Ciąża zmienia punkt widzenia!


Zaćmienie ciążowe

Każdy, a przynajmniej znana mi większość, dąży do tego by jego cztery kąty były wymuskane, niepowtarzalne, wyjątkowe i przytulne. Gdy byłam w 6 miesiącu ciąży trafiła Nam się fantastyczna okazja opuszczenia Naszej świeżo wyremontowanej kawalerki na rzecz trzykrotnie większego mieszkania. Radości nie było końca, w dość ciemnych barwach widzieliśmy mieszkanie w trójkę w niemałej ciasnocie. Remont trwał ponad dwa miesiące. Tak więc przed samym porodem miałam niezłą gimnastykę. Od chodzenia po sklepach i wybierania wyposażenia, meblowania i porządkowania, aż do ostatecznego sprzątania, które zdawało się nie mieć końca. Stale rosnący brzuch nieco mi utrudniał wszystko, jednak oczywiście moja perfekcyjna natura brała nade mną górę. Uwielbiam wszelkie przemeblowania, odświeżanie i porządkowanie, a do tego mogłam się wykazać: 4 pokoje, 2 łazienki i reszta domu... Zaczynając od kolorów ścian aż na samych dodatkach kończąc. Efekt końcowy był dla mnie w pełni zadowalający, tym bardziej, że do porodu został wtedy miesiąc. Potrzebowałam w końcu odpocząć i nieco się przygotować.


Olśnienie i zmiana koncepcji!

Poród nastąpił, minęło trochę czasu, a we mnie cały czas siedziała potrzeba jakiejś zmiany, problem polegał na tym, że nie mogłam jej dokładnie sprecyzować. 
Trafił mi się jakiś czas temu wyjazd na super warsztaty fotograficzne zorganizowane przez Anię (okiemmamy.pl) i tam mnie całkowicie olśniło. Przy jednej z rozmów uświadomiłam sobie jak głupi błąd popełniłam. Moje obecne mieszkanie jest dwupoziomowe, a więc dół jest nieco niższy niż w standardowych blokach. Okna są mniejsze niż standardowe, a na dodatek światła do salonu wpada znaczenie mniej bo skutecznie to utrudnia rozstaw bloków. Ja cały salon idealnie przyćmiłam połączeniem fuksji i szarości i niedopasowanymi dodatkami, przed ostatecznym pogrążeniem uratowały mnie jedynie białe meble.


Wielkie zmiany małym kosztem!

Na szczęście mózg mój już odzyskał pełną sprawność, stan ciążowy już mu zupełnie nie przeszkadzał, przystąpiłam więc do pracy! Zrobiłam przegląd rzeczy, które w domu już mam i mogłabym wykorzystać, no przyznam, że trochę się tego znalazło :) 
Biała farba poszła w ruch, zmieniłam ustawienie szafek, zabrałam wszystkie dodatki, które były przytłaczające. Odmalowałam krzesła, które nijak nie pasowały nawet do wcześniejszego wystroju i....aż byłam zdziwiona, bo efekt końcowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. I w salonie zrobiło się dużo dużo jaśniej!




Idąc za ciosem w końcu wzięłam się za odświeżenie sypialni, a w niej kącika Hani. Pokój dla niej będziemy meblować za co najmniej rok, więc trochę jeszcze z nami pobędzie. Wstyd mi aż było, bo jej kącik nie był wcześniej ani ładny ani przytulny. Wykorzystałam swoje własne umiejętności robiąc klimatyczne lampki, do tego plakaty na ścianę i małe przemeblowanie. I dopiero wtedy poczułam się niesamowicie dumna z samej siebie. W końcu tak, jak być powinno. Jedyne co musiałam kupić to biała farba odpowiednia do przemalowania krzeseł i ścian a reszta dodatków jak się okazało znalazła się w domu :)
Efekt oceń sam/a i koniecznie daj mi znać czy Ci się podoba :)



P.S. Teraz do odświeżenia został pokój (niby pracownia, niby miejsce do korepetycji/nauki połączony z pokaźną ilością książek...ech niezły orzech do zgryzienia) i moja mikroskopijna kuchnia. Pomysł już jakiś mam, ale muszę go jeszcze dokładnie dopracować i zastanowić się nad dodatkami, które nadadzą odpowiedniego klimatu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger