Moje dziecko mnie nie słucha!

Moje dziecko mnie nie słucha!

Jednego dnia Twoje dziecko świetnie z Tobą współpracuje. Dzień mija gładko, bez żadnej kłótni. Dobre humory dopisują, każdą prośbę dziecko wykonuje bez mrugnięcia okiem. Następnego dnia istny armagedon. Mówisz tysiąc razy i nic nie dociera. Sama nie wiesz, czy Twoje dziecko wyłącza się w trakcie rozmowy czy zwyczajnie puszcza Twoje prośby mimo uszu. Twoja irytacja wzrasta. Złość i wkurzenie przybiera na sile, bo zwyczajnie nie wiesz, co robić.

 


Zastanów się czy jesteś dobrym przykładem?


Jeśli Ty (albo bliska osoba spędzająca sporo czasu z Twoim dzieckiem) ciągle się gdzieś spieszysz, nie słuchasz uważnie, jesteś cały czas zajęta czymś innym albo wpatrzona w ekran telefonu czy telewizora, to jaki przykład dajesz swojemu dziecku? Jeśli, być może nieświadomie, często odganiasz dziecko słowami "zaraz", "odejdź", "później", "nie teraz" to strzał w kolano. Dzieci, są wspaniałymi obserwatorami. Nic na to nie poradzisz. Uczą się patrząc na Twoje zachowanie. Czasem w okamgnieniu przejmują te niekorzystne zachowania. Warto, żebyś przeanalizowała to, jak się zachowujesz w ciągu dnia wobec dziecka i czy przypadkiem jego zachowania i reakcje to nie odbicie Twoich zachowań. Pokaż dziecku, bądź dobrym przykładem tego jak słuchać, jak się koncentrować na rozmowie, jak reagować.


Jak słuchać?


I tu od razu wspomnę o tym, że słuchanie to absolutnie nie jest: upominanie, krytykowanie, rozkazywanie, ośmieszanie, grożenie, zawstydzanie, pocieszanie, doradzanie czy upominanie. Słuchać to przede wszystkim nie przerywać! Nie wypowiadaj do dziecka próśb w pośpiechu, zwolnij na chwilę. Dziecko zwykle nie rozumie Twojego szybkiego tempa. Ono samo śpieszy się tylko, gdy jest czymś przejęte, nie może się czegoś bardzo doczekać lub gdy jest czymś mocno zaciekawione. Pewne czynności Ty wykonujesz w locie, bez zastanowienia, dziecko natomiast potrzebuje więcej czasu. Coś, co Tobie zajmuje 3 sekundy, dla dziecka może być sporą przeszkodą. Pośpiech to nie jest naturalna reakcja dziecka, to jest raczej sprzeczne z jego naturą. To my dorośli, starając się poradzić z nawałem obowiązków, spraw do załatwienia i narastającej chęci sprostania wszystkiego zaczynamy podkręcać tempo i zupełnie nie rozumiemy tej opieszałości.





Jak prosić dziecko?


Przede wszystkim nie krzycz i nie rozkazuj. Porzuć władczy, rodzicielski ton i zwyczajnie poproś. Nie zajmuj się wtedy setką innych rzeczy. Każdy wie, że my kobiety mamy sporą podzielność uwagi, ale dzieci tej sztuki jeszcze nie posiadły. Upewnij się najpierw, czy dziecko nie jest czymś bardzo zajęte. To tak jak z oglądaniem ulubionego filmu. Gdy ktoś nagle czegoś od Ciebie chce, Twoją pierwszą reakcją jest zdenerwowanie, że w ogóle śmiał ci przeszkodzić. Uszanuj więc to, że jest czymś bardzo zaabsorbowane. Albo przeczekaj, albo postaraj się, by jego uwaga została przekierowana na coś innego. Gdy droga wolna ruszaj. Ukucnij, podejdź do dziecka, spójrz w oczy i poproś. Dziecko nie zawsze zareaguje w pierwszej sekundzie. Czasem potrzebuje chwili, by przeanalizować to, czego od niego oczekujesz. W związku z tym, że dzieci nie są w stanie reagować tak szybko na polecenia jak dorośli, pamiętaj o bardzo ważnej zasadzie - Jedna prośba na raz! Nie zasypuj dziecka kilkoma prośbami w jednej sekundzie, bo zwyczajnie nie będzie w stanie tego zrobić. Dziecko nie ma natury zadaniowej. Każdą wykonywaną czynność jest w stanie zamienić w ekstra zabawę. Gdy to zrozumiesz, łatwiej będzie Ci pojąć dlaczego jego tempo jest znacznie wolniejsze od Twojego. Taka jest dziecięca natura i to jest w niej piękne i magiczne. Może się zdarzyć, że pomimo tego, że zastosujesz powyższe punkty Twoje dziecko wciąż będzie się buntować. Bywa, że dziecko musi znać powód Twojej prośby. To naturalne. Te zadawane pytania "po co?", "dlaczego?", "jak?", "czemu?" wybrzmiewają setki razy prawie w każdym domu. Nie warto rozwodzić się nad odpowiedzią, wystarczy krótko i zwięźle, ale tak, by dziecko zrozumiało. Wyrzuć ze swojego słownika "Bo tak!", "Bo ja tak chcę!" czy "Musisz to zrobić i już! - dziecko potem odpowie Ci w ten sam sposób, co wtedy zrobisz? To jak z dzieckiem rozmawiasz, jak słuchasz i jak wyrażasz swoje prośby świadczy o tym, jakim szacunkiem darzysz własne dziecko i jak Cię ono będzie traktować w przyszłości.


Zaplanuj


Dziecko nie zna Twojego planu dnia. Nie ma pojęcia, że właśnie dzisiaj masz nawał obowiązków i z wielką sztuką zaplanowałaś ten dzień co do minuty. Jeśli już od samego rana musisz pędzić, a dziecko razem z Tobą, zaplanuj pobudkę wcześniej. Uprzedź dziecko 20 minut przed wyjściem. Powtórz po paru minutach. Opowiedz mu najbliższe trzy punkty z planu, więcej na początek i tak nie zapamięta. Informuj gdzie idziecie, po co. Znajdź choć chwilę na zachwycenie się spadającymi liśćmi czy świecącym słońcem. Starszym dzieciom, znającym  się na zegarze trochę łatwiej uświadomić za ile musicie wyjść, o której musicie dotrzeć do punktu A. Młodszym dzieciom trzeba prostym językiem przedstawić najbliższy plan, w taki sposób by wydał się atrakcyjny. Nie martw się, to wcale nie jest tak trudne jak Ci się wydaje.


Nie zostawiaj dziecka samego


Czasem te kilka zabawek leżących na podłodze wydaje się dla dziecka ogromną ilością. Zaczyna się zniechęcać. Marudzi, krzywi się, próbuje się wywinąć. Staraj się dziecku towarzyszyć. Działajcie wspólnie, bądźcie drużyną. Na początku motywuj dziecko i oferuj swoją pomoc, nie wyręczaj dziecka, ale bądź blisko. Łatwiej mu będzie zacząć wykonywać daną czynność, jeśli będzie wiedziało, że nie pozostaje samo. Pamiętaj też, żeby twoje prośby były odpowiednio dostosowane do wieku i umiejętności dziecka. Nie nakładaj na niego zbyt wiele, bo się tylko niepotrzebnie zniechęci i zdemotywuje. Łatwiej zacząć małymi kroczkami i stopniowo zwiększać stopień trudności. Dziecko wtedy samo jest z siebie dumne i czuje satysfakcje. Łatwiej je potem zachęcić do wykonywania próśb i obowiązków. Zdarza się, że nawet samo o nie prosi. Przeanalizuj swoje zachowanie, wprowadź zmiany, uzbrój się w ocean cierpliwości i czekaj na efekty. Być może nie zauważysz ich po trzech dniach, może nawet dopiero po miesiącu. Ale naprawdę warto.


A Ty jakie masz sposoby, by Twoje dziecko Cię słuchało?

 


***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***

Odbicie w lustrze

Odbicie w lustrze

Gładka, jędrna cera. Szczupłe, kształtne ciało. Wrodzona pewność siebie. Poczucie własnej wartości. Akceptowanie swoich wad i niedoskonałości. Która z nas, kobiet, nie chciałaby móc właśnie taka być. Wiem, że to przecież liczy się wnętrze. Liczy się to, co masz w środku. Ale nie oszukujmy się, wygląd zewnętrzny także odgrywa ogromną rolę w naszym życiu. Wiele z nas chce patrząc w lustro, widzieć uśmiech zadowolenia i satysfakcji na własnej twarzy.

 



Wybór kosmetyków

Nie każdy przykłada dużą uwagę do używanych na codzień kosmetyków. Jest promocja w sklepie, to bierzesz z półki - ciach! - i po zakupach. Nie tracisz czasu na zastanawianie się. Ale z biegiem czasu lat przybywa, zmarszczek też. Niektóre, co prawda dodają Ci uroku, ale umówmy się, niektórych lepiej byłoby nie mieć. Cera się zmienia. Już nie wystarcza muśnięcie podkładem czy pudrem i uśmiech na twarzy. Potrzebujesz nieco skuteczniejszej pomocy.
Nie kupuj pochopnie. Najpierw przeanalizuj problem. Zastanów się czego konkretnie potrzebujesz. Z czym chcesz walczyć, co zniwelować, czego chcesz się pozbyć. Pójdź do specjalisty albo dobrej kosmetyczki i skonsultuj jaki masz rodzaj cery, co wybrać, by skutecznie osiągnąć cel. Wtedy uzbrój się w listę i ruszaj na zakupy.

Regularność

Niech nie zdziwi Cię fakt, gdy po kilku dniach, Twój sokoli wzrok nie wyłapie ani jednej zmiany. Kosmetyk potrzebuje czasu. Pamiętaj, że Twoja cera zmieniała się miesiącami, a może nawet latami, więc te 3 dni czy tydzień to naprawdę zbyt mało, by zmiany od razu dostrzec gołym okiem. Pamiętaj o regularności. Znajdź dla siebie te 15 minut, najlepiej dwa razy dziennie i smaruj, wklepuj, wcieraj. Wielu lekarzy i kosmetologów uważa, że kosmetyk powinno się testować najmniej miesiąc, a najlepiej trzy, by określić czy działa on na nas zgodnie ze swoim przeznaczeniem.



Mój wybór

Ja przez wiele lat nie przykładałam zbyt dużej uwagi do kosmetyków. Do samego wyglądu owszem, ale to jakich kosmetyków używałam, było dla mnie raczej obojętne. Do niedawna na szczęście. W związku z moją metamorfozą (o tym za kilka dni) zmianie uległy również używane kosmetyki do pielęgnacji. W skład mojej serii wchodzi:

* Odżywczy krem przeciw wysuszaniu skóry
* Żel pod prysznic (łagodzący i zmniejszający podrażnienia)
* Regenerujący krem do rąk
* Kojące mleczko
* Serum (wygładza i wyrównuje przebarwienia/zmarszczki)
* Maseczka/peeling
* Olejek kojąco - oczyszczający







Stosuję regularnie, pilnuję się każdego dnia. Efektów jeszcze nie widać, ale szczerze wierzę, że po określonym czasie zauważę je. Zapach i konsystencja są bez zarzutu. Jeśli mnie nic nie zaskoczy, zamierzam być wierna firmie. Zasięgnęłam trochę opinii innych i wiele osób naprawdę ufa firmie i szczerze ją poleca. Jeśli zaciekawiłam Cię, zajrzyj i zapoznaj się z ofertą Ducray i A-Derma. Nie napiszę Ci - pędź do sklepu albo odpalaj Internet i kupuj, bo pojęcia nie mam jaka jest Twoja skóra i jakie są jej potrzeby. Ale namawiam Cię z całych sił, byś poświęciła sobie te parę minut każdego dnia i zadbała nie tyle, co o samą cerę, a zwyczajnie o siebie! Dla tego wspaniałego samopoczucia i satysfakcji z własnej osoby, naprawdę warto! A jeśli chodzi o kosmetyki to zajrzyj i poczytaj, bo naprawdę warto.

 
***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***
6 rzeczy, które musisz zrobić na Mazurach!

6 rzeczy, które musisz zrobić na Mazurach!

Smak prawdziwych Mazur nie ma nic wspólnego z leniwym porankiem ani powolnym spacerem dookoła hotelu. Nie potrzebujesz brać całego wolnego tygodnia w pracy, wystarczy weekendowy wypad, choć uprzedzam, ciężko będzie Ci się rozstać z tym magicznym klimatem. Jedyne co potrzebujesz to dobry humor, trochę chęci i wyspania się zawczasu, bo przy takich atrakcjach, tego snu tu faktycznie jak na lekarstwo.


 

1. Weź udział w queście terenowym.


Zabawa trochę jak podchody za czasów dzieciństwa. Z tą różnicą, że tutaj ściga się i rywalizuje ze sobą grupa dorosłych ludzi. Choć z takim zapałem, spokojnie byliśmy w stanie dorównać grupie nastolatków. Brodzenie w błocie po kolana, bieg w deszczu, rozwiązywanie zagadek i próba jak najszybszego dostania się na metę. Nic nie stało nam na przeszkodzie. Każdy powinien tego spróbować. Po skończonej grze, dziwisz się, że czas upłynął tak szybko. Z radością spróbowałabyś swoich sił jeszcze raz.

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

2. Ubij masło


Ha! Wejść do sklepu, podejść do półki i wybrać ulubione masło potrafi nawet małe dziecko. Ty wiesz jaka to zabawa, własnoręcznie ubić masło? Dla kogoś, kto wychował się na wsi lub miał to szczęście i odwiedzał często swoją rodzinę, to żadna nowość i radocha. Ale dla kogoś takiego jak ja, gdzie wieś to dla mnie ogromna atrakcja, to było naprawdę coś. I wbrew temu, co całe życie mi się wydawało, to wcale nie jest strasznie trudna sztuka. Potrzeba jedynie czasu, wytrwałości i siły. A jaka satysfakcja później!

fot. Vilk Stepowy

 

3. Wydój kozę/krowę


Wyjaśniłam Ci już przed chwilą, że dla mnie wieś, to jest atrakcja. Nie zdziwi Cię więc fakt, że w wieku 27 lat, miałam okazję pierwszy raz stać tak blisko krowy i kozy i próbować je wydoić. I ja Ci powiem szczerze, że wcale ale to wcale taka łatwa sztuka to nie jest. I ja doskonale rozumiem, czemu technologia poszła do przodu i ludzie na wsiach zdecydowali się proces ręczny zamieć na mechaniczny. Jeśli ktoś doiłby krowę takim tempem jak ja, to po tygodniu może by miał całe wiadro. I weź tu człowieku wtedy wyżyw rodzinę!

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

 

4. Poznaj prawdziwie mazurskie smaki


Wiesz żadna tam jajecznica czy ziemniaki ze schabowymi. Zakosztuj ciast, pysznego chlebka, sosu grzybowego, tutejszych wędlin i mięs. I jeszcze sama to przyrządź, to dopiero wyzwanie! Sama pewnie bym nie sprostała, ale miałam tą przyjemność, że oprócz 14 kobiet, towarzyszyła mi Sylwia Ładyga, uczestniczka V edycji Master Chef, no więc jak wtedy ma się coś nie udać. Wszystko smakowało wybornie.

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

5. Zrelaksuj się


Po takich intensywnych rozrywkach relaks należy się każdemu. Będąc w takim miejscu, jakim jest Folwark Łękuk naprawdę o to nietrudno. Samo zaplecze welness, gdzie możesz skorzystać z sauny, prysznica wrażeń, zewnętrznego jakuzzi itp. Przyjemności to jedno, ale w tym miejscu każdy członek rodziny znajdzie coś dla siebie. Cicha okolica, lasy, jezioro, kajaki, miejsce zabaw dla dzieci, restauracja serwująca same smakowitości (a zwłaszcza ten obłędny mus malinowy!) i wiele innych rozrywek, sprawi, że nikt nie jest w stanie się tam nudzić. Polecam zarówno rodzinom z dziećmi, parom i singlom chcącym spędzić czas odpoczywając i ładując akumulatory jednocześnie.


fot. Vilk Stepowy


 

6. Nie zapomnij o sesji zdjęciowej


W tak magicznym miejscu jakim są mazury nie sposób nie zrobić zdjęć. Zresztą ja to w ogóle jestem maniaczką robienia zdjęć wszędzie. Uwiecznić te fajne chwile, zatrzymać je dłużej w pamięci, móc do nich wracać co jakiś czas. Dla mnie to jest ekstra. Na tym wyjeździe miałam okazję stać przed obiektywem. I to było naprawdę super. Zdjęcia w mazurskich klimatach, pośród cudownych kolorów razem z jesiennym akcentem, w oczach profesjonalnych fotografów, to naprawdę wspaniała pamiątka.

fot. Czarny Bocian

fot. Czarny Bocian


Idealnie dobrane szczegóły


Mi wystarczyły dwa dni, by zakochać się po uszy. Takich Mazur jeszcze w swoich życiu nie miałam okazji poznać. Uśmiech z twarzy mi nie schodził nawet pomimo deszczowej pogody, zepsutej fryzury i rozmazanego makijażu. Tu liczyło się coś znacznie więcej. Tak intensywnie pozytywnych dwóch dni nie miałam okazji spędzić nigdzie. Zresztą w takim towarzystwie, dobry humor zjawił się sam. Zadbały o to Organizatorki spotkania blogerskiego, menadżerka hotelu - Ola oraz sponsorzy, którzy swoim wkładem w samo spotkanie, sprawili, że każdy mały szczegół idealnie zgrywał się w całość. To ogromna radość, że mogłam znaleźć się w tak doborowym towarzystwie. Dziękuję!


Organizatorki: Aga i Kinga | Instagram: TUTAJ i TUTAJ i TUTAJ | Facebook: TUTAJ i TUTAJ

fot. Vilk Stepowy

 
2. Emilia | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
3. Marta K. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
4. Małgosia O. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
5. Klaudia Cz. Z. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
6. Anna Ch. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
7. Angelika B. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
8. Joanna Ch. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
9. Marta Ś. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
10. Bożena J. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
11. Wiola K. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
12. Wioleta G. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
13. Agnieszka J. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
14. Sylwia Ł. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
15. Magda Sz. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ  




 fot. Vilk Stepowy

 fot. Czarny Bocian













Fotorelacja: Vilk StepowyCzarny Bocian, 
Sponsorzy kulinarni: SeverinGreen EssenceBazylia.plBonduelleBio IndygoOctimCukieteria, MłynomagZakłady mięsne WarmiaCukiernia u Adama, Basia Szwajłyk, Ubojnie Zwierząt St. Siniuk, 
 
Ja poznałam to miejsce dzięki Organizatorkom spotkania "Smaki mazurskiej kuchni". Ale i bez spotkania możesz spędzić swój mazurski weekend podobnie do mojego. Spróbuj!
Zakrztuszenie u dziecka - co robić?

Zakrztuszenie u dziecka - co robić?

Najlepiej zapobiegać, to z pewnością najskuteczniejsza broń przed zakrztuszeniem. Ale w życiu każdego dziecka zdarza się, choćby ten jeden raz, gdy w ręce wpadnie maleńka zabawka lub jej element, mały przedmiot z otoczenia, tabletka czy pokarm, którego dziecko nie było w stanie pogryźć. Jak w takiej sytuacji szybko i skutecznie dziecku pomóc?

 


NIE panikuj!


Panika to najczęściej spotykana reakcja rodzica lub bliskich na sytuację zagrażającą życiu lub zdrowiu dziecka. Wynika ona często z niewiedzy i braku doświadczenia w postępowaniu w podobnych sytuacjach. Pół biedy, kiedy do buzi dziecka wpadnie któryś z wyżej wymienionych elementów i zwyczajnie zostanie on połknięty. Zazwyczaj po kilku lub kilkunastu godzinach zostanie wydalony i co najwyżej spowoduje ból brzuszka. W przypadku, gdy jednak element utkwi w drogach oddechowych i dojdzie do zakrztuszenia, przede wszystkim zachowaj spokój.

* Gdy drogi oddechowe są częściowo drożne, maluch będzie w stanie samodzielnie oddychać, a naturalną reakcją będzie kaszel.

* Gdy nastąpiła ciężka niedrożność i drogi oddechowe są całkiem zablokowane, powietrze nie będzie w stanie swobodnie przepływać. Objawem będzie świszczący oddech, który szybko ucichnie, a następnie pojawi się zasinienie wokół ust. Po chwili dziecko straci przytomność.

* Gdy ciało obce całkowicie utkwiło w drogach oddechowych dziecka, należy udzielić mu jak najszybciej pierwszej pomocy. Schemat postępowania będzie nieco inny dla niemowlaka, a inny dla dzieci starszych.


Jak ratować niemowlę?

Jeśli dziecko nie kaszle lub gdy kaszel nie przywrócił spokojnego oddechu, połóż dziecko na swoim przedramieniu głową skierowaną w dół.
Kciuk i palec wskazujący powinien trzymać żuchwę dziecka.
Następnie drugą ręką (nadgarstkiem) uderz energicznie 5 razy między łopatkami dziecka.
Po każdym uderzeniu sprawdź czy ciało obce zostało usunięte.
Jeśli nadal nie ma żadnej reakcji, połóż dziecko na wznak (prosto, przodem do Ciebie) na swoim przedramieniu. Głowę skieruj ku dołowi, ale wciąż podtrzymuj, niech nie zwisa bezwładnie. Drugą ręką, palcem wskazującym i środkowym uciśnij 5 razy dolną część mostka. Rób to energicznie robiąc przerwy między każdym uciśnięciem (możesz pomiędzy uciśnięciami liczyć do 5). Jeśli zachodzi taka potrzeba powtórz czynność od samego początku.

Jak ratować starsze dzieci?

Tutaj już postępuj podobnie jak z dorosłymi. Jeśli drogi oddechowe są zamknięte, swoją dłoń podłóż pod mostek, następnie dziecko pochyl nieco do przodu i uderz energicznie 5 razy pomiędzy łopatkami. Jeśli nie ma oczekiwanego efektu, stań z tyłu za dzieckiem, pochyl je do przodu, swoją pięść przyłóż pomiędzy pępkiem a końcem mostka (na tej wysokości znajduje się wyrostek mieczykowaty), na swojej pięści połóż drugą dłoń i energicznie szarpnij 5 razy jednocześnie do wewnątrz i do góry. Następnie wróć do punktu wcześniejszego - uderzeń między łopatkami.



Pozornie błahe zadławienie czy zakrztuszenie może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia i życia dziecka. Zablokowanie dróg oddechowych przez ciało obce, może doprowadzić w skrajnych sytuacjach do niedotlenia mózgu. Dlatego tak istotne jest, by reagować jak najszybciej.


***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***



Kreatywny kwadrans - glutowa masa plastyczna, czyli slime

Kreatywny kwadrans - glutowa masa plastyczna, czyli slime

Podobno dzieciaki z USA i Kanady zwariowały na punkcie tej masy plastycznej. To dla nich nie tylko źródło fantastycznej zabawy, ale i pomysł na biznes. Może przybierać różne wielkości, zapachy, kolory. Ma wiele właściwości sensorycznych, ponieważ tworząc masę tylko od Ciebie zależy jakich dodatków użyjesz. Popularny glut, bo o nim mowa, to świetna zabawa zarówno dla dużych i małych, potrzebujesz zaledwie kilku składników.




Masa plastyczna, która podbija świat


Większość dzieci uwielbia wszelkie masy plastyczne. Slime to elastyczna masa, która się klei, lepi i ciągnie. Ale już rozwiewam Twoje wątpliwości - bardzo łatwo się czyści, nie musisz spędzać pół dnia, by odkleić ją od mebli, podłogi czy dywanu. Można lepić z niej różne kształty, ugniatać, rozciągać. Możesz dodać styropian, plastikowe kuleczki, brokat albo cokolwiek co przyjdzie Ci do głowy. To będzie dla dziecka fantastyczna zabawa sensoryczna związana z dotykiem. To także jedna z tych zabaw, które mogą dać Ci chwilę spokoju lub pozwolą spędzić kreatywnie czas z dzieckiem. Wszystko zależy od Ciebie.

Do zrobienia masy potrzebujesz:

 Masa nr 1

* klej PVA (szklanka)
* pianka do golenia (szklanka)
* pianka do mycia naczyń (odrobina)
* soda (łyżeczka)
* płyn do soczewek

Masa nr 2

* klej PVA (szklanka)
* pianka do golenia (szklanka)
* pianka do mycia rąk (pół szklanki)
* emulsja do ciała (pół szklanki)
* płyn do soczewek

Masa nr 3

* klej PVA
* woda
* boraks (łyżeczka)

* dodatki do mas (brokat, barwnik, olejki zapachowe, kulki styropianowe, plastikowe koraliki, kasza itp.)





Przygotowanie


W przypadku pierwszych dwóch mas najpierw zmieszaj wszystkie składniki, ale płyn do soczewek zostaw na koniec. Po połączeniu wszystkiego dodawaj płyn stopniowo i po trochu, do momentu, kiedy cała masa zacznie odklejać się od ścianek miski. Mi wystarczyło naprawdę niewiele.
W przypadku trzeciej masy połącz wodę z klejem, a następnie rozpuść łyżeczkę boraksu w szklance wody. Rozpuszczony boraks po łyżeczce dolewaj do wcześniej zrobionej masy. Mieszaj. Jedna szklanka powinna wystarczyć na około 3 masy.
Na temat samego boraksu zdania są mocno podzielone. Używając go zachowaj wszelkie środki ostrożności lub po prostu skorzystaj z dwóch pierwszych przepisów.
Pamiętaj o dodatkach, barwniki, olejki zapachowe, brokat czy styropian znacznie uatrakcyjnią Twoje masy.





Sensoryczne doświadczenia


Nasze masy delikatnie traktowane rozłaziły się jak gluty. Mocno szarpane rozpadały się na kawałki. Doskonała zabawa i doświadczenia sensoryczne dla dzieci. Wszystko zależy od tego jakich użyjesz dodatków, masz setki możliwości. Dla dorosłych zresztą także ogrom frajdy, mało się nie pokłóciliśmy, bo każdy chciał od razu wypróbować to co powstało. Przechowujemy je w plastikowych pojemniczkach. Gdy zanadto stwardnieją wystarczy, że zmoczysz je pod bieżącą wodą, powinny być od razu gotowe do dalszej zabawy.






***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***
Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger