Ciiiii...matka się relaksuje!

Codziennie mieć dwie godziny dla siebie. Rano wstać, leniwie się przeciągnąć, spokojnym krokiem ruszyć do kuchni żeby zrobić sobie smaczne, pożywne śniadanko, potem usiąść wygodnie i rozkoszować się ciepłą herbatką i jeszcze pięknie świecącym jesiennym słoneczkiem...

Tak mi się marzy od kilkunastu tygodni....i póki co zostanie w strefie marzeń, bo Hania skutecznie przejęła kontrolę nad Naszą organizacją dnia :)

Ale nawet podczas napiętego grafiku udaje mi się wygospodarować choć chwilkę dla siebie.
Szkoda tylko, że zazwyczaj są to godziny późno nocne, no ale pozostaje albo zdziadzieć albo się przyzwyczaić i pocierpieć by być piękną! :))

Wszędzie dookoła gasną światła, Hania cichutko sobie śpi w swoim łóżeczku, w tle słychać regularne chrapanie mojego męża, a ja w końcu mam czas dla siebie. Wtedy wiem, że nikt nie będzie się domagał ode mnie jedzenia, uwagi, całkowitego skupienia...mam czas, na choć kilka chwil relaksu.

Od jakiegoś czasu w tych momentach tylko dla mnie towarzyszą mi mali "pomocnicy", dzięki którym pomimo notorycznie nieprzespanych nocy i zmęczenia mogę wyglądać jak człowiek. A przynajmniej moja cera!

Miałam okazję przetestować kilka produktów marki Bielenda i nie ukrywam, że bardzo jestem zadowolona.
Mam skórę dość wymagającą, szczególnie od czasu ciąży, o typie mieszanym, naczynkowym.
I choć ciężko stwierdzić szczegółowo jak działają dane kosmetyki na cerę, to już po kilkunastu dniach stosowania widzę małą poprawę. Nie zamierzam przestać stosować, i już wiem, że jak tylko pudełeczka będą powoli świecić pustkami, na pewno wybiorę się do sklepu uzupełnić półeczkę z kosmetykami :)
Gorąco polecam. W ofercie znajdują się produkty również dla innych typów skór, warto się dokładnie przyjrzeć. Każda znajdzie coś dla siebie :)

Przedstawiam Wam moją małą serię "pomocników" od Bielendy:


1. Ultraodżywcze masło do ciała z 3-ema drogocennymi olejkami: arganowy, abisyński, perilla.
2. Matujący krem ultra nawilżający "Młodzieńczy Blask" do stosowania na dzień i na noc.

3. Uszlachetniony olejek arganowy z kwasem hialuronowym do stosowania na noc.





 
Długa gorąca kąpiel, kilka zapalonych pachnących świec i błoga cisza......kocham te chwile!
Najbardziej lubię później to uczucie, kiedy kładę się do łóżka. Pomimo tego, że mam świadomość, że za 3 godziny Hanka wstanie na nocne karmienie, to czuję się błogo i wspaniale..
Szkoda, co prawda, że to uczucie znika o 6 nad ranem, kiedy trzeba wstać i mieć siłę i energię, by przeżyć cały dzień, ale cóż na to poradzić :)

A jaki jest Twój sposób na relaks?
Czy udaje się komuś znaleźć chwilę dla siebie wcześniej niż o 23 czy tylko ja tam mam? :)



2 komentarze:

  1. Jezeli chodzi o kąpiele to korzystam, jak mąż zajmuje się Kubą. Czasem sam mnie wygania na chwile relaksu :) a relaks codzienny? O 23 to juz dawno śpię :p odprężam się kiedy Jakubko ma drzemkę w dzień, a wieczorami nie trzeba mi dużo z myciem twarzy szarym mydlem i kremem na noc. Podczas tej ciąży moja cera woła o pomstę do nieba! Ale ten zestaw nieźle sobie z tym radzi. Co nie znaczy, że Twoi pomocnicy tak slodko i smacznie brzmią, że chetnie bym je wyprobowala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo o wspaniałego masz męża, zazdroszczę :)
      Ja choć czasem zarywam noc i znajduję chwilę na dla siebie i gorącą kąpiel dopiero po 23 to i tak uwielbiam te chwile...mogłyby trwać dużo częściej :)
      A moi pomocnicy faktycznie na razie dają radę i cera jest ładniejsza, więc polecam :)

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger