6 miesięcy Hani, już za Nami! :)

Pół roku, to mało czy dużo?
Jak patrzę na Hanię i widzę jaka jest malutka, to myślę sobie, że pół roku to strasznie krótki czas.
Ale z drugiej strony jak wspominam sobie ostatnie chwile w ciąży, to wydaje mi się, jak by to było znacznie więcej, niż 6 miesięcy...

Każdy chwila, odkąd Twoje dziecko przychodzi na świat, jest dla Ciebie jedyna, niepowtarzalna i wyjątkowa.
U Nas też tak było.
Ale teraz zaczyna się jeszcze fajniej. Hania zaczyna być coraz bardziej świadoma, coraz więcej umie, widać, że pewne rzeczy i sytuacje sprawiają jej przyjemność, a inne mniej.
Na całego już zaczęła siadać. Jeszcze zdarza jej się zachwiać czy przewrócić, ale rwie się do siadania cały czas. Z tego powodu musieliśmy zmienić już wózek na spacerówkę - i wreszcie skończyło się marudzenie na spacerach, Hania jest w siódmym niebie :)

Obiadki już stale goszczą w Hankowym menu, i nadal je zjada z wielkim apetytem. Ma to ewidentnie po mamusi :) Od kilku dni dostaje także kaszki na śniadanko - powoli ją przyzwyczajamy, na razie to bardziej forma degustacji, oraz deserki. Póki co banan i jabłko. Banana zjada w oka mgnieniu, przy jabłku się krzywi niesamowicie, ale z rąk nie wypuszcza :)

Od 2 tygodni, a już szczególnie po zmianie czasu, śpi zdecydowanie gorzej (a po co ja tak ją zachwalałam:)). Chodzi spać ok. 20, ale potrafi czasem obudzić się o 4 i nie spać na przykład do 9 czy 10 nad ranem. Mam nadzieję, że jak wyjdzie jej pierwszy ząb minie jej to, i znów zacznie pięknie spać.
Wiem, naiwność matki nie zna granic! :)

Stałe punkty dnia to czytanie książek, za każdym prawie razem podczas czytania jest spokojna i zapatrzona w obrazki. Czasem jak zamykamy książkę lub odkładamy na bok to zaczyna okropnie płakać. Może zostanie takim samym molem książkowym jak i ja :)
Poza tym piosenki. Wszelkie jagódki, krasnoludki, misie i inne różności grają nam co najmniej pół godziny dziennie, a ja łapie się na tym, że nawet w ciągu dnia zaczynam podśpiewywać sobie dziecięce hity..
Powiedzcie mi, że to normalne... :)

Najlepszym miejscem na zabawę jest albo Nasze łóżko, albo podłoga w salonie. Wystarczy góra grających i grzechoczących zabawek i oczywiście pełna uwaga rodzica i Hania jest w siódmym niebie. Czasem to trochę uciążliwe, ale staram się powoli ją uczyć, żeby potrafiła bawić się też coraz dłużej sama. Oczywiście mam ją cały czas na oku, bo ta mała glizda już przemieszcza się wszędzie!
Najlepiej idzie jej eksplorowanie otoczenia tyłem. Jest tym mocno zafascynowana :)


Cały czas planujemy wizytę na basenie. Może w końcu dojdzie do skutku. Ciągle coś Nam wypada, za każdym razie ostatecznie zmieniamy plany...mam nadzieję, że niebawem dojedziemy na miejsce :)

Nie wychodzę bez Hani często z domu, ale jak już mi się zdarzy to powroty są cudowne. Jak tylko przekraczam próg domu małe rączki wyrywają się do mnie, buzia śmieje się od ucha do ucha, a potem ten słodki mały ciężar wtula się we mnie, jak byśmy się nie widziały co najmniej kilka dni. Te chwile mogłyby trwać wiecznie :)

Czuję się strasznie rozdarta, bo z jednej strony chciałabym żeby Hania była już na tyle duża, żeby szła ze mną na spacer za rękę, zadawała miliony pytań i wołała -Mamo!. Ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie, że ona kiedyś dorośnie, chcę żeby była taka malutka, radosna i cudowna cały czas...

Mała fotorelacja z ostatniego miesiąca:


 22 tydzień

 23 tydzień

 24 tydzień

25 tydzień

Nasza pyza waży już 7 600 gram i mierzy około 70 cm :)

13 komentarzy:

  1. My nie mamy za duzo grzechoczacych i grajacych zabawek. Sama musze nadrabiac, cwiczac swoje zdolnosci wokalne. :) Basen polecam. U nas to juz staly punkt programu. Z jazda w wozku nie ma problemu, mimo iz Miki jeszcze nie siada, bo od jakichs trzech tygodni jezdzi na brzuchu z opuszczona kopula wiec ma spokojnie widok na wszystko dookola i sie nie denerwuje.
    U nas zaczyna sie pelzanie wlasnie i najczesciej jest to pelzanie za psem. A jaka radosc jak uda sie go zlapac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też od kilku dni musimy przed Hanką prezentować swoje umiejętności, bo jak ma nerwa to pomaga jedynie śpiewanie. Nawet Tatuś już zna całkiem sporo słów dziecięcych przebojów :)
      A u Nas trwa pełzanie za kotem, co prawda kot się jej boi ogromie, ale Hania uparcie stara się go gonić, ubaw mam niezły :)
      No mam nadzieję, że w końcu się uda, bo ten basen chodzi za mną i chodzi..
      Może polecisz mi co niezbędne do zabrania dla malucha na basen? :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Malutka już taka jak teraz nie będzie, ale radosna i cudowna na pewno! :) ja też uwielbiam, wracać do domu, gdzie witają mnie małe lepkie rączki. Tyle, że Kuba już potrafi podbiec i się wręcz "rzucić" w ramiona. Wszystko przed Tobą! :) Przedostatnie zdjęcie jest przesłodkie! A ostatnie... jeszcze chwilka i nie obejrzysz się, a ta mała pyza będzie kradła jabłka ze stołu i wcinała aż się uszy trzęsą ;D ze skórką... taaak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to ze skórką??? Niemożliwe! :)
      Nie sądziłam, że ten czas będzie tak pędził jak oszalały, wydaje mi się, że przecież to całe wieki miną zanim ona zacznie chodzić... :)

      Usuń
  4. Teraz już zleci :-p Kiedy moja Hania miała pół roku... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak dopiero co wróciłam z Hanią ze szpitala do domu i tak sobie myślałam, że to jeszcze tyle czasu zanim ona skończy pół roku...a to już! Kiedy tak zleciało? Nie mam pojęcia :)

      Usuń
  5. Pół roku to i mało i dużo. Zależy z jakiej perspektywy się na to patrzy. Dla mnie teraz pół roku, kiedy jestem jeszcze w ciąży to kawał czasu. Teraz przed samym porodem każdy dzień to wieczność. Ale wiem, że kiedy już urodzę to czas zacznie pędzić jak szalony czy będę tego chciała czy nie. :) czas to bardzo dziwna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perspektywa ma ogromne znaczenie :)
      Też pamiętam, szczególnie dwa ostatnie miesiące ciąży, miałam wrażenie, że czas stanął w miejscu, a ja jestem w ciąży od co najmniej dwóch lat :)
      Fajnie by było móc zatrzymać czas choć na chwilę.....masz racje dziwne to :)

      Usuń
  6. Ale piękne 7 kg szczęścia! Rozwija się cudownie, już nie mogę się doczekać aż będę to obserwować u mojej córeczki. Twój post wywołał u mnie szeroki uśmiech, cudna ta Twoja Hanulka! :)

    Pozdrawiam Was dziewczyny!
    https://bycfit.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ogromnie! Miło mi :)
      Zleci Ci w końcu, zanim się obejrzysz córcia już będzie z Wami :)

      Usuń
  7. Czas biegnie szybko, strasznie szybko. Najcudowniejsze w tym wszystkim jest to, ze z kazdym dniem dziecko zaskakuje w inny sposob. Mysle ze to "lagodzi" lekki smutek za tym co minelo i rozbudza apetyt na wiecej :)
    Hania jest sliczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu Hani <3
      Masz rację z jednej strony apetyt coraz większy, ale i żal, że pewne rzeczy mijają całkowicie i bezpowrotnie. Trzeba łapać wszystko i cieszyć się najmniejszą chwilą :)

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger