obcy. Będę się powtarzać pisząc, że są to dwie inicjatywy (#głodnizmian oraz #zdrowyczwartek), które w 100% warto popierać. Potrzeba jak najwięcej osób, a wszystko to, dla Naszego wspólnego dobra.
Nie dalej jak 2,5 roku temu przeprowadzałam badania na temat wpływu mediów na sposób odżywiania dzieci i młodzieży, ich wyniki były bezwzględne. Dlaczego o tym tu wspominam? Ponieważ są to tematy ściśle ze sobą powiązane. Rodzice coraz częściej dla świętego spokoju sadzają swoje dzieci przed telewizorami, komputerami itp. a z braku świadomości pozwalają dzieciom na szybkie przekąski, którym daleko do miana "zdrowych". Najczęściej są to chipsy, chrupki, cukierki, fast foody lub gotowe dania z torebek. To wszystko na nieszczęście tylko zwiększa odsetek dzieci otyłych w Polsce.
Uważam, że jeśli Ci Rodzice mieliby możliwość skorzystania z bezpłatnych porad dietetycznych już w czasie ciąży lub zaraz po porodzie zwiększyłoby to ich świadomość jak ważne jest wprowadzenie zdrowych nawyków żywieniowych od samego początku i jednocześnie jakie konsekwencje mogą się pojawiać jeśli tego nie zrobią.

Oczywiście nie od razu wszyscy nagle zrozumieją i przestawią się, ale jeśli 1 osoba na 5, nawet 1 osoba na 10 czy 15 zacznie powoli zmieniać swój sposób odżywiania i przede wszystkim dziecka, to ruszy się powoli lawina, która spowoduje, że z czasem takich osób będzie więcej i więcej.

Warto chyba to przemyśleć, prawda? :)

Poniżej przedstawię kilka pomysłów na zdrowe dania, zarówno dla rodziców jak i dla dzieci.


Śniadanie: Malinowo - pomarańczowe smoothie
 Na dwa/trzy koktajle potrzebujemy:
  • 250 g schłodzonych malin
  • 200 ml schłodzonego jogurtu naturalnego
  • ok. 300 ml soku pomarańczowego
  •  
 Maliny i jogurt blendujemy lub miksujemy, dopóki nie uzyskamy gładkiej konsystencji.
Dodajemy sok pomarańczowy, miksujemy chwilę, do połączenia wszystkich składników. Wlewamy do szklaneczek i gotowe :)


Obiad: Krem marchwiowy z nutą pomarańczy i imbiru

Na 4 porcje potrzeba:
  • 1 kg marchwii
  • 100 g masła
  • 1 pomarańcza
  • ok. 4 cm imbiru
  • 2l bulionu drobiowego
  • pół pęczka kolendry
  • szczypta soli
  • szczypta pieprzu
  • szczypta kminku
  • 5 łyżek oliwy
  • 150 g śmietany 30% lub jogurtu
  • kilka kromek białego chleba

W garnku rozgrzewamy 2 łyżki oliwy (pozostała ilość będzie Nam potrzebna do zrobienia grzanek). Dodajemy 60 g masła. Marchew kroimy w talarki, imbir ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Wrzucamy do garnka na mały ogień. Dodajemy kminek. Skórkę z pomarańczy ścieramy, do garnka wlewamy sok. Mieszamy. Startą skórkę z pomarańczy jeszcze siekamy i także dodajemy do pozostałych składników w garnku. Zalewamy wszystko przygotowanym bulionem. Gotujemy około 15 minut, następnie blendujemy. Po zblendowaniu musimy doprowadzić krem do wrzenia, zaprawiamy solą, pierzem i jogurtem bądź śmietaną.

Do kremu można przygotować grzanki. Od chleba odrywamy skórki, a miąższ kroimy w kosteczkę.
Na patelni rozgrzewamy pozostawioną wcześniej oliwę i 40 g masła, po czym wrzucamy kostki chleba. Trzymamy na patelni dopóki się nie zarumienią i wrzucamy do zupy przed samym podaniem. Na koniec posypujemy kolendrą.


Kolacja: Kanapeczki z wędzoną makrelą

Potrzebujemy:
  • 2 wędzone makrele
  • 2 ugotowane jajka na twardo
  • 2 ogórki kiszone
  • 1 mała cebula czerwona
  • szczypta soli
  • szczypta pieprzu
  • 1 łyżka majonezu
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 1 łyżka jogurtu naturalnego

Oddzielamy rybę od ości, wkładamy do miski. Dodajemy drobno pokrojonego w kostkę jajka i ogórki. Doprawiamy solą, pieprzem, oraz majonezem, musztardą i jogurtem. Wszystko dokładnie mieszamy i podajemy ze świeżym chlebkiem, może być razowy, z ziarnami itp...

Pamiętajmy o przekąskach między posiłkami i dbajmy o to, by były one nie tylko smaczne ale także zdrowe! :)

Wszystkim życzę smacznego :)
Kolejna porcja przepisów już w następny czwartek :)))
#Głodni zmian - Ja jestem głodna, a Ty?

#Głodni zmian - Ja jestem głodna, a Ty?


 
Trafiłam, całkiem przypadkowo, ale szczęśliwie na wspaniałą akcję - "Głodni zmian" (więcej info TUTAJ) 

O co chodzi? Przede wszystkim, o to, aby jak najwięcej rodziców zostało uświadomionych w temacie prawidłowego żywienia dzieci do lat 3. Wystarczy się dookoła rozejrzeć, żeby zauważyć jak wiele dzieci cierpi na otyłość. Rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, że szkodzą swoim dzieciom.
W wielu krajach Unii Europejskiej porady dietetyków są bezpłatne dla rodziców.
Razem zawalczmy o to, by u Nas w Polsce, stało się to obowiązkiem Narodowego Funduszu Zdrowia - pomóc wszystkim rodzicom i zapewnić im darmowe porady dietetyków.

Do akcji włączyli się konsultanci krajowi, dietetycy, lekarze, pielęgniarki, eksperci i blogerzy.
Wciąż potrzeba jak najwięcej osób. Tak naprawdę każdy może pomóc.

Chcesz wiedzieć w jaki sposób?
To bardzo proste!


Wejdź na stronę http://glodnizmian.pl/ wypełnij i wyślij petycję. Zajmie Ci to kilkanaście sekund, ale zrobisz to dla dobra dzieci, które same sobie nie są w stanie pomóc.
Potrzeba 10 000 osób, jest na razie prawie 2 800, to z jednej strony bardzo dużo, ale jak widzisz ciągle jeszcze brakuje. Dołącz do Nas i pomóż Nam.

Dlaczego tak bardzo popieram tą akcję? Uważam, że to bardzo ważne, aby uświadomić niektórym Rodzicom, jak bardzo ważna jest odpowiednia dieta w życiu dziecka. Nieprawidłowe odżywianie może narobić wiele szkód i przykrych konsekwencji.
Sama przez "chwilę" zmagałam się z otyłością, na własnej skórze odczułam konsekwencje nadprogramowych kilogramów. Swoje przecierpiałam, kiedy musiałam przejść na dietę i zrzucić prawie 20 kilogramów, było ciężko, ale wyciągnęłam z tego wnioski.

Po co skazywać rzesze dzieci na miesiące diet, dodatkowych ćwiczeń i wyrzeczeń skoro od samego początku można wykształcać w nich zdrowe nawyki żywieniowe?

Nie zastanawiaj się, poświęć te parę sekund i dołącz do Nas :) Razem możemy więcej! :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger