Bezdech u dziecka - reaguj prawidłowo!

Bezdech u dziecka - reaguj prawidłowo!


W jednej chwili bawisz się i wygłupiasz z własnym dzieckiem. Widzisz jakie jest radosne. Zauważasz te drobne zmiany, które zachodzą w nim każdego dnia. Staje się coraz bardziej samodzielne. Wszystkie zmysły przygotowane na to, by każdego dnia poznawać więcej, lepiej, bardziej. Mały ciekawski podróżnik, przemierzający wielki świat na swoich małych nóżkach.
I w tej jednej chwili, gdy wszystko wydaje się tak piękne i wspaniałe, Twój świat staje kompletnie w miejscu. Trzymasz nagle małe bezbronne ciało, całkowicie pozbawione ruchu. Modlisz się do kogokolwiek by Twoje dziecko otworzyło oczy, miarowo oddychało, znowu było szczęśliwe i roześmiane. Modlisz się by to wszystko, co właśnie się dzieje okazało się jedynie przykrym snem. Jesteś tak przerażona, że wpadasz w panikę. Zastanawiasz się co do cholery robić?!

Bezdech afektywny
Powodów takiej sytuacji może być wiele. Jedna z nich to bezdech. Dzieci są uparte. Dzieci uwielbiają samodzielność. Dzieci potrafią wpadać w szał i histerię. By radzić sobie z nagłym stresem lub frustracją jedne po prostu płaczą, inne tupią nogami albo rzucają się z pięściami na podłogę, jeszcze inne krzyczą tak, że słychać je co najmniej kilkaset metrów dalej. Niektóre jednak nie mogąc sobie z tym wszystkim poradzić, w skutek narastającej złości i płaczu w jednej sekundzie wpadają w bezdech. Robią się sine na twarzy. Ciało w jednej chwili staje się bezwładne. Tracą kompletnie świadomość. Trwa to zaledwie od kilkudziesięciu sekund do kilku minut, choć w tym momencie tracisz kompletnie poczucie czasu. Po chwili wszystko wraca do normy. Dziecku wraca świadomość, otwiera oczy, staje na nogi. Jedyne czego potrzebuje to Twojego mocnego przytulenia i spokoju. Choć ono już po chwili zapomina o tym, co się stało i biegnie do swoich zabawek, W Tobie się tak gotuje, ręce i nogi drżą, że nie sposób wrócić po tym wszystkim do porządku dziennego. Zastanawiasz się czy to jednorazowa sytuacja czy też takie chwile będą się od teraz powtarzać coraz częściej.


Jak reagować?
Bezdech jak już wspomniałam wyżej występuję w momencie, gdy dziecko nie radzi sobie z nadmierną złością podczas płaczu, następuję wstrzymanie oddechu i na skutek krótkiego niedotlenienia dziecko słabnie. Można temu zapobiec. Gdy widzisz, że Twoje dziecko zaczyna mieć silny napad histerii i złości spróbuj jak najszybciej odwrócić jego uwagę. Jeśli to nie działa to możesz lekko pochlapać twarz dziecka wodą lub dmuchnąć mu lekko w twarz. Zadbaj też o dopływ świeżego powietrza. Jeśli to nie pomoże, a dziecko pomimo wszystko wpadnie w bezdech pamiętaj! - nigdy nie kładź dziecka na plecach. Trzymaj dziecko pionowo lub w pozycji bocznej. Poklep albo lekko uszczypnij je po policzkach, możesz skropić lekko wodą. To powinno pomóc. Jeśli tak się nie dzieje, minuty mijają, a dziecko nadal nie odzyskuje świadomości dzwoń po pogotowie. Wszystkie sytuacje dotyczące zdrowia i życia dziecka zawsze lepiej skonsultować z lekarzem.
Lekarze zgodnie twierdzą, że takie bezdechy dotyczą zaledwie 4-6% dzieci i mogą występować pomiędzy 6. a 18. miesiącem życia. Ustępują około 6 roku życia. Po kilkuletnich obserwacjach u żadnego z dziecka nie stwierdzono żadnych konsekwencji spowodowanych występującymi bezdechami. Można jedynie zapobiegać i czekać aż samo minie. Czasem okazuje się, że jest to dziedziczne. W niektórych przypadkach zaobserwowano taką zależność, jednak nie jest to całkowicie potwierdzone.

Bezdech i jego odmiany
Hani doskwiera łagodna odmiana bezdechu afektywnego. Bezdech dzielimy na siny i blady. Bezdech siny, dotyczący mojego dziecka, charakteryzuje się tym, że po wstrzymaniu oddechu twarz dziecka w okolicach ust zaczyna sinieć. Bezdech blady to nagła utrata przytomności i zatrzymanie oddechu. Dziecku towarzyszy również wyjątkowa bladość, zwłaszcza na twarzy. W niektórych przypadkach każdemu z dwóch rodzajów bezdechów mogą towarzyszyć również drgawki. Po takich napadach dziecko może zapaść w sen. Jeżeli trwa on do godziny, wszystko przebiega w normie. Jeśli jest inaczej, musisz jak najszybciej skonsultować się z lekarzem.
Jeszcze jedna bardzo istotna sprawa! Jeśli bezdech jest poprzedzony płaczem (histerią, szlochem) i przebiega, na któryś ze sposobów opisanych powyżej wszystko mieści się w granicach normy. Jeśli natomiast dziecko wpada w bezdech nagle, bez płaczu, jest to moment w którym powinnaś/powinieneś zgłosić się jak najszybciej do lekarza. Ten z kolei skieruje Twoje dziecko do neurologa, by zrobić komplet badań.

Rodzicu bądź konsekwentny!
Choć taka sytuacja może wywołać w Tobie przerażenie i panikę, musisz zachować zimną krew. Tylko od Ciebie zależy jak często do niej dopuścisz. Po pierwsze, nie możesz pokazać dziecku, że się stresujesz i denerwujesz, ponieważ to ma ogromny wpływ na częstotliwość i zachowanie dziecka podczas bezdechu. Im dziecko będzie starsze tym bardziej będzie zauważało to jak reagujesz w niektórych sytuacjach, a w tej bez wątpienia potrzebuje czuć się bezpiecznie. Po drugie, dziecko często wpada w szał i złość, gdy nie dostaje tego, czego chce. Weźmy na przykład sytuację, gdy Ty nie chcesz dać dziecku swojego telefonu do zabawy. Wszelkie tłumaczenia, argumenty i próby odwrócenia uwagi nie działają, dziecko zaczyna płakać. Złości się coraz bardziej i po chwili wpada w bezdech. Ty wtedy wyciągając wnioski, dajesz dziecku ten telefon, żeby już tylko sytuacja się nie powtórzyła. To jest OGROMNY BŁĄD! Konsekwencja jest chyba jednym z istotniejszych aspektów wychowania. Zmienisz decyzję pod wpływem emocji raz, drugi, kolejny. Dziecko jest naprawdę dość pojętnym i rozumnym stworzeniem, by uświadomić sobie, że prędzej czy później postawi na swoim. Przecież wystarczy, że wpadnie w histerię, a Ty w strachu pozwolisz mu na wszystko. Ja wiem, że to jest ciężka sytuacja. Za każdym razem, gdy Hania wpada w bezdech, łzy kręcą mi się w oczach, jestem przerażona i modlę się by już wszystko wróciło do normy. Gdy powodem było coś czego Hani nie pozwoliłam lub na coś się nie zgodziłam, tłumaczę po raz kolejny dlaczego i próbuję ją zainteresować czymś innym, zmienić temat lub sytuacja idzie w zapomnienie. Ale nie zmieniam decyzji tylko i wyłącznie dla świętego spokoju i wiem, że postępuję prawidłowo.

Informuj i instruuj
To nie jest łatwa sytuacja ani dla dziecka, ani dla rodzica. Bardzo istotny jest tu stały kontakt z pediatrą i regularne kontrolowanie dziecka. Bezdech nie występuje codziennie. Nie jest to zdarzenie regularne. Może wystąpić raz, potem następują dwa miesiące spokoju, po to by trzy kolejne to był koszmar i napady co trzy dni. Nie ma tutaj żadnej reguły. Pewne jest natomiast jedno - Ty Rodzicu musisz wiedzieć jak zareagować, by nie doprowadzić do większych konsekwencji. Ale nie martw się, jako rodzic będziesz potrafił za każdym razem skutecznie zinterpretować czy to jest właśnie "ten" płacz czy po prostu zwykłe marudzenie. Jeżeli Twoje dziecko uczęszcza do żłobka czy przedszkola, czy na jakiekolwiek dodatkowe zajęcia, gdzie nie jest pod Twoją opieką, poinformuj o występowaniu bezdechu odpowiednie osoby. Unikniesz dzięki temu wielu nieprzyjemności i upewnisz się, że dorosłe osoby będą wiedziały w jaki sposób reagować. I jeszcze jedno dasz radę, to minie!
Pokażę Ci ten cholerny świat!

Pokażę Ci ten cholerny świat!


Bezlitosny świat!
Włączasz wiadomości, a tam kolejne informacje o tym, jak rodzic zakatował swoje dziecko, ktoś na kogoś śmiertelnie napadł albo kolejny raz pijany kierowca spowodował wypadek. 
Wychodzisz na ulicę po zmroku. Są takie, które mocno omijasz szerokim łukiem. Ciemne, napawające strachem, śmierdzące bramy i alejki. Gdzieś tam w oddali słychać coraz głośniej rozbrzmiewający dźwięk tak dobrze znanego sygnału alarmowego.
Spotykasz się z obcymi ludźmi, znajomymi, rodziną. Za każdym razem znajduje się ktoś, kto głośno marudzi i narzeka na wszystko. Tematy pojawiają się same. Na to, że mało zarabia, w pracy jest niedoceniony, albo słońce świeci za mocno, lato było za krótkie, w zimę jest za zimno, albo trawa jest zbyt zielona. Grunt to ponarzekać na ten przykry otaczający go świat. I przy okazji zepsuć humor Tobie i innym dookoła.
Twoje dziecko dorasta. Zaczyna być coraz bardziej samodzielne. Zaczynają się pierwsze, bez Twojego nadzoru, wyjścia na dwór, spotkania z kolegami i koleżankami, coraz późniejsze powroty do domu. A Ty za to coraz częściej wisisz na telefonie i odganiasz te myśli o najgorszym jak uporczywe muchy, które uczepiły się i za cholerę nie chcą odejść.

Strach i smutek w pakiecie.
Wiem, wiem mając dziecko guzik mogę, bo martwić się będę już zawsze. Tak to już jest, że w pakiecie z noworodkiem otrzymujesz też niewyczerpane pokłady zmartwień i trosk. A jeszcze podobno im starsze dziecko, tym trosk więcej. Nie chcę sobie tego wyobrażać, jestem w takim razie dopiero na początku drogi :)
Choć pewnym rzeczom i sytuacjom spokojnie możesz zapobiec, to na niektóre, choćbyś się dwoił i troił człowieku, to żadnego wpływu mieć nie będziesz. Te wypadki, strach, smutki i wszelkie zło tego świata istnieć będzie. I już! Mam tą świadomość i od tego nie ucieknę. Ale czy trzeba się koncentrować jedynie na tym, by dostrzegać same negatywne strony. Nie!
Odkąd Hanka pojawiła się na świecie, mi samej nieco zmieniło się postrzeganie świata. Jak mam po spotkaniu czy rozmowie z kimś przez tydzień chodzić jak zbity pies i dać się wciągać w grę pt. "wszystko tak naprawdę jest do bani" - to ja już podziękuję. Nie będę wychowywać swojego dziecka w bajkowej bańce samych pozytywów. Chcę jej jednak pokazać zupełnie inny świat, niż ten, który większość z Nas widzi za swoim oknem.





Chwytaj chwile.
Choć może nie zdajesz sobie z tego sprawy, to Ci najmłodsi, ledwo stawiający swoje pierwsze kroki, ledwie wypowiadający jakieś kilka głosek i sylab na krzyż, mogą nauczyć Cię jednej z najważniejszych rzeczy w życiu. Kto by pomyślał co? RADOŚĆ! Pamiętasz jeszcze co znaczy to słowo? Im bardziej dorastasz tym bardziej zaczynasz żyć w pośpiechu. Pośpiech wyklucza możliwość docenienia tych małych drobiazgów i szczególików, które są obok Ciebie. Idące chodnikiem dziecko w nosie ma, że 14972 raz prosisz je "chodź już", "podejdź tu", "musimy iść", ono właśnie jest zajęte obserwowaniem unoszących się wiatrem liści, podziwia idące gęsiego kaczki albo patrzy na tego maleńkiego ślimaka idącego wzdłuż drogi, na którego ty nawet nie zwróciłaś/eś najmniejszej uwagi. Wiesz, wolę zarwać tą jedną czy drugą noc z rzędu, żeby nadgonić zaległe prace, obowiązki i projekty. Wolę podpierać się przy śniadaniu łokciami i pić drugą kawę z rzędu, by wreszcie udało mi się skutecznie otworzyć oczy i przypomnieć jaki to dzień się zaczął. Ale kocham ten beztroski stan, którego uczy mnie każdego dnia moje dziecko. Choć wkurzam się czasem na ten powolny luz, niecierpliwię i poganiam Hanię, to nie chcę tego stracić. Za nic. Kocham ten uśmiech, ciekawość świata, wrażliwość i otwartość. Niech to nigdy nie przemija. A ta piękna beztroska nawet Tobie, zaganiany rodzicu jest potrzebna. To czasem lepsze niż terapia u dobrego psychologa. A wiesz co dostaniesz w nagrodę? - uśmiech, miłość i wdzięczność dziecka - BEZCENNE!







Dołączysz?
Widzisz jak pięknie może być? Z wielkim sentymentem wracam do tej sesji zdjęciowej. Był ciepły, letni wieczór. W szafie wisiał prezent od jednej z firm zajmującej się tworzeniem ubrań dla dzieci i rodziców - polecam zresztą. My dorośli leniwie snuliśmy się po domu. Hania nudziła się jak mops i zaczynała marudzić. Wpadłam na pomysł, żebyśmy pojechali na spacer. Ale nie tak zwyczajnie. Mój mąż popatrzył na mnie jak na wariatkę. Zniknęłam z Hanią w sypialni. Ubrałyśmy się w nasze ciuchy, wzięłam pod pachę aparat, kluczyki do samochodu i pociągnęłam zdezorientowanego męża i moją siostrę za sobą - ktoś Nam był potrzebny do robienia zdjęć przecież :) Hania piszczała i podskakiwała z radości. Biegałyśmy i spacerowałyśmy po parku i pozwalałyśmy łaskawie pstrykać sobie fotki. Czasem nawet pozowałyśmy niczym gwiazdy celebrytki normalnie :) Nie potrzeba Nam było wielkich i wyjątkowych okazji. Nie potrzeba Nam było podniosłych chwil i wiwatujących tłumów. Było wspaniale. Ot zwykły letni wieczór, po którym Hania choć usypiała na stojąco, to za nic nie chciała przebierać się w piżamę.
Ale to nie był wyjątek. Jest wiele takich momentów. Potrafimy tarzać się w parku w ułożonej stercie liści, ganiać uciekające bańki na łące, czy robić piknik w środku dnia na środku pokoju. Bo tak! I kurcze to jest takie cudowne. Nic nie jest w stanie mi tego zastąpić, a ja aż żałuję, że mogę te chwile zachować jedynie w głowie i na zdjęciach. Stanowczo zbyt szybko mijają :) Spróbujesz i Ty?!


Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger