Skończ się przed tym bronić, przecież tez taka jesteś! :)

Skończ się przed tym bronić, przecież tez taka jesteś! :)

Czasem przychodzi taki czas w życiu każdej kobiety, że czuje się ze sobą źle. Tu by coś zmieniła, tam dodała, tu odjęła. Nie pasuje jej nagle kształt własnego nosa, kolor włosów a nawet rozmiar stopy, mógłby ulec zmianom.

Jednym słowem wszystko jest na -NIE!

Jakiś czas temu dopadł taki humor i mnie. Patrząc w lustro widziałam same wady, bluzka źle na mnie leżała, spodnie pogrubiały a cera, oj tu to aż szkoda gadać, najmniejsza krosteczka powodowała, że czułam się fatalnie.

Choć to, to jeszcze nic. Najgorsze były myśli, które nieustannie krążyły w mojej głowie. Dobijałam się nimi kompletnie, na siłę powtarzając jak mantrę - "do tego się nie nadajesz", "reszta robi to lepiej", "odpuść sobie, lepiej nawet nie próbuj", "nie uda Ci się osiągnąć nawet połowy założonych celów"...powoli mnie to już dobijało.

A potem dostałam fantastyczną wiadomość - Jedziesz na warsztaty "Jestem SENSualna"!
I od tego dnia, od tej szczęśliwej chwili, zapaliła się w mojej głowie mała iskierka, że może coś uda się zmienić.


I poznałam tam na mazurach masę dziewczyn. Mamy, Żony, Przyjaciółki, każda fantastyczna i każda wytrwale spełniająca swoje pasje. Każda miała w sobie to coś :) W końcu wyluzowałam i Ja - wyprostowałam się, uśmiechnęłam i dałam się ponieść tym fajnym i niezapomnianym chwilom.

Nie da się niestety pstryknąć palcami, powiedzieć magicznego zaklęcia, a  nagle przeszłość się zmieni, charakter poprawi, figura będzie niczym u modelki a pieniądze zaczną spadać z nieba.

Warsztaty, nowe osoby i wyjazd sam w sobie, już wiele pomógł -  pierwszy samotny i tak długi odkąd urodziła się Hania, pierwszy samotny odkąd zaczęłam być w związku z moim mężem :) To oderwanie od codzienności i czas wyłącznie dla siebie pozwolił mi w końcu spojrzeć na siebie zupełnie inaczej :)




3 dni.
Warsztaty, fantastyczna atmosfera, sesja zdjęciowa, relaks i masa tych wyjątkowych rozmów, łez, uśmiechów i świetnej zabawy!
Wszystko odbywało się w samym sercu mazur, w niezwykle klimatycznym miejscu jakim jest http://www.zalesiemazury.pl/




Przy okazji spotkałam swoją bratnią duszę - nie trzeba wiele mówić, by wiedzieć o czym się myśli :)
Marta z bloga Ratunku bliźniaki niejednokrotnie czytała mi w myślach! :)


Kawał wspaniałej roboty odwaliły dziewczyny z Fundacji Tętniące życiem, Basiu i Agnieszko należą Wam się ogromne podziękowania, za moc słów, pozytywną energię i motywacje, i za to,że potraficie skutecznie zarazić innych swoim optymizmem :)


Dwie kolejne wspaniałe dziewczyny to Ania & Ania :)
Obydwie od pierwszych chwil niesamowicie szczęśliwe ale i zdenerwowane - by zorganizować takie wydarzenie trzeba się nieźle napracować :)
Obydwie jesteście wspaniałe :)
Jedna Ania prowadzi bloga http://www.przewijak.es/
Drugą Anie znajdziecie na http://www.okiemmamy.pl/ - Ania jest również niezwykle utalentowaną fotografką, takie cuda jakie ona stworzyła na sesji, można oglądać godzinami :) - http://www.magicznechwile.pl/


Dzięki temu całemu zamieszaniu widzę siebie trochę inaczej. Może w mojej głowie nie nastała po tych trzech dniach rewolucja, świat się zmienił a ja całkiem przewartościowałam. Ale za to w końcu udało mi się dojrzeć w sobie wspaniałą kobietę, która uparcie dąży do swoich celów. I choć czasami trzeba poczekać nieco dłużej, to absolutnie warto, bo przecież robię to, co kocham.




I na koniec powiem Ci coś więcej: obojętnie czy jesteś niska, wysoka, czy masz nadwagę, czy niedowagę, czy mimo tego że zawsze pragnęłaś mieć niebieskie oczy a masz zielone, czy masz włosy długie czy krótkie, czy masz grubsze uda, boczki, cellulit czy rozstępy albo czy 3-ci raz jeszcze nie udało Ci się zrealizować marzenia o które walczysz, musisz wiedzieć jedno: Jesteś absolutnie wspaniała, wyjątkowa i piękna. I musisz w to uwierzyć. Jeżeli zaczniesz to robić, los zacznie Ci w końcu sprzyjać :)

Podziękowania należą się również Mia.Lu, Prószyński i S-ka, ByJaga, Bodymaps, Dermedic, Love In A Mist, VISSAVI, Monduniq Professionnel, Stylistka Wizażystka Coach Wizerunku Marzena Lampasiak, Mary Kay Polska, Plus Dla Skory, Fit up clinic, Studio Bra, Franco morenzo bez nich na pewno nie byłoby tylu atrakcji i fantastycznie spędzonych chwil :)

Autorkami zdjęć są: Magiczne chwile, Mommy draws, Kasia z 280dni :)
Blogosfera Canpol Babies - zestaw "Kolorowy ocean"

Blogosfera Canpol Babies - zestaw "Kolorowy ocean"

Ostatni miesiąc upłynął Nam całkiem nieźle. Hania kolejny raz miała szansę testować zabawki przesłane przez http://canpolbabies.com/pl/.
Jeśli prowadzisz bloga i masz dziecko, bądź dzieci również śmiało możesz się zgłosić do testowania produktów bądź zorganizowania konkursu przy współpracy z firmą Canpol Babies :)
Więcej informacji TUTAJ.



Dotarł do Nas zestaw zabawek z serii "Kolorowy ocean", składający się z pluszowej grzechotki z gryzakiem, pluszowego żółwia dźwiękowego oraz pluszowej książeczki edukacyjnej.

Pluszowa grzechotka z gryzakiem:



- kolorowa
- mięciutka i miła w dotyku
- posiada elementy interaktywne oraz gryzak
- posiada uniwersalny zaczep do mocowania przy wózku lub łóżeczku
- materiał z jakiego wykonana jest zabawka jest w pełni bezpieczny

Ta zabawka jeździ w Hankowej torbie przygotowywanej na spacery i już nie raz uratowała Nas przed złym humorkiem, szczególnie dzięki temu, że mała może swoją złość i gorsze chwile wyładowywać na gryzaczku :)

Pluszowy żółw dźwiękowy:



- kolorowy
- mięciutki
- posiadający elementy interaktywne, jak: grzechotka, pozytywka, części szeleszczące, migające dwie diody, lusterko
- posiada uniwersalny zaczep do mocowania przy wózku lub łóżeczku
- materiał z jakiego wykonana jest zabawka jest w pełni bezpieczny

Żółw to Nasz nieodłączny towarzysz podróży wszelakich. Przymocowany do wózka, umila Hani czas za każdym razem, gdy wychodzimy na dwór. Największy atut to pozytywka, dla Hani na spacerze funkcja niezbędna :)

Pluszowa książeczka edukacyjna:




- kolorowa
- mięciutka
- posiada tasiemki sensoryczne
- lusterko
- gryzak
- elementy szeleszczące
- posiada uniwersalny zaczep do mocowania przy wózku lub łóżeczku
- materiał z jakiego wykonana jest zabawka jest w pełni bezpieczny

Hania zakochała się w tej książeczce od razu. Najbardziej spodobały jej się elementy głośno szeleszczące. Gdy dostała tą zabawkę pierwszy raz w swoje rączki nie tylko nie wypuszczała jej z rąk, ale także bawiła się prawie 45 minut. Była totalnie zafascynowana. Póki co jeszcze jej nie przeszło, więc ja sama jak chcę mieć chwilę spokoju od razu wiem jaką zabawkę wykorzystać, by Hania się zajęła i nie marudziła :)

Zdecydowanie pomaga, polecam, ja jestem zabawkami zachwycona niemniej niż Hania :)









ATRAKCYJNOŚĆ - co to takiego?

ATRAKCYJNOŚĆ - co to takiego?

Gdy dowiedziałam się, że dostałam się na warsztaty motywacyjne Jestem SENSualna skakałam z radości, wiedziałam, że to będzie spełnienie jednego z moich marzeń!

Im bliżej do wyjazdu stres coraz większy. Tym bardziej, że każda z Nas dostała mała pracę domową.
Nic innego jak odpowiedzieć na małe, proste pytanie:

" Co myślę o swojej atrakcyjności" ?


Od kilku dni siedzę i myślę.....strasznie ciężko mi sprecyzować te moje przemyślenia...a pytanie, jak się okazuje wcale takie proste nie jest :)

Po pierwsze uważam, że każda kobieta jest atrakcyjna, bez wyjątku! 
Chyba wszystko zależy od akceptacji. Jeżeli czujesz się ze sobą dobrze, akceptujesz siebie taką właśnie jaką jesteś, obojętnie czy w piżamie, czy w szpilkach, czy w za dużym swetrze, czy w pięknej eleganckiej sukience, czy mając parę kilogramów za dużo, czy też kilkanaście centymetrów za mało to jednocześnie będziesz się czuć atrakcyjnie - najważniejsze jest to, co siedzi w głowie. 

Po drugie, w parze z tym co mamy w głowie musi iść jeszcze troska o wygląd zewnętrzny. Nie chodzi mi o to, że musisz codziennie chodzić do fryzjera i nie możesz nigdy zapomnieć o zrobieniu makijażu przed wyjściem z domu... Wiele jest kobiet, które po wstaniu z łózka mają świetną fryzurę i żaden makijaż im nie potrzebny, bo już wyglądają pięknie.
Chodzi mi raczej, żeby dbać o siebie. Takie podstawowe zasady :)
Nie trzeba wydawać fortuny na kosmetyki czy ciuchy, żeby wyglądać atrakcyjnie, chociaż...krótka wizyta u kosmetyczki czy kupno wymarzonej torebki czasami potrafi bardzo pomóc :)

Czy jestem atrakcyjna?

Ja czuję się, jak bym była gdzieś pośrodku. Czasem budzę się i po prostu wiem, że to będzie dobry dzień. Duże problemy nagle znajdują swoje rozwiązanie, dookoła dostrzegam pełno pozytywnych stron. Jest mi ze sobą fajnie. Chciałabym, żeby takie dni były większością, bo niestety tak nie jest.

Zdecydowanie częściej zdarza mi się wstać z towarzyszącymi od rana myślami "na nie".
Wszystko mi nie pasuje, nie jestem wystarczająco szczupła, nie jestem wystarczająco dobra w tym co robię, znowu nie zrobiłam prania, obiadu i za mało czasu poświęciłam rodzinie, mam brzydki brzuch, za grube uda i krostę na czubku nosa... Wszystko nie tak, jak bym chciała.

Nie pomagają wtedy słowa docenienia od męża, podziw od strony przyjaciół. Czuję się wtedy całkowicie zablokowana, zapatrzona tylko w swoje słabości i dołująca się myślami -"ona jest on Ciebie lepsza", "ona jest od Ciebie szczuplejsza", "ona osiągnęła dużo więcej"....

Oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że takie myśli psują cały dzień, powodują kłótnie i sprzeczki, ale czasem tak mocno się uczepią, że za nic w świecie nie mogę się ich pozbyć, czuję się bezsilna.

Na szczęście pracuje nad sobą...mam nadzieję, że jestem na dobrej drodze, przecież dostałam się na warsztaty Jestem SENSualna!!! i mam wielką nadzieję, Basiu, że dasz mi wielkiego kopa, który mnie w końcu zmusi do trwałych zmian i na stałe zmieni moje myślenie o sobie! :)


Jaką dietę wybrać? #zdrowyczwartek

Jaką dietę wybrać? #zdrowyczwartek

Jak co czwartek, niezmiennie od dwóch już miesięcy "zdrowy" post :)

Tym razem, co nieco o dietach.
Podobny post o walce z kilogramami już powstał wcześniej, ale pomyślałam sobie, że brak mu konkretnych szczegółów :)

 źródło: pixababy.com


Jeżeli jesteś wśród tych osób, które stale są na diecie, a efektów wciąż brak - to ten post jest dla Ciebie. 

Podobno istnieją około 94 diety

Najpopularniejsze z nich wg Google to:

1. Dieta 1000 kalorii
2. Dieta Atkinsa
3. Dieta Cambridge
4. Dieta Dukana
5. Dieta kapuściana
6. Dieta Kopenhaska
7. Dieta Kwaśniewsiego
8. Dieta Montiganca
9. Dieta South Beach
10. Dieta Zone

Nie będę się rozpisywać się o tym, na czym polega każda z nich. Informacje o zasadach, plusach i minusach są szeroko i łatwo dostępne w Internecie czy książkach.

Chciałam raczej podzielić się swoim doświadczeniem z tymi, którzy swoją drogę z dietą zaczynają i zastanawiają się, którą wybrać.

Ja zanim parę lat temu zaczęłam się odchudzać, postanowiłam zacząć od głowy!
Co to znaczy?
Najpierw, po tym jak zdecydowałam, że to jest ten moment, żeby zacząć zrzucać zbędny nadmiar kilogramów, przez kilka dni, a może nawet kilkanaście, układałam w głowie plan.
Dużo wcześniej, kiedyś, gdy za każdym razem decydowałam się na jakąś dietę, wytrzymywałam góra kilka godzin. Taki ze mnie słabiak! Ciężko z silna wolą :)
Po prostu jak wybierałam sobie jakąś konkretną dietę, od razu miałam automatycznie ochotę na wszystkie "zakazane" produkty, i nie było zmiłuj, łamałam się i następował niechlubny koniec.
Dlatego tym razem postanowiłam podjąć zupełnie inne kroki w walce o szczuplejszą sylwetkę.
Więc przez kilka lub kilkanaście dni siadałam przed komputerem, czytałam wskazówki specjalistów, relacje innych osób będących na lub po diecie, sprawdzając jakie ćwiczenia są najlepsze na wybrane partie ciała oraz czytając o wadach i zaletach wszelkich diet.

Każdego dnia po kilkudziesięciu minutach spędzonych przed komputerem miałam swoje przemyślenia, spisywałam na kartce to, co miało mi pomóc i powoli powstawał zarys.

Co powstało?

Było o tym w poście już wcześniej, ale pokrótce przypomnę:
1. 5 posiłków dziennie
2. 2 litry napojów
3. Zero (ograniczenie) słodyczy
4. Eliminacja potraw tłustych i smażonych
5. Aktywność fizyczna
6. CZAS

Zapamiętaj sobie jedno. Jeżeli postanowisz, że zaczynasz się odchudzać nie możesz oczekiwać natychmiastowych rezultatów.
Zazwyczaj to wygląda tak: pierwszy tydzień lub dwa widzisz, że kilogramy zaczynają spadać prawie od razu, wraz ze zmianą przyzwyczajeń. Następnie organizm spowalnia i zaczyna się ciężka walka i cierpliwość, by zobaczyć kolejne pół kilograma mniej na wadze.
Nie załamuj się, nie trać motywacji! To jest zupełnie normalne.
Ja wiem co mówię.
Przechodziłam przez to i wiem ile mnie to kosztowało.
Ale pamiętam, też to uczucie, gdy po 8 miesiącach osiągnęłam swój cel, ba! nawet trochę więcej niż chciałam :)

Tym bardziej byłam z siebie dumna, bo wykonałam sama kawał dobrej roboty. Mobilizowałam się każdego dnia. Owszem były takie chwile, gdy nie miałam ochoty ruszyć ręką czy nogą, a na samą myśl o ćwiczeniach czy kolejnej zupie, zamiast pysznego schabowego chciało mi się rzucić to wszystko o dać sobie spokój.

Wiesz co wtedy robiłam?
Dawałam sobie chwile, żeby się nad sobą poużalać - to ważne!, potem przypominałam sobie ile już osiągnęłam i ile to dla mnie znaczy. Potem lekko uspokojona szłam do kuchni i pozwalałam sobie na jakąś małą słabość. Czasem to było trochę czekolady czasem ten nieszczęsny schabowy.
Ważny tutaj jest ten moment uspokojenia i pozwolenie sobie na tą małą słabość z bardzo prostego powodu. Jeżeli sobie będziesz zabraniać czegoś miesiąc, dwa, trzy itp, to Twoja ochota na "zakazany" produkt będzie drastycznie rosnąć, aż w końcu nadejdzie chwila, gdy poddasz się i wtedy będziesz w stanie w ciągu choćby 15 minut pochłonąć takie ilość bezsensownego jedzenia, o jakie byś się nawet nie podejrzewała.

Ale jeżeli tylko od czasu do czasu pozwolisz sobie na chwilę słabości, może Cię to jeszcze bardziej umocnić i dać siłę do dalszej walki. Po pierwsze dzięki temu nie będziesz z żalem patrzeć w talerze innych ludzi i myśleć sobie - "Ja nie mogę, jestem na diecie", -"Dlaczego oni mogą to jeść, a ja muszę walczyć z nadwagą?" itp.. Każdy człowiek ma prawo do chwilowego poddania się i zaspokojenia potrzeby i to jest zupełni normalne. Ważne jest tylko, by nie wpaść w błędne koło i pozwalać sobie codziennie, wtedy niestety efekt jo-jo zamiast utraty kilogramów murowany :)

To jest naprawdę prostsze, niż Ci się wydaje, tylko musisz się mocno zmotywować.
Moje nawyki są już na tyle silnie utrwalone, że ku mojemu zdziwieniu nawet po porodzie wróciłam szybko do formy. Owszem ćwiczę, uważam na to co jem, ale widzę też efekty na wadze i to mnie motywuje.
A to, że od czasu do czasu przymknę oko i zjem na raz pół tabliczki czekolady? No cóż, zdarza się, potem ćwiczę trochę dłużej i wyrzuty sumienia znikają :)

P.S. W przyszłym tygodniu podzielę się swoimi kilkoma porcjami pomysłów na pyszne dania, które na pewno nie przysporzą Ci dodatkowych kilogramów! :)



6 miesięcy Hani, już za Nami! :)

6 miesięcy Hani, już za Nami! :)

Pół roku, to mało czy dużo?
Jak patrzę na Hanię i widzę jaka jest malutka, to myślę sobie, że pół roku to strasznie krótki czas.
Ale z drugiej strony jak wspominam sobie ostatnie chwile w ciąży, to wydaje mi się, jak by to było znacznie więcej, niż 6 miesięcy...

Każdy chwila, odkąd Twoje dziecko przychodzi na świat, jest dla Ciebie jedyna, niepowtarzalna i wyjątkowa.
U Nas też tak było.
Ale teraz zaczyna się jeszcze fajniej. Hania zaczyna być coraz bardziej świadoma, coraz więcej umie, widać, że pewne rzeczy i sytuacje sprawiają jej przyjemność, a inne mniej.
Na całego już zaczęła siadać. Jeszcze zdarza jej się zachwiać czy przewrócić, ale rwie się do siadania cały czas. Z tego powodu musieliśmy zmienić już wózek na spacerówkę - i wreszcie skończyło się marudzenie na spacerach, Hania jest w siódmym niebie :)

Obiadki już stale goszczą w Hankowym menu, i nadal je zjada z wielkim apetytem. Ma to ewidentnie po mamusi :) Od kilku dni dostaje także kaszki na śniadanko - powoli ją przyzwyczajamy, na razie to bardziej forma degustacji, oraz deserki. Póki co banan i jabłko. Banana zjada w oka mgnieniu, przy jabłku się krzywi niesamowicie, ale z rąk nie wypuszcza :)

Od 2 tygodni, a już szczególnie po zmianie czasu, śpi zdecydowanie gorzej (a po co ja tak ją zachwalałam:)). Chodzi spać ok. 20, ale potrafi czasem obudzić się o 4 i nie spać na przykład do 9 czy 10 nad ranem. Mam nadzieję, że jak wyjdzie jej pierwszy ząb minie jej to, i znów zacznie pięknie spać.
Wiem, naiwność matki nie zna granic! :)

Stałe punkty dnia to czytanie książek, za każdym prawie razem podczas czytania jest spokojna i zapatrzona w obrazki. Czasem jak zamykamy książkę lub odkładamy na bok to zaczyna okropnie płakać. Może zostanie takim samym molem książkowym jak i ja :)
Poza tym piosenki. Wszelkie jagódki, krasnoludki, misie i inne różności grają nam co najmniej pół godziny dziennie, a ja łapie się na tym, że nawet w ciągu dnia zaczynam podśpiewywać sobie dziecięce hity..
Powiedzcie mi, że to normalne... :)

Najlepszym miejscem na zabawę jest albo Nasze łóżko, albo podłoga w salonie. Wystarczy góra grających i grzechoczących zabawek i oczywiście pełna uwaga rodzica i Hania jest w siódmym niebie. Czasem to trochę uciążliwe, ale staram się powoli ją uczyć, żeby potrafiła bawić się też coraz dłużej sama. Oczywiście mam ją cały czas na oku, bo ta mała glizda już przemieszcza się wszędzie!
Najlepiej idzie jej eksplorowanie otoczenia tyłem. Jest tym mocno zafascynowana :)


Cały czas planujemy wizytę na basenie. Może w końcu dojdzie do skutku. Ciągle coś Nam wypada, za każdym razie ostatecznie zmieniamy plany...mam nadzieję, że niebawem dojedziemy na miejsce :)

Nie wychodzę bez Hani często z domu, ale jak już mi się zdarzy to powroty są cudowne. Jak tylko przekraczam próg domu małe rączki wyrywają się do mnie, buzia śmieje się od ucha do ucha, a potem ten słodki mały ciężar wtula się we mnie, jak byśmy się nie widziały co najmniej kilka dni. Te chwile mogłyby trwać wiecznie :)

Czuję się strasznie rozdarta, bo z jednej strony chciałabym żeby Hania była już na tyle duża, żeby szła ze mną na spacer za rękę, zadawała miliony pytań i wołała -Mamo!. Ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie, że ona kiedyś dorośnie, chcę żeby była taka malutka, radosna i cudowna cały czas...

Mała fotorelacja z ostatniego miesiąca:


 22 tydzień

 23 tydzień

 24 tydzień

25 tydzień

Nasza pyza waży już 7 600 gram i mierzy około 70 cm :)
Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger