Pomaganie przez blogowanie

Pomaganie przez blogowanie

Wychodzę z domu. Zostawiam w ciepłym i rozmemłanym łóżku śpiącą Hankę i męża. Przede mną ponad dwie godziny jazdy samochodem. Pogoda nie sprzyja. Niby jakieś promienie słońca próbują się przebić przez gęste chmury, ale przegrywają z upartą ulewą. Choć oczy się jeszcze kleją, wciskam gaz do dechy - grzecznie trzymając się przepisów, włączam muzykę na full i daję się porwać chwili samotności. Odkąd mam dziecko takie chwile zdarzają się niezwykle rzadko.

pewnamama.pl

Co bloger wiedzieć powinien?
Kierunek Łęczyca. Dojeżdżam na miejsce. Z dala słychać szum rozmów, głośny śmiech i piski kilkorga biegających dzieciaczków. Taaaak, długo czekałam na kolejne takie spotkanie. Rozpoczynamy kubkiem gorącej i aromatycznej herbaty, by następnie zgrabnie przejść do części prelekcji i warsztatów. Na pierwszy ogień wędruje Sławek i próbuje przybliżyć wiedzę niezbędną każdemu blogerowi z zakresu SEO. Dla mnie to nadal czarna magia, ale udaje mi się rozwiązać kilka zagadek. Następnie dajemy wszystkie upust swoim artystycznym duszom i tworzymy wspaniałe dzieła z myślą o naszych najbliższych. Dobra zabawa i świetny humor gwarantowane. A widząc efekt końcowy duma i satysfakcja zapierają nam dech w piersiach :) Pozostając w temacie artystycznym witają nas dwie zakręcone na punkcie DIY dziewczyny. Próbują zarazić nas swoją pasją. Próbują udowodnić nam, że DIY wcale nie takie straszne. Próbują też pokazać, że to może być tanie, łatwe do wykonania, a efekty będą w pełni zadowalające. I wiesz co, w zupełności im się to udaje! :) Teraz, gdy szukam inspiracji i podpowiedzi zaglądam najpierw do Dekostacji - Tobie też polecam. I na sam koniec Iza. Prezentuje nam możliwości Brand24, czyli o tym, jak monitorować sieć. Wszak każdy bloger wiedzieć powinien - co? gdzie? i jak? Głowa pęka od pomysłów. Wiele pytań w końcu uzyskało odpowiedzi. Ostatnie godziny to z pewnością nie była strata czasu. Organizatorka - Lady mami, pod względem organizacyjnym spisała się tutaj na medal!

Blogowy Szał Mam

ahmad tea

partnerzy spotkania

upominki

Warsztaty - smok Ignacy


Idea spotkania
Być może odniesiesz wrażenie, że takie spotkanie to tylko pogaduszki, prezenty i potem - ciach! biegiem do domu. Jednak nie. Na takich spotkaniach zbieramy się po to, żeby pogadać owszem, ale główna idea to pomoc. Wiesz dlaczego cenię sobie ją w takim wydaniu najbardziej? Bo mam całkowitą świadomość komu konkretnie pomagam. Jestem z natury bardzo wrażliwa na ludzką krzywdę i cierpienie i jeśli tylko mam możliwość to nie zastanawiam się ani chwili. Jednak cenię sobie bardzo to, że wiem komu pomagam konkretnie. W tym przypadku przekazane przez partnerów spotkania prezenty licytowałyśmy zażarcie, a wszystkie pieniądze szły na konto Podopiecznego Fundacji Zdążyć z Pomocą. Zebrałyśmy całkiem niezłą kwotę - 4 800 zł. Brawo My!

Bloger nie taki jak go malują
Według wielu osób w obecnych czasach blogerzy to Ci, którzy piszą pamiętniki. Tylko zamiast chować papierowy zeszyt pod poduszkę, przerzucili się na wersję elektroniczną. Albo jeszcze inaczej, to Ci co, to wszystko by chcieli za darmo. Piszą tylko do firm i żebrzą. Żebrzą o cokolwiek, byle tylko dostać za nic. Wiesz, pewnie masz trochę racji. Też znam pełno takich pseudo blogerów. Ale wiedz także, że blogerzy to też ludzie. Ludzie, którzy nie odwracają się widząc ludzką krzywdę. Po tej drugie stronie siedzi być może taki ktoś jak ty - informatyk, nauczyciel, lekarz, sprzedawczyni ze sklepu, to nie istotne. Ten ktoś dzieli się swoim doświadczeniem, służy radą, dzieli się pomysłami, czasem też zmotywuje Cię do działania, czy też podzieli się swoim ulubionym przepisem na sernik. Ten ktoś jest dla Ciebie, a nie przeciw Tobie :)

Uczestniczki spotkania

Do tego spotkania dołączyło wiele firm. Wiele osób zaufało Nam i uwierzyło, że pomożemy. Starałyśmy się z całych sił. Gdy idea słuszna, to nie żal Ci żadnej wydanej złotówki. Wiesz przecież, że to prędzej czy później zaprocentuje. Pamiętaj karma wraca.
Ze swojej strony dziękuję. Zarówno za pogaduchy, ciepłą herbatę i prezenty, jak i za to, że mogłam stać się częścią tego świetnego spotkania i dołożyć swoją małą cegiełkę pomocy.

Sponsorzy spotkania

Mamali Eveline Cosmetics Oillan Eqilibra Kosmetyki AA Rainbow Lyll Ahmad Tea  Oladi Bioxsine Merlo-Dekor Kuferek Pereł AWM Jupi Park Majunto Papiko Monello Gagalu Wydawnictwo Zakamarki Felicea Alegorma Akatja Tilly & Me Otula.pl Kolorowy Świat Katarzyny Be Yourself Deleko Bispol JJ Fashion Handmade Kasi Bielenda Semilac Crochet World Folkstacja Vifon Familie.pl Tron Ouhmania All Bag DekoŚwiat Ewy Maskotkowa kraina Lalki Metoo Sklepik z marzeniami Wydawnictwo Ovo Rękodzieło artystyczne Ewelina Knapik Toly Moje nowe buty Ipanema i Rider Kosmico Linomag Iwostin Lejdi Shepard Emolium Dermaglin Face&Look SofiShop.pl Nowa Era Świerszczyk dla dzieci Szyfoniera Granna Oho Meglio Mizerki Kids Arpex Wydawnictwo Zielona Sowa Ann-spełnione Tiulove marzenie Iglarki  Kamaro Miravena Name me Revitalash Paisley Manufaktura Bab Semco Resibo Rękodzieło Magia Kul Pracownia Rękodzieła „By Melissa” Pierre Rene Mabibi Wypalanka Yapok Minerwa i Sotin Ava Artofis Bajki Personalizowane Takie siakie by Kate Lenny Lamb Koszulkowo Domek Tekturowy Lupomi Patatoy ProBody NaturalnePiękno Ebebe Borsuczkowy Domek Attipas ChrisCosmetics Zuzulove MadeByRuda Pabobo KaMaz Dubi

Patroni Medialni spotkania

Parenting.pl KobiecePorady.pl Moja Łęczyca mojaleczyca.pl Gazeta Lokalna Kutna i Regionu Mamspotkanie.pl Czasdzieci.pl Dzieci.pl Sosrodzice.pl urodaizdrowie.pl

Sponsorzy i partnerzy medialni spotkania
Święta, których nie było

Święta, których nie było

W tym roku gorączka świąteczna mnie skutecznie ominęła. A raczej, to ja świadomie i z pełną premedytacją z niej zrezygnowałam. Kupując prezenty kieruje się potrzebami, marzeniami  i pasjami bliskich. Staram się, by były one odpowiednio spersonalizowane. Nie biegam spocona od sklepu do sklepu, tylko siadam wygodnie z kubkiem ciepłej herbaty w ręku i klikam "kup teraz". Nie odmawiam sobie wizyt w centrach handlowych, bo te sklepowe i kiczowate dekoracje oraz świąteczne piosenki w tle mają jakiś taki niepowtarzalny magiczny klimat. Nie chciałam by mnie ominął.

Boże Narodzenie 2016

Porządki świąteczne
Co roku powtarzałam sobie, że wcale nie będę się tak bardzo męczyła przed samymi Świętami. Że nie będę podpierała się ze zmęczenia brodą, byle tylko odhaczyć kolejną posprzątaną rzecz z niekończącej się listy obowiązków. I tyle było mojego gadania, bo na trzy dni przed Wigilią zakasywałam rękawy, a w domu aż się kurzyło. Każda szafka była wypucowana, całe pranie wyprasowane, okna co do milimetra wymyte, kąty odkurzone a podłogi wyfroterowane. Dzień i noc piekłam pierniczki, byle tylko każdy dostał swoją paczuszkę, bo to przecież miłe. I ostatniej nocy styrana kładłam się nie wcześniej niż o 3 czy 4 w nocy piekąc wcześniej jeszcze ciasta i susząc po ciuchu mokre włosy, by nikogo nie obudzić. A potem następnego dnia rozpoczynaliśmy rodzinny wigilijny maraton, by wreszcie o 23 wrócić do domu na ostatnich nogach.

Okładka magazynu vs. Rzeczywistość
Te Święta postanowiłam zorganizować inaczej. To było spore wyzwanie dla mojej mocno pedantycznej i ambicjonalnej natury. Na trzy tygodnie przed Świętami dom powoli zalewała fala świątecznych dekoracji. Za każdym razem, ten Hankowy wielki szczery uśmiech od ucha do ucha mówił wszystko. Każda wydana złotówka i powieszona dekoracja była tego warta. Do ostatniego dnia przed świętami miałam masę pracy. Zamówienia goniły zamówienia. Przyznaję, dom ogarnęłam z grubsza, a o umyciu okien nawet nie pomyślałam. W przeddzień Wigilii zrobiłam dwie szybkie sałatki na śniadanie, omiotłam spojrzeniem dom i ogarnęłam to, co najbardziej kłuło w oczy. Wieczorem zamiast zakasać rękawy i pucować kąty do nocy, wolałam zrobić sobie gorącą kąpiel, nałożyć maseczkę na twarz i oddać się błogiemu relaksowi. I wcale nie było mi żal. Czułam się wspaniale.
Następny dzień rozpoczynał się świątecznym śniadaniem. Co roku mamy nie mniej i nie więcej jak trzy Wigilie i  to się nie zmieni. Mam trzy siostry. Żebyśmy mogły spędzić w Święta choć trochę czasu bez pośpiechu spotykamy się tradycyjnie u mnie na świątecznym śniadaniu. Dekoracje szybko znikają ze stołu za sprawą małych ciekawych rączek. Starannie zapakowane i równiutko ułożone prezenty szybko przejmują dzieci spod choinki. Strzępki papieru do pakowania latają wszędzie po całym salonie. Słychać piski, wrzaski i okrzyki radości. Najmłodsze w rodzinie wyrywają sobie swoje prezenty z rąk. Wszak nie od dziś wiadomo, że ten drugi prezent jest lepszy, niż własny :) Jakieś jajko leży pod stołem. Jedna z dziewczynek właśnie wylała sok na pół pokoju. Tatuś zniknął za drzwiami sypialni testując swój prezent w spokoju. W tle słychać nawet chwilową kłótnię, która kończy się tak szybko jak się rozpoczęła. I tak co roku. A nawet lepiej... Bo przecież dzieci rosną, będą na pewno pojawiały się kolejne. Spokojniej na pewno nie będzie.

prezenty

prezenty dla dzieci




Świąteczna nostalgia
A ja? Ja z jednej strony myślę sobie, że cudownie byłoby mieć takie Święta jak z okładek najnowszych magazynów. Tam wszystko takie piękne, poukładane, czyściutkie. Każda rzecz, najmniejszy drobiazg do siebie pasuje. Na podłodze nie znajdziesz ani okruszka. Nic nie ma prawa wymknąć się spod kontroli. Tylko.....tylko pojawia się po chwili takie zwątpienie, czy to aby na pewno jest prawdziwe? I tak po chwili udaje mi się ocknąć z tych cukierkowych wizji, omiatam wzrokiem tą moją wesołą gromadę i mimo narastającego hałasu w połączeniu z bałaganem nie oddałabym tych Świąt za nic. Daję się porwać emocjom, pstrykam jak oszalała fotki, z których większość i tak pewnie nie wyjdzie. Pomagam swojemu dziecku z ogromną ekscytacją otwierać kolejne prezenty, mimo, że przecież doskonale wiem, co tam się znajduje. I chłonę każda jedną najmniejszą sekundę. I racja, to zupełnie nie są te cukierkowe Święta przebiegające niczym według określonego scenariusza, ale są w każdym calu prawdziwe, z wielkimi emocjami i łezką w oku. Nawet pomimo tych nieumytych okien :)

A Ty? Za jaką rodzinną tradycję świąteczną kochasz każde Święta? A może planujesz jakąś wprowadzić? :)
Co kupić dziecku zamiast słodyczy?

Co kupić dziecku zamiast słodyczy?

To, że z roku na rok wzrasta liczba otyłych dzieci to niezaprzeczalny fakt. To, że nie jesteś w stanie wyeliminować całkowicie słodyczy z diety swojego dziecka to również prawda. Ale możesz zachować się rozsądnie i podejść do tematu z głową.

co kupić dziecku zamiast słodyczy?

Nie, nie jestem złą matką
Nie lubię, gdy obcy ludzie bez pytania i pozwolenia częstują czymś moje dziecko. Po pierwsze zazwyczaj są to słodycze. Po drugiej z jakiej racji ktoś, kogo nie znam nawet ja, pochyla się nad moim dzieckiem i je czymkolwiek częstuje. Ludzie nie zastanawiają się czy może dziecko jest na coś uczulone, czy może czegoś jeść w ogóle nie może, czy po prostu rodzice mu tego nie dają. Ja za każdym razem reaguję stanowczo, moje dziecko zazwyczaj reaguje albo strachem albo płaczem. Owy ktoś zwykle mierzy mnie surowym wzrokiem i uważa za wariatkę. Powyższe sytuacje zdarzają się na szczęście stosunkowo rzadko. Chwilę się złoszczę, szybko zapominam, nie mam wpływu na ludzi których nie znam.
ALE! Już zupełnie nie rozumiem w podobnych sytuacjach ludzi, którzy generalnie znają mnie i moją rodzinę i wiedzą, jakie mam zasady czy przyzwyczajenia. A to oni zazwyczaj mierzą mnie najbardziej pogardliwym i tępym wzrokiem, nie przyjmując do siebie żadnych moich racjonalnych argumentów. Jestem złym rodzicem i już. Mało tego niszczę własnemu dziecku dzieciństwo!
Naprawdę? Czasem aż nie wierzę, że dożyłam czasów, gdy o wspaniałym dzieciństwie świadczy ilość zjedzonych słodyczy.

Mam swoje zasady
Nie, nie jestem wariatką i moje dziecko choć ma rok i siedem miesięcy je słodycze. Nie mam zamiaru zupełnie wyeliminować ich z diety. Ale czy musi jeść te, w których sama chemia i zło wcielone? Moje dziecko je owoce w kilogramach, nie mówiąc o zwykłym jogurcie naturalnym z ich dodatkiem, domowe babeczki i ciasteczka, a także wiele innych rzeczy. Ma słodyczy pod dostatkiem. Są dni kiedy ma pozwalane na więcej, a są takie, gdy nie daje jej słodkiego wcale.
Czy chcemy czy nie chcemy pierwsze dwa lata życia naszego dziecka są niezwykle kluczowe. To wtedy kształcą się pewne nawyki i przyzwyczajenia. Nie jest tak, że nie da się ich później zmienić, ale po co, skoro można dbać o prawidłową dietę dziecka już od samego początku?
Wiem, co to znaczy walka z nadprogramowymi kilogramami. Wiem, ile trzeba wyrzeczeń, trudu, cierpliwości i motywacji. Zrzuciłam już kiedyś 22 kilogramy. To ciężka droga. Po co moje dziecko ma ją w przyszłości przechodzić? Poza tym otyłość i nadwaga to nierzadko poważne problemy zdrowotne. Może teraz Twojemu dziecku nic nie dolega, ale masz pewność, że za 10 lat nadal tak będzie? Nie będziesz mieć żadnych wyrzutów sumienia?

Rysowanie kredkami

Robienie stempelków

Co kupić dziecku zamiast słodyczy?
Gdy idziesz w odwiedziny do kogoś, kto ma dziecko najtańszym i najłatwiejszym pomysłem jest wejście do sklepu, złapanie batonika tudzież czekoladki i już! I nie idziesz z pustymi rękami.
A wiesz, że są również inne możliwości, równie tanie a sprawiające więcej radości?

1. Naklejki 
Dzieci kochają naklejki. A przynajmniej większość. Wybór jest przeogromny. Od ulubionych bohaterów bajek, po zwierzątka, owoce, te związane ze świętami, wakacjami, księżniczkami, literami, cyferkami i wiele wiele innych. Wybór jest przeogromny, a ceny już od dwóch złotych.

2. Magnesy
Podobnie do naklejek, choć większa radość dla rodziców, bo naklejki zdarza się zeskrobywać z różnych niepożądanych miejsc. Z magnesami sprawa dużo prostsza. A frajda dla dziecka niezwykła.

3. Kolorowanka
Kosztuje grosze. Chyba wszelkie słowa są tu zbędne. Dzieci szaleją na ich punkcie.

4. Kredki/mazaki/kreda
Możesz wybierać i przebierać. Każdą z tych rzeczy dostaniesz już za grosze. Można kupić pojedynczo albo w kompletach. Wszystko zależy od tego ile drobniaków masz w portfelu.

5. Bańki mydlane
Lubią dzieci, lubią dorośli. Zwykłe, najbanalniejsze kosztują nawet 1,50 zł. Dostępne są także z przeróżnymi bajerami, samowydmuchujące się, w formie pistoleciku, o przeróżnych kształtach i kolorach.

6. Piłki/balony
I jedne i drugie mogą być małe, wielkie, kolorowe. Dostępne praktycznie wszędzie. Piłeczki tenisowe, pingpongowe, zwykłe. Balony z helem, albo bez. Do modelowania, albo o różnych kształtach, z napisami czy bez. Co ja Ci będę mówiła, sama wiesz ile to sprawia frajdy.

7. Plastelina/modelina
Zabawa na całego. Niby nic, a potrafi zając dziecko przez pół dnia. Jedyny minus, że trzeba cały czas nadzorować zabawę, żeby nie znalazła się w żadnych niepożądanych  miejscach. Ale dzieci szaleją :)

8. Zestaw kreatywny
Tak można kupić już za grosze! Choćby teraz w okresie świątecznym pełno takich typu: pomalowanie drewnianego reniferka, gipsowego aniołka czy styropianowej bombki. Co i rusz w sklepach się pojawiają takie i podobne. Ty wiesz jaką dziecko ma satysfakcję, gdy zrobi samo takie arcydzieło? :)

9. Farby plakatowe/farby akwarelowe/farby do witraży
Dzieci to urodzeni artyści. Uwielbiają tworzyć. Uwielbiają poznawać nowe rzeczy, nowe sposoby zabawy. To pomaga im w ciągłym rozwoju, rozbudzaniu coraz większej kreatywności i pozwala zająć na długi czas. Taki zakup z pewnością nie zasieje wielkiego spustoszenia w Twoim portfelu.

10. Książeczki
Teraz prawie w każdym markecie czy kiosku można znaleźć książeczki już od 3 złotych. My w swojej kolekcji mamy ich całą masę. Zwłaszcza, że Hania potrafi cały dzień spędzić nad oglądaniem obrazków i słuchaniem historii o kaczce dziwaczce, osiołkach, małpkach, dzikach i wszystkim co się tylko trafi pod ręką.

Wybór należy do Ciebie
Podałam Ci 10 różnych propozycji na zagwarantowanie dobrej zabawy dziecku. Gdy się dobrze zastanowisz i rozejrzysz po sklepie sama zobaczysz, że jest ich dużo więcej. I jak już wspominałam wcale te drobiazgi nie spowodują, że wydasz fortunę. To naprawdę dużo lepszy pomysł, niż kupowanie dziecku słodyczy. Skoro masz taką możliwość to zadbaj o jego dobry humor i przednią zabawę, a nie dodawaj mu pustych kalorii i zbędnych kilogramów. Owszem od jednej kinder niespodzianki czy czekolady wiele się nie stanie, ale od 10 w tygodniu już owszem.
Weź to przemyśl :)
Spotkanie marzeń

Spotkanie marzeń


Są w życiu takie spotkania o, których marzysz latami. Układasz sobie cały scenariusz w głowie. Wizualizujesz kroczek po kroczku. A potem śmiejesz się w głos, mówiąc "to niemożliwe!". Takie rzeczy przytrafiają się innym ludziom, ale nie mi. Czyżby?

Spełnione marzenia
W ostatnim roku spełniło się tyle moich małych i wielkich marzeń, że czasem sobie myślę, że wyczerpałam już chyba swój limit. Ale z drugiej strony czuję się mocno zmotywowana i wiem, że wszystko jest możliwe. Biorę udział w projekcie, który z całą pewnością mogę nazwać "życiowym".
Odkąd pamiętam marzyłam o tym, by być pisarką. Uwielbiałam (i uwielbiam to nadal!) bujać w obłokach i pisać wiersze. Zachłannie śledziłam losy ulubionych pisarek, byłam nawet na kilku spotkaniach i zazdrościłam im, że tworzą te wszystkie wspaniałe dzieła. Ostatnio nawet odkryłam, swój stary zeszyt. Nieco opłakany stan sugerował, że swoje już przeżył, jednak czytając każdy wiersz, wers po wersie wspomnienia wróciły.
Ogarnęło mnie dziwne uczucie. Trochę radości, pomieszanej z nostalgią i wzruszeniem, bo przecież właśnie spełniam swoje wielkie dziecięce marzenie. Nie jest to jednak książka, ale audiobook i to już drugi! Łapie się jednak w zupełności, w ramy moich dziecięcych marzeń. Dzisiaj mając te dwadzieścia kilka lat z dumą mogę się pochwalić, że jestem współautorką dwóch audiobooków dla dzieci, opowiadających przygody kreta Filipa i jego przyjaciela Jasia. Słyszałaś o nim? Nie? To nie szkodzi. Chętnie Ci przybliżę nieco. O pierwszej płycie możesz poczytać tutaj. Druga płyta to opowieści o tradycjach bożonarodzeniowych na świecie i w Polsce. Przybliżamy słuchaczom świąteczny klimat różnych krajów. Uświadamiamy, że najlepsze święta to te, które spędza się z własną rodziną. Pokazujemy, że Święty Mikołaj odwiedza dzieci pod różnymi nazwami, a niegrzeczne dzieci nie zawsze dostają rózgi. Dzieci dowiadują się także, że święta nie zawsze są białe, a w domach niekoniecznie królują pachnące lasem i kolorowo ubrane choinki. Każda z przygód opowiada niezwykłą historię, z której dzieci mogą wynieść wiele wartościowych informacji. Na płycie znalazła się oczywiście nasza piękna Polska - ale tu święta choć pełne tradycji, są w nieco innym wydaniu. Oprócz tego znajdziesz także: Niemcy, Czechy, Hiszpanię, Anglię i wiele innych.









Projekt życia
W niedzielę, 4 grudnia w Kawiarni Smocza - Fajne Miejsce, odbyło się kameralne spotkanie promujące świąteczną płytę. Rodzinna atmosfera, czytanie bajek, wypiekanie i lukrowanie pierników oraz pełno dziecięcego śmiechu i wrzasku stworzyło prawdziwie magiczny klimat świąt. Dorośli we wszystkie atrakcje byli zaangażowani niemniej od swoich dzieci. Stałam tam sobie pośrodku, patrzyłam na te roześmiane dziecięce buzie, zadowolonych uczestników i gości. Patrzyłam z niedowierzaniem na pięknie i świątecznie wyeksponowane obydwie części audiobooka i pozwalałam się ponieść całej tej atmosferze. Zniknął gdzieś ten cały stres, a pojawiła się wielka satysfakcja. Choć oczywiście, parę rzeczy nie wyszło tak, jak byśmy tego chciały, to nie był dla mnie powód do smutku. Przecież udało Nam się osiągnąć tak wiele, a zaczynałyśmy zaledwie z głowami pełnymi pomysłów i niczym więcej. Aż ciarki przeszły mnie na myśl, co jeszcze może się udać, jeśli tylko bardzo mocno będziemy tego pragnąć. Oczywiście, trzeba podkreślić, że nie odbyło by się to wszystko, gdyby nie cała masa innych osób. Cały projekt jest realizowany od samego zera. Z założeniem, że całkowity dochód ma być przeznaczony na akcje społeczną Certyfikaty Okiem Mamy. Ot, matki blogerki, które postanowiły spełniać marzenia i dać coś co potrafią najlepiej rodzicom małych dzieci. Gdyby nie pomoc i wsparcie zupełnie obcych osób, nie udało by nam się zupełnie nic. Inni blogerzy, partnerzy strategiczni bez których płyta nie zostałaby wydana, a dzieci nie otrzymałyby mikołajkowych upominków. My pracowałyśmy jak mróweczki nocami i dniami, ale to oni wszyscy uwierzyli w nasz projekt. Docenili go, uznali, że warto w niego zainwestować. Czy może być coś bardziej motywującego?

Niezastąpione wsparcie
Stałam zawsze po drugiej stronie. Szłam do sklepu, wybierałam z półki to, co mnie interesowało, płaciłam i koniec. Nie myślałam nigdy ile kryje się pracy przy wydaniu takiego audiobooka. Napisać bajki to jedno. Znaleźć kogoś, kto zadba o poprawną polszczyznę i odpowiednią stylistykę (My Slow Nice Life), znaleźć studio nagrań (MixTrack) to kolejne kroki. Potem przychodzi czas na zaprojektowanie okładki, tu wielkie brawa należą się Ewa Brzozowska Design. I wreszcie ktoś, kto zdecyduje się projekt sfinansować - ogromne podziękowania dla Zalesie Mazury Active Spa oraz ktoś, kto nawet w ostatniej chwili zauważy potencjał w projekcie i zapewni wszystkim dzieciom słodkie upominki - Tesco, to Wy uświetniliście nasze spotkanie.








Kup już dziś
Długa droga minęła, ogrom pracy został włożony w cały ten projekt, a teraz z dumą trzymam dwie płyty, które powodują, że pękam z dumy z ogromnym bananem na twarzy. Do tego zadowoleni rodzice, pełno miłych słów, podziękowań - w życiu mi się to nie śniło. Mam również dla Ciebie wspaniałą wiadomość, bo obydwie płyty są do kupienia TUTAJ i to w rewelacyjnej cenie. To idealny pomysł na prezent. Albo wcale nie czekaj na Święta, kup już dziś. To także doskonały sposób na spędzenie wspólnego czasu, razem z całą rodziną i pokazanie dziecku różnych części świata, gdzie nie brak magii i niesamowitych przygód. A potem daj koniecznie znać czy wszystkim się podobało. Będzie mi szalenie miło :)

Ach i bym zapomniała! Jeśli czujesz już ten magiczny zbliżającymi się wielkimi krokami świąteczny klimat wskocz na stronę Tesco, odszukaj aplikację Płatek śniegu i wyczaruj najpiękniejsze życzenia dla swoich bliskich. Możesz być pewna, że każde z życzeń jest indywidualne i wyjątkowe. Ja dzisiaj zamierzam zaskoczyć tych, z którymi w święta nie będzie dane mi się zobaczyć. Jestem pewna, że będzie to miły gest :)





Ekspert, specjalista czy zwykły amator - możesz być kim chcesz!

Ekspert, specjalista czy zwykły amator - możesz być kim chcesz!

Odkąd zaczęłam pisać bloga moje życie zmieniło się nie do poznania! - to są najczęściej powtarzane przeze mnie słowa w tym roku. I choć brzmi to już jak oklepany banał, nic na to nie poradzę, bo tak właśnie jest. Stałam się zupełnie inną osobą. Choć może inaczej. Jestem taka, jak byłam przedtem, ale bez tych wszystkich blokad, wątpliwości i strachu przed nieznanym. Otworzył się przede mną świat, w którym słowa "chwytaj dzień", "doceń szczegóły" czy "raz się żyje" nabrały zupełnie innego, nowego wymiaru.

Marta Korotko www.pewnamama.pl

Zawsze stawiaj na siebie
Mając dziecko patrzy się zupełnie inaczej na życie i otaczający świat. Z jednej strony uczysz się prawdziwie cieszyć, z tych małych najdrobniejszych rzeczy dnia codziennego. Odkrywasz w sobie kreatywną duszę i niekończące się pokłady cierpliwości. Z drugiej chodzisz z szeroko otwartymi oczami i stosujesz cały wachlarz zapobiegliwych sztuczek, by zapewnić mu jak najlepsze bezpieczeństwo. Odkrywasz, że da się nie spać przez tydzień czasu, wyczarować pożywny i zdrowy obiad z niczego i jeszcze gdzieś pomiędzy tym wszystkim znajdujesz czas dla siebie. Realizujesz się, spełniasz marzenia, szukasz różnych możliwości i podejmujesz "zdrowe ryzyko". Wiesz, że dziecko to obowiązek na całe życie, ale to ani trochę nie musi Cię ograniczać.
To, że chcesz zrobić coś tylko dla siebie nie znaczy przecież, że przestałaś być dobrą mamą. Wręcz przeciwnie. To trochę tak jak w związku. Poznajesz faceta, zakochujesz się, zaczynacie się spotykać. Jesteś tak zauroczona, że świata poza nim nie widzisz. Żyjesz od spotkania do spotkania. Choć chciałabyś wyjść z przyjaciółkami do kina czy na drinka, to żal Ci przepuścić kolejnej okazji do spotkania z facetem. I tak zaniedbujesz siebie. Po jakimś czasie, gdy się ockniesz zobaczysz, że kompletnie zdziczałaś. Mając dziecko jest bardzo podobnie. Chcesz nacieszyć się każdą cudowną chwilą z nim. Nie chcesz stracić niczego ważnego. To zrozumiałe, ale przecież nie możesz dać się zwariować. Odetchnij czasem i odetnij się od tego kołowrotku. Wyjdzie Tobie i wszystkim dookoła na zdrowie.

Wybierz swoją drogę
Bardzo łatwo jest sobie postanowić: "Będę szyła maskotki, ciuchy i wyprawki dla dzieci" albo "Będę fotografem". Ja właśnie tak rok temu postanowiłam. Nie miałam kasy, nie miałam doświadczenia, nie miałam pojęcia jak zacząć. Wiedziałam tylko tyle, że strasznie chce coś robić w tym kierunku.
Zaczęłam od dwóch rzeczy. Po pierwsze zbierałam każdy grosz. Po drugie szukałam porad, wskazówek i możliwości w internecie. Bez wątpienia Internet to potężne i często darmowe fantastyczne źródło uzyskania pomocy. Choć miesiące mijały, ja w końcu na maszynę uzbierałam. Aparat zdobyłam poniekąd dzięki blogowaniu, a z drugiej strony dzięki ambicjom, swoim uporze i wrodzonemu talentowi negocjacyjnemu. Ogromny sukces był już za mną. Zaczęłam od szycia. Metry materiałów były wyrzucane do kosza. Spędzałam czasem godziny na pruciu. Bywały dni, że rzucałam wszystko w kąt. Albo czekałam tylko aż wszyscy pójdą spać, bym mogła usiąść do maszyny i znaleźć się w zupełnie innym świecie. Podpatruję często innych, lepszych ode mnie. Albo próbuje zupełnie własnych sił, szyjąc coś co wpadnie mi do głowy. Wiem też, że inspiruję do tego innych.
Po tym, jak zapoznałam się i polubiłam z maszyną do szycia przyszedł czas na aparat. Wymarzony, taki ekstra, co to sam robi nieziemskie zdjęcia! Okazało się, że hmmm....no świetny to on jest, ale żeby robił te nieziemskie zdjęcia to jednak trzeba mieć jakieś umiejętności. I znowu zaczęło się szperanie w necie. Choć na jakiś kurs bym poleciała w podskokach, to jednak brak funduszy ogranicza. Postanowiłam znów poszperać w Internetach. Trafiłam na setki inspirujących blogów, zdjęć czy profili na Instagramie. A wśród nich na tą perełkę. Fantastyczna laska, która swoim słowem i obrazem daje ogromnego kopa do tego, by się nie poddawać. Inspiruje i skłania do przemyśleń. Daje tysiącom ludzi jak na tacy swoje doświadczenie, wiedzę i nierzadko swój cenny czas. Spadła mi jak z nieba. W momencie kiedy coraz bardziej zaczęło mnie fascynować robienie zdjęć, a jednocześnie blokowała niewiedza i nieumiejętność odpowiedniego posługiwania się aparatem, ona postanowiła podzielić się ze mną wiedzą tajemną :) Lekcje fotografii od zera stworzone przez Rudą to właśnie to, czego potrzebowałam. Choć przede mną droga jeszcze daleka, by stać się zacnym ekspertem, to wiem że cały czas robię coś, by nie stać w miejscu. Widzę już różnicę pomiędzy obecnymi zdjęciami, a tymi robionymi dwa, trzy lata temu. Są zdjęcia, od których oczu nie mogę oderwać i w szoku jestem, że sama je zrobiłam. Są też takie, od których z daleka trąci totalną amatorką. Mnie to nie dołuje. Mam w głowie zawsze taką myśl (wyniesioną z pewnego szkolenia), że cokolwiek byśmy nie robili, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie robił to od nas lepiej. To trochę prawda. I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby temu komuś dorównać. Zwłaszcza, że możliwości są, trzeba tylko dobrze się rozejrzeć. Albo znaleźć niekiedy pomocną dłoń, która może pomóc nam wspiąć się na wyżyny!

Rób, to co kochasz - pewnamama.pl

Motywacja ma znaczenie
Wielu ludziom wydaje się, że żyjemy w kraju, w którym wszystkim rzuca się jedynie kłody pod nogi i czeka na każde potknięcie. A potem utrudnia się dalej. To poniekąd prawda. Jestem jednak zdania, że jeśli czegoś bardzo chcesz, to w końcu znajdziesz sposób by to osiągnąć. I być może zajmie to dużo więcej czasu niż się początkowo wydawało. Być może w międzyczasie będziesz potrzebować oddechu, by przekonać się, że na pewno obrałaś odpowiednią drogę. Jednak pomyśl też, jaka później będzie satysfakcja, gdy cel uda Ci się osiągnąć!
Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger