Jak rozwiązać problem z nie znikającymi kilogramami? #zdrowyczwartek


Czasami tak się zdarza, że staramy się i staramy, niby pilnujemy się i ćwiczymy a nasze uparte kilogramy, które mamy w nadmiarze zupełnie nie chcą nas opuścić.

Czy tak musi być?
Może wciąć nieświadomie popełniamy jakieś błędy?

Po pierwsze należy tutaj zwrócić szczególną uwagę na Nasz stan zdrowotny. Może się okazać, że mamy jakiś problem, który powoduje, że nie możemy schudnąć. Najlepiej zrobić komplet podstawowych badań, umówić się na wizytę do lekarza i potwierdzić bądź wykluczyć taką sytuację.

Po drugie postaram się poniżej przedstawić kilka pułapek o których możemy nie mieć pojęcia, a które skutecznie powstrzymują Nas przez uzyskaniem szczupłej sylwetki.

1. Kupujemy płatki śniadaniowe z ogromną ilością cukru. Sięgamy po kolorowe opakowania myśląc, że skoro tak szumnie reklamowane to nie zaszkodzą ani mi - osobie dorosłej, ani dziecku. Zwłaszcza jeśli w takiej reklamie dzieci są głównymi bohaterami. Nic bardziej mylnego. Zdaniem dietetyków i osób z branży żywieniowej najlepiej sięgać po płatki jęczmienne, płatki owsiane lub naturalne otręby. Są to produkty pełnowartościowe i spowodują, że będziemy czuć się syci dużo dłużej, niż po innych płatkach.

Przykład śniadania:
Przygotowanie płatków owsianych na mleku (podobno najlepsze 2%)m następnie dodać do nich kawałki świeżych pomarańczy i szczyptę cynamonu. 

2. Soki owocowe z oszałamiającą ilością cukru i konserwantów. Nie zawsze też, jeżeli na soku jest napisane "bez cukru" jest on zdrowy, ponieważ w zamian jest dodawany sok winogronowy, co znacznie podnosi energetyczność. Dużo lepiej kupować soki warzywne lub po prostu samemu przygotowywać je w domu. Jeżeli nie bardzo to Nam pasuje, to po prostu starajmy się czytać etykiety i wybierajmy najzdrowsze soki.

3. Jogurty owocowe. Tu niestety również muszę niektórych zmartwić, gdyż są one bardzo kaloryczne i wcale nie takie zdrowe. Dużo lepiej zrobimy kupując zwykłe naturalne jogurty (najlepsze te o jak najmniejszej zawartości tłuszczu), a następnie dodając do nich świeże bądź mrożone owoce.

4. Wody smakowe wg wielu dietetyków również nie są takie zdrowe, jak się o nich mówi.
A wszystko dlatego, że podczas procesu aromatyzacji, któremu są poddawane, niszczone zostają składniki naturalne oraz brak im odpowiedniej ilości witamin i składników mineralnych. Jeżeli jesteśmy zwolennikami wód smakowych, możemy zamiast kupowania ich, zrobić je samemu dodając wyciśnięty sok z cytryny czy limonki, do tego kilka ich plasterków, listek mięty czy bazyli i napój gotowy.

5. Ciemne pieczywo, wielu ludzi wprowadza w błąd. Kupujący myślą, że wystarczy kupić po prostu pierwsze lepsze ciemne pieczywo i na pewno będzie zdrowe. Otóż nie.
Pieczywo o kolorze ciemnym, które jest miękkie jest wzbogacane dodatkowo karmelem, co powoduje spory wzrost jego kaloryczności. Kupując chleb powinniśmy kierować się stopniem jego twardości, to będzie sugerowało, że to chleb razowy, zdrowy, z mąki pełnoziarnistej.

6. Suszone owoce. Nie będę poddawać w wątpliwość ich zdrowotności, jednak przestrzegam Was przed ilościami w jakich je można zjadać. Jeżeli jemy ich stosunkowo mało (około 100g może zawierać w przybliżeniu ok. 300 kcal) to nie zaszkodzą. Zdrowsze przy nich są owoce świeże. Jednak z diety nie warto ich eliminować, a jedynie spożywać w ograniczonych ilościach.

7. Dietetyczne produkty i produkty typu light. To również wielkie pułapki żywieniowe. To, że coś ma mniejszą ilość cukru niekoniecznie znaczy zdrowsze. Zamiast cukru producenci dodają inne chemiczne cuda szczególnie po to, by wzmocnić smak. W konsekwencji kaloryczność jest mocno zbliżona do produktów bez tych etykiet.

Powyższa lista to produkty, które są głównie inaczej traktowane przez większość społeczeństwa niż powinny. Oczywiście znalazłoby się ich więcej, ale wtedy mój post byłby zdecydowanie za długi :)

(źródło: kuchnia.wp.pl)


Najważniejsze wnioski jakie trzeba wyciągnąć to:
1. Czytamy etykiety kupowanych produktów
2. Zwracamy uwagę na to, co kupujemy. Zwykle zdrowe produkty wcale nie są najdroższe. Wręcz przeciwnie. (No może z wyjątkiem ryb czy lepszej jakości jajek)

3. Nie kupujemy jedzenia na zaś. Potem ogromne ilości jedzenia są po prostu marnowane i wyrzucane. Lepiej kupić mniej a częściej.

4. Nie kupujmy wszystkiego co pięknie oznaczone słodkimi obietnicami "Promocja", "2 w cenie 1", "3 produkt gratis" itp... Pamiętajmy sklepy nic za darmo nie oddają, a my przepłacimy kupując sporo niepotrzebnych produktów. (No owszem czasem się zdarzy konkretna promocja, coś co faktycznie warto kupić, ale to 1 produkt, może 2, ale 15?)

5. Nie kupujmy, kiedy jesteśmy głodni i zmęczeni. Wszelkie badania pokazują, że wtedy jesteśmy bardziej podatni i kupujemy więcej produktów niezdrowych i niepotrzebnych.

(źródło: kuchnia.wp.pl)

Na koniec uraczę Was moim ulubionym przepisem na pyszną i zdrową sałatkę:

Co potrzebujemy:
-  świeży ananas
- krewetki (dla tych co nie lubią może być pierś z kurczaka - w smaku podobne:))
- pomidorki koktajlowe
-  rukola
- szpinak
-  połówka cytryny
- czosnek
- masło
- sos sojowy

Świeżego ananasa kroimy wzdłuż i połówkę wydrążamy. Do pustej już połówki ananasa wkładamy rukolę, szpinak, pokrojone na ćwiartki bądź połówki pomidorki, kilka kostek ananasa i delikatnie mieszamy wszystko razem.
Następnie zajmujemy się przygotowanie krewetek lub piersi z kurczaka. Na patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy obrane z ogonków krewetki lub pokrojoną na kawałki pierś z kurczaka i trzymamy na małym ogniu około 8 minut - krewetki, natomiast około 15 kurczaka. Pod koniec czasu wyciskamy trochę soku z cytryny do powstałego sosu w krewetkach, dolewamy odrobinę sosu sojowego, i przyprawiamy szczyptą czosnku). Całość z patelni przekładamy do miseczki powstałej z ananasa i gotowe :)

Ja jestem zdania, że wszystko można jeść, ale z umiarem. Każdy ma od czasu do czasu ochotę na coś niezdrowego. Raz będzie to coś słodkiego, innym  razem jakiś fast food. Jeżeli jemy tego typu rzeczy faktycznie sporadycznie, to nie wyrządzą Nam większych szkód, gorzej jeżeli goszczą w Naszym codziennym jadłospisie. 
Musimy pamiętać o tym, że Nasze nawyki żywieniowe przejmują również Nasze dzieci, więc zastanówmy się czego chcemy ich nauczyć :)

4 komentarze:

  1. Dzisiaj w większości produktów, które spożywamy mamy full wypas kalorii - pustych kalorii, które nas zabijają. Wszystko co napisałaś, jak m.in. płatki, wody słodzone, suszone owoce to pułapki, na które tak często się po prostu nabieramy. Ja zatem uważam, że przede wszystkim warto jeść ze zmniejszoną ilością cukrów, soli, mniej produktów mącznych, ale to łatwo się mówi, a co do czego też mam za dużo na wadze. Ale już po porodzie, postanawiam porządnie się wziąć za siebie, przede wszystkim dla syna :) bym nie musiała się wstydzić idąc z nim na basen, a raczej on mnie, nawet od pierwszych dni, nie chcę być postrzegana jako grubas matka, a zadbana, seksowna, młoda mama :) przede wszystkim zdrowa. Dieta jest ciężka nie tylko w momencie samego podjęcia decyzji o niej, ale i podczas stosowania, na każdym kroku trzeba uważać co się je. A jak ktoś ma tendencję do tycia, to już niestety. Ale warto nauczyć się zdrowego odżywiania dla własnego dobrego samopoczucia.
    Pozdrawiam ciepło.
    www.matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety strasznie trudno się w obecnych czasach odżywiać całkowicie zdrowo, skoro właśnie prawie wszystko albo naładowane chemią, albo zatrważającą ilością soli i/lub cukru. Ale da się, tylko trzeba zwracać uwagę na to, co kupujemy, raz drugi przeczytać etykietę i skład i co najważniejsze trochę się ruszać. Nie musi być to od razu siłownia jeśli ktoś nie lubi, są rożne alternatywy :)
      A co do wyglądu, to doskonale Cię rozumiem. Też sobie to założyłam, żeby wyglądać fajnie po porodzie, iść z młodą na spacer i nie patrzeć z zazdrością na niektóre mamy, tylko iść z podniesioną głową, uśmiechem na ustach i po prostu czuć się ze sobą dobrze :D

      Usuń
  2. Mądrze prawisz :-) mnie gubi dojadanie po dzieciach... I tak kęs do kęsa i +15kg...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jedna z najbardziej zdradliwych rzeczy! Śniadanko dla siebie, dojedzone śniadanko po dziecku i nawet nie wiadomo kiedy jemy 3 razy tyle niż nam to potrzebne :) Ja akurat nie mam nawyku jedzenia po dzieciach, mam nadzieję, że się to przy Hani nie zmieni :) ale muszę się z kolei pilnować jak chodzę do babci.....oj bywa ciężko :)))

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger