The Milky Way - mleczna droga....

The Milky Way - mleczna droga....

Nie będzie ani o kosmosie, ani o batonikach:) - wiem, to pierwsze skojarzenia jakie nasuwają się po usłyszeniu takiego hasła :)

The Milky Way - projekt fotograficzny.

Co roku w pierwszy tydzień sierpnia obchodzimy Międzynarodowy Tydzień Karmienia Piersią.
Organizatorki postanowiły wcielić w życie projekt fotograficzny pod nazwą: The Milky Way, by promować karmienie piersią i jednocześnie ukazać relacje między mamą a dzieckiem, rodzącą się bliskość, uczucie i więź.
Czasem ta droga nie jest tak piękna i przyjemna, jak by się mogło wydawać. Początki bywają trudne, zdarzają niedogodności, trudności i masa wyrzeczeń. Ale nagrodą są te wspaniałe, piękne ufające oczy wpatrzone w Ciebie podczas karmienia. To uczucie, że jesteś dla kogoś niezbędna i potrzebna.

O akcji więcej informacji znajdziecie TUTAJ

Moja droga na samym początku była dość ciężka i bolesna. Pomimo cc pokarm miałam od razu, Hania też bez żadnych problemów od pierwszego karmienia ładnie jadła. Ale nie zawsze było lekko i przyjemnie. Zdarzały się gorsze chwile, bolesności, zwątpienie. Jednak zagryzałam zęby, bo wiedziałam, że chcę karmić piersią. Wiedziałam, że może być różnie. Oczywiście gdyby się okazało, że nie mogłabym karmić, nie czułabym się przez to gorszą matką. To nie sposób karmienia świadczy o tym, czy jestem mamą idealną czy nie.
Na szczęście mój plan się powiódł, karmię małą do dziś. I za każdym razem kiedy przystawiam ją do piersi, czuję się wspaniale. To trochę jak mała terapia. Wiele razy mam chwile zwątpienia, czy przestaje w siebie wierzyć, ale za każdym razem gdy karmię Hanię, widzę jak domaga się mleka (karmienie jej przez butelkę to istne katorgi), to czuję, że jestem jej niezbędna, że jestem ważna, że przede wszystkim potrzebna... Wspaniałe uczucie :)

Sesja zdjęciowa.

Do projektu zgłaszali się chętni fotografowie do wykonania sesji zdjęciowych dla mam i maluszków.
Odkąd dowiedziałam się o projekcie, od początku wiedziałam, że chciałabym wziąć udział. Żaden z fotografów z mojego miasta co prawda się nie przyłączył do akcji, ale znalazłam wyjście z sytuacji. A raczej chętna Pani Fotograf, która zaoferowała, że jeżeli zorganizuję akcję u siebie w mieście i znajdą się chętne, ona do Nas przyjedzie :) Monika, dziewczyna z ogromnym zapałem, pomysłami i masą energii. Widać, że fotografowanie sprawia jej ogromną przyjemność, to jej pasja.
Wspaniała dziewczyna, która kocha to co robi! Dla osób mieszkających miedzy Łodzią a Warszawą zdecydowanie polecam! :)

Zatem się stało, chętnych było kilka, i mimo chłodnej październikowej soboty udało nam się zebrać i pstryknąć parę zdjęć :)

Uważam, że akcja jest warta promocji, a pamiątka w postaci zdjęć wspaniała :)

Oto kilka z nich :)





Zatrzymane w kadrze jesiennym... :)

Zatrzymane w kadrze jesiennym... :)

I taką jesień to ja lubię! :)
Gdy nie ma mowy o szarych, mokrych i nijakich dniach, to aż chce się żyć :)
Wiosna i lato mogłyby trwać dla mnie nieprzerwanie, ale jeśli jesień ma tak wyglądać jak w tych pierwszych dniach, to ja poproszę jak najwięcej :)

Piękne, słoneczne weekendy zdecydowanie nie zachęcają do siedzenia w domu, oj nie :)
Zresztą bez względu na pogodę, staramy się z Hanią wychodzić codziennie, choć na krótki spacer, zupełnie inne humory od razu :) Tym bardziej w takie ciepłe dni żal byłoby marnować czas na siedzenie w domowych pieleszach.

W zeszłym tygodniu spędzaliśmy czas na wsi, rodzinnie. Czas minął zdecydowanie zbyt szybko....byłoby idealnie gdyby taki weekend trwał co najmniej tydzień :)
Czasem żałuję, że tak rzadko jest szansa, by spędzić czas z całą rodziną. Wyjść na spacer, spotkać się wieczorem, pogadać, pośmiać się. Tak po prostu pobyć razem... 

W ten weekend z kolei wybraliśmy się sami na pół dnia na spacer leśnymi ścieżkami. I to był strzał w 10!
Pogoda przepiękna, ciepłe promienie słońca, błoga cisza...
Kocham takie momenty...
Kiedyś wybieraliśmy się na wszystkie spacery we dwoje, wystarczył niewielki plecak, coś do picia, do przegryzienia i mogliśmy wędrować cały dzień. By późnym wieczorem wrócić do domu, zrelaksować się przy lampce wina i dobrej komedii, a potem się wyspać po intensywnym dniu.

Teraz takie spacery wyglądają nieco inaczej.....
Przede wszystkim już we trójkę :)
A do tego z nami cały majdan Hani: chusteczki, pieluszki, kilka zabawek, kocyk, ubranko na zmianę w razie nagłych wypadków. No i długość takiego spaceru zdecydowanie uległa skróceniu. Trzeba wrócić do określonej pory żeby przygotować kąpiel, potem ubrać, poprzytulać, przeczytać bajkę na dobranoc i nakarmić.
A potem ogarnąć powstały nie wiadomo kiedy bałagan, by potem zorientować się, że w sumie to już po 23-ciej i wypadałoby powoli szykować się spać
A od 6 zaczynamy kolejny piękny dzień.....:)

I czasem tak mam, że brak mi sił na cokolwiek a oczy mi się zamykają na stojąco, to ponad wszystko takie chwile uwielbiam.
My troje - szczęśliwi, razem...
Przelotne momenty, uśmiechy i gesty zatrzymane w kadrze....
Rozmowy - takie szczere, zwyczajne, czasem poważne, czasem mniej, ważne że prowadzone powoli, nieśpiesznie..
Coś wspaniałego, dla tych chwil warto żyć i warto zatrzymywać je w pamięci.. :)))













Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger