Kreatywny kwadrans - domowy płyn do baniek

Kreatywny kwadrans - domowy płyn do baniek


Domowy płyn do baniek

Nikt nie wie, dlaczego to właśnie one są tak fenomenalne, ale bez dwóch zdań stały się ponadczasową zabawą zarówno dla dużych jak i małych. Obraz dzieci radośnie ganiających wielkie bańki na stałe wpisał się już w Starówki większych i mniejszych miast. Bańki to gwarancja dobrej zabawy i świetnego humoru. Są idealne nie tylko w słoneczne dni, świetnie sprawdzą się, gdy za oknem chmury i lekki wiatr. Ja mam już swój idealny przepis na płyn i akcesoria do robienia baniek, które sprawdzają się za każdym razem. Chętnie się z Tobą podzielę!

Moja dwulatka nie potrafi żyć bez baniek. Bańki ratują nam dni, w których wstaje lewą nogą. Wspomagają nas na wyjazdach, wycieczkach, zwykłych spacerach czy choćby grillowaniu z rodziną i znajomymi. Kto ma dwulatka w domu, wie, że to etap, gdy dziecko musi, po prostu MUSI zrobić wszystko samodzielnie. Nie zliczę ile litrów płynu do baniek niepostrzeżenie zostało wylane na ziemię. Gdybym miała za każdym razem kupować nowy płyn do baniek to musiałabym się nieźle wykosztować. I tym sposobem mam swój sprawdzony przepis na płyn, do którego potrzeba zaledwie 3 składników.

Bańki

Bańki mydlane

Czego potrzebujesz do zrobienia płynu do baniek?
1. Ciepła woda
2. Płyn do naczyń (Fairy)
3. Gliceryna!


Do plastikowego pojemnika wlej 10 szklanek ciepłej wody. Do wody dolej 1,5 szklanki płynu do naczyń i około pół buteleczki gliceryny (około 1,5 łyżki). Wszystko delikatnie wymieszaj. Płyn jest gotowy od razu, ale z doświadczenia wiem, że najlepiej, gdy choć godzinkę odstoi. Wpisałam nazwę płynu do naczyń, ponieważ po przetestowaniu kilku, ten spisał się najlepiej.
Ciepła woda spowoduje, że płyn ładnie się połączy i lepiej się będzie potem pienić. Gliceryna pozwala na to, by bańki były większe, mocniejsze i pięknie mieniły się kolorami.

Akcesoria do robienia baniek

Zabawa dla dzieci

Jeśli nie masz pod ręką patyczków z kółeczkami po małych bańkach albo popularnych mieczy to wykorzystaj to, co masz pod ręką. Mogą to być na przykład:
1. Słomki
2. Obręcz - zrobiona z plastikowego kijka (np. do balona) i kolorowego włochatego drucika
3. Własnoręcznie zrobione kijki do baniek - potrzebujesz dwa drewniane patyczki, sznurek bawełniany i taśmę termoizolacyjną albo koszulki termokurczliwe


Jeśli nie masz nic z tych rzeczy pod ręką albo chcesz przygotować więcej przedmiotów do puszczania baniek wybierz się do sklepu, teraz można kupić różności za naprawdę niewielkie pieniądze.
To, co? Udanej zabawy!

Sposób na udaną zabawę

Puszczanie baniek mydlanych

Wielkie bańki mydlane

Sposób na duże bańki mydlane

Kreatywna zabawa

Odpieluchowanie dziecka - 7 kroków

Odpieluchowanie dziecka - 7 kroków

Słynny wyścig matek, wypytywanie krewnych i znajomych, jakby do wygrania był garnek złota, zupełnie mnie nie interesowały. Głupie uwagi czy pytania w stylu "A to Twoje dziecko wciąż w pampersie?", "Kiedy zamierzasz nauczyć ją siadania na nocnik?" itp. bezczelnie puszczałam mimo uszu. Czekałam z oślim uporem, na ten moment, w którym będę pewna, że moje dziecko jest gotowe, choć pojęcia nie miałam kiedy to nastąpi i skąd będę wiedziała, że to już.

Odpieluchowanie dziecka

A było znacznie łatwiej i szybciej niż się spodziewałam. Najtrudniejszy moment to czekanie, na to by dziecko załapało o co właściwie chodzi. By wiedziało czego od niego oczekujesz i co ma robić. Cały proces odpieluchowania to zaledwie kilka kroków, do których Ty również musisz się odpowiednio przygotować.

1KROK
Idź do sklepu i zaopatrz się w nocnik, nakładkę na kibelek, podkłady np. takie jak po porodzie. Całość to koszt rzędu 30/40 zł. Warto jest zacząć oswajać dziecko od nocnika, niektóre dzieci przeraża duży kibelek. Łatwiej im również w ciągu dnia korzystać z nocnika, by choćby podbiec w ostatniej chwili. Stojący na widoku nocnik przypomina o załatwieniu potrzeb. To jest również znacznie wygodniejsze, gdy załatwiając się dziecko ma kontakt z podłogą, a nogi nie zwisają bezwiednie. Nakładka na kibelek to także większa wygoda. Niektóre dzieci zwyczajnie boją się, że wpadną do środka. Podkłady przydadzą się na łóżko i skutecznie ochronią materac przed ewentualną nocną wpadką.

2 KROK
Rozmawiaj o zmianach jakie zajdą. Obojętnie czy Twoje dziecko ma właśnie półtora roku, dwa czy trzy lata. Rozmowa to bardzo istotny punkt. Jeśli nie masz pomysłu jak to zrobić możesz wspomóc się książeczkami. Ja nie kupowałam, ale wiem, że jest tego spory wybór. Zapytaj na pierwszej z brzegu grupie mam, one na pewno przyjdą z pomocą. Książeczki mogą pomóc oswoić się z lękiem. Mogą ułatwić zrozumienie nowej sytuacji. Pokażą, że każdy człowiek czy też zwierze, ma takie potrzeby.

3 KROK
Pytaj. Bardzo często pytaj, czy Twoje dziecko chce skorzystać z nocnika. Dzieci mają skłonność, by czekać do ostatniej chwili. Mając na sobie pampersa nie musiało się kontrolować. Teraz się dopiero tego uczy i nie zna jeszcze wszystkich sygnałów jakie daje mu organizm. Dziecko pochłonięte zabawą może zwyczajnie zapomnieć, że nie ma już na sobie pampersa, więc to Ty musisz kontrolować sytuację.

Nocnik jednorazowy

Gadżety ułatwiające odpieluchowanie

4 KROK
Jeśli Twoje dziecko załapało już w ciągu dnia system załatwiania potrzeb - Brawo! - przejdź od razu do wyeliminowania pampersa w nocy. Moja córka jest totalnym mlekomaniakiem, więc obawiałam się tego kroku. Okazało się prościej, niż myślałam. Wystarczy zmniejszyć porcje mleka tylko do tej na dobranoc. Po jej wypiciu lub w trakcie, gdy dziecko jest bardzo śpiące jest obowiązkowe siusiu przed snem. Jeśli się nie udaje, to po prostu po godzinie lub dwóch delikatnie wybudź dziecko i czynność powtórz. Być może bez wpadek się nie obędzie, ale nie warto zwlekać. U nas po 3 czy 4 wpadkach sytuacja została opanowana.

5 KROK
Pierwsze spacery i podróże mogą być nieco stresujące. "Czy dziecko wytrzyma?", "Czy zdążysz znaleźć miejsce?", "Czy toaleta, którą znajdziesz nie odstraszy samym widokiem?". By było łatwiej zaopatrz się w dwa gadżety: papierowe nakładki na sedes i nocnik jednorazowy. Fantastycznie ułatwiają życie, zwłaszcza nocnik. Możesz zabrać je wszędzie, zajmują mało miejsca i co najważniejsze kosztują grosze.


6 KROK
Cierpliwość. Nie pośpieszaj, nie krzycz, nie szantażuj, nie porównuj z innymi dziećmi. Co więcej nie wyśmiewaj i nie obrażaj. To po pierwsze niedopuszczalne, a po drugie zwyczajnie może spowodować blokadę, której dziecko samo nie pokona lub zamknie się w sobie. Czasem potrzeba czasu, a czasem pomocy specjalisty. Po co narażać dziecko na takie stresy? Gdy przy ósmej wpadce masz ochotę wyrwać sobie włosy z głowy i dosyć masz sprzątania i prania to może warto odpuścić temat na jakiś czas i wrócić do niego chociażby za dwa, trzy tygodnie.

7 KROK
Gdy Twoje dziecko całkowicie ogarnęło temat i jest dumnym użytkownikiem ubikacji warto mu ten proces samodzielności ułatwić. Zakup schodków lub podstawki pomoże korzystać z ubikacji i myć ręce bez Twojej pomocy. Natomiast zamontowanie żarówki z czujnikiem ruchu ułatwi nocne korzystanie z toalety. Niby nic, ale jednak zaoszczędzi stresu i zachęci dziecko do toaletowych wycieczek. I wcale nie kosztuje wiele.

Nie mam pojęcia jak szybko przebiegnie ten proces u Ciebie. Możesz skorzystać z każdego punktu po kolei, możesz wybrać dowolnie i próbować zastosować. Pamiętaj, że każde dziecko jest inne i indywidualnie podchodzi do tematu. U mnie od momentu kupienia nocnika do momentu chęci z jego skorzystania minęło sporo czasu. Ale od tego dnia, gdy Hanka spojrzała na nocnik przychylnym okiem to zaledwie kilka dni nauki. A jaka satysfakcja!
Mam nadzieję, że u Ciebie będzie również gładko i bezproblemowo. A może odpieluchowanie masz za sobą? Czy powyższe kroki sprawdziły się u Ciebie?

Odpieluchowanie bez stresu

Odpieluchowanie w 7 krokach
Kreatywny kwadrans - żelowe mydełka DIY

Kreatywny kwadrans - żelowe mydełka DIY

Domowe mydełka

Możesz wymyślać najbardziej kreatywne zabawy, kupować drogie zabawki i rwać sobie włosy z głowy, a Twoje dziecko po 10 albo 20 minutach będzie znudzone. A tymczasem najfajniejsze zabawy wcale nie wymagają wielkiego zaangażowania, wymyślnych przedmiotów i milionów monet. Najlepsze są te, które w bonusie dają Ci co najmniej kwadrans oddechu. Skorzystaj z mojego pomysłu, na pewno nie pożałujesz.

Żelowe mydełka idealnie nadają się w upalne dni, do zabawy na balkonie. W chłodniejsze dni musisz po prostu przenieść zabawę do wanny, umywalki lub po prostu zorganizować przestrzeń tak, by rozlanie wody nie stanowiło problemu. Mydełka robi się zaskakująco szybko. Potrzebujesz zaledwie 7 rzeczy, które zazwyczaj znajdują się w każdym domu, by móc rozpocząć zabawę.

Żelowe mydełka - składniki

1. Wrzątek
2. Żelatyna spożywcza
3. Mydło w płynie o dowolnym kolorze
4. Sól
5. Silikonowe formy do lodu lub babeczek

6. Plastikowy pojemnik z miarką
7. Łyżka


Najpierw zagotuj wodę. Następnie odlej 100 ml do plastikowego pojemnika. Dodaj 20 g żelatyny spożywczej oraz łyżkę soli. Wszystko dokładnie wymieszaj. Dolej 100 ml mydła i znów wymieszaj. Powstałą masę przelej do silikonowych foremek i włóż do lodówki - nie do zamrażarki! Po około dwóch/trzech godzinach mydełka będą gotowe.
Im więcej kolorów mydła w płynie i różnych kształtów foremek do lodu - tym więcej frajdy i mydełek. Jedno małe mydełko starcza akurat na jedno dłuższe umycie rąk. Rozpuszczają się szybko, pozostawiając przyjemny zapach.

Przygotowanie mydełek żelowych

Kształty mydełek żelowych

Gotowe mydełka

Zielone jabłuszko - mydełko żelowe

Zabawa dla dwulatka

Zabawa idealna nawet dla dwulatka. Oczywiście proces przygotowywania mydełek musi przebiegać pod stałą opieką dorosłego. Moja córka dzielnie mieszała wodę z żelatyną i solą, a potem wybierała kształty i kolory mydełek, resztą zajmowałam się ja. Zapewniam Cię, że gdy mydełka będą już gotowe sama zabawa nimi w wodzie będzie trwała w najlepsze. A Ty będziesz mogła śmiało odetchnąć lub napić się gorącej kawki.
My przechowujemy mydełka w lodówce, najdłużej przetrwały półtora tygodnia, albo do kilku dni w łazience. W kontakcie z wodą ich masa robi się coraz bardziej galaretowata, a następnie się rozpuszcza. My już od tygodnia mamy niezłą zabawę każdego dnia :)

Kreatywny kwadrans - żelowe mydełka

Zabawa żelowymi mydełkami

Mydlane zabawy

Zabawy w wodzie

Zabawa z dzieckiem

4 Fundamentalne etapy rozwoju dziecka

4 Fundamentalne etapy rozwoju dziecka

1000 pierwszych dni dziecka

Żyjemy zbyt szybko. Biegiem do pracy. Biegiem na zakupy. Szybko posprzątać. Spotkanie ze znajomymi też z zegarkiem w ręku, bo przecież w domu sterta prania, prasowania i odkurzania. Spacer z dzieckiem też w biegu. Nic dziwnego, że posiłki także przygotowujemy pędem. I dla siebie i dla całej rodziny. Zapominamy o najważniejszych zasadach żywienia. Zapominamy też o tym, co ma największy wpływ na rozwój naszego dziecka i jakie nawyki przekazujemy mu na przyszłość.


IV Fundamentalne etapy rozwoju dziecka

I ETAP - Ciąża
Jako kobieta w ciąży potrzebujesz bardziej zbilansowanych posiłków, więcej warzyw i owoców. Twój organizm potrzebuje więcej płynów. Od pierwszych dni ciąży jesz dla dwojga, ale nie za dwoje. Nie ma potrzeby podwajania posiłków i podjadania pomiędzy.

II ETAP - Karmienie piersią
Najlepiej dla dziecka, byś karmiła piersią jak najdłużej, to niezaprzeczalny fakt. Jeśli nie ma żadnych barier i przeszkód ku temu, karm jak najdłużej. To również znacznie wygodniejsze dla Ciebie, o ekonomiczności nie wspomnę. Przyjmuj dużo płynów. Pamiętaj też, że nie istnieje coś takiego jak dieta kobiety karmiącej. Wszelkie mity i zabobony wsadź między bajki.

III ETAP - Rozszerzanie diety

Nie ma najmniejszego sensu, byś podawała dziecku pierwsze marcheweczki czy ziemniaczki wraz z momentem rozpoczęcia czwartego miesiąca życia. Daj posmakować, ale nie wprowadzaj stałych posiłków tak wcześnie. Ono i tak najbardziej w tym momencie nadal potrzebuje mleka. Jego organizm dopiero się kształtuje. Nie wszystkie procesy są w pełni rozwinięte. Daj sobie, a zwłaszcza jemu czas. Pamiętaj, że jego żołądek jest jeszcze maleńki.

IV ETAP - Żywienie małych dzieci (1-3 lata)
Wspólnie już jecie przy jednym stole. Dziecko ma własny talerzyk, sztućce, kubek, uczy się samodzielności. Super, tak właśnie powinno być. Ale to jest bardzo ważny moment. To właśnie teraz dziecko chce próbować nowych rzeczy, a najbardziej będzie mu smakowało słodkie, to normalne. I nie jest to nic strasznego, pod warunkiem, że te słodkie przekąski nie stanowią 75% dziennych posiłków. Nie schowasz i nie wyeliminujesz słodyczy z jego życia, ale to tylko od Ciebie zależy czy będzie to dla niego codzienność czy przekąska od czasu do czasu.

Te etapy, jak widzisz składają się na 1000 pierwszych, tak bardzo kluczowych, dni życia Twojego maluszka. Te dni to intensywny rozwój mózgu. Rozwój układu odpornościowego. Dojrzewanie układu pokarmowego. Programowanie metabolizmu, czyli procesów odpowiedzialnych m.in. za kontrolę apetytu. Te nawyki żywieniowe, które ukształtują się właśnie w ciągu pierwszych 3 lat życia dziecka, mają ogromną szansę, by przetrwać aż do życia dorosłego. Oczywiście, że nie jest niemożliwe, by te nawyki zmienić, ale to ciężka praca. Po co skazywać na nią własne dziecko? To właśnie w ciągu pierwszych 1000 dni, a najbardziej między 4. a 7. miesiącem życia) dziecko jest otwarte na nowe smaki. Być może te znienawidzone brokuły, zaczną być zajadane ze smakiem dopiero przy 15 podaniu. Ale to zależy tylko od Ciebie - Rodzica czy będziesz mieć na tyle cierpliwości, by po raz 15 spróbować. Przecież dziecko samo Ciebie o to nie poprosi. Dziecko wynosi swoje nawyki żywieniowe z domu. Ty przekazujesz mu pewne rzeczy w genach. Ciąża to dobry moment na otwarcie oczu i przeanalizowanie swojego stylu życia. Zwłaszcza, że ilość osób otyłych, zwłaszcza dzieci, w Polsce stale niebezpiecznie rośnie.

Kluczowa jest edukacja na temat prawidłowego i bezpiecznego żywienia. Dlatego w tym momencie bardzo Cię proszę, poświęć 3 minuty i wypełnij ankietę dotyczącą poruszanego przeze mnie tematu. Nie zapomnij zaznaczyć w ostatnim pytaniu, że dowiedziałaś się od niej z mojego bloga - Pewna mama/Marta Korotko. Będę Ci ogromnie wdzięczna!
Czym dla Ciebie jest małżeństwo?

Czym dla Ciebie jest małżeństwo?

Krąży po sieci taki rysunek starszej pary mocno trzymającej się za ręce. Zapytani o to, jak wytrzymali ze sobą 50 lat, odpowiedzieli: "Bo widzi Pan, urodziliśmy się w czasach, kiedy jak coś się psuło, to się to naprawiało, a nie wyrzucono do kosza". I ja zawsze z wielką czułością patrzę na takich ludzi, gdy mijam ich na ulicach. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach znalezienie drugiego człowieka, który będzie potrafił żyć z Tobą "na dobre i na złe" to niebywałe szczęście.

Małżeństwo

I żyli długo i...
Mówi się, że związek w którym są kłótnie, to zdrowy związek. Naturalną rzeczą jest pokłócić czy posprzeczać się. A niech to, rzucić nawet talerzem czy trzasnąć drzwiami, byle nie co drugi dzień, bo bankructwo murowane. To oczyszcza atmosferę, potrafi uwolnić nagromadzone złe emocje, pozbyć się wszystkich żali leżących na wątrobie. Pokłócić się to nic strasznego, zwłaszcza, że godzenie się może przybierać różne miłe formy. Ale kłótnia co dzień, przerzucanie się winą, zabawa w "kto jest lepszy", Ty nigdy!, Ja zawsze! - tu już robi się poważnie. Gdy ten stan wciąż się przeciąga pojawia się ogromny problem. Nie zawsze chcesz, żeby inni pomogli, bo po co mają wtrącać nos w nie swoje sprawy. Po co robić sensację i powód do plotek. Tylko Ty z tym swoim narastającym żalem, jesteś jak zapłon. Wystarczy jedna maleńka iskra, by wywołać istny pożar. W moim przypadku wystarczyło, by z dnia na dzień nic nikomu nie mówiąc, po prostu wyprowadzić się od mojego męża, na dwa miesiące przed pierwszą rocznicą naszego ślubu. Uczucia jakie mnie ogarniały były zupełnie skrajne. A ja sama nie wiedziałam czego właściwie dalej chce. Aż do momentu rozmów na temat wysłania pozwu rozwodowego.

W szczęściu i nieszczęściu
Codzienność małżeńska to nie sama sielanka. To przede wszystkim mierzenie się z przeszkodami dnia codziennego. To umiejętność bycia wsparciem dla drugiej osoby. To wielka nauka chodzenia na kompromis i prowadzenia dialogu. Tak łatwo w dzisiejszych czasach mieszkać z kimś pod jednym dachem, a w rzeczywistości nie wiedzieć nic o drugiej osobie. Jedna kłótnia, druga, piętnasta. Próbujesz łapać dystans i nagle stwierdzasz, że w nosie masz jakąkolwiek walkę. Wolisz mieć święty spokój, niż mieć nieustające wrażenie, że walisz głową w mur. Pretensje, płacz, prośby, łzy, obietnice i zero zmian jakich oczekujesz. Stajesz się zafiksowana na negatywnych cechach swojego partnera, zupełnie zapominając co jeszcze do niedawna tak Cię w nim pociągało. Nawet jak chwilowo zdarzają się miłe sytuacje, to zostają przyćmione kolejną awanturą. Trudno wyrwać się z błędnego koła. Trudno odpuścić i zacząć na nowo. Ale przecież da się. Stałaś przecież przed ołtarzem, patrzyłaś mu prosto w oczy, czułaś się szczęśliwa, przysięgałaś miłość. Bałaś się o to, co przyniesie przyszłość, ale chciałaś to sprawdzić ramię w ramię ze świeżo poślubionym mężem. Czasem jest zupełnie do bani, ale jest wiele sposobów, by jeszcze wspólnie poszukać porozumienia i szczęścia.

Rozwód czy walka?
Wiesz po co ja to wszystko piszę? Bo przeraża mnie jak łatwo przychodzi ludziom w dzisiejszych czasach odpuszczanie istotnych rzeczy. Jednego dnia zależy nam na czymś najbardziej na świecie, a drugiego pozbywamy się tego bez większego żalu. Oczywiście, że lepiej wziąć rozwód, rozstać się, pójść w swoją stronę i zacząć wszystko od nowa jeśli wiesz, że tylko to da Ci prawdziwe szczęście i satysfakcję. Zdarzają się sytuacje, że najbliższa osoba zmienia się nie do poznania, zawodzi na całej linii, robi coś czego nie jesteś w stanie wybaczyć i nie chcesz mieć z nią już nic wspólnego. Ale chyba warto najpierw powalczyć. Łatwiej zakończyć tak istotny etap swojego życia, wiedząc, że zrobiłaś wszystko co mogłaś.
Wracając do pozwu rozwodowego u mnie - Niedługo po naszej pierwszej rocznicy ślubu, podekscytowana czekałam na wynik testu ciążowego. Ręce mi się trzęsły, a z oczu popłynęły łzy radości i wielkiego strachu. Wiedziałam, że czekają nas jeszcze ciężkie chwile, ale jakoś sobie poradzimy. I przyszły całkiem niedawno,wystawiając nas na ciężką próbę. I tym razem poradziliśmy sobie bez niepotrzebnych kłótni. Wiem jedno walka w moim przypadku to nie była strata czasu.

Małżeństwo

Rodzina
Rozmowa z dzieckiem

Rozmowa z dzieckiem

Dziecko. Gada po swojemu, zdarza się, że zupełnie nie wiesz o czym do Ciebie mówi. Przechodzi swoje fazy buntu i fochów. Doprowadza Cię do szału. W jednej sekundzie potrafi sprawić, że Twoja cierpliwość spada z wielkim  hukiem na ziemię. Zaciskasz zęby i wytrwale liczysz do dziesięciu, by ochłonąć. Ale czy pamiętasz, że ten mały człowiek również ma prawo do wyrażania swojego zdania i emocji? Dajesz mu szanse?

Emocje u dziecka

Prowadząc ze swoim dzieckiem rozmowę, nie musisz stosować dziwacznych zwrotów "dzidzia", "am", "be", "nunu", "si" itp. Podejmij wysiłek. I bez tego jesteś w stanie dostosować poziom rozmowy, by dziecko mogło Ciebie zrozumieć. Daj mu szansę od razu poznać normalne, pełne słowa. Nie twierdzę, że to jest złe. Ale my matki mamy skłonność do przesładzania i zdrabniania wszelkich wyrazów. Dziecko zrozumie dużo szybciej i łatwiej, jeśli będziesz rozmawiać z nim normalnie. Starannie dobieraj słowa, dużo tłumacz, wyrażaj jasno swoje myśli i polecenia. To nie spowoduje, że Twoje dziecko przestanie mieć wszelkie napady złości czy histerii i bez problemu zacznie robić to, czego od niego oczekujesz. Ale sprawi, że łatwiej mu będzie się komunikować, szybciej zacznie budować zdania, rozumieć sens poszczególnych słów czy też uczyć się słuchania. Uczysz w ten sposób własne dziecko, czegoś tak bardzo istotnego jak sztuka prowadzenia dialogu, argumentowania czy radzenia sobie z emocjami.

Rozmowa z dzieckiem

Dziecięce emocje

Rodzice bardzo często zapominają, nie czują potrzeby albo zwyczajnie nie chcą rozmawiać z dzieckiem. No bo o czym można rozmawiać z dwulatkiem czy trzylatkiem? Albo jak długo odpowiadać na nieskończony ciąg pytań rozpoczynających się od "Dlaczego?" Zwykle tyle rzeczy masz na głowie, albo miałaś właśnie w planach robić coś hiper mega ważnego. Rzucasz od niechcenia "później" albo "idź się czymś zajmij". Wyręczasz się telewizją, internetem, telefonem czy czymś co akurat masz pod ręką. To nie załatwi sprawy. Dziecko to nie problem kręcący się pod nagami. Dziecko to wspaniały towarzysz życia. Nic tak skutecznie jak rozmowa nie pozwoli Ci go poznać. I nic tak skutecznie jak rozmowa nie zbliży Was do siebie. Podejmując próby rozmowy nawet z dwu czy trzylatkiem poznajesz ten jego mały, magiczny, dziecięcy świat. Poznajesz jego marzenia, myśli, zdanie na wiele różnych, czasem dziwnych tematów, ludzi i sytuacji. Poznajesz sposób postrzegania świata przez Twoje dziecko. To zaskakujące ilu ciekawych rzeczy możesz się dowiedzieć od dwulatka okazując mu zainteresowanie i dając szansę wypowiedzi. Rozmawiajcie podczas zwykłego sprzątania w domu, spaceru, obiadu, gdziekolwiek. Te kilkanaście minut dziennie nie wprowadzi w Twoje życie chaosu. Ale za to zaprocentuje w przyszłości. Dziecko rozumie i pamięta więcej niż Ci się wydaje. Jeśli wciąż będzie zbywane to marne szanse, że w przyszłości to właśnie Ty będziesz jego ulubionym towarzyszem rozmów. To nie do Ciebie przybiegnie chcąc się podzielić swoimi dziecięcymi czy nastoletnimi sekretami, popełnionymi błędami czy nurtującymi trudnymi pytaniami. Teraz to tylko kilkanaście minut dziennie, a potem wielka więź i zaufanie na całe życie.

Dziecięca radość

Przyjaźń z dzieckiem
Pokój dla dwulatki

Pokój dla dwulatki

Gdy dziecko zaczyna budzić się z nogami za łóżeczkiem, albo ze szczebelkami odciśniętymi na czole, policzkach tudzież plecach czy brzuchu to najwyższa pora wybrać się na zakupy. Wraz z nowym, większym łóżkiem postanowiliśmy także dać Hani własny pokój. Zapowiadała się wielka zmiana.

Pokój dla dziewczynki

Planowałam, inspirowałam się gotowymi pomysłami innych, buszowałam po sklepach i w Internecie. Przede wszystkim zależało mi na tym, by pokój był jasny. Kolejną rzeczą było zakupienie jak najmniejszej ilości mebli, w przystępnej cenie. Długo rozmyślaliśmy nad łóżkiem. Na koniec istotne było również by pomieścić wszystkie zabawki i książki, tak by jednocześnie pozostawić w pokoju możliwie dużo przestrzeni.

Kolor pokoju
Wiedziałam, że ściany pomaluję na biało. Meble również miały być białe. Same dodatki nie pomogłyby mi osiągnąć takiego delikatnego, a jednocześnie kolorowego efektu. Postawiłam na kropki w trzech kolorach: szary, różowy i miętowy. To był strzał w dziesiątkę. Wybrałam dwie ściany, które w ciągu 15 minut zupełnie zmieniły swój wygląd. Koszt kropek z przesyłką to około 30-40 złotych.

Pokój dla dwulatki

Cotton balls

Meble
Przejrzałam co najmniej kilkanaście stron z meblami. Odwiedziłam kilka salonów mebli, jednak bezkonkurencyjna okazała się najpopularniejsza w Polsce szwedzka firma. Niewielka szafa pomieściła całą garderobę Hani, wraz z różnymi dodatkami. Komoda z szufladą okazała się idealna na gry i bieliznę. Natomiast komoda z książkami przywędrowała do Hanki pokoju z naszej sypialni i jednocześnie idealnie pasowała do reszty mebli. Dodatkowo zdecydowaliśmy się kupić stolik i dwa krzesełka, tak by nasza córka mogła swobodnie malować, rysować i swobodnie trenować swoją artystyczną duszę.

Meble dziecięce

Meble dla dziecka

Zabawki dwulatki

Zabawki dziewczynki

Łóżko
Wytyczne co do łóżka były konkretne. Po pierwsze musi być szersze i dłuższe od łóżeczka, w którym Hania do tej pory spała. Zdecydowaliśmy, że to o wymiarach 80/160 będzie w sam raz i starczy na długo. Po drugie łóżko musiało być niskie, by wszelkie upadki z niego w czasie snu, były jak najmniej dotkliwe. I po trzecie, najlepiej by było, gdyby na łóżku mógł chwilowo położyć się ktoś z nas, rodziców. Wieczorne rytuały to czytanie, tulenie i drapanie po pleckach, więc chcieliśmy, by nic się w tej kwestii nie zmieniło. Takim sposobem zostało zakupione drewniane łóżko - domek. Złożenie łóżka to około godzina czasu. Łączny koszt (bez materaca to 550 złotych).
Materac spędzał nam sen z powiek. Po wielu rozmowach i przeczytanych artykułach uznaliśmy, że najlepszy będzie piankowy z dodatkiem pianki termoelastycznej oraz lateksowej. 

Dodatki
Dodatki kolorystycznej pasują do naklejonych kropek na ścianach. Wśród nich znalazła się biała duża skrzynia wiklinowa na zabawki, dwa różnej wielkości plastikowe pudełka na zabawki w kolorze miętowym, lampka na stolik w kształcie loda, trzy tekturowe walizeczki do przechowywania różnych małych skarbów dwulatki, a także dwa kwiatki, biały puchaty dywanik, 3 plakaty i lampki cotton balls.

Całość na żywo prezentuje się uroczo. Hania jest zachwycona swoim pokojem. Wiele dodatków wybierała sama. Na każdym etapie brała czynny udział w urządzaniu pokoju. Choć to dopiero dwulatka, istotne było dla mnie, by z nią o rozmawiać o nadchodzącej zmianie. Nie chciałam odrzucać jej zupełnie na bok, bo miała z tych zakupów i wybierania wielką frajdę. A teraz póki co siłą ją z tego pokoju trzeba wyciągać, więc plan chyba się udał. A przy okazji i ja zaszalałam, bo nie odmówiłam sobie remontu w sypialni. A co! :)

Stolik dla dziecka

Lampka nocna

Walizki dziecięce

Kwiaty dla dziecka

Skrzynia na zabawki

Łóżko domek

Białe meble dziecięce

Plakaty do pokoju dziecka

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger