Praca w domu - wstyd czy duma?

Praca w domu, szczyt marzeń wielu mam. Nie wszystkie mogą sobie pozwolić na wychowanie dziecka i spokojne życie z jednej pensji, pracującego na etat partnera. Niektóre zaraz po porodzie wracają do pracy. Jeszcze inne zostają w domu na czas urlopu macierzyńskiego, potem z rosnącym stresem zaczynają rozglądać się za jakąś posadą dla siebie. Innym udaje się zostać w domu i zamienić swoją pasję na dochodowy biznes. Nasuwa się jedno pytanie, które mają lepiej?

Blogerka

Praca na etacie
Pracujesz na etacie? Wkurzasz się, że każdego ranka musisz zrywać się na dźwięk tak wściekle drażniącego budzika. Wykonujesz z automatu szereg czynności składających się na poranną toaletę i doprowadzenie do wyglądu, w którym nie wstyd pokazać się ludziom na ulicy i w pracy. W pędzie pakujesz do torebki, coś co ostatecznie nada się na drugie śniadanie i jakąś przekąskę w międzyczasie. Z żalem oddajesz się porannym pożegnaniem i buziakom z dzieckiem. Przewracasz na myśl oczami, że oto czeka Cię znowu 8 godzin w pracy i już w myślach zaczynasz odliczać. Masz nadzieję, że szef będzie dzisiaj w dobrym humorze i przy okazji doceni Twój wkład w ostatni projekt. Wreszcie po dniu zdającym się trwać całe wieki, stajesz w progu drzwi do mieszkania. Stęsknione dziecko wita Cię otwartymi ramionami i znienawidzonym przez Ciebie pytaniem "Co dzisiaj na obiad?" Tak, w końcu minął kolejny dzień pracy, a roboty w domu po kokardy. Jeszcze chwila i upragniony weekend. Póki co, marzysz o chwili błogiego relaksu i odpoczynku. Wszak kolejny dzień nie zapowiada się lepiej.

Nienormowany czas pracy
A może pracujesz w domu? Pobudka o 6 nad ranem. No dobra czasem, choć nie zdarza się to tak często jak się niektórym wydaje, Twoje dziecko decyduje się nie wstawać wraz z pierwszym pianiem koguta, więc leniwie się przeciągasz i wstajesz tuż przed 8, może chwilę po. Potem zapowiada się niezły maraton. Udaje Ci się zorganizować 15 minut wolnego czasu, by wypić ciepłą kawę, opcjonalnie herbatę. Nie wiedzieć w jaki sposób, w tym czasie w Twoim salonie panuje istny sajgon. W najśmielszych snach nawet nie przypuszczałaś, że jedno dziecko, w dodatku takie małe, potrafi zrobić na przestrzeni kilku metrów kwadratowych istny armagedon. No nic, potykając się co i rusz próbujesz okiełznać sytuację. Śniadanie minęło bez większych przeszkód. Chcąc nie chcąc, czas na jakąś wspólną zabawę. Im bardziej będzie męcząca, atrakcyjna i skłaniająca do aktywności, tym większe szanse na to, że dziecko pójdzie na drzemkę. Udało się?! Extra! Czas na ekspresowe, pozorowane sprzątnięcie i przygotowanie obiadu. Jeśli zajmie Ci to niewiele czasu masz szansę usiąść do swojej roboty i obowiązków zawodowych. Jeśli nie zdążysz wszystkiego, czekasz z utęsknieniem na ten znajomy dźwięk tupania po schodach. Wspólnie jecie obiad i z ulgą patrzysz jak tatuś przejmuje opiekę nad dzieckiem. Teraz Ty masz czas na swoją pracę w spokoju. Czasem zajmie Ci to zaledwie 3 godziny. Czasem podpierasz się brodą, ledwo patrzysz na oczy i ślęczysz pół nocy. Z utęsknieniem czekasz na weekend, bo wtedy będziesz być może miała szansę się wyspać i popracować w spokoju nieprzerwanie choć przez 5 godzin. A i jeszcze nie zapomnij o cotygodniowym sobotnim sprzątaniu. Nie łódź się, w tygodniu nawet nie będziesz miała czasu pomyśleć o odkurzeniu czy starciu kurzy. Tymczasem kolejna kawa wypita. Jest moc!

Szycie na maszynie

Korepetytorka języka angielskiego

Organizacja dnia
Jak się domyślasz pracuję według scenariusza numer dwa. Tak, to wspaniałe, że mam dziecko obok siebie. To fantastyczne, że nie zostawiam jej pod opieką obcych, a od czasu do czasu jedynie pod skrzydłami babci jednej bądź drugiej. Przyzwyczaiłam się już do tego, że na ogół śpię po 4 godziny na dobę, by zdążyć ze wszystkim. Choć cenię sobie niezależność i szalenie cieszę się, że robię dokładnie to, co lubię, to wierz mi pogodzić to wszystko nie jest łatwo. W dodatku, kiedy dziecko ma dzień na "NIE", gdy na wszystko reaguje płaczem, krzykiem lub fochem, nie jeden raz mam ochotę trzasnąć drzwiami i uciec daleko, gdzieś gdzie jest cisza i spokój. Nie zliczę tych momentów, gdy z żalem patrzę jak mój mąż wychodzi do pracy i ma szansę całkowicie od tego domowego zgiełku odpocząć. Czasem przez cały tydzień jedynie się mijamy. Zamieniamy w pośpiechu 3 zdania między sobą i koniec. Odliczamy tylko do weekendu, by pobyć w spokoju chwilę ze sobą. Wybrać się na jakiś spacer. Choć ten weekend nie zawsze bywa długi i łaskawy. Taki system kosztuje mnie czasem wiele nerwów i doskonałej organizacji, zwłaszcza, że pracuję nie w jednej, a kilku dziedzinach. Nie każdemu się to udaje, ale nie jest to niemożliwe. Poprzeczkę podwyższa dziecko małe, które notorycznie domaga się o uwagę rodzica. Śmiem twierdzić, że mamy przedszkolaków i uczniów mają lepiej. Przede mną jeszcze parę lat, bym sama mogła się przekonać.
Jeśli Ty marzysz o pracy w domu i wiesz, że może się udać, to próbuj. Początki bywają ciężkie, ale to może by strzał w dziesiątkę. Ja pomimo tych wszystkich przeszkód i kłopotów, naprawdę mam ogromną satysfakcję z tego co robię. Jeśli z kolei jesteś wielbicielką pracy na etacie i z całego serca to kochasz, to świetnie, gratuluję Ci z całego serca! Grunt, to lubić swoje miejsce pracy. Ale proszę Cię jedynie o jedno! Gdybyś miała w planach generalizować i porównywać wyższość pracy na etacie nad tą w domu, zastanów się proszę zanim stwierdzisz, że praca w domu to żaden wyczyn. Wierz mi, to nie bajka i żadne pójście na łatwiznę. Jedna i druga to ciężki kawałek chleba.

Praca w domu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger