Wyrodna Matka...?

Wyrodna Matka...?

Wspominałam już o tym notorycznym braku czasu na wszystko?
Tak, wiem już nie raz :)
Coraz więcej ostatnio biorę na siebie. Odkryłam kilka pasji, postawiłam sobie nowe cele, staram się cały czas rozwijać, w domu obowiązków masa, no i jeszcze Hania. Chciałabym mieć zawsze na wszystko czas i siłę. Nie zawsze jest to możliwe, ale przy zorganizowaniu się oraz wparciu najbliższych da się wiele rzeczy zrobić.

Usłyszałam ostatnio, że wszędzie mnie pełno. Nie było to wypowiedziane w formie komplementu...
Raczej z naganą. Ton i mimika oraz dalsza wypowiedź miały na celu obrażenie mnie i skłonienie do zastanowienia - gdyż złą matką jestem, a dziecko na tym cierpi.

Przez chwilę zrobiło mi się przykro, pomyślałam, że to racja dziecko jest najważniejsze, a ja za dużo zajmuje się swoimi sprawami.... Ale po chwili na szczęście (tak, przynajmniej mi się wydaje) doszły do mnie resztki racjonalności, które uświadomiły mi, że to osoby, które tak twierdzą powinny mocno się zastanowić nad wygłaszanymi osądami.

Czy ilość godzin spędzonych przy dziecku świadczy o tym, jak dobrą Matką jestem?
Czy ilość godzin spędzonych przy dziecku świadczy o tym, że kocham je bardziej lub mniej?
UWAŻAM, ŻE NIE!!!

Czy spędzenie z dzieckiem ciągiem 6 godzin, bujając je w bujaczku będzie bardziej wartościowe niż pełna uwaga i ciągła zabawa z dzieckiem przez 2 godziny?
No jeżeli ktoś tak myśli......no cóż ja zdanie mam inne.

Uważam, że każda Mama po całym tym poporodowym zamieszaniu, ogarnięciu całkiem nowych obowiązków, odnalezieniu się w tym nowym, całkiem fajnym, ale jakże wymagającym świecie, powinna znaleźć również czas dla siebie.
Na początku nie będzie to łatwe. Ja również przez pierwsze dni po wyjściu ze szpitala najchętniej nie odchodziłabym na krok od mojego dziecka.
Ale po pewnym czasie zaczęło mi brakować też chwil z mężem.
Chwili ciszy, przytulenia, oderwania się od tego wszystkiego co nowe, co nieznane...

Z każdym kolejnym mijanym tygodniem czułam trochę bunt, bo oczywiście kocham moje małe maleństwo najbardziej na świecie, życie bym za nią oddała i nieba uchyliła, ale też chcę móc czasem zrobić coś dla siebie.

Czasem są wspaniałe dni, kiedy Hania wita mnie uśmiechem od samego rana, patrzy na mnie tymi pięknymi, pełnymi zaufania oczkami i się słodko uśmiecha, a potem jest taka słodka przez cały dzień. Trochę poje, trochę pośpi, trochę się pobawimy i pogaworzymy i dzień mija nawet nie wiadomo kiedy, kąpanie, czytanie, całuski i spać.

Ale są też dni kiedy Hania płacze od rana, boli ją brzuszek, drażni gorąco lub doskwiera jej coś zupełnie innego i płacze cały dzień. Uspokaja się na chwilkę w czasie jedzenia, drzemki jeśli są to góra 15-20 min i płacze. To są dni, kiedy muszę być cierpliwa i wytrzymała. To są dni, kiedy nie dość, że jest mi źle, bo nie mogę jej pomóc to w dodatku sama jestem u kresu wytrzymałości.
Te dni na szczęście mijają, choć zdecydowanie wolniej niż bym chciała.

Dlatego też ja również potrzebuje czasem chwili oddechu. Chcę spędzać z Hanią jak najwięcej czasu, ale te chwile, gdy mogę się wyrwać, nie myśleć o tym wszystkim, zrobić coś dla siebie, są dla mnie także bardzo bardzo cenne. Wtedy po pierwsze wiem, że Hania jest w dobrych rękach, zostaje przecież z Tatą. I nie muszę go wcale do tego namawiać i prosić, owszem gdy jest marudna nie jest On pełen optymizmu, ale nie boi się z nią zostać, radzi sobie świetnie. A po drugie ja wracam nie dość, że pełna energii, to w dodatku z większą dawką cierpliwości :)

To pomaga, naprawdę ogromnie. Widzę, że wiele Mam daje się zamknąć w taką pułapkę dom-dziecko-mąż-dziecko.... a w tym wszystkim brak miejsca na samą Mamę. Oddaje się opiece nad dzieckiem, obowiązkom domowym i jest wsparciem i otuchą dla Męża, ale w jej życiu nie ma miejsca na samą Ją. I zanim ona się ocknie to czasem mija lat kilka albo kilkanaście...

Przecież to, że dziecko zostanie od czasu do czasu z własnym Tatą, a Mama gdzieś wyskoczy (nie muszą to być stałe zajęcia kilka razy w tygodniu, wystarczy choćby wypad na kawę raz na jakiś czas z przyjaciółkami) nie degraduje jej do poziomu beznadziejnej Matki. To właśnie sprawia, że ma coraz więcej siły by być i wspaniałą Mamą i pełną energii, wierzącą w siebie Kobietą :)

P.S. A tak w ogóle, to im więcej bierzemy na siebie tym więcej czasu znajdujemy na wszystko.
Naprawdę tak, to właśnie działa. Im mniej mamy na głowie, tym bardziej narzekamy na brak czasu i chodzimy niezadowoleni.... A zatem do dzieła, nie warto siedzieć tylko i stale narzekać! :)
Blogosfera Canpol Babies - Podgrzewacz elektryczny i butelka Haberman

Blogosfera Canpol Babies - Podgrzewacz elektryczny i butelka Haberman



Podczas ostatnich trzech leniwych i upalnych tygodni, dzięki Blogosferze Canpol Babies miałyśmy z Hanią, możliwość przetestowania podgrzewacza elektrycznego oraz butelki Haberman.

Co prawda od samego początku karmię Hanię piersią, to możliwość przetestowania tego zestawu ucieszyła mnie bardzo, ponieważ podczas mojej nieobecności Hanią zajmuje się Tatuś i nie raz już córeczka dała mu do wiwatu oznajmiając wszystkim sąsiadom w bloku, że jest głodna i ma być nakarmiona natychmiast :) Niewątpliwie więc podgrzewacz usprawnił i usprawni Tacie w razie potrzeby przygotowywanie mleka.

W związku z powyższym często zdarza się, że odciągam pokarm i trzymam zawsze troszkę zapasu w lodówce.
Wcześniej także dzięki Blogosferze miałam możliwość testowania laktatora, pisałam o tym -> TU. Nadal jestem z niego zadowolona, używam bardzo często i ani razu mnie nie zawiódł.


Podgrzewacz elektryczny:



-> Płynna regulacja temperatury podgrzewania
-> Funkcja podtrzymywania stałej temperatury
-> Lampka sygnalizująca nagrzewanie wody w podgrzewaczu
-> Precyzyjny termostat z wbudowanym wyłącznikiem oraz grzałka PTC zapewniająca długą żywotność
-> Pasuje do większości butelek wąsko i szerokotorowych oraz słoiczków z gotowymi posiłkami

W skład zestawu wchodzą:
1. Podgrzewacz (korpus podgrzewacza, lampka kontrolna, pokrętło temperatury)
2. Pojemnik na pokarm
3. Pokrywka do pojemnika na pokarm
4. Wkład do podgrzewania


Butelka Haberman:





Butelka różni się od innych tym, że:
-> Smoczek pozostaje pełny niezależnie od kąta nachylenia butelki
-> Filtruje powietrze i odseparowuje pianę
-> Umożliwia łączenie karmienia piersią i butelką
-> Posiada jeden smoczek dla dzieci w przedziale wieku do 6 miesięcy

Opatentowana butelka zaprojektowana z myślą o dzieciach cierpiących na kolkę. Specjalny system sprawia, że dziecko nie łyka powietrza, dzięki czemu jest mniej narażone na kolki. Butelka nie rozleniwia dziecka i umożliwia karmienie naprzemienne.
Smoczek tworzy odrębną komorę, która pozostaje szczelnie wypełniona pokarmem przez cały czas w trakcie karmienia. Dzięki temu dziecko nie połyka powietrza.


Moja opinia:
Błędem było nie dodanie przeze mnie podgrzewacza do listy wyprawkowej dla Hani. Nie myślałam o nim wcześniej, ba uważałam to jako zbędny zakup i wydanie pieniędzy w błoto. Muszę jednak przyznać, że ten mały niepozorny sprzęcik zdecydowanie ułatwia życie. Dość często zdarza się, że przez godzinę czy dwie nie ma mnie w domu. Z małą zostaje wtedy Tatuś. Podgrzewacz może bardzo ułatwić Tacie życie. Każdy kto ma małe dziecko w domu to wie, jak ono potrafi głośno krzyczeć kiedy jest głodne. Nic nie jest w stanie go uspokoić. W tym czasie zdenerwowany i zestresowany Tata przygotowując mleko musi się trochę namęczyć. Podgrzewacz to przygotowanie zdecydowanie ułatwia i przyśpiesza. Obsługa jest banalnie prosta, nawet największemu laikowi nie sprawi największych problemów,

Jeśli chodzi o butelkę. Nowość na rynku. Pomoc dla rodziców, których dzieci cierpią na kolki.
Nasza Hania miała do czasu otrzymania butelki problemy z brzuszkiem, szczególnie codziennie w przedziale godzin 15-17, ale uważam, że to czysty zbieg okoliczności, że wraz z nadejściem tej butelki akurat problemy całkiem minęły. Nie ma jeszcze na rynku tak cudownych butelek, że już po pierwszym zastosowaniu wszystkie problemy mijają. Ale butelka jest tak zaprojektowana, że na pewno żadnemu maluszkowi nie zaszkodzi. Ten typ butelki jest pierwszym na rynku i uważam, że warto zainwestować w ten zakup. Prawie każdy niemowlak ma problemy z żołądkiem i układem pokarmowym, każdy rodzic chce temu zapobiec, więc wypróbowanie butelki będzie bardzo dobrym pomysłem.

Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że warto i szczerze polecam!
Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger