Cała prawda o życiu!


Jak ty znajdujesz na wszystko czas?
Kiedy Ty śpisz?
Skąd Ty masz do wszystkiego cierpliwość?
Jak Ci się to udało?
Ale Ty jesteś odważna!

Ciągle słyszę takie pytania. Ostatnimi czasy na każdym kroku. Ludzie dookoła zapominają, że obserwują innych jedynie z zewnątrz i przez pryzmat własnych odczuć i doświadczeń. Zapominają, że niektóre rzeczy i sytuacje jedynie z pozoru wydają się łatwe. Zapominają też, że życzliwość, przyznanie się do błędu i zwykła prosta rozmowa mogą wiele pomóc. 

Czas na wszystko.
Prawda jest taka, że nie znajduję czasu na wszystko. Co noc kładąc się do łóżka w myślach wyliczam to, czego nie udało mi się zrobić, co jeszcze doszło i co mam w planach. Lista nie jest krótka. Zdarza się, że przez trzy dni z rzędu nie mam czasu przygotować obiadu, choć są tego plusy, bo powoli staję się mistrzynią przygotowania posiłków z niczego w 15 minut :) Ewentualnie mąż wraca z pracy i to on ma szansę wykazać się kulinarnie :) Przez kilka tygodni nie znajduję czasu na umycie okien czy zrobienie porządku w garderobie czy szafkach. I ja, która całe życie wykazywałam naturę chorobliwie pedantyczną, tak się zmieniłam. No trudno, da się z tym jakoś żyć i trudno. Jak mam wybierać pomiędzy spacerem z Hanią czy wieczornym filmem z mężem a czystymi szafkami i oknami, to póki co z czystym sumieniem wybieram rodzinę!

Sen - wieczny deficyt.
Ze snem faktycznie u mnie jest ciężko. Gdy kładę się spać czasem już powoli świta i zanim zorientuję się, że ten dziwny odgłos, który zakłóca mój spokojny sen to płacz Hani, chwila czasu mija. Nie ukrywam, że w porach nocnych zdecydowanie ułatwia mi życie tata Hani, bo to on budzi mnie, przynosi mi dziecko do łóżka i sam idzie robić mleko tudzież przychodzi z pomocą w czasie bolesnego ząbkowania. W każdym razie śpię po 4-5 godzin i nie zamierzam na ten fakt ani trochę narzekać! Mogłabym rzucić wszystko, olać bloga, projekty, realizowanie pasji i dążenie do upragnionego celu i spać nawet po 9 godzin, ale po co? Nie chcę by całym sensem mojego życia było wstać rano, ogarnąć dziecko, iść do pracy, zrobić obiad, ogarnąć chałupę i iść spać. Jeśli Ty się w takim życiu odnajdujesz to świetnie, cieszę się, mi akurat takie życie nie odpowiada. Chce być wspaniałą mamą i żoną, ale to się nie uda gdy nie będę przede wszystkim myśleć o sobie i realizować się w 100%. 

Granice cierpliwości.
Odkąd pamiętam jestem w gorącej wodzie kąpana. Chcę mieć wszystko tu i teraz i każda minuta oczekiwania to dla mnie wieczność. Cierpliwością potrafię się jedynie wykazywać w stosunku do dzieci. Do wszystkich dzieci z którymi miałam okazję przebywać wykazywałam się wielkimi pokładami cierpliwości, mam wrażenie, że dla swojego dziecka mam ich jeszcze więcej. Ale człowiekiem przecież tylko jestem i też zdarzają mi się gorsze chwile lub dni, kiedy Hania naprawdę staje się mocno marudząca, wrzeszcząca, płacząca i na wszystko reaguje złością. Moje pokłady energii i cierpliwości drastycznie wtedy maleją, ale na to też jest rozwiązanie. Czasem skutkuje pozostawienie wszystkiego i zwyczajne wyjście na spacer (Hania się wtedy uspokaja jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki), czasem złapanie 5 głębokich oddechów albo po prostu odliczam minuty do powrotu męża z pracy i na dzień dobry wręczam mu Hanię na ręce po czym sama zmykam na pół godziny, by wrócić do siebie i odzyskać siły. Na szczęście takie dni zdarzają się niezwykle rzadko i liczę na to, że tak właśnie zostanie :)

Wszystko się da!
Wiele rzeczy mi się nie udało i całe szczęście, bo dzięki temu wyciągnęłam wiele wniosków. To właśnie one pomogły mi znaleźć się w miejscu, jakim jestem. Udało mi się najważniejsze, po wielu wzlotach i upadkach, mam wspaniałą rodzinę - która jest niesamowitym motywatorem do tego, by wyciskać z życia co się da i celebrować każdą chwilę, oraz dom - moje małe miejsce, w którym czuję się wspaniale, bezpiecznie i pewnie. 
To, co mi się już udało zawdzięczam zarówno ciężkiej pracy jak i pomocy najbliższych. Upór, determinacja, kreatywność i wsparcie najbliższych pozwoliły mi już osiągnąć wiele założonych celów. Nie udałoby mi się to, gdybym nie była pewna czy to jest właśnie moja droga. Nie boję się też poprosić o pomoc ludzi. Nic tym nie tracę i nie raz się przekonałam, że wiele można tym zyskać! To nie świadczy o odwadze, ale o tym, że bardzo bardzo czegoś CHCĘ! Nikt za mnie nic nie zrobi, zazdrość o to, co mają inni też do niczego nie doprowadzi, więc lepiej nie marudzić tylko działać.

Wymówka czy motywacja?
Ani dziecko ani praca na cały etat nie mogą być dla Ciebie wymówką. Przepraszam, ale jak słyszę, że ktoś by bardzo chciał coś robić, ale nie ma na to czasu to chce mi się śmiać (oczywiście są wyjątki, gdzie ludzie pracują po kilkanaście godzin dziennie i faktycznie staję się to utrudnieniem). Ale gdy przychodzi do mnie właśnie ten ktoś i mówi, że ja to mam fajnie, bo już coś osiągnęłam, i zaczyna się marudzenie jak to mi na pewno było łatwo, a inni to już mają pod górkę...nie chcę więcej tego słuchać, ograniczam takie kontakty i rozmowy z tymi ludźmi! Ja też zazdroszczę niektórym osobom, że są już 10 kroków przede mną i jest im super, ale to nie jest dla mnie powód do tego, by marudzić, tylko nadzieja na to, że przy odpowiednim zaangażowaniu i większej pracy ja też to osiągnę. I powiem Ci więcej, Ty też możesz tylko zastanów się czego tak naprawdę chcesz!

1 komentarz:

  1. U nas niestety ciągły brak czasu. Teraz będzie go więcej ponieważ jestem na przymusowym zwolnieniu z powodu drugiej ciąży. W końcu nadrobię inne blogi, zacznę więcej pisać u siebie i co najważniejsze poświęcę się dla syna.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger