Wróżka prawdę Ci powie...


Wróżby sposobem na życie.
Karty tarota, magiczne kule, wahadełka, fusy i różne inne cuda, z roku na rok przyciągają w progi "wróżek" coraz większą liczbę złaknionych wiedzy o swej przyszłości ludzi zarówno młodszych jak i starszych. Nie odstrasza ich stale rosnąca cena jaką trzeba zapłacić za tą cudowną "usługę". Pozostaje pytanie "czy warto"?

Od zawsze lubiłam w gazetach czytać horoskopy, znaczenia imion, szukać ukrytych znaczeń snów, czy też sprawdzać co się kryje pod datą moich narodzin. Niektóre informacje naprawdę się zgadzały, inne zupełnie nie pasowały a jeszcze inne podświadomie, siłą dopasowywałam sama. To nie tak, że wierzyłam w każde wyczytane słowo i przepowiednie, ale stanowiło to dla mnie miłą rozrywkę, poprawiało nastrój, a czasem nawet skłaniało do refleksji :)
Odkąd skończyłam naście lat zakiełkowała mi w głowie myśl, by pójść do wróżki. Ta, miała mi powiedzieć jaka przyszłość mnie czeka, jakie niebezpieczeństwa spotkam na swojej drodze, kiedy i gdzie spotkam swoją miłość, hmmm... pytań miałabym zresztą tysiące.

2 krótkie historie na szczęście stanowczo ostudziły mój zapał i w pewnym stopniu zaspokoiły rosnącą ciekawość!

Do czego zdolna jest wróżka?
Poważnie chora kobieta chodziła do wróżki. Choroba powoli zataczała coraz szersze kręgi, nastrój się pogarszał i chęć życia była coraz mniejsza. Wizyty u wróżki pozwalały jej wierzyć, że to wszystko minie, że będzie lepiej, że cudowne życie czeka tuż za rogiem. Za wizyty trzeba było płacić, ale kto by się tym przejmował, skoro jeszcze będzie wspaniale. Kobieta nagle otrzymała możliwość poddania się operacji, która również kosztowała i niosła za sobą ryzyko, ale z punktu widzenia lekarzy, była to jedyna możliwość by wrócić do normalnego funkcjonowania, do pracy, życia rodzinnego i towarzyskiego. Kobieta, dla której wybór nie był tak oczywisty, udała się do wróżki po poradę. W efekcie do operacji nie przystąpiła, choć to była jedyna nadzieja na polepszenie zdrowia. Chodziła za to dalej do wróżki, wierząc w każde jej słowo, obiecujące samoistne wyleczenie. Niedługo później nastąpił smutny koniec.

W drugiej historii sama miałam okazję uczestniczyć. Zawiłe i burzliwe życie pewnej mojej znajomej spowodowało, że postanowiła koniecznie udać się do wróżki, by ta ją uspokoiła i opowiedziała co widzi optymistycznego w jej przyszłości. Na jednej takiej wizycie miałam właśnie okazję sama uczestniczyć jako osoba towarzysząca i przysłuchiwać się całej rozmowie. Ciekawość zżerała mnie od środka! Spotkaniu towarzyszyła aura tajemniczości o jaką zadbała sama "wróżka", swym ubiorem, gestykulacją i samym tonem głosu. Nie powiem postarała się, bo sama w kilku momentach dałam się nabrać. Osoby bardzo wrażliwe, romantyczne, troskliwe, sentymentalne i ufne mają to do siebie, że bardzo łatwo je przejrzeć. To właśnie te osoby głównie można spotkać w takich miejscach. "Wróżka" była idealnie wyszkolona w tzw. "zimnym odczycie", miała świetne wyczucie, intuicje i znakomity dobór słów a przy tym wyjątkowy refleks. Powiedziała wszystko to, co jej "klientka" chciała usłyszeć. Mało tego, czytając z mojej dłoni udało jej się zabłysnąć informacją, że "widzi", że jestem w ciąży. Pominę mało istotny fakt, iż byłam już w piątym miesiącu i zaokrąglony brzuch nie zmylił by nikogo samą nadwagą! To spotkanie było niestety jednym z wielu na drodze mojej znajomej. Doszło do pewnego rodzaju uzależnienia, co mocno mnie zmartwiło. Widzę małe światełko w tunelu, choć wszystkie uzależnienia mają to do siebie, że ciężko przejrzeć na oczy i całkowicie zaprzestać!

Wyciągnij wnioski.
Te historie utwierdziły mnie jedynie w przekonaniu, jak wiele jest ludzi, którzy nadal w siebie nie wierzą. Którzy boją się ponieść konsekwencje za własne czyny i decyzje. Chcieliby, by ktoś pokierował ich, powiedział co powinni zrobić w danej sytuacji, potrzymać za rękę tak, jak odpowiedzialny rodzic.
Ja wierzę w przypadki, w zbiegi okoliczności. Wierzę w to, że jeśli będę bardzo mocno czegoś chciała to się to spełni. Wierzę też, że dobra karma do Nas wróci, a zła ukaże. Nie umiem mocno stąpać po ziemi, bo zbyt często błądzę z głową w chmurach. Ale do licha, nie ma na świecie nikogo, kto usiądzie z Tobą i powie Ci, co się stanie z Twoją przyszłością, kiedy i gdzie spotkasz swoją miłość, na co w życiu musisz uważać i kto jest Twoim wrogiem, a kto przyjacielem.
"Wróżka" to zawód jak każdy inny i Ty też możesz się go nauczyć, jeśli masz w sobie wystarczająco dużo empatii.

A Ty jakie masz doświadczenie? Wierzysz w to, co mówią wróżby? Uważasz, że da się wyczytać przyszłość?

1 komentarz:

  1. Ehhhhh masakra jakieś, wyłudzanie pieniędzy i posiłkowanie się czyimś nieszczęściem, acz potrafię doskonale zrozumieć tą desperację, która pcha w tym kierunku :(
    Karma? Sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger