Jak dziecko może pomóc w osiągnięciu wymarzonej sylwetki?

Pomyślałam sobie, że dzisiaj w ramach akcji #zdrowyczwartek post będzie oczywiście, jak co tydzień, ale tym razem mowa będzie o aktywności i możliwości ćwiczeń z własnym dzieckiem. Na końcu będzie mała niespodzianka w postaci fajnych ćwiczeń, sprzyjających do osiągnięcia wymarzonej sylwetki, więc zapraszam do przeczytania aż do ostatniej linijki :)

Cała "czwartkowa akcja" ma na celu przede wszystkim wypracowanie zdrowych nawyków i zasad prawidłowego odżywiania. Ważne jest, by stosować te zasady w każdym domu, szczególnie jeśli są w nim małe dzieci. One wiernie odwzorowują wszelkie zachowania i nawyki rodziców, więc to na Nas - dorosłych, spoczywa obowiązek wykształcenia u dzieci tych jak najlepszych i jak najzdrowszych przyzwyczajeń.

Nie odkryje Ameryki pisząc, że zdrowe odżywianie powoduje lepsze zdrowie, lepsze samopoczucie, więcej energii i chęci do życia..... ale jeszcze lepsze efekty uzyskamy, gdy w parze ze zdrowymi nawykami będzie także szła aktywność fizyczna.
Nie tylko dotyczy to osób, które się odchudzają, ale tak naprawdę każdego.

Czasem na pozór, w miarę zdrowo odżywiająca się osoba mimo wszystko chodzi ospała, bez siły, zmęczona, z miną, która mówi "lepiej trzymaj się ode mnie z daleka"... może to głupie, możecie nie wierzyć, ale w takiej sytuacji naprawdę pomaga po prostu uprawianie jakiegoś sportu, endorfinki zaczynają buzować i pojawia się uśmiech na twarzy, redukujemy stres... :)

W zależności od tego, co lubimy może to być chodzenie na basen, jazda na rowerze, jazda na rolkach, bieganie, chodzenie na siłownię, nawet spacery - tu liczy się długość i intensywność :)
Owszem nie każdego stać na wykupienie karnetu czy sprzętu sportowego, nie każdy ma też z kim zostawić dziecko.

Jest i na to alternatywa. Można też ćwiczyć w domu, wspólnie z dzieckiem. Postaram się pokazać Wam kilka możliwych ćwiczeń, które możecie wykonywać bez problemów i żadnych wątpliwości.
Przed przystąpieniem do ćwiczeń pamiętajmy, by się rozgrzać, a po ćwiczeniach najlepiej porozciągać. Dzięki temu, możemy uniknąć kontuzji i zakwasy następnego dnia będą mniejsze :)

Oto kilka z nich:

Ćwiczenie 1. POMPKI















 Ćwiczenie 2. PRZYSIADY


 




















Ćwiczenie 3. UNOSZENIE BIODER















Ćwiczenia mają na celu wzmocnienie różnych partii mięśni:
- grzbietowe
- mięśnie brzucha
- mięśnie czworogłowe i dwugłowe ud
- mięśnie pośladków
Ja proponuje zrobienie 3 serii po 8 powtórzeń na początek, ale jeżeli nie czujemy się na siłach, robimy wszystko we własnym tempie!

Na koniec kilka rad:

1. Zanim zaczniemy ćwiczyć karmimy maluszka, z tym, że po karmieniu odczekujemy kilkanaście minut, żeby w małym brzuszku nie było rewolucji :)
2. Ubieramy maluszka w wygodne ciuszki, najlepiej nie za grubo, żeby się nie zgrzał.
3. Ćwiczymy sobie tak długo ile mamy ochotę, ile wytrzyma maleństwo, i we własnym tempie.
4. Jeżeli boimy się wykonać jakieś ćwiczenie, po prostu go nie wykonujmy, nic na siłę.
5. Pamiętamy o prostej sylwetce podczas wykonywania ćwiczeń i o oddychaniu - wdychamy powietrze nosem a wydychamy ustami :)
6. Bawmy się ćwicząc, to nadal czas spędzany wspólnie z dzieckiem a jednocześnie sprzyjający w walce o ładniejszą sylwetkę. Same plusy :)

P.S. W przyszłym miesiącu, w ostatni czwartek - kolejna porcja ćwiczeń do wykonywania z maluszkiem :)

18 komentarzy:

  1. My na poczatku tez tak cwiczylismy az panna nie zaczla uciskac i sie nudzic;)pompki sprawialy Nam obu niezmierna przyjemnosc;) ja dzisiaj na zdrowy czwartek pochlonelam tabliczke czekolady;) nie ma co samo zdrowie;)hahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przy dziecku chodzącym czy raczkującym trzeba się nieźle natrudzić, żeby nie uciekało :) Ja na razie jeszcze mam trochę spokoju :)
      Oj za mną chodzi czekolada, najlepiej bakaliowa, albo z orzechami....póki co muszę obejść się smakiem - nic słodkiego w domu nie mam :))

      Usuń
  2. Próbowałam kiedyś tak ćwiczyć z Kubą. To naprawdę nie lada wysiłek! Spala się jeszcze więcej niż samotnie. Gorzej właśnie, jak dziecko coraz bardziej świadome i zamiast na rękach u mamy lub na macie chce w czasie ćwiczyć próbować wszystkiego innego :) Najlepiej więc zacząć wcześnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie im bardziej chodzące, to więcej wysiłku trzeba włożyć w ganianie za dzieckiem i zatrzymanie go w miejscu niż na same ćwiczenia :)

      Usuń
  3. Nie miałam okazji ćwiczyć gdy Oliwier był mały ale teraz mam wreszcie plan wziąć się za siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w sumie wzięło tak nagle :) Widzę też duży plus, jak biorę Hanię do ćwiczeń to potem szybciej zasypia na swoją drzemkę w ciągu dnia, bo jest dużo bardziej wymęczona, a ja przynajmniej mam czas na wypicie jeszcze ciepłej herbatki :)

      Usuń
  4. i mi by się przydało, bo jest co zrzucać... poczekam jednak az córeczka skonczy 2-3 miesiące, bo na razie po cc muszę jeszcze troszke zaczekać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też po cc długo zwlekałam, bo jednak bałam się trochę ćwiczyć. Najlepiej jak maluch skończy te 3 miesiące, bo jest bardziej "stabilniejsze" i nie boisz się robić niektórych ćwiczeń. Ja czekałam aż Hania przestanie być wiotka i zacznie całkowicie sztywno trzymać główkę :)

      Usuń
  5. Świetnie! Trzymam kciuki za owocne i regularne ćwiczenia z malutką! Chociaż ty i bez tego wyglądasz świetnie ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana dziękuję! Jeszcze trochę pociążowych kilogramów mi zostało, ale mam motywację, więc się w końcu pozbędę :)

      Usuń
  6. Super! Pamiętam jak moja córeczka była malutka i ciągle płakała, z desperacji zaczęłam robić przed nią przysiady - spodobało jej się, wpatrywała się zaciekawiona i zapomniała o krzyku.. Potem był to stały punkt dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo to Ty byłaś zmuszona do regularnych ćwiczeń :)
      Moja Hanka często przestaje płakać jak ja się maluję, no ale ile można? :)

      Usuń
  7. Prawda jest taka, ze dla chcacego nic trudnego. Nie dalej jak wczoraj rano widzialam biegaczke z wozkiem-spacerowka. Trzeba tylko tego lenia z siebie wygonic. Moj sie niestety zasiedzial.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę najgorzej to zacząć, zrobić ten pierwszy krok :)
      Potem to już jakoś idzie i zanim się obejrzysz już się nie możesz doczekać kolejnych ćwiczeń :) Ja też ostatnio coraz częściej widzę biegające mamy i TATUSIÓW z dzieciaczkami z wózkach :)

      Usuń
  8. Nooo chciałabym mieć taki power, jak synek pojawi się na świecie, bo koniecznie muszę pozbyć się sporej ilości nadmiernych kg.
    Pozdrawiam
    www.matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo kilogramów samo pójdzie precz, ja po porodzie część zgubiłam bardzo szybko :)
      A ćwiczyć nie zawsze chce mi się tak bardzo, ale skoro wtedy Hanka nie płacze i jej się podoba to cóż...przynajmniej spędzam z nią produktywnie czas :)

      Usuń
  9. Super! Ja tylko czekam aż po cesarce znowu będę mogła zacząć ćwiczyć i się biorę za siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I będzie szczęśliwa mamusia i szczęśliwe dziecko :)
      Poczekaj tylko, aż rana się nieco zagoi i przestanie ciągnąć, żeby sobie nie sprowadzić przykrych konsekwencji :)

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger