Chcesz przeżyć metamorfozę?

Mnóstwo kobiet chciałoby mieć możliwość magicznej przemiany. Niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki poprawić co nieco, ulepszyć, nadać inny kształt, zmienić. Jest duże prawdopodobieństwo, że patrząc w lustro widzisz zmęczoną codziennością mamę, żonę, siostrę - siebie. Widzisz te zmarszczki, odstające wałeczki, skóra nieco wisi tu i ówdzie, te apetyczne niegdyś kształty, wcale już takie apetyczne nie są. I patrzysz w to lustro, iskierki w oczach nie wiedzieć kiedy zgasły. A ty, choć w swoich wyobrażeniach miałaś wyglądać nieco inaczej, to już kompletnie nie masz pomysłu, jakie działania miałabyś podjąć by były skuteczne.

 


Określ cel

Byłam dokładnie w tym punkcie. Źle się ze sobą czułam. Nadmiar kilogramów, odwodniony organizm, z jednej strony wielka motywacja, z drugiej ta obezwładniająca bezradność. Przez 5 miesięcy podejmowałam przeróżne samodzielne próby, ale wszystko na nic. Miałam sporą barierę zdrowotną, organizm się mocno buntował. Wiedziałam, że to ten moment, w którym potrzebuję zupełnie innych rozwiązań. Kilogramów było zbyt dużo, a ja chciałam w końcu efektów. Zaczęłam od zrobienia wszystkich podstawowych badań. Po paru dniach ze wszystkimi wynikami badań w normie i zielonym światłem skierowałam swoje kroki, do Studia Figura. Reklamy, hasła motywujące, czarne na białym świetne wyniki chwalących się klientek mocno kusiły. Przyznaję, cena na początku trochę sprowadzała na ziemię, ale skoro miało się udać, to stwierdziłam, że zaryzykuję.

Studio Figura

Pierwsze spotkanie to szczegółowa ankieta dotycząca Ciebie, Twoich nawyków i zdrowia. Następnie określenie jakie partie ciała są dla Ciebie problematyczne i dobranie odpowiednich stacji treningowych. Dostajesz także dopasowaną do swoich potrzeb, rozpisaną na każdy dzień i porę posiłku dietę.  Dalej już "tylko" sprawdzenie Twojej wagi i pobranie wymiarów ciała. Ja miałam karnet na 12 wejść. Każde moje wejście to 3 stacje treningowe: Swan, Limfodrenaż oraz Elektrostymulacja mięśni brzucha. Na każdej ze stacji treningowych byłam 30 min. Łatwo więc obliczyć, że jedno wejście z karnetu to było dla mnie 1,5h. Chodziłam do Studia przez niecałe 3 tygodnie. Postawiłam na głowie męża, jedną i drugą babcię, by pomogły mi w opiece nad Hanką. Zależało mi, by nie robić zbyt dużych przerw pomiędzy wizytami.

Dieta

Od pierwszego dnia pilnowałam się, by pić co najmniej 2 litry wody. Na co dzień nie przykładałam do tego uwagi, zawsze to było dla mnie mocno problematyczne. Sama z siebie ograniczyłam mocno gazowane i słodycze. Znikąd te dodatkowe kilogramy się nie wzięły. Dietę, którą otrzymałam w Studiu skrupulatnie przejrzałam. Nie jestem typem człowieka, który lubi się podporządkować komuś lub czemuś. Nie będę dlatego ściemniać, że przestrzegałam każdą porę dnia i stosowałam po kolei każdy przepis. Nie. A przynajmniej nie tak chronologicznie jak były one rozpisane. Po prostu w zależności od dnia i pory wybierałam sobie akurat to, na co miałam ochotę. Bo same propozycje zawarte w rozpisce bardzo mi pasowały. W większości to były produkty, które bardzo lubię i jem na co dzień. Przyrządzanie dań nie było ani czasochłonne ani problematyczne, a ja miałam pewność, że robię coś co z pewnością będzie mi smakować.

Efekty

Zapewne jesteś ciekawa jakie były rezultaty moich ćwiczeń. W najgorszym dniu moja waga była prawie identyczna jak przed porodem z Hanią. Poczułam się jakby ktoś mnie porządnie spoliczkował. 79 kg dasz wiarę? Po niecałych 3 tygodniach ćwiczeń stanęłam na wadze, wciąż była bezlitosna, ale pokazywała bardziej optymistyczne 72,5 kg. Po zmierzeniu się, łącznie ubyło mi 12 cm w obwodach. Karnet się skończył, a ja w tym samym momencie zaczęłam obawiać się efektu jo-jo. Po wielu prywatnych wiadomościach od Czytelniczek i zwątpieniach o utrzymanie wagi, postanowiłam to sprawdzić.

Efekt jo-jo

Minął równo miesiąc od mojej ostatniej wizyty w Studiu Figura. Moja waga pokazuje równo 69,4kg. Mniej więcej stosuję się do diety, prowadzę dość aktywny tryb życia. Nie myśl sobie, że nie jem słodyczy i poczciwie wyeliminowałam z diety wszystko co "złe". Nie. Uważam, że wszystko jest dla ludzi. Zjem czasem czekoladę, chipsy czy napiję się gazowanych napoi. Ale teraz robię to z głową. Nie najadam się bez opamiętania. Nie zajadam stresu, choć przyznaję, bywa to trudne. Nie korzystam z urządzeń po półtorej godziny regularnie, ale za to od czasu do czasu pójdę na basen czy poćwiczę w domu. Do mojej idealnej wagi zostało mi zrzucić jeszcze 3,4 kg i ja wiem, że najdalej za miesiąc ten wynik osiągnę. Zwłaszcza, że tyle już za mną.

Twój cel

I być może stwierdzisz, że osiągnęłabym to samo bez wydawania kasy, bez szukania opieki do dziecka. Mogłam iść na zwyczajną siłownię albo trampoliny. Masz na pewno rację, ale nie zrobiłabym takich postępów w niecałe 2 miesiące! Tego jestem pewna, bo te rzeczy mam za sobą. Byłam w takim słabym stanie psychicznym, że musiałam coś zrobić. Chciałam spróbować czegoś zupełnie innego i sprawdzić czy te wszystkie zadowolone klientki faktycznie osiągają takie fantastyczne rezultaty. I wiesz co, to żadna ściema - da się. Ale jedno jest pewne, bez całkowitej determinacji i chęci zmiany stylu życia może Ci się nie powieść tak, jak byś tego chciała. Zwyczajnie zaraz się zniechęcisz albo znajdziesz kolejne usprawiedliwienie dla zjedzenia kolejnej porcji deseru. Chcesz przeżyć metamorfozę? Wszystko zależy od Ciebie. My kobiety przecież zawsze potrafimy znaleźć jakieś rozwiązanie, by osiągnąć swój zamierzony cel!

Dodatkowo sobie uświadomiłam, że zapowiada się rok, w którym w końcu głównym i pierwszym celem nie będzie odchudzanie! A jakie Ty masz cele?


***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za pozostawiony komentarz. Za każdym razem czuję się niezwykle doceniona :)

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger