Jak to robią rodzice?

Jak to robią rodzice?

Pojawienie się dziecka na świecie wiele zmienia. Już nie masz dużo czasu na leniwe długie wieczory, przeciągłe spojrzenia, przypadkowe muśnięcia, które mają być zapowiedzią rozkosznego wieczoru. Od tego momentu Twój flagowy strój to wygodne bluzki i spodnie. Nieprzespane noce dają się we znaki. Planujesz zaskoczyć partnera i tego wieczoru przypomnieć mu jak dobrze jest Wam ze sobą, jednak w momencie gdy kładziesz głowę na poduszce, nie wiesz nawet kiedy kompletnie zmęczona i wyczerpana zasypiasz. Dzisiaj z seksu nici.

 

Chwila dla siebie


Dzień świstaka

Takie wieczory, jak ten powyżej to wcale nie rzadkość. Dziecko wymaga stałej opieki. Potrafi nie spać pół nocy. Kolki, rosnące zęby, skoki rozwojowe potrafią mocno dać o sobie znać. Po paru miesiącach życia na pełnych obrotach - opieka nad dzieckiem i ogarnianie domu, to naprawdę wyczerpujące zajęcie - zdajesz sobie sprawę, że nie masz już tyle samo energii, co za nastoletnich imprezowych czasów. Zmienia się Twoja organizacja dnia, zmienia się Twoje ciało, przeżywasz hormonalną burzę. Bywa, że to szybko mija i znajdujesz czas, ochotę i energię na wieczorne przyjemności sam na sam z mężem. Bywa jednak również tak, że bliskość, czułe szepty do ucha i ochota na intymne chwile schodzą niezauważone w ciemny kąt. A przecież wcale tak być nie musi.


Małe przyjemności

Pomimo tego, że od momentu narodzin dziecko staje się Waszym całym światem, nie zapomnijcie o sobie nawzajem. Bardzo łatwo popaść w codzienną rutynę, gorzej potem się z niej wyrwać i zacząć od nowa. Mężczyzna nigdy nie powinien zapomnieć o tym, że kobietę zdobywa się całe życie. Nie powinien zapomnieć o tym, że kobieta uwielbia widzieć ten błysk pożądania w oku. Lubi czułe słowa i romantyczne gesty.  Kobieta z kolei powinna pamiętać, że faceci to wzrokowcy. Nic tak na nich nie działa jak seksowna koszula, uwodzicielskie spojrzenia i reszta naszych kobiecych tajnych sztuczek. My kobiety, wiemy jak podbudować faceta, by jego ego wzrosło na wyżyny, dlaczego więc tak szybko tego zaprzestajemy? Bez znaczenia ile macie lat czy dzieci. Życie w obecnych czasach zmusza nas do ciągłej gonitwy. Gonimy by nadrobić obowiązki, by więcej zarobić, by sprostać oczekiwaniom nałożonym na nas przez innych i przez samych siebie. Brakuje nam czasu, by zwyczajnie zwolnić i rozkoszować się chwilą. Weekendowe, leniwe śniadania w łóżku to dobry początek. Olej te okruszki na prześcieradle, to może być naprawdę miły czas. Zrób czasem mężowi gorącą kawę, uświadom go, że masaż stóp od czasu do czasu działa na Ciebie niezwykle odprężająco. Zaskakujcie się nawzajem i rozmawiajcie. Mówcie sobie otwarcie o tym, czego potrzebujecie, czego Wam brakuje, za czym tęsknicie.



Prezent


Małe przyjemności

Kawa

 

Zrzuć z siebie dres

Cenisz wygodę? Nie dziwię się, sama siedzę z dzieckiem w domu i nie zakładam na siebie eleganckich ciuchów jak w popularnych katalogach, do sprzątania, malowania farbami czy układania klocków. Stawiam na prostotę. Ale lubię też zarzucić na siebie sukienkę, założyć kuszącą bieliznę i pomalować usta ulubioną szminką. Lubię sięgać wieczorami po piżamy, które nie będą wyglądać jak rozciągnięty worek. Takie, które nie będą krępowały mnie przed dzieckiem, ale podkreślą co trzeba. I to bez znaczenia czy jesteś wysoka, niska, szczupła, tęższa, masz za szerokie biodra czy łydki nie takie, jak zawsze chciałaś mieć. Dopóki Ty sama w swoich oczach nie będziesz wspaniałą i piękną kobietą, Twój facet także tego nie zauważy. Podkreślaj swoje atuty, tuszuj to czego nie lubisz. Ludzie, którzy Cię otaczają, widzą Ciebie taką, jaką się im pokazujesz. Obojętnie ile razy Twój facet powie Ci, że nie jesteś za gruba, Tobie i tak to nie poprawi humoru, będziesz drążyć i szukać dziury w całym. Zastanów się, co Ci w sobie przeszkadza i pracuj nad tym. Uwierz w siebie i w to, że jesteś wspaniała. Zrób porządek w swojej szafie i wywal w końcu wszystko to, w czym nie wyglądasz najlepiej. Albo sprzedaj, przynajmniej będziesz mogła wybrać się na kolejne zakupy. Bielizna erotyczna - to zawsze dobry wybór! - tak przynajmniej twierdzi mój facet :)


Randka w środku dnia

Dobra, nie oszukujmy się, jeśli masz dziecko to choćbyś się starała, często późnym wieczorem po prostu padasz na twarz i nie ma siły, która zmusiłaby Cię do miłosnych igraszek. Wiesz, że dziecko nie dostosuje się do Ciebie, więc Ty dostosuj się do swojego dziecka. W czasie jego drzemki zamiast sprzątać zaplanuj miły relaks we dwoje. Wykorzystaj babcię, ciocię czy zorganizowane zajęcia dla tej samej grupy wiekowej co Twoje dziecko. Choćby to była jedna godzina, wykorzystajcie ją dla siebie, nawet jeśli miałaby to być szybka kawa w kawiarni. Każdy potrzebuje chwili z partnerem, przypomnieć sobie jak to jest, bez dziecka, bez nerwowego rozglądania się dookoła, bez nieustannego pilnowania malucha. Ja wiem, że masz co robić w domu, musisz skoczyć na zakupy, masz właśnie pilną sprawę do załatwienia, masz własną pasję, której chcesz się poświęcać albo po prostu chcesz pobyć chwilę sama, ale partner również powinien być Twoim priorytetem i odwrotnie - tak samo jak dziecko, nie zrzucaj go na dalszy plan. A godzina 16 czy 12 może być równie romantyczna i wyjątkowa jak środek nocy.


Obsessive


Koronkowa koszula
Dodaj napis
 
Crazy women


A Ty, chodzisz z własnym facetem na randki? Jakie macie sposoby na podtrzymanie namiętności w związku?


***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***

Wyhoduj z dzieckiem prawdziwego smoka!

Wyhoduj z dzieckiem prawdziwego smoka!

Idąc z dzieckiem na zakupy, zawsze istnieje ryzyko, że zdarzy się foch lub awantura na środku sklepu. Która z nas nie słyszała zawodzących próśb, błagań, krzyków czy rozkazów pod tytułem "Mamooooo, ja to chcę!" albo równie popularne "Maaaaamoo, kup mi to! Kończy się różnie. W zależności czy to słodycze czy zabawka, mam osobne metody. Zwykle działają, choć poskromienie niespełna trzylatki do najprostszych nie należy. 

 



"Mamo, kup mi!"

W naszym domu bardzo dużo się rozmawia. Inaczej wygląda rozmowa, pomiędzy Nami - dorosłymi, inaczej wygląda, gdy uczestniczy w niej nasza córka. Oczywiście, czasem bywa, że my swoje, a dziecko swoje. Wtedy racjonalne argumenty nie trafiają, liczy się cierpliwość i opanowanie. Przecież w końcu młoda odpuści. W przypadku samych słodyczy, dużego problemu nie mamy. Czasem jakiś jęk czy krzyk się wyrwie, ale bardzo rzadko. W przypadku zabawek jednak sprawa jest nieco trudniejsza. Chęć posiadania nowej, kolorowej zabawki jest czasem tak silna, że w przedstawieniu uczestniczy co najmniej pół sklepu. Jedna część sypie jak z rękawa dobrymi radami, druga z kolei z zapartym tchem śledzi rozwój akcji. Ja zawsze reaguję stanowczo i uprzejmie - za dobre rady, podpowiedzi i wtrącania kategorycznie dziękuję. Reszta obserwatorów mnie nie obchodzi. Zabawka jest kupowana wtedy, gdy mam pewność, że nie będzie rzucona w kąt i nie znudzi się po kilku dniach. Jeśli nie jestem pewna, szukam znaków i alternatywy, by się na kupno ostatecznie zdecydować, bądź nie.


"Chcę mieć zwierzątko"

Gdy moje dziecko zakomunikowało mi pierwszy raz powyższe słowa, wzruszyłam tylko ramionami, ona kocha prawie wszystkie zwierzęta. Po paru dniach prośba się powtórzyła kolejny raz i kolejny. Doskonale wiem, że kupno zwierzaka prawie trzyletniemu dziecku to średni pomysł. Ale z drugiej strony, gdy przez dwa tygodnie, trzy, cztery, prośby się nasilają, a każda wizyta w sklepie zoologicznym trwa co najmniej pół godziny, bo dziecięcego wzroku od upatrzonych zwierząt nie sposób oderwać, miękniesz i zaczynasz się zastanawiać. W moim przypadku od pierwszej prośby chodziło o rybki. Najlepiej złote. Pewnego dnia wybraliśmy się więc do sklepu, pełni nadziei, uzbrojeni w pytania. Gotowi kupić dziecku wymarzone zwierzątko. Im więcej pytaliśmy, tym bardziej nasz uśmiech na twarzy zamieniał się w grymas. Po podliczeniu wszystkich potrzebnych akcesoriów dla zaledwie kilku kolorowych rybek, nasz zapał został trochę ostudzony, Hanki niekoniecznie. Zaczęliśmy szukać alternatywy.


Strzał w dziesiątkę!

Przemyśleliśmy sprawę raz jeszcze. Uznaliśmy, że akwarium z rybkami, to może być nie tylko zbyt droga impreza, ale także ogromna uciążliwość dla nas. Oczywiście, że Hania stale uczestniczyłaby w karmieniu, opiece czy zmianie wody, ale nie mieliśmy pewności czy po miesiącu jednak jej się za bardzo nie znudzi.
I tak znaleźliśmy coś lepszego. Istna petarda dla każdego maniaka zwierząt, żywych stworzeń, kosmosu, smoków, rybek i niesamowitych wrażeń. Kto nas śledzi ten wie, że Hanka całe wakacje szalała za smokami i dinozaurami. Fascynacja nie minęła, więc stwierdziliśmy, że zrobimy jej niespodziankę.








Aqua Dragons

W naszym domu zagościły prawdziwe, żywe, wodne smoki! Dokładnie to żywe gatunki wodne pochodzące z rodziny skorupiaków. Mówi się, że Aua Dragons żyły w morzach i słonych jeziorach nawet w czasach dinozaurów! Ich zdolność hibernacji pozwoliła im przetrwać, a dzieci za sprawą wody mogą je obudzić. Każdy smok morski ma dwoje oczu i płetwy. Samce mają grzywę na głowie, samice natomiast są dłuższe i wyróżniają się "żarówkami" na plecach, które są jednocześnie workami jajecznymi, zdolnymi do wyhodowania dzieci. Smoki po około 4 tygodniach osiągają dorosłość. Od tego momentu zaczynają się także rozmnażać, łącząc się w pary. Przeciętny cykl życia jednego pokolenia smoków to około 2 miesiące.


 

 

Kosmiczna podróż

Wydaje Ci się nieco nierealne, co? To jeszcze nie wszystko! Te smoki mają za sobą kosmiczną podróż. W dniu 17 kwietnia tego roku, zostały umieszczone w specjalnej kapsule unoszonej przez balon helowy. 2,5 godzinny lot został zarejestrowany i jest możliwy do obejrzenia. Każde dziecko może samodzielnie zobaczyć i przekonać się, jaką podróż odbyły te niesamowite stworzenia. To bez wątpienia dodaje jeszcze więcej magii i zwiększa ich atrakcyjność. Na potwierdzenie smoczej misji, dziecko dostaje specjalny certyfikat autentyczności, który ma być gwarancją, że te smoki faktycznie w kosmosie były.
Co więcej, ze względu na swoje walory edukacyjne i wychowawcze smoki zostały nominowane w bieżącym roku do tytułu Zabawki Roku 2017 i tytuł ten bezapelacyjnie został im przyznany przez samych zainteresowanych - Aqua Dragons zostały wyróżnione Nagrodą Dzieci 2017. Nie mniej jednak, pomimo przypisania ich do kategorii "Zabawki", nie zapominaj proszę, że są to żywe stworzenia! Pokaż dziecku jak należy je szanować, jak opiekować się nimi, jak o nie dbać. To nie jest rzecz, którą możecie postawić na parapecie czy rzucić w kąt i przypomnieć sobie za tydzień, dwa czy miesiąc.






Hodowla smoków

Jeśli zdecydujesz się na zakup, pamiętaj, że musisz stosować się do instrukcji. Opiekuj się nimi. W każdym zestawie znajdziesz zbiornik na wodę, saszetkę z jajkami smoków (Eggs) do wylęgu, saszetkę z jedzeniem dla smoków, pipetę do napowietrzania wody oraz łyżeczkę do nabierania pokarmu. Niektóre zestawy są wyposażone dodatkowo w lupę, do podglądania smoków oraz lampkę led.







Do zbiornika wlej wodę. Woda nie może być gazowana, ani z kranu, zaopatrz się w wodę źródlaną. Powinna być wlana nie więcej niż do 3/4 wysokości zbiornika. Następnie do wody wsyp całą saszetkę z jajami smoków (Eggs). Zaczyna się właśnie najlepsza zabawa! Od tego momentu Ty i Twoje dziecko musicie troszczyć się i dbać o te małe istoty. Smoki potrzebują teraz nieco czasu, by zacząć budzić się z hibernacji. Na początku, będą maleńkimi białymi kropeczkami. Potem zaczną rosnąć. Pipeta dołączona do zestawu służy do natleniania wody. Zwłaszcza podczas tych pierwszych tygodni życia, smokom niezbędne jest powietrze. Wkładaj pipetę do wody i natleniaj ją przez około minutę, pamiętaj by nie zassać wody na koniec. Pierwsze karmienie musi odbyć się po 48 godzinach, potem możesz karmić co 2-3 dni, w zależności od liczebności smoków. Sama hodowla smoków nie jest trudna. Nie potrzebujesz zmieniać wody, wymieniać zbiorników, kupować jedzenia (saszetka powinna starczyć na cykl życia smoków). Wystarczy, że zrobisz miejsce i będziesz towarzyszyć dziecku w obserwacjach. A jeśli na jakimkolwiek etapie swojej przygody poczujesz, że robisz coś nie tak albo masz pytania, Producent uspokaja, śmiało możesz zajrzeć na stronę internetową Gonzo Toys i rozwiać wątpliwości czytając instrukcję (tam również dostępna lista sklepów, w których można kupić zestawy ze smokami) lub wysłać zapytanie na Facebooku lub Instagramie. Na pewno ktoś Ci odpisze, udzieli stosownych rad i rozwieje wątpliwości. Firma Gonzo Toys to jednocześnie jedyny Polski dystrybutor Aqua Dragons.








Walory edukacyjne

Twoje dziecko może się wiele podczas tej przygody nauczyć. Poznaje nowe stworzenia, obserwuje jak smoki rosną, bawią się, opiekują się swoimi młodymi. Poznaje biologię, anatomie tych stworzeń. Uczy się troski o swoje "małe zwierzątka", musi pamiętać o karmieniu i napowietrzaniu. Ma swoje obowiązki, o których nie może zapomnieć. Dla Ciebie, dorosłej osoby, to wydaje się czystą abstrakcją. Pomyśl jaka to fantastyczna i pełna magii będzie przygoda i nauka dla Twojego dziecka. Śmiem twierdzić, że smoki dodatkowo posiadają funkcję uspokajania i wyciszania. Umiesz sobie wyobrazić żywe, energiczne i pełne zapału niespełna trzyletnie dziecko? Ja też nie mam z tym żadnego problemu. Ten się pojawia w momencie, gdy chcesz paru chwil wytchnienia i spokoju. Zająć czymś dziecko przez choćby kwadrans to ogromny sukces. Ale odkąd smoki zajęły zaszczytne miejsce na komodzie w pokoju mojej córki, ta jest zauroczona. Potrafi siedzieć na krzesełku i patrzeć jak zahipnotyzowana, a to znacznie lepsze niż TV. Aqua Dragons to bez wątpienia hit!









***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
*** 
Moje dziecko mnie nie słucha!

Moje dziecko mnie nie słucha!

Jednego dnia Twoje dziecko świetnie z Tobą współpracuje. Dzień mija gładko, bez żadnej kłótni. Dobre humory dopisują, każdą prośbę dziecko wykonuje bez mrugnięcia okiem. Następnego dnia istny armagedon. Mówisz tysiąc razy i nic nie dociera. Sama nie wiesz, czy Twoje dziecko wyłącza się w trakcie rozmowy czy zwyczajnie puszcza Twoje prośby mimo uszu. Twoja irytacja wzrasta. Złość i wkurzenie przybiera na sile, bo zwyczajnie nie wiesz, co robić.

 


Zastanów się czy jesteś dobrym przykładem?


Jeśli Ty (albo bliska osoba spędzająca sporo czasu z Twoim dzieckiem) ciągle się gdzieś spieszysz, nie słuchasz uważnie, jesteś cały czas zajęta czymś innym albo wpatrzona w ekran telefonu czy telewizora, to jaki przykład dajesz swojemu dziecku? Jeśli, być może nieświadomie, często odganiasz dziecko słowami "zaraz", "odejdź", "później", "nie teraz" to strzał w kolano. Dzieci, są wspaniałymi obserwatorami. Nic na to nie poradzisz. Uczą się patrząc na Twoje zachowanie. Czasem w okamgnieniu przejmują te niekorzystne zachowania. Warto, żebyś przeanalizowała to, jak się zachowujesz w ciągu dnia wobec dziecka i czy przypadkiem jego zachowania i reakcje to nie odbicie Twoich zachowań. Pokaż dziecku, bądź dobrym przykładem tego jak słuchać, jak się koncentrować na rozmowie, jak reagować.


Jak słuchać?


I tu od razu wspomnę o tym, że słuchanie to absolutnie nie jest: upominanie, krytykowanie, rozkazywanie, ośmieszanie, grożenie, zawstydzanie, pocieszanie, doradzanie czy upominanie. Słuchać to przede wszystkim nie przerywać! Nie wypowiadaj do dziecka próśb w pośpiechu, zwolnij na chwilę. Dziecko zwykle nie rozumie Twojego szybkiego tempa. Ono samo śpieszy się tylko, gdy jest czymś przejęte, nie może się czegoś bardzo doczekać lub gdy jest czymś mocno zaciekawione. Pewne czynności Ty wykonujesz w locie, bez zastanowienia, dziecko natomiast potrzebuje więcej czasu. Coś, co Tobie zajmuje 3 sekundy, dla dziecka może być sporą przeszkodą. Pośpiech to nie jest naturalna reakcja dziecka, to jest raczej sprzeczne z jego naturą. To my dorośli, starając się poradzić z nawałem obowiązków, spraw do załatwienia i narastającej chęci sprostania wszystkiego zaczynamy podkręcać tempo i zupełnie nie rozumiemy tej opieszałości.





Jak prosić dziecko?


Przede wszystkim nie krzycz i nie rozkazuj. Porzuć władczy, rodzicielski ton i zwyczajnie poproś. Nie zajmuj się wtedy setką innych rzeczy. Każdy wie, że my kobiety mamy sporą podzielność uwagi, ale dzieci tej sztuki jeszcze nie posiadły. Upewnij się najpierw, czy dziecko nie jest czymś bardzo zajęte. To tak jak z oglądaniem ulubionego filmu. Gdy ktoś nagle czegoś od Ciebie chce, Twoją pierwszą reakcją jest zdenerwowanie, że w ogóle śmiał ci przeszkodzić. Uszanuj więc to, że jest czymś bardzo zaabsorbowane. Albo przeczekaj, albo postaraj się, by jego uwaga została przekierowana na coś innego. Gdy droga wolna ruszaj. Ukucnij, podejdź do dziecka, spójrz w oczy i poproś. Dziecko nie zawsze zareaguje w pierwszej sekundzie. Czasem potrzebuje chwili, by przeanalizować to, czego od niego oczekujesz. W związku z tym, że dzieci nie są w stanie reagować tak szybko na polecenia jak dorośli, pamiętaj o bardzo ważnej zasadzie - Jedna prośba na raz! Nie zasypuj dziecka kilkoma prośbami w jednej sekundzie, bo zwyczajnie nie będzie w stanie tego zrobić. Dziecko nie ma natury zadaniowej. Każdą wykonywaną czynność jest w stanie zamienić w ekstra zabawę. Gdy to zrozumiesz, łatwiej będzie Ci pojąć dlaczego jego tempo jest znacznie wolniejsze od Twojego. Taka jest dziecięca natura i to jest w niej piękne i magiczne. Może się zdarzyć, że pomimo tego, że zastosujesz powyższe punkty Twoje dziecko wciąż będzie się buntować. Bywa, że dziecko musi znać powód Twojej prośby. To naturalne. Te zadawane pytania "po co?", "dlaczego?", "jak?", "czemu?" wybrzmiewają setki razy prawie w każdym domu. Nie warto rozwodzić się nad odpowiedzią, wystarczy krótko i zwięźle, ale tak, by dziecko zrozumiało. Wyrzuć ze swojego słownika "Bo tak!", "Bo ja tak chcę!" czy "Musisz to zrobić i już! - dziecko potem odpowie Ci w ten sam sposób, co wtedy zrobisz? To jak z dzieckiem rozmawiasz, jak słuchasz i jak wyrażasz swoje prośby świadczy o tym, jakim szacunkiem darzysz własne dziecko i jak Cię ono będzie traktować w przyszłości.


Zaplanuj


Dziecko nie zna Twojego planu dnia. Nie ma pojęcia, że właśnie dzisiaj masz nawał obowiązków i z wielką sztuką zaplanowałaś ten dzień co do minuty. Jeśli już od samego rana musisz pędzić, a dziecko razem z Tobą, zaplanuj pobudkę wcześniej. Uprzedź dziecko 20 minut przed wyjściem. Powtórz po paru minutach. Opowiedz mu najbliższe trzy punkty z planu, więcej na początek i tak nie zapamięta. Informuj gdzie idziecie, po co. Znajdź choć chwilę na zachwycenie się spadającymi liśćmi czy świecącym słońcem. Starszym dzieciom, znającym  się na zegarze trochę łatwiej uświadomić za ile musicie wyjść, o której musicie dotrzeć do punktu A. Młodszym dzieciom trzeba prostym językiem przedstawić najbliższy plan, w taki sposób by wydał się atrakcyjny. Nie martw się, to wcale nie jest tak trudne jak Ci się wydaje.


Nie zostawiaj dziecka samego


Czasem te kilka zabawek leżących na podłodze wydaje się dla dziecka ogromną ilością. Zaczyna się zniechęcać. Marudzi, krzywi się, próbuje się wywinąć. Staraj się dziecku towarzyszyć. Działajcie wspólnie, bądźcie drużyną. Na początku motywuj dziecko i oferuj swoją pomoc, nie wyręczaj dziecka, ale bądź blisko. Łatwiej mu będzie zacząć wykonywać daną czynność, jeśli będzie wiedziało, że nie pozostaje samo. Pamiętaj też, żeby twoje prośby były odpowiednio dostosowane do wieku i umiejętności dziecka. Nie nakładaj na niego zbyt wiele, bo się tylko niepotrzebnie zniechęci i zdemotywuje. Łatwiej zacząć małymi kroczkami i stopniowo zwiększać stopień trudności. Dziecko wtedy samo jest z siebie dumne i czuje satysfakcje. Łatwiej je potem zachęcić do wykonywania próśb i obowiązków. Zdarza się, że nawet samo o nie prosi. Przeanalizuj swoje zachowanie, wprowadź zmiany, uzbrój się w ocean cierpliwości i czekaj na efekty. Być może nie zauważysz ich po trzech dniach, może nawet dopiero po miesiącu. Ale naprawdę warto.


A Ty jakie masz sposoby, by Twoje dziecko Cię słuchało?

 


***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***

Odbicie w lustrze

Odbicie w lustrze

Gładka, jędrna cera. Szczupłe, kształtne ciało. Wrodzona pewność siebie. Poczucie własnej wartości. Akceptowanie swoich wad i niedoskonałości. Która z nas, kobiet, nie chciałaby móc właśnie taka być. Wiem, że to przecież liczy się wnętrze. Liczy się to, co masz w środku. Ale nie oszukujmy się, wygląd zewnętrzny także odgrywa ogromną rolę w naszym życiu. Wiele z nas chce patrząc w lustro, widzieć uśmiech zadowolenia i satysfakcji na własnej twarzy.

 



Wybór kosmetyków

Nie każdy przykłada dużą uwagę do używanych na codzień kosmetyków. Jest promocja w sklepie, to bierzesz z półki - ciach! - i po zakupach. Nie tracisz czasu na zastanawianie się. Ale z biegiem czasu lat przybywa, zmarszczek też. Niektóre, co prawda dodają Ci uroku, ale umówmy się, niektórych lepiej byłoby nie mieć. Cera się zmienia. Już nie wystarcza muśnięcie podkładem czy pudrem i uśmiech na twarzy. Potrzebujesz nieco skuteczniejszej pomocy.
Nie kupuj pochopnie. Najpierw przeanalizuj problem. Zastanów się czego konkretnie potrzebujesz. Z czym chcesz walczyć, co zniwelować, czego chcesz się pozbyć. Pójdź do specjalisty albo dobrej kosmetyczki i skonsultuj jaki masz rodzaj cery, co wybrać, by skutecznie osiągnąć cel. Wtedy uzbrój się w listę i ruszaj na zakupy.

Regularność

Niech nie zdziwi Cię fakt, gdy po kilku dniach, Twój sokoli wzrok nie wyłapie ani jednej zmiany. Kosmetyk potrzebuje czasu. Pamiętaj, że Twoja cera zmieniała się miesiącami, a może nawet latami, więc te 3 dni czy tydzień to naprawdę zbyt mało, by zmiany od razu dostrzec gołym okiem. Pamiętaj o regularności. Znajdź dla siebie te 15 minut, najlepiej dwa razy dziennie i smaruj, wklepuj, wcieraj. Wielu lekarzy i kosmetologów uważa, że kosmetyk powinno się testować najmniej miesiąc, a najlepiej trzy, by określić czy działa on na nas zgodnie ze swoim przeznaczeniem.



Mój wybór

Ja przez wiele lat nie przykładałam zbyt dużej uwagi do kosmetyków. Do samego wyglądu owszem, ale to jakich kosmetyków używałam, było dla mnie raczej obojętne. Do niedawna na szczęście. W związku z moją metamorfozą (o tym za kilka dni) zmianie uległy również używane kosmetyki do pielęgnacji. W skład mojej serii wchodzi:

* Odżywczy krem przeciw wysuszaniu skóry
* Żel pod prysznic (łagodzący i zmniejszający podrażnienia)
* Regenerujący krem do rąk
* Kojące mleczko
* Serum (wygładza i wyrównuje przebarwienia/zmarszczki)
* Maseczka/peeling
* Olejek kojąco - oczyszczający







Stosuję regularnie, pilnuję się każdego dnia. Efektów jeszcze nie widać, ale szczerze wierzę, że po określonym czasie zauważę je. Zapach i konsystencja są bez zarzutu. Jeśli mnie nic nie zaskoczy, zamierzam być wierna firmie. Zasięgnęłam trochę opinii innych i wiele osób naprawdę ufa firmie i szczerze ją poleca. Jeśli zaciekawiłam Cię, zajrzyj i zapoznaj się z ofertą Ducray i A-Derma. Nie napiszę Ci - pędź do sklepu albo odpalaj Internet i kupuj, bo pojęcia nie mam jaka jest Twoja skóra i jakie są jej potrzeby. Ale namawiam Cię z całych sił, byś poświęciła sobie te parę minut każdego dnia i zadbała nie tyle, co o samą cerę, a zwyczajnie o siebie! Dla tego wspaniałego samopoczucia i satysfakcji z własnej osoby, naprawdę warto! A jeśli chodzi o kosmetyki to zajrzyj i poczytaj, bo naprawdę warto.

 
***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***
6 rzeczy, które musisz zrobić na Mazurach!

6 rzeczy, które musisz zrobić na Mazurach!

Smak prawdziwych Mazur nie ma nic wspólnego z leniwym porankiem ani powolnym spacerem dookoła hotelu. Nie potrzebujesz brać całego wolnego tygodnia w pracy, wystarczy weekendowy wypad, choć uprzedzam, ciężko będzie Ci się rozstać z tym magicznym klimatem. Jedyne co potrzebujesz to dobry humor, trochę chęci i wyspania się zawczasu, bo przy takich atrakcjach, tego snu tu faktycznie jak na lekarstwo.


 

1. Weź udział w queście terenowym.


Zabawa trochę jak podchody za czasów dzieciństwa. Z tą różnicą, że tutaj ściga się i rywalizuje ze sobą grupa dorosłych ludzi. Choć z takim zapałem, spokojnie byliśmy w stanie dorównać grupie nastolatków. Brodzenie w błocie po kolana, bieg w deszczu, rozwiązywanie zagadek i próba jak najszybszego dostania się na metę. Nic nie stało nam na przeszkodzie. Każdy powinien tego spróbować. Po skończonej grze, dziwisz się, że czas upłynął tak szybko. Z radością spróbowałabyś swoich sił jeszcze raz.

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

2. Ubij masło


Ha! Wejść do sklepu, podejść do półki i wybrać ulubione masło potrafi nawet małe dziecko. Ty wiesz jaka to zabawa, własnoręcznie ubić masło? Dla kogoś, kto wychował się na wsi lub miał to szczęście i odwiedzał często swoją rodzinę, to żadna nowość i radocha. Ale dla kogoś takiego jak ja, gdzie wieś to dla mnie ogromna atrakcja, to było naprawdę coś. I wbrew temu, co całe życie mi się wydawało, to wcale nie jest strasznie trudna sztuka. Potrzeba jedynie czasu, wytrwałości i siły. A jaka satysfakcja później!

fot. Vilk Stepowy

 

3. Wydój kozę/krowę


Wyjaśniłam Ci już przed chwilą, że dla mnie wieś, to jest atrakcja. Nie zdziwi Cię więc fakt, że w wieku 27 lat, miałam okazję pierwszy raz stać tak blisko krowy i kozy i próbować je wydoić. I ja Ci powiem szczerze, że wcale ale to wcale taka łatwa sztuka to nie jest. I ja doskonale rozumiem, czemu technologia poszła do przodu i ludzie na wsiach zdecydowali się proces ręczny zamieć na mechaniczny. Jeśli ktoś doiłby krowę takim tempem jak ja, to po tygodniu może by miał całe wiadro. I weź tu człowieku wtedy wyżyw rodzinę!

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

 

4. Poznaj prawdziwie mazurskie smaki


Wiesz żadna tam jajecznica czy ziemniaki ze schabowymi. Zakosztuj ciast, pysznego chlebka, sosu grzybowego, tutejszych wędlin i mięs. I jeszcze sama to przyrządź, to dopiero wyzwanie! Sama pewnie bym nie sprostała, ale miałam tą przyjemność, że oprócz 14 kobiet, towarzyszyła mi Sylwia Ładyga, uczestniczka V edycji Master Chef, no więc jak wtedy ma się coś nie udać. Wszystko smakowało wybornie.

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

fot. Vilk Stepowy

5. Zrelaksuj się


Po takich intensywnych rozrywkach relaks należy się każdemu. Będąc w takim miejscu, jakim jest Folwark Łękuk naprawdę o to nietrudno. Samo zaplecze welness, gdzie możesz skorzystać z sauny, prysznica wrażeń, zewnętrznego jakuzzi itp. Przyjemności to jedno, ale w tym miejscu każdy członek rodziny znajdzie coś dla siebie. Cicha okolica, lasy, jezioro, kajaki, miejsce zabaw dla dzieci, restauracja serwująca same smakowitości (a zwłaszcza ten obłędny mus malinowy!) i wiele innych rozrywek, sprawi, że nikt nie jest w stanie się tam nudzić. Polecam zarówno rodzinom z dziećmi, parom i singlom chcącym spędzić czas odpoczywając i ładując akumulatory jednocześnie.


fot. Vilk Stepowy


 

6. Nie zapomnij o sesji zdjęciowej


W tak magicznym miejscu jakim są mazury nie sposób nie zrobić zdjęć. Zresztą ja to w ogóle jestem maniaczką robienia zdjęć wszędzie. Uwiecznić te fajne chwile, zatrzymać je dłużej w pamięci, móc do nich wracać co jakiś czas. Dla mnie to jest ekstra. Na tym wyjeździe miałam okazję stać przed obiektywem. I to było naprawdę super. Zdjęcia w mazurskich klimatach, pośród cudownych kolorów razem z jesiennym akcentem, w oczach profesjonalnych fotografów, to naprawdę wspaniała pamiątka.

fot. Czarny Bocian

fot. Czarny Bocian


Idealnie dobrane szczegóły


Mi wystarczyły dwa dni, by zakochać się po uszy. Takich Mazur jeszcze w swoich życiu nie miałam okazji poznać. Uśmiech z twarzy mi nie schodził nawet pomimo deszczowej pogody, zepsutej fryzury i rozmazanego makijażu. Tu liczyło się coś znacznie więcej. Tak intensywnie pozytywnych dwóch dni nie miałam okazji spędzić nigdzie. Zresztą w takim towarzystwie, dobry humor zjawił się sam. Zadbały o to Organizatorki spotkania blogerskiego, menadżerka hotelu - Ola oraz sponsorzy, którzy swoim wkładem w samo spotkanie, sprawili, że każdy mały szczegół idealnie zgrywał się w całość. To ogromna radość, że mogłam znaleźć się w tak doborowym towarzystwie. Dziękuję!


Organizatorki: Aga i Kinga | Instagram: TUTAJ i TUTAJ i TUTAJ | Facebook: TUTAJ i TUTAJ

fot. Vilk Stepowy

 
2. Emilia | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
3. Marta K. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
4. Małgosia O. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
5. Klaudia Cz. Z. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
6. Anna Ch. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
7. Angelika B. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
8. Joanna Ch. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
9. Marta Ś. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
10. Bożena J. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
11. Wiola K. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
12. Wioleta G. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
13. Agnieszka J. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
14. Sylwia Ł. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ
15. Magda Sz. | Instagram: TUTAJ | Facebook: TUTAJ  




 fot. Vilk Stepowy

 fot. Czarny Bocian













Fotorelacja: Vilk StepowyCzarny Bocian, 
Sponsorzy kulinarni: SeverinGreen EssenceBazylia.plBonduelleBio IndygoOctimCukieteria, MłynomagZakłady mięsne WarmiaCukiernia u Adama, Basia Szwajłyk, Ubojnie Zwierząt St. Siniuk, 
 
Ja poznałam to miejsce dzięki Organizatorkom spotkania "Smaki mazurskiej kuchni". Ale i bez spotkania możesz spędzić swój mazurski weekend podobnie do mojego. Spróbuj!
Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger