Opuściłam swojego męża - moja wielka porażka!



Każdy związek przechodzi lepsze i gorsze momenty. Są chwile te cudowne, które mogłyby trwać i trwać, jest słodko, cukierkowo i miło. Ale są i te, które skutecznie sprowadzają Nas na ziemię, przykre i niemiłe, o których chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć.

Związek idealny
Według jednych istnieje, według innych nie. Tyle będzie opinii, ilu ludzi napotkamy na naszej drodze.
Jestem zdania, że związek idealny to taki, w którym od czasu do czasu zdarzy się ostrzejsza wymiana zdań (przecież nic tak nie oczyszcza atmosfery!), ale również ten, w którym poczucie wsparcia i bezpieczeństwa odgrywa najważniejszą rolę. Gdzie, bez względu na to czy jest dobrze czy źle, jedno za drugim murem będzie stało. A przynajmniej się starało :)
Praca, pasja, hobby, życie towarzyskie, to wszystko jest ważne tylko jaki jest sens bycia we dwoje, gdy nie masz czasu dla swojej partnerki czy partnera?
Nie sztuką jest robić byle jak nawet 5 rzeczy jednocześnie, sztuką jest tak się zorganizować by znaleźć czas na to, by w każdą rzecz włożyć swoje 100%.

Przyznaję, były ostatnio momenty, w których popłynęłam i to nieźle. Jeden projekt, drugi projekt, realizowanie własnej pasji, organizowanie spotkania, Hania, po drodze jakieś szkolenia. Biorąc pod uwagę mój nieco ambitny charakter i ciągłe dążenie do perfekcji,angażując się we wszystko na maksa, nie mogło się to skończyć dobrze.

Perfekcyjność wzięła górę
Ja nawet nie miałam czasu by porządnie go wysłuchać czy zapytać o sprawy dnia codziennego. A On był, słuchał, doceniał i przede wszystkim pomagał. Może nie zawsze w 100%, ale to bez znaczenia, był. Czasem totalnie wbrew sobie, czasem z ochotą, żeby pokazać mi, że pewne rzeczy to dla niego pikuś - przecież facetem jest, heeloł :). Rzucał pół żartem, pół serio, że trochę przeginam, że fajnie byłoby obejrzeć razem film, że nie fajnie mu chodzić spać samemu. A Ja? Ja ciągle zbywałam go z telefonem w ręku (mobilny internet w pewnym momencie całkowicie mną zawładnął) lub z nosem w komputerze, że przecież teraz robię to, to i to, a za każdym razem było to niezwykle ważne.
JA, Perfekcyjna Pani domu robiłam pranie, sprzątałam mieszkanie, nie zapominałam o obiedzie i z radością bawiłam się z dzieckiem. Wieczorami zasiadałam do swoich spraw i kręciłam nosem, że jestem niewystarczająco doceniana i mam zdecydowanie za mało wsparcia. Kilka razy skończyło się to kłótnią.

Przyznaje się szczerze, że dałam dupy po całości. Wstyd mi trochę. Byłam dla dziecka, byłam dla znajomych, byłam dla przyjaciół, realizowałam siebie - to wszystko to nie grzech, wręcz przeciwnie, ale najgorsze jest to, że zabrakło mnie dla własnego męża. Był cały czas, dopóki nie stracił do mnie cierpliwości, tylko ja nie potrafiłam w porę przystopować, ani go docenić.

Długa i szczera rozmowa podziałała a ja przeorganizowałam swój dzień i wreszcie przejrzałam na oczy.
Masz swoje pasje? Hobby? A może po prostu całkowicie pochłania Cię Twoja praca zawodowa?
Zanim zaczniesz kręcić nosem niezadowolona, że Twój partner nie spełnia Twoich potrzeb, a wspólne spędzanie czasu coraz mniej ma wspólnego z przyjemnością, to zastanów się najpierw co Ty możesz zmienić. Szczera rozmowa i wspólne znalezienie rozwiązania przyniesie zdecydowanie lepsze efekty niż kilka tygodni kłótni i czepiania się o byle co :)

<3 <3 <3




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger