Najważniejszy mebel w domu! #zdrowyczwartek

Zaczął się nowy miesiąc, a wraz z nim kolejna porcja czwartkowych postów związanych z akcją #zdrowyczwartek i #glodnizmian :)
Tym, którzy wcześniej u mnie nie byli i o akcji nie słyszeli wysyłam do postów, w którym temat wyjaśniłam -  Zdrowy czwartek i Głodni zmian
Więc, jeśli zależy Wam na wprowadzeniu słusznych zmian, by dzieci uczyły się od swoich rodziców zdrowych nawyków żywieniowych i zdrowo rosły - nie zastanawiajcie się i lećcie na stronę http://glodnizmian.pl/ i podpisujcie petycję! :)

A co w temacie dzisiejszego posta i tym najważniejszym meblem w domu?

Nie, zupełnie nie chodzi mi tutaj o łóżko :) Owszem przyjemnie się siedzi, leży i odpoczywa na wygodnym i porządnym łóżku, ale mi chodzi najzwyczajniej w świecie o stół!
Nie musi być on wielki, drogi, rozkładany, dębowy czy szklany. Może to być zwyczajna ława, przy której ledwo się wszyscy mieszczą. Owszem lepiej żeby każdy miał odrobinę wolnej przestrzeni siedząc przy stole a nie przy każdym kęsie stukał łokciami osoby obok. Ale to teraz nie istotne. Chciałam podkreślić samą istotę stołu i jego rolę, jaką powinien on spełniać w każdym domu.

W tej naszej codziennej rzeczywistości często się tak bardzo śpieszymy, że nie mamy czasu nawet na 5 minut spokojnie usiąść, wszystko w biegu. W biegu lecimy do urzędu załatwić sprawy, w biegu na pocztę wysłać paczkę, w biegu z koleżanką na pogaduchy, w biegu pijemy kawę cy herbatę i w biegu zjemy jedną czy dwie kanapki, żeby posiłek mieć zaliczony.

Tak nie może być! Ja zgadzam się, że czasem człowiek ma bardzo dużo na głowie, że nie ma tych 5 minut żeby usiąść. Ale i tak twierdzę, że dla chcącego nic trudnego. Ja owszem siedzę w domu na macierzyńskim, ale mam tyle na głowie i tyle zajęć, że chyba już bym wolała spokojną pracę na etacie :) Pomimo tych wszystkich moich obowiązków, codziennym priorytetem jest dla mnie jeden wspólny posiłek. Ze śniadaniem nie da rady, bo mąż za wcześnie wychodzi do pracy. Z kolacją bywa różnie, bo czasem jemy ją o zupełnie różnych porach, chociaż zdarza się Nam coraz częściej usiąść i zjeść wspólnie. Ale wspólny obiad jest zawsze priorytetem!
Staram się zawsze naszykować obiad tak, byśmy zjedli tuż po powrocie naszej zapracowanej głowy rodziny :)

Po pierwsze nie lubię jeść w samotności, a po drugie nic tak nie scala ludzi jak wspólne posiłki. Podczas jedzenia ściszamy albo wyłączamy telewizor, by w spokoju można było sobie pogadać, opowiedzieć o minionym dniu, o tym co Nam się fajnego przytrafiło, a kto wywołał u Nas złość. Takie chwile są naprawdę bezcenne. Uczymy się siebie, stale się poznajemy. Chcemy uczyć tego też Nasze dziecko, może dzięki temu łatwiej będzie Nam się dogadywać w przyszłości?
Tego nie wiem, ale ma to dla mnie ogromny sens, jest to jeden z tych lepszych stałych momentów w ciągu dnia i wiem, że będziemy to kontynuować.

A żeby tak, nie tylko o samej istocie stołu w poście było to poniżej przepis na małe co nie co, żeby było co na ten stół postawić :)

Makaron z łososiem i suszonymi pomidorami

Składniki:
  • makaron spaghetti lub tagliatelle
  • świeży łosoś ok.300g
  • suszone pomidory około 5-6 sztuk
  • śmietanka 30%, 300g
  • trochę startego żółtego sera
  • 2 ząbki czosnku
  • sól, pieprz
 Na patelni podgrzewamy odrobinę oliwy z oliwek, wrzucamy czosnek i kawałki pokrojonego łososia. Podsmażamy lekko kilka minut, do zarumienienia. Następnie wlewamy na patelnię śmietankę i ser i mieszamy dopóki wszystko nie zgęstnieje. Na sam koniec wrzucamy pokrojone w paseczki suszone pomidory i doprawiamy solą i pieprzem. Podajemy z ugotowanym makaronem :)


I do stołu! :)
 


5 komentarzy:

  1. U nas "najwazniejszy mebel' gra glowna role co wieczor. Co prawda, co chwile jedno z nas sie zrywa, gdy Inka wrzeszczy: Mamo, sel poplosie ! Daddy, watel, psis. Ale jestesmy razem.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas "najwazniejszy mebel' gra glowna role co wieczor. Co prawda, co chwile jedno z nas sie zrywa, gdy Inka wrzeszczy: Mamo, sel poplosie ! Daddy, watel, psis. Ale jestesmy razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale i u Nas bywa różnie. Zdążymy Hanię położyć spać, siadamy do kolacji i mała potrafi czasem marudzić, trzeba do niej iść co parę minut, przytulić, pogłaskać po głowie czy dać smoczka..trochę się czasem nachodzimy :) Wtedy po prostu kolacja trwa dłużej, ale najważniejsze, że jedzona wspólnie :)

      Usuń
  3. Tak, porzadny duxy stol,to jest to,co mi sie marzy... niedtety kuchmia taka mala, ze miejsce stolu jedt na blacie:-)

    Przepis pycha,musze wyprobowac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kuchnię to mam w minimalistycznych rozmiarach i stół też niestety nie największy :) Ale wybierałam taki, co w razie czego będzie się rozkładał do sporych rozmiarów, żeby się przynajmniej od czasu do czau najbliższa rodzina zmieściła :)
      A przepis polecam, robię dosyć często :)

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger