Jak karmić noworodka?

To pytanie chyba spędza sen z powiek niejednej świeżo upieczonej mamie.
Ja sama będąc jeszcze w ciąży naczytałam się na ten temat, zadawałam pytania innym, bardziej doświadczonym osobom.

W teorii to wygląda zdecydowanie łatwiej i prościej. Ale tuż po porodzie rozpoczynają się schody.
Wiele mam mówi, że mimo nabytej wcześniej wiedzy teoretycznej, po porodzie i tak nie bardzo wiedzą jak karmić dziecko, częściej czy rzadziej, czy płacze dlatego, ze mu gorąco, czy właśnie z głodu.

Czasami nawet same położne nie ułatwiają. Przychodzi jedna, zwraca uwagę, żeby karmić dziecko choćby non stop, bo widocznie tego potrzebuje, albo się nie najada. Przychodzi druga, mówi, żeby karmić dziecko, co 2/3 godziny, a nawet jak płacze w międzyczasie to się nie przejmować.
Widziałam i słyszałam to na własne oczy i uszy w szpitalu, gdy sama rodziłam. Widziałam płacz tych mam i niepokój, ale przede wszystkim zdezorientowanie, bo same nie wiedziały co robić, a co gorsza kogo słuchać.



Poniżej wskazówki, którą mogą się przydać początkującym mamusiom.

I. Karmienie na żądanie

Wg zebranych przeze mnie informacji jeżeli chcemy wybrać ten sposób karmienia noworodków, niezależnie od tego czy chcemy karmić butelką czy piersią, na początku nie będzie istnieć coś na wzór "regularnego karmienia". Czyli karmimy dziecko za każdym razem, gdy płacze (a nie jest to np. spowodowane mokrą pieluszką). W teorii ilość karmień powinna mieścić się między 8 a 12, natomiast ilość spożywanego pokarmu waha się między 30 a 100 ml (zależy to zarówno od indywidualnych preferencji dziecka oraz od ilości skończonych tygodni - im starsze dziecko, tym zwiększa się ilość zjadanego mleka).
Żołądek noworodka jest jeszcze maleńki, więc może potrzebować jedzenia dosyć często, ale za to w małych ilościach. Reguły tutaj nie ma. Raz dziecko będzie się domagać posiłku co godzina, czasem nawet co 3 lub 4.

II. Karmienie w określonych odstępach czasu

Podobno wg idealnego "podręcznikowego schematu" powinno się karmić noworodka z zegarkiem w ręku co 3/4 godziny, obojętnie czy maleństwo między jednym a drugim karmieniem śpi jak suseł, czy też płacze z głodu, tudzież pragnienia. Jest to metoda, która w przeciwieństwie do opisanej powyżej, nie bierze pod uwagę indywidualnych potrzeb i preferencji dzieci, ani tego w jaki sposób i w jakim tempie się one rozwijają.
Plusy takiego karmienia to względnie stała produkcja mleka i stałe pory karmienia. Metoda ta staje się prostsza do realizowania po co najmniej 2/3 tygodniach prób, potem dziecko się przyzwyczaja.

Każda mama musi pamiętać, że to do niej należy wybór tego, w jaki sposób chce karmić.
Jeżeli podjęłaś już decyzję, to nie przejmuj się wrogimi spojrzeniami i krytycznymi uwagi innych osób. To jest Twoje dziecko i jeżeli intuicja podpowiada Ci, że właśnie ten, a nie inny sposób jest dobry i dla maleństwa i dla Ciebie, to tego się trzymaj. Jeżeli dziecko stale przybiera na wadze, nie pojawiają się jakieś alergie i nie ma problemów z drzemkami w ciągu dnia i snem w nocy, wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Jeszcze jedno! Jeśli zdecydowałaś się karmić piersią, pamiętaj o wygodnej pozycji podczas karmienia, Twój kręgosłup będzie Ci za to wdzięczny :) A także pamiętaj by myć ręce przed każdym karmieniem i nie smarować piersi i sutków kremami, które są niebezpieczne dla niemowląt.
Jeżeli natomiast zdecydowałaś się karmić mlekiem modyfikowanym, lub własnym mlekiem, ale z butelki - pamiętaj przede wszystkim o właściwej sterylizacji i myciu butelek oraz o sprawdzeniu temperatury pokarmu za każdym razem, zanim podasz go dziecku!

Jak było u mnie?

Nie miałam przygotowanej koncepcji karmienia swojego dziecka po porodzie. W sumie to Hania sama wybrała. Już w szpitalu większość położnych "kazała" Nam karmić noworodki mniej więcej co 3 godziny, jednak moje dziecko było temu przeciwne :) Jeżeli nie spała i próbowałam ją nakarmić o odpowiedniej porze to czasem jadła, a czasem po prostu miała mnie gdzieś. Nie jadła mleka i koniec. Natomiast jeżeli nadchodziła godzina jej karmienia podczas jej snu, to nie było mowy o tym, żeby ją dobudzić. Wszelkie łaskotanie w policzki, podbródki i delikatne głaskanie czy nawet przewijanie, nie budziła się i już. Musiałam się więc dostosować do niej.
Do tej pory je w zasadzie na żądanie, ale czas między posiłkami z tygodnia na tydzień się wydłuża (pierwsze 3 tygodnie dosłownie mogła nie odchodzić od piersi nawet przez 2/3 godziny), przeczekałyśmy początki i teraz w sumie wiem, że przychodzi taka pora w ciągu dnia, gdy wzmaga jej się apetyt, w pozostałą część dnia ma przerwy między posiłkami od 3 do 4 godzin.

Ja jestem zadowolona ze sposobu jaki wybrałam, przed Nami powoli nowe wyzwania, bo niebawem zaczynamy rozszerzanie diety :))

_____________________________
Ten artykuł oraz inne ciekawe znajdziecie na portalu http://www.familie.pl/
Polecam i zapraszam! :)

22 komentarze:

  1. Jestem trochę zrozpaczona jak to czytam. Ja od początku karmię na żądanie. Miki ma już skończone trzy miesiące i do tej pory nie było mowy, żeby jadł rzadziej niż raz na godzinę. Aż nie chce mi się wierzyć, że są dzieci, które jedzą rzadziej! (Raz na trzy-cztery godziny?! To możliwe?!) I nie jest to kwestia tego, że tylko wisi na cycu i niupla - on za każdym razem bardzo aktywnie je.
    Dopiero teraz zaczęłam go przetrzymywać i twardo karmię go tylko raz na dwie godziny (W nocy i tak dostaje co godzinę bo jest straszna afera jak próbuję go przetrzymywać podczas snu). Idzie nam to opornie ale mam nadzieję, że przyniesie jakieś efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi Hania przez pierwsze 3 tygodnie właśnie też jadła non stop, po tym czasie już zaczęło się powoli normować. Najdłuższe przerwy w jedzeniu ma, kiedy jesteśmy na dworze, wtedy właśnie nawet do 4 godzin trwa przerwa.
      A nie ulewa, ani nie wymiotuje Ci mały?
      Pytam, bo jak właśnie moja tyle jadła przez pierwsze tygodnie to ulewała więcej i zdarzyło jej się wymiotować z przejedzenia...

      Usuń
  2. Dla mnie najgorsze były pierwsze 24h. Nie wiedziałam co i jak, do każdego przystawienia do piersi potrzebowałam położnej. Później starałam się pilnować, żeby młody jadł co 2-3 godziny, a skubaniec lubił pospać (jeszcze w szpitalu uciął sobie 5h drzemki i nie było sposobu, żeby to rozbudzić). Po powrocie ze szpitala karmienie na żądanie, a młody spał całą noc od 23 do 6 rano. Położna zabroniła panikować, bo skoro masa rosła, to było wszystko w porządku. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej od samego początku tak długo Ci spał? Pozazdrościć :)
      No właśnie skoro z masą problemów nie było to znaczy, że najadał się i żadnych braków nie miał :)
      A z przystawieniem na szczęście nie było problemów. Ja po cesarce byłam, więc położne przychodziły i przystawiały mi Hanię, więc ja później nie musiałam się męczyć.

      Usuń
    2. Byłam tak cudownie wypoczęta. Schody zaczęły się przy ząbkowaniu. ;)
      Teraz boję się, jak będzie przy drugim dziecku, bo muszę się przyznać, że pierwsze nie sprawiało większych problemów - sam odrzucił smoczek, w okolicach roku sam zrezygnował z piersi. Jeszcze tylko go odpieluchować i w ogóle z głowy wszystko będę miała. ;p

      Usuń
    3. U mnie nieco inaczej, na samym początku młoda dała popalić, ale potem już przesypiała coraz więcej. Teraz odpuściła sobie poobiednią drzemkę, ale za to o 19 już smacznie śpi w łóżeczku i do około 5, czasem nawet 6 mam spokój i ciszę :) Zaczyna powoli ząbkować i trochę marudzi, ale jeszcze da się przeżyć :)
      Mówią, że jak jedno dziecko grzeczne to z drugim na odwrót, ale kto by słuchał plotek, oby drugie poszło w ślady pierwszego! :)

      Usuń
    4. Moja też tak spała. Musiałam ją budzić na karmienie, bo niestety karmiona co 1,5-2 godziny spadała z wagi. W końcu skończyliśmy na dokarmianiu, bo dziecko stało z wagą. Dokarmianie też wyszło słabo, dziecko jadło najpierw z piersi przez godzinę, potem dożerało butlę, spało godzinę i znów od początku. A potem zachorowało i ze stresu laktacja padła mi na pysk. No i skończyłyśmy na butli, która też karmiłam na żądanie. Czasami co dwie godziny, czasami co 6.

      Usuń
    5. Ja przez pierwsze 3 tygodnie byłam nieco przerażona i zdezorientowana, bo Hania potrafiła jeść i jeść, potem się załatwiała, ulewała i od nowa jeść.... I tak ciurkiem przez 3 godziny na przykład.. Po tym czasie na szczęście wszystko się zaczęło normować :)

      Usuń
  3. No widzisz. A ja nie miałam żadnego problemu z przystawieniem. Ssał książkowo od pierwszego razu. Ale nie ma bata - musi co godzinę. Już nie wiem co mam robić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontaktowałaś się z poradnią laktacyjną? Chyba jest na to jakaś metoda...? Ja się nie znam, to że swoje karmiłam przez prawie rok, nie robi ze mnie eksperta. ;)

      Usuń
    2. Nie. Chyba to zrobię bo już nie mam pomysłów.

      Usuń
    3. Rodziłam na Inflanckiej w Warszawie i była tam cudowna położna, certyfikowany doradca laktacyjny - p. Małgorzata. Niestety nie pamiętam nazwiska, a numer telefonu do niej przepadł. :/

      Usuń
    4. Na Karowej też świetne położne, przychodziły za każdym razem jak tylko któraś z Mam potrzebowała pomocy lub miała jakieś wątpliwości i pytania. Żadna nie robiła pretensji ani krzywych min. Jedynym problemem było to, że część położnych kazała jedno a część zupełnie co innego, więc wprowadzało to trochę zdezorientowania..

      Usuń
    5. To prawda. Rodziłam na Karowej i tam jest świetna kobitka od laktacji, położne też są strasznie miłe. Mam wrażenie, że gdyby nie one, w ogóle nie dostałabym pokarmu. Lekarze byli wręcz zdziwieni, straciłam dwa litry krwi, byłam na antybiotykach, bo poród mnie omal nie zabił, a pokarm pojawił się w trzeciej dobie. Starczyło go tylko na trochę, potem niestety organizm nie dał rady, ale dobre i tyle. Jeśli kiedyś będę znów w ciąży, jadę na Karową w ciemno, choćby mnie mieli operować na korytarzu ;)

      Usuń
    6. To też się trochę nastresowałaś od samego początku ;/
      Ja pierwszą ciążę miałam zagrożoną, wiem, że każda moja przyszła ciąża również będzie zagrożona, i tak samo wybieram Karową, tam wiem, że jestem przynajmniej w dobrych rękach :)

      Usuń
  4. U nas niestety karmienie piersia bylo jedna wielka dupa.... Laura nie ssała, położne na mnie sie wydarły,że co chwilę proszę je o pomoc przy dostaawianiu do piersi! w szpitalu przezyłam piekło. Położna domowa pomagała ale moje nerwy, całe te zamieszanie i ta myśl że robię coś zlę do tego wydzierające się dziecko obok poskutkowały tym że przeszlismy na butelke.
    Przy następnej okazji wiem że nie dam się tak łatwo, i zanotuję każda położna którą choć raz powie mi że ma jeszcze milion innych matek na sali a nie tylko mnie ! i napiszę skargę...!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek uczy się na błędach i zdobytym doświadczeniu. To okropne, że niektóre położne doprowadzają do takich sytuacji. Ich obowiązkiem przecież jest jak najbardziej pomóc i wyjaśnić wszystko młodym mamom. No i to racja trzeba walczyć o swoje i pokazywać, że zn się swoje prawa..inaczej czasami kończy się depresją albo załamaniem, bo kobieta jest jeszcze bardziej zagubiona i przestaje w siebie wierzyć :(

      Usuń
  5. sama nie wiem co wybiorę, ba czy będę miała pokarm, czy starczy mi nerwów itd. wiem jedno, spróbuje, nie uda się, też nie będę panikować
    i na pewno przejdę na mm albo dołożę jeśli maluszek będzie wołał co godzinę
    dla jego i mojego spokoju, by najadał się do syta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie każdy mówi, że najgorsze są te pierwsze doby. Wiele kobiet po jednej, dwóch próbach rezygnuje. Czasem kobieta nie ma tyle siły by przetrwać te bolące i poranione sutki, bywa różnie. Ja byłam pozytywnie zaskoczona, że mimo cesarki miałam od razu pokarm i, że mała z taką łatwością się przyssała. Ale mimo wszystko pierwsze dwie doby przy nocnym karmieniu musiałam dokarmić Hanię, bo i tak było jej mało, a moim mlekiem się nie najadła. Wystarczyło jej 4/5 ml mleka modyfikowanego, i spała około 5-6 godzin jednej i drugiej nocy. Po tym już tylko była na piersi, bo ja miałam taki nawał mleka, że nie musiałyśmy się wspomagać :)
      Życzę Ci w takim razie by obyło się bez problemów i wszystko łagodnie przebiegało :)

      Usuń
  6. Dla mnie na dzień dzisiejszy karmienie to kwestia do ,,przegadania", kiedy urodzi się synek chciałabym pokarmić własnym mlekiem do 3m-a życia, oczywiście ściągając pokarm, potem na mleko modyfikowane. Pożyjemy - zobaczymy. Może mi się odmieni, nie wiem. Już dzisiaj ból piersi strasznie mi dokucza, więc nie wiem co to będzie po porodzie. Każda mama karmi dziecko wg siebie :)
    Pozdrawiam
    www.matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety szkoda, że nie ma jednego wzorca karmienia, które by pasowało do każdego dziecka, byłoby zdecydowanie łatwiej. A tak, trzeba się trochę natrudzić :)
      Ja założyłam sobie, że będę karmić do 6 m.ż. Hani i na szczęście od początku udaje mi się to realizować, Tobie również życzę powodzenia w realizacji planu :)))

      Usuń
  7. Do karmienia mogę z własnego doświadczenia polecić biustonosze do karmienia Noppies . Dzięki nim cała procedura staje się szybsza i o niebo wygodniejsza.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger