Czytać, słuchać, pisać - a na co, to komu???

Dzisiaj 8 września - kolejna data w kalendarzu, ale wg mnie ogromnie ważna - Międzynarodowy Dzień Walki z Analfabetyzmem.
 

Czy to dla kogoś coś znaczy?
Cały dzień się zastanawiałam, zbierałam myśli - postanowiłam wyrazić swoje zdanie na ten temat.

Co to takiego analfabetyzm? To brak umiejętności pisania i czytania u osób powyżej 15 roku życia.
Wg wszelkich statystyk liczba analfabetów na świecie ciągle maleje, jednak ta liczba stale jest zbyt wysoka jak na te czasy. Szacuje się, że co 5 człowiek nie potrafi (lub ma ogromne problemy) czytać i/lub pisać.


Ja nie uważam, że głównym tego powodem jest wykształcenie ludzi. Sama znam osoby, które mają jedynie wykształcenie średnie lub nawet podstawowe, a można spokojnie z nimi porozmawiać "na poziomie", mało tego, znam też parę osób, z którymi pomimo wyższego wykształcenia, nie ma sensu usiąść i porozmawiać, bo człowiek tylko po tym będzie czuł się głupszy niż był wcześniej.

Straszne jest to, że zanika u ludzi chęć do czytania książek, a natomiast zwiększa się czas spędzany przed telewizorem, w celu oglądania samych wspaniałych i niezwykle edukacyjnych telenowel i seriali. Wśród niektórych ludzi to nawet wstyd usiąść z książką, bo wyśmieją, poniżą...

Co za tym idzie? Wzrasta także czas spędzany przed komputerem. Tam nietrudno znaleźć treści, w których ani ziarna prawdy, same bzdury i wprowadzanie ludzi w błąd. Komu by chciało się tracić czas na znalezienie wartościowych treści....bleeeee lepiej przecież posiedzieć na "fejsie"!

To samo ze słuchaniem! Czy ktoś zna różnicę pomiędzy słowami SŁUCHAĆ i SŁYSZEĆ???
Z wieloma ludźmi staram się rozmawiać, słuchają co do nich mówię, ale mam wrażenie, że wcale nie słyszą....
Zwykłe przelotne pytania - "Co słychać? "Co u Ciebie?"
Ty czujesz się fajnie, ktoś się Tobą interesuje, jesteś dla kogoś ważny/a - więc, zaczynasz z przejęciem odpowiadać, a tu wzrok pytającego błądzi dookoła, zręcznie omijając Ciebie, głowa kiwa sugerując zrozumienie - a próbowałeś kiedyś przestać nagle mówić, albo zapytać o coś co właśnie opowiadałaś/eś? - hmmm powstaje niezręczna sytuacja...
Nie rozumiem tylko, po co udawać? Albo mnie interesuje druga osoba i śledzę z zainteresowaniem jej odpowiedź, albo wcale nie pytam, po co stwarzać puste pozory?
To wszystko widać....

A już zdań przepełnionych nieprawidłowymi formami i wyrazami typu przyszłem, poszłem, włanczam, wzięłem, jest po prostu pełno. Ja się nie czepiam, ale to aż w uszy kłuje... Każdy może popełniać błędy, jasne, ale chyba wypadałoby mieć też chęci by je zacząć naprawiać.... :)



Mnie nikt do czytania książek nigdy nie namawiał. Sama od najmłodszych lat zaczęłam po nie sięgać. Ciągle chciałam więcej i więcej. Uwielbiałam to, jak wyobraźnia zaczynała wymykać się spod kontroli, przenosiłam się w zupełnie inny świat.
Bakcyla złapał ode mnie również mój mąż i siostry, co prawda nie wszystkie, ale jednak jakiś to już sukces :) Wiedziałam też, że od najmłodszych lat będę wpajała to mojej Hance.
Czytaliśmy jej już kiedy była w brzuchu :) Teraz, każdego dnia, choć kilkanaście minut poświęcamy jej (częściej ja, ale to dlatego, że Tatuś siedzi w pracy) na czytanie książek, wierszyków, baśni i rymowanek. Widać wyraźnie, że na razie to lubi. Jest wtedy spokojna i zapatrzona w obrazki. Wiem, że to się jeszcze może zmienić, ale dołożę wszelkich starań, aby pokazać jej te wspaniałości, jaki niesie za sobą czytanie książek. 

A tak, w skrócie, jakie są niepodważalne zalety czytania:

1. Rozwijamy język i słownictwo i umiejętność wyrażania siebie oraz własnych myśli
2. Pobudzamy wyobraźnię
3. Dostarczamy nowe wiadomości, fakty, ciekawostki
4. Pobudzamy się do własnych, nowych przemyśleń
5. Uczymy się tego, co słuszne, a co nie

Chyba nie ma się nad czym zastanawiać, bierzmy książkę do ręki i czytajmy!
To na pewno jeszcze nikomu nie zaszkodziło :)))


9 komentarzy:

  1. Wiesz, miałam prababcię nieczytającą. Miała rozbudowane słownictwo, wyobraźnię, była ciekawa świata, miała swoje przemyślenia i była niesamowicie mądrym człowiekiem. Mimo że ani roku nie była w szkole. Dziś zwala się na czytanie książek edukację dzieci. To tak nie działa. Czytanie jest przyjemną rozrywką, nic poza tym. Sama dużo czytam, nic z tego co piszesz nie obserwuję w swoim życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątek potwierdza regułę :)
      A tak na poważnie, to wiem, że takie osoby są, i nie potrzebne im książki do szczęścia.
      Ale mam wrażenie, że w tym środowisku, które ja mam okazję obserwować, ciekawość świata dzieci ogranicza się do buszowania po internecie, sprawdzania co nowego na facebook'u i grania we wszelkie gry, niekoniecznie służące edukacji w jakimkolwiek pojęciu.
      Każdy może żyć w nieco innym środowisku, sama widziałam zmiany u osób, (szczególnie dzieje się to u dzieci z domów dziecka), które przez lata książek nie czytały, potem złapały bakcyla - widać było wyraźne zmiany w słownictwie i wyrażaniu własnych myśli, a to już dużo.

      Usuń
  2. Bardzo dużo czytamy i cieszy mnie fakt, że dzieciaki słuchają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też to sprawia ogromną radość! Chciałabym, żeby i Hania wsiąknęła w świat książek :)

      Usuń
  3. Ksiazka to nasze drugie imie ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Napisałaś, że co piąty człowiek na świecie nie potrafi czytać/pisać lub ma z tym problemy. Dla mnie nie jest to duża liczba. Patrzysz na to z perspektywy Europejczyka i zgadzam się, że dla nas to dziwne. Żyjemy w społeczeństwie bardzo rozwiniętym. Jednak analfabetyzm dotyka głównie kraje słabo rozwinięte. Tam często nie ma warunków lub nawet potrzeby do tego aby uczyć się pisać i czytać. A książek ci ludzie w ogóle nie widują bo są one niepotrzebne lub za drogie i mają sprawy ważniejsze. A nauka pisania i czytania nie jest tym ludziom do niczego potrzebna.
    Przedstawianie tak ogólnej liczby, nie patrząc na wiążące się z nią warunki to trochę jak założyć, że skoro Azjaci zajmują połowę całej populacji ludzkości to co druga osoba spotkana na ulicy ma być Azjatą.
    I nie zgodzę się z tezą, że zanika wśród ludzi chęć do czytania książek. Gdyby tak było to księgarnie powoli by upadały a z tego co widzę to przemysł książkowy trzyma się z roku na rok coraz lepiej a twórcy czytników zbijają fortuny.
    Zgadzam się jednak, że czytanie bardzo dużo nam daje i książki są fantastyczną rozrywką, którą warto zarazić nasze dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie masz rację - skupiłam się na tym, że to Międzynarodowy Dzień i podałam Międzynarodowe dane :)
      Niemniej jednak można zaobserwować u wielu ludzi, zdawałoby się poważnych i "na poziomie" jakie bzdury czasem mówią, jakie byki popełniają pisząc i wyrażając się, tak, że się słuchać czasem nie da :)
      Ja mam wrażenie, że o tyle ile ten cały przemysł się utrzymuje to zasługa chyba głównie ludzi dorosłych. Większość dzieci siedzi z nosem w komputerze i telefonie. Ja sama nawet w szkole na przerwach potrafiłam siedzieć i czytać jeśli jakaś książka mnie wyjątkowo pochłonęła i uwierz mi takie osoby, jak ja można było na palcach jednej ręki policzyć :) Tak dzieje się i teraz przynajmniej w tych szkołach, w których ja mam okazję być. Ale oby tendencja stale wzrastała, przecież to dla dobra Nas samych :))

      Usuń
  5. Znam z autopsji te uczucie, kiedy rozmawiam z osobą, która doprowadza mnie do szału i czuje się totalnym głąbem, ok swoją wartość znam, wykształcenie też mam i wcale nie muszę się chwalić, kocham książki i sięgam po nie zawsze, kiedy mam czas, były one ze mną od zawsze, lecz spotykam na swojej drodze ludzi, którzy uważają siebie za najmądrzejszych, kiedy kończę spotkanie z taką osobą jestem doszczętnie wypompowana, nie mam siły na nic, wręcz usiąść i płakać - nie raz płakałam przez tych ludzi. Nie zmienię ich, jedynie mogę omijać wielkim łukiem, żeby nie psuć swojego zdrowia. Uważają siebie za inteligentnych, kiedy zaczęłam nie raz opowiadać co u mnie, było mi przerywane np. o ogródku i jaka to pogoda, bo przecież susza....
    Książki są kwintesencją inteligencji, dają fajny zasób słownictwa, poznajemy różne światy jak również różny język, wystarczy chcieć. Czytanie dla dziecka od najmłodszych lat jest bardo mądrym posunięciem.
    Pozdrawiam ciepło :)
    www.matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nic dodać nic ująć! Ale swoją drogą to smutne, bo bardzo często spotykam się z ludźmi, znajomymi i słyszę, że świetnie się ze mną rozmawia, że potrafię wysłuchać czy doradzić - tylko problem się pojawia wtedy, gdy ja bym chciała się komuś zwierzyć....bo wszelka od tego odchodzi ochota, gdy widzisz, że druga osoba średnio się Tobą interesuje ;/
      A tych najmądrzejszych to najwięcej niestety... Ludzie nie mający czasem o czymś zielonego pojęcia i tak uważają się za ekspertów.... cóż :)

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger