8 miesięcy Hani, już za Nami! :)

Niech ktoś zatrzyma świat, ja wysiadam.....!

Ja kolejny miesiąc już protestuję, tak być nie może! Pytam się grzecznie, kiedy te miesiące zleciały?

Dopiero co taką maleńką kruszynkę tuliłam, przy cycu trzymałam a teraz ganiam ją po całym domu...
No bo, owszem siedzi stabilnie, sztywno się trzyma i nie chwieje się ani ciut ciut. Ale od dwóch lub trzech tygodni staje wszędzie, gdzie się da. Wspina się po wszystkich meblach w zasięgu rąk. Od kilku dni odkryła także, że stopami należy przesuwać, co prawda zalicza upadek za upadkiem, ale jak widać jest niezwykle ambitna, cierpliwa i stale dąży do celu. Dodatkowo stojąc, próbuje łapać na tyle równowagę, żeby sama ustać, udało się raz całe 4 sekundy, potem było zderzenie pupy z podłogą.

W jadłospisie stale pojawiają się nowe produkty. I w sumie od samego początku nic się nie zmieniło, bo apetyt stale dopisuje i zjada wszystko bez żadnego problemu. Raczej jest nawet w drugą stronę, potrafi dosadnie wyrazić swój sprzeciw, jeśli jedzenie jej się już zabiera :)

Święta obfitowały w masę nowych zabawek, wszystkie mówiące, grające, szeleszczące, migoczące i śpiewające zdecydowanie wiodą prym. Zdecydowanie działają na każdy zły humorek i marudzenia. Także wybierając się gdzieś w gości nieodłącznym elementem naszej wyprawki jest jedna z grających zabawek. Myślę, że goście czują niesamowitą ulgę, spokój i ciszę po każdym naszym wyjściu :)

Do nowych umiejętności zdecydowanie trzeba zaliczyć to, że:
- Hania potrafi pokazać okno, zapytana, gdzie pada deszczyk
- zapytana o to, gdzie Ona, Tatuś lub Mama są na zdjęciach, wskazuje ścianę ze zdjęciami
- pokazuje, gdzie świeci się i stoi choinka
- pokazuje lub szuka wzrokiem osoby, o którą jest pytana (mama, tata, baba, ciocia, wujek)
- udało się jej pomachać na do widzenia, ale na razie jednorazowo, więc jeszcze nie wiemy czy to umie czy to jedynie przypadek)

Ku wielkiemu smutku Tatusia Hania niestety nie chce mówić nic oprócz: mama, baba, pa i am i czasem mam. Tatuś liczy, że lada dzień to nastąpi długo wyczekiwane "tata"i już nie może się doczekać :) Choć chyba nie zdaje sobie sprawy, że zaraz za nauką "tata" pójdzie "daj", a wtedy raczej do śmiechu mu nie będzie, zwłaszcza jak zacznie chodzić o kasę :)

Jestem jedynie rozczarowana i smutna z jednego powodu. Mimo regularnie pojawiających się stanów podgorączkowych, wstrętów do jedzenia, płaczu, ewidentnego bólu i złości - Hania nadal nie ma ani jednego zęba! 
Kiedy żaden ból jej nie dokucza noce potrafi przespać całe lub budząc się raz, żeby ją odrobinę dokarmić. Kiedy dziąsełka zaczynają boleć, Nasze marzenia o choćby połowie przespanej nocy muszą pójść w zapomnienie. Na zmianę trzeba ją tulić, zabawiać i smarować dziąsełka, by nad ranem udało jej się zasnąć choć na dwie, trzy godziny....
Mam nadzieję, że wraz z pojawieniem się pierwszego ząbka, problem zostanie zażegnany :) 

 30 tydzień

 31 tydzień

 32 tydzień

 33 tydzień

34 tydzień

9 komentarzy:

  1. Pieknie sie rozwija Hania tata wkoncu sie doczeka;) a do zebow czym pozniej tym lepiej beda dluzej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tata każdego dnia ma nadzieję :)
      A zęby, pewnie nam się nie śpieszy, tylko ile się mała napłacze przez nie...mógłby już jakiś się pokazać i zakończyć cierpienia :)

      Usuń
  2. Pieknie sie rozwija Hania tata wkoncu sie doczeka;) a do zebow czym pozniej tym lepiej beda dluzej;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale włoski ma Hanusia świetne już :) Czas leci nieubłaganie.. z dzieckiem to każda doba powinna trwać dłużej, by te bezpowrotne chwile nie ulatywały tak szybko..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z każdym tygodniem tylko jej włosów przybywa, potrafi obudzić się z taaaką fryzurą, że każdy włos w inną stronę :)
      Masz rację, chyba nigdy nie przestanę nad tym ubolewać, że te chwile tak szybko mijają... Dobrze, że chociaż można zrobić zdjęcia, zawsze coś :)

      Usuń
  4. Heh, u nas też już zdobywanie wszystkich mebli. Choć nasz Miki uznał, że on siadać nie będzie (nie, jeszcze nie ma mowy o stabilnym, samodzielnym siedzienu) to nie przeszkadza mu to stawać i włazić na stoły krzesła i komputery. No i nas zębów też ani widu ani słychu. Kiedy przesiedliście się do spacerówki? Bo ja jakoś nie mogę się przełamać do niej. Syn w prawdzie już do gondoli na styk wchodzi ale lubi ją i w sumie ciasnota mu chyba nie przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że nie tylko u Nas wesoło :)
      Zdąży się jeszcze nasiedzieć, czasem dzieci nawet nie raczkują, a od razu chodzą.
      Wiesz co, my musieliśmy zmienić wózek z gondoli na spacerówkę już w listopadzie, bo każdy spacer z Hanią kończył się histerią. Miejsca miała w gondoli jeszcze odrobinę, ale koniecznie chciała siedzieć. Na próbę wsadziliśmy ją na spacer do spacerówki i już tak zostało. Myślałam, że gondola posłuży Nam dłużej, ale dopiero po tej zmianie spacery stały się przyjemnością :)

      Usuń
  5. Czas leci niezwykle szybko. Moja Zosia ma już 13 miesięcy, sześć zębów i kilka siniakow od upadków przy chodzeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pędzi, to prawda :)
      U Nas nadal zębów brak, ale Hania rwie się do chodzenia i to bardzo. Ostatnio uświadomiła Nas, że umie wspinać się po schodach :)
      Czas kupić bramki :)

      Usuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger