Czym dla Ciebie jest małżeństwo?

Krąży po sieci taki rysunek starszej pary mocno trzymającej się za ręce. Zapytani o to, jak wytrzymali ze sobą 50 lat, odpowiedzieli: "Bo widzi Pan, urodziliśmy się w czasach, kiedy jak coś się psuło, to się to naprawiało, a nie wyrzucono do kosza". I ja zawsze z wielką czułością patrzę na takich ludzi, gdy mijam ich na ulicach. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach znalezienie drugiego człowieka, który będzie potrafił żyć z Tobą "na dobre i na złe" to niebywałe szczęście.

Małżeństwo

I żyli długo i...
Mówi się, że związek w którym są kłótnie, to zdrowy związek. Naturalną rzeczą jest pokłócić czy posprzeczać się. A niech to, rzucić nawet talerzem czy trzasnąć drzwiami, byle nie co drugi dzień, bo bankructwo murowane. To oczyszcza atmosferę, potrafi uwolnić nagromadzone złe emocje, pozbyć się wszystkich żali leżących na wątrobie. Pokłócić się to nic strasznego, zwłaszcza, że godzenie się może przybierać różne miłe formy. Ale kłótnia co dzień, przerzucanie się winą, zabawa w "kto jest lepszy", Ty nigdy!, Ja zawsze! - tu już robi się poważnie. Gdy ten stan wciąż się przeciąga pojawia się ogromny problem. Nie zawsze chcesz, żeby inni pomogli, bo po co mają wtrącać nos w nie swoje sprawy. Po co robić sensację i powód do plotek. Tylko Ty z tym swoim narastającym żalem, jesteś jak zapłon. Wystarczy jedna maleńka iskra, by wywołać istny pożar. W moim przypadku wystarczyło, by z dnia na dzień nic nikomu nie mówiąc, po prostu wyprowadzić się od mojego męża, na dwa miesiące przed pierwszą rocznicą naszego ślubu. Uczucia jakie mnie ogarniały były zupełnie skrajne. A ja sama nie wiedziałam czego właściwie dalej chce. Aż do momentu rozmów na temat wysłania pozwu rozwodowego.

W szczęściu i nieszczęściu
Codzienność małżeńska to nie sama sielanka. To przede wszystkim mierzenie się z przeszkodami dnia codziennego. To umiejętność bycia wsparciem dla drugiej osoby. To wielka nauka chodzenia na kompromis i prowadzenia dialogu. Tak łatwo w dzisiejszych czasach mieszkać z kimś pod jednym dachem, a w rzeczywistości nie wiedzieć nic o drugiej osobie. Jedna kłótnia, druga, piętnasta. Próbujesz łapać dystans i nagle stwierdzasz, że w nosie masz jakąkolwiek walkę. Wolisz mieć święty spokój, niż mieć nieustające wrażenie, że walisz głową w mur. Pretensje, płacz, prośby, łzy, obietnice i zero zmian jakich oczekujesz. Stajesz się zafiksowana na negatywnych cechach swojego partnera, zupełnie zapominając co jeszcze do niedawna tak Cię w nim pociągało. Nawet jak chwilowo zdarzają się miłe sytuacje, to zostają przyćmione kolejną awanturą. Trudno wyrwać się z błędnego koła. Trudno odpuścić i zacząć na nowo. Ale przecież da się. Stałaś przecież przed ołtarzem, patrzyłaś mu prosto w oczy, czułaś się szczęśliwa, przysięgałaś miłość. Bałaś się o to, co przyniesie przyszłość, ale chciałaś to sprawdzić ramię w ramię ze świeżo poślubionym mężem. Czasem jest zupełnie do bani, ale jest wiele sposobów, by jeszcze wspólnie poszukać porozumienia i szczęścia.

Rozwód czy walka?
Wiesz po co ja to wszystko piszę? Bo przeraża mnie jak łatwo przychodzi ludziom w dzisiejszych czasach odpuszczanie istotnych rzeczy. Jednego dnia zależy nam na czymś najbardziej na świecie, a drugiego pozbywamy się tego bez większego żalu. Oczywiście, że lepiej wziąć rozwód, rozstać się, pójść w swoją stronę i zacząć wszystko od nowa jeśli wiesz, że tylko to da Ci prawdziwe szczęście i satysfakcję. Zdarzają się sytuacje, że najbliższa osoba zmienia się nie do poznania, zawodzi na całej linii, robi coś czego nie jesteś w stanie wybaczyć i nie chcesz mieć z nią już nic wspólnego. Ale chyba warto najpierw powalczyć. Łatwiej zakończyć tak istotny etap swojego życia, wiedząc, że zrobiłaś wszystko co mogłaś.
Wracając do pozwu rozwodowego u mnie - Niedługo po naszej pierwszej rocznicy ślubu, podekscytowana czekałam na wynik testu ciążowego. Ręce mi się trzęsły, a z oczu popłynęły łzy radości i wielkiego strachu. Wiedziałam, że czekają nas jeszcze ciężkie chwile, ale jakoś sobie poradzimy. I przyszły całkiem niedawno,wystawiając nas na ciężką próbę. I tym razem poradziliśmy sobie bez niepotrzebnych kłótni. Wiem jedno walka w moim przypadku to nie była strata czasu.

Małżeństwo

Rodzina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger