Dziecięca rywalizacja - walczyć z nią czy zachęcać do niej?

Dziecięca rywalizacja - walczyć z nią czy zachęcać do niej?

Żyjemy w czasach dążenia do perfekcyjności. Ciągle chcemy być pierwsi, coraz lepsi. Rodzicom czasem wydaje się, że poprzez zachęcanie do rywalizacji zapewnią dziecku lepszy start w przyszłość, większą motywację, ambicję. Tymczasem okazuje się, że znacznie lepiej uczymy się, znacznie łatwiej osiągamy sukcesy, gdy z danej aktywności odczuwamy przyjemność, a nie obawiamy się przegranej. Na dzieci działa to dokładnie tak samo.

 


Codzienne wyzwania


Są tacy rodzice, którzy uważają, że im szybciej dziecko nauczy się radzenia sobie z porażką, tym lepiej, bo przecież w życiu nie zawsze będzie udawało mu się wygrywać. Im więcej będzie stwarzało dziecku sytuacji do rywalizacji, później nie będzie tak bardzo cierpiało. To niestety błędne myślenie, ponieważ dzieci nie mają wrodzonej natury do wyścigów. Często to dorośli, rówieśnicy na podwórku lub przedszkole, czasem nieświadomie, popychają dziecko do takich zachowań. A im więcej takich sytuacji stymulujemy lub pozwalamy stymulować, tym gorzej. Małe i duże porażki są nieuniknione w życiu dziecka, niemal codziennie. Chciałby założyć buty sam, a nie potrafi. Wspina się na palce, by dotknąć klamki i otworzyć drzwi, ale ciągle brakuje mu tych kilku centymetrów. Zamiast fundować mu więcej wyzwań, bądź od tego, by na każdym kroku zauważać i podkreślać drobne sukcesy.


Z kim rywalizować?


Rywalizacja sama w sobie nie jest zła i może przynieść korzyści, ale pod warunkiem, że będziemy wiedzieć z kim powinno zmierzyć się dziecko, by gra była fair. Rywalizacja z sobą samym jest tu kluczem do sukcesu. Nie porównuj dziecka z innymi, nie ucz go tego. Lepiej, by porównywało się z samym sobą. To najuczciwsze. Zwróć uwagę, że jeszcze do niedawna nie wiedziało, która to lewa, a która prawa strona. Parę miesięcy temu nie potrafiło nakryć do stołu, dzisiaj robi to już zupełnie samodzielnie. Dwa dni temu udało mu się ułożyć puzzle z niewielką Twoją pomocą, a za parę tygodni lub dni, na pewno zrobi to zupełnie samo. Mów o tym, podkreślaj drobne postępy. To właśnie motywuje i zachęca do dalszego działania.


Rywalizacja vs współpraca


To ważne, by dziecko było świadome, że nie we wszystkim będzie pierwsze. Nie za każdym razem uda mu się zwyciężyć. Poniesienie porażki może być bardzo trudnym momentem dla malucha. Jeśli zdarza się, że często słyszysz słowa "Mi się nigdy nic nie udaje", niech to będzie ten moment, w którym zastanowisz się, czy przypadkiem nie naciskasz na rywalizację zbyt mocno, czy przypadkiem nie masz zbyt wygórowanych oczekiwań wobec własnego dziecka. Żyjemy w kulturze, gdzie ludzi na każdym kroku próbują ze sobą rywalizować. Po trupach do celu raczej przysporzy dziecku więcej kłopotów, niż korzyści. Gdy widzisz, że Twoje dziecko gorzej od innych maluje, biega albo koloruje nie udawaj, że jest inaczej. Odwracanie uwagi nie pomoże, dziecko też widzi i potrafi świadomie ocenić, że z czymś nie idzie mu tak dobrze, jak by chciał. Stwarzaj dziecku okazje do odnoszenia małych sukcesów, to pozwoli mu uwierzyć w siebie. Zamiast typowej rywalizacji zaproponuj dziecku gry, w których ważniejsza jest współpraca. Przyjmij, że gra ma Wam umilić czas, dać świetną zabawę, bez sprawdzania za każdym razem kto jest lepszy. To sprawia o wiele więcej frajdy i znacznie mniej frustracji.



Czy Twoje dziecko lubi rywalizować z innymi? Dajesz mu częściej wygrywać czy pozwalasz by zrozumiało, czym jest porażka?



***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***

By niejadek zaczął jeść! Krok trzeci.

By niejadek zaczął jeść! Krok trzeci.

Kwestia jedzenia spędza wielu rodzicom sen z powiek. Martwimy się o to, co dziecko je, czy się najada, czy dostarcza organizmowi odpowiednią ilość witamin i składników odżywczych. A dziecko, jak to dziecko, czasem coś skubnie, czasem zupełnie nic. Ma swoje upodobania, które musimy uszanować, przy jednoczesnym zachowaniu balansu pomiędzy naszymi oczekiwaniami. Jedno jest pewne, nie jest łatwo.



Najpierw jedzą oczy


W poprzednich artykułach napisałam Ci jak ważne jest dawanie dziecku dobrego przykładu i włączenie go w robienie zakupów oraz wspólne przygotowanie posiłków (Krok pierwszy - klik) oraz jak istotne jest odpowiednie zaciekawienie, stworzenie zabaw związanych z jedzeniem, a także wyeliminowanie zbyt dużej ilości słodyczy i poszukanie zdrowych alternatyw (Krok drugi - klik). Tym razem chciałabym zwrócić Twoją uwagę na bardzo istotny dziecięcy zmysł, jakim jest wzrok. Im bardziej apetycznie, wesoło, kolorowo wygląda przygotowana potrawa, tym większa szansa, że dziecko będzie chciało ją skosztować. Kiedy sama byłam dzieckiem, nie było możliwości, żebym zjadła jakąkolwiek kanapkę. No chyba, że taką, którą przygotowała moja babcia. Za każdym razem musiała to być kolorowa ciuchcia z kwadratowymi wagonikami. Dobrze, że chociaż torów nie kazałam sobie robić. Ale poważnie, pamiętam jak dziś, że smakowała znacznie lepiej niż zwyczajne kanapki. Z rozmów przeprowadzonych z moimi koleżankami, wiem, że znaczna ich część miała całkiem podobnie. Dzieciaki lubią, gdy za samym jedzeniem kryje się coś więcej. Jakieś szczególiki podkręcające smak. To naprawdę działa. Współczesnych dzieci być może nie zadowoli już taka zwyczajna ciuchcia. Trzeba trochę pogłówkować. Jakiś superbohater, ulubiona postać z bajki, ulubione zwierzę, ulubione kolory, trzeba się wysilić. Domyślam się, że to dlatego dla "Programu dla Szkół" została stworzona postać Chrumasa i jego przyjaciół. Dzieci lubią przeżywać przygody, nie lubią sztywnych ram i zasadniczych zachowań. To chyba jest właśnie w byciu dzieckiem najfajniejsze.



Regulamin przy stole


Zabawa zabawą, ale ważne jest również, by w Twoim domu panował jakiś ład i zasady. Nie, nie chodzi tu o jakieś sztywne ramy. Warto jednak, by pora posiłku odbywała się w ustalony sposób. Niech wtedy nie gra telewizor, żadne rozpraszacze nie są potrzebne. Niech to będzie okazja do spędzenia kilku wspólnych rodzinnych chwil. Odłóżcie telefony, nie zajmujcie się bzdurami, pogadajcie ze sobą. W czasach gdy każdy się gdzieś spieszy, zaczyna mieć coraz więcej własnych spraw, pasje, hobby, znajomych, pracę, niech pora posiłku będzie tą chwilą w ciągu dnia, gdy macie czas na zapytanie, jak minął dzień, pogadanie o wspólnych planach, posłuchanie o problemach lub rzucenie paru słów o niczym. Niech dziecko od najmłodszych lat ma taki jeden niezmienny punkt, który zawsze będzie Was scalał. Gdzie będziecie w pełni poświęceni sobie. Niech te momenty nie zdarzają się dwa czy trzy razy w roku od święta. Niech to będzie Waszą stałą, niezmienną tradycją. To naprawdę zaprocentuje szybciej niż myślisz.



Niejadek i już


Pomiędzy nadmierną troską, kolejnymi próbami zachęcenia dziecka do jedzenia a przemocą przy stole istnieje bardzo cienka granica. Ja wiem, że osiwieć można, gdy dziecko po raz kolejny odmawia jedzenia, rozgląda się za słodkim, a wszelkie Twoje próby zachęcenia go kończą się fatalnie. Te kupione fartuszki z ulubionym bohaterem, akcesoria kuchenne, wspólne pieczenie babeczek, a nawet te talerze i miski z pozostawionymi na widoku kawałkami owoców i warzyw zupełnie nie pomagają. Wkurzasz się coraz bardziej, bo Twoje dziecko wydaje się nie tylko ich nie dostrzegać, ale również nie mieć na nie najmniejszej ochoty. Są dwie opcje. Spróbuj dziecko zmęczyć. Może za mało się rusza? Być może więcej aktywności sportowej załatwiłoby sprawę? Jakieś rolki, rower, basen, nawet długi spacer potrafią skutecznie zwiększyć apetyt. A może właśnie wtedy przydadzą się te miski z przekąskami w domu pod ręką. A jeśli to także nie pomaga ani trochę? Przyjmij, że Twoje dziecko być może faktycznie tak ma. Rób na bieżąco podstawowe badania, odwiedzaj lekarza pierwszego kontaktu, kontroluj stan zdrowia. Jeśli wszystko jest w najlepszym porządku, nie ma sensu zmuszać dziecko na siłę do jedzenia. To będzie miało odwrotny efekt. Jak to mówią, ulubione smaki i preferencje żywieniowe zmieniają się co 7 lat. Zawsze jest jakaś nadzieja.
Tymczasem sama zmykam na pole bitwy z moim niejadkiem. Nie jest łatwo, ale drobne sukcesy się pojawiają!


A jak u Ciebie wygląda czas wspólnego posiłku? To czas dla was czy każdy zajmuje się czymś innym?



***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***
Dzięcięca inteligencja emocjonalna. Jak ją prawidłowo wspierać?

Dzięcięca inteligencja emocjonalna. Jak ją prawidłowo wspierać?

Mówi się, że ludzie emocjonalnie inteligentni, to tacy, którzy są świadomi własnych emocji, nie odcinają się od nich i potrafią nad nimi dostatecznie panować. Umiejętność rozpoznawania własnych uczuć, nazywanie ich, umiejętność radzenia sobie z nimi, to właśnie to, czego powinien nauczyć rodzic własne dziecko. To podstawa do nawiązywania dobrych relacji z otaczającymi ludźmi. 




Świadomość własnych słabości

Powinnaś już wiedzieć, że dziecko jest doskonałym obserwatorem. Idealnie naśladuje Twoje gesty, reakcje, zachowania. Podpatruje to, jak radzisz sobie z tymi łatwymi, jak i trudnymi uczuciami. Kłótnia rodziców, frustracja czy złość to nie są złe uczucia, ważna jest umiejętność wyrażenia ich. Kłótnie między rodzicami zdarzają się raz częściej, raz rzadziej, ale jeśli zaraz potem następuje zgoda, przytulenie się czy przeproszenie, dajesz dziecku wyraźny sygnał, że może zdarzyć się trudna emocjonalnie sytuacja, ale jest z niej zawsze jakieś wyjście. Uświadomienie sobie swoich mocnych stron jest bardzo ważnym punktem. Każdy przecież jakieś ma, nie ma się co oszukiwać. Spróbuj się zastanowić nad tym, co Cię najbardziej złości, kiedy jest ten moment, że zaczynasz tracić nad sobą kontrolę? Ustalenie swoich słabych punktów, ma na celu pomóc Tobie i dziecku reagować odpowiednio w przyszłości. Z chwilą uświadomienia sobie tego, problemy nagle nie znikną, ale przy odrobinie wysiłku przestaną mieć nad Tobą taką kontrolę.



Lekcja uczuć

Rozmawiaj ze swoim dzieckiem o uczuciach. Nie rób z tego tematu tabu. Już same próby rozmowy pozwalają pielęgnować wasze więzi. Gdy pojawia się jakiś problem, ważne jest to, byś umiejętnie nazywała uczucia. Zamiast pytać "Kto jest winny?" zapytaj "Co możemy zrobić, żeby naprawić sytuację?", zamiast słów "Przestań się wściekać" powiedz "Widzę, że jesteś zły", "Nie marudź" zamień na "Wyglądasz na smutnego". Stwarzaj sytuacje do omawiania uczuć, nie nakazuj konkretnych zachowań. Daj dziecku szansę poradzić sobie, z tym co właśnie w nim szaleje. Gwałtowne i impulsywne zachowania zwykle tylko pogorszą sytuację. Z uczuciami już tak jest, że wypowiedziane, wykrzyczane albo wypłakane dużo szybciej pozwolą nam poradzić sobie z trudną sytuacją. Jeśli nie dajesz sobie lub dziecku tej możliwości mogą powrócić w postaci trudnych zachowań, lęków, depresji, obniżonego nastroju. Konflikty są nieuniknione, jednak zachowanie spokoju, bezpiecznych warunków i wsparcie, skutecznie umożliwi Ci znaleźć konstruktywne rozwiązania. Zrównoważona reakcja jest kluczem do sukcesu.



Samodzielność i poczucie własnej wartości

Najlepszą metodą na to, by rozwijać inteligencję emocjonalną dziecka, jest widzieć w nim wspaniałego i wyjątkowego człowieka. Człowieka, być może jeszcze małego, ale który również ma prawo do tego, by go wspierać, szanować i tolerować. Jeśli wiesz to i powtarzasz dziecku, że jest fajne, wartościowe, mądre, że ma potencjał, dajesz mu wspaniałą możliwość i szansę, by takim człowiekiem właśnie się stał. Wcale nie musisz od pierwszych lat podejmować za dziecko wszystkich decyzji. Nie musisz być odpowiedzialna za kierowanie jego wszystkimi wyborami. Ciągłe podejmowanie decyzji za dziecko osłabia jego wolę oraz zmniejsza poczucie własnej wartości. Już dwulatek jest w stanie podejmować małe, proste i drobne decyzje. Daj więc dziecku już od najmłodszych lat poczucie, że jest bardzo ważnym, samodzielnym członkiem rodziny. To bardzo zaprocentuje w przyszłości.



Pamiętasz na codzień o wsparciu emocjonalnym dziecka? Jak radzisz sobie z trudnymi sytuacjami? 


 
***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***
By niejadek zaczął jeść. Krok drugi!

By niejadek zaczął jeść. Krok drugi!

Niezależnie od tego jaki model i trend żywienia jest najbliższy Tobie i Twojej rodzinie, powinniście spożywać duże ilości warzyw i owoców. Możecie je w zasadzie jeść do woli. Pamiętajcie jednak o urozmaiceniu i o zasadzie, że warzyw powinno być 4 razy więcej niż owoców i że te najlepsze mają kolor zielony. Tylko jak prosto i bez kłótni wytłumaczyć to niejadkowi?



Zadbaj o szczegóły


W poprzednim artykule pisałam, jak ważne jest, by dziecko miało szansę poznać, skąd bierze się jedzenie, jak powstaje i jak ląduje na talerzu (całość do przeczytania TUTAJ). Gdy dziecko jest już świadome jakie zwierzęta dają mleko, że kury znoszą jajka, jak trzeba zadbać o rośliny, by wydały  owoce itp., czas na kolejny krok. Zabierz je do sklepu i pozwól kupić niezbędne akcesoria kuchenne. Niech wybierze sobie swój własny talerz, miseczkę na zupę, sztućce w ulubionych kolorach, ubijaczkę do jajek, foremki do babeczek czy chochlę do mieszania. Poszukajcie wspólnie fartuszka kuchennego, który zachęci dziecko do częstszych wizyt w kuchni i asystowania lub samodzielnego przygotowania posiłków i przekąsek. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z tego, jak takie drobne szczególiki oddziałują na dziecko. Wiesz, że byle afera i największa histeria świata może wybuchnąć z najbardziej błahego powodu, jaki właśnie przychodzi Ci do głowy, a zapominasz, że kształt sztućców, kolor miseczki i fartuch z motywem ulubionej bajki mogą zwiększyć apetyt i chęć na pomaganie w kuchni nawet o 70%? Większość dzieciaków to wzrokowcy!



Zaciekaw


Dzieciaki oprócz tego, że lubią oceniać różne potrawy wzrokiem, lubią również niebanalne spędzanie czasu. Pamiętam taką zabawę ze swojego dzieciństwa. Jedna osoba zawiązywała oczy drugiej, następnie nabierała na łyżeczkę jakieś produkty bądź przyprawę. Potem dawała tej osobie do powąchania i do spróbowania. Zadaniem osoby z zawiązanymi oczami było odgadnąć, co takiego znajduje się na łyżce. Być może z Twoim niejadkiem na początku nie przejdzie opcja z próbowaniem potrawy. Niemniej jednak zabawa jest fantastyczna do wypróbowania. Na samym początku możesz po prostu dawać dziecku potrawy jedynie do powąchania, pokaż, jak niektóre produkty czy przyprawy bardzo różnią się między sobą. Pozwól dziecku, by sprawdziło również Twoją wiedzę. To może być bardzo ciekawe doświadczenie. Możesz wspomóc się książeczkami zachęcającymi do aktywności w kuchni. Znajdź jakieś ciekawostki na temat różnych warzyw i owoców. Wymyśl jakieś proste zagadki. Odsyłam Cię również na stronę Pamiętnik Chrumasa, znajdziesz tam sporą dawkę wiedzy. To doskonały moment na nauczenie dziecka tego, jak przechowywać jedzenie. Co zrobić, żeby się nie zmarnowało, jak i wyjaśnić, dlaczego wyrzucanie jedzenia jest złe. Dzieci lubią dowiadywać się nowych rzeczy, z natury są bardzo ciekawe otaczającego je świata. Pozwól dowiedzieć się jak najwięcej.



Znajdź alternatywę


Jest spora liczba dzieci mocno uzależniona od czekolady, cukierków, lizaków i innych słodkości. Ich nadmiar to zwykle jeden z głównych powodów braku apetytu. Nie tylko postaraj się stopniowo te produkty ograniczać, ale również poszukaj zdrowej alternatywy. Gwarantuję Ci, że znajdziesz całą masę inspiracji. Owsiane ciasteczka z jabłkami, warzywne frytki czy sernik na zimno z owocami. To pierwsze propozycje, które przyszły mi do głowy, zwłaszcza, że te frytki u nas w domy wymiatają, a sernik to ulubione ciasto mojego męża. Naprawdę nie musisz rezygnować z wszelkich słodyczy. Jeśli chcesz zdrowo jeść, wystarczy szukać alternatyw, eksperymentować i wybierać takie produkty, które są słodkie z natury, a jednocześnie naturalnie zdrowe.




To co, który przepis wypróbujesz jako pierwszy? A może masz już swój ulubiony?



***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***

Czerwcowe inspiracje książkowe

Czerwcowe inspiracje książkowe

Kolejna porcja książek z dziecięcej biblioteczki, które polecam. Tym razem trochę interaktywnie, trochę samodzielnie, ale też spora dawka nauki i ciekawostek. Jesteśmy w tym punkcie, gdy nie tylko czytamy, ale tworzymy własne historie, przy okazji dajemy upust wyobraźni oraz odpowiadamy na takie nurtujące pytania jak: czym się różnią chłopcy od dziewczynek?!





1. "Opowiedz mnie". Madalena Matoso, wyd. Babaryba

Oryginalna książka, poruszająca dziecięcą wyobraźnię do granic możliwości. Bajkowy labirynt, którego to dziecko lub Ty jesteś twórcą. Możliwości jest nieskończenie wiele. Każde otwarcie książki to zupełnie inne opowiadanie, ogranicza Cię tylko Twoja własna kreatywność i pomysłowość. Znajdziesz tu księżniczki, skarby, piratów, kosmitów, krasnoludki, a nawet smoki i różne inne dziwne stworzenia. Od Ciebie zależy kto i w jakich okolicznościach pojawi się w Twoim opowiadaniu.







2. "Tydzień na budowie". Jean Reidy, wyd. Babaryba

Plac budowy i pojazdy w połączeniu z dniami tygodnia? To możliwe! Dzięki krótkiej, wesołej historyjce nauka stanie się świetną zabawą. Do tego przepiękne, kolorowe ilustracje skutecznie przyciągające wzrok najmłodszych Czytelników. Nie tylko pokażą sporo szczegółów, ale również zachęcą do zadawania kolejnych ważnych pytań!






3. "Mój najlepszy elementarz". Rihard Scarry, wyd. Babaryba

Jeden z najpopularniejszych amerykańskich autorów i ilustratorów książek, tym razem daje możliwość nauki setek nowych słów, czynności, części ciała, narzędzi, zwierząt, zawodów, pór roku i wielu wielu innych. Książka zarówno dla dzieci około pierwszego roku życia, jak i trzylatków i czterolatków. Wyraźne ilustracje, prosty język, wszystko to, co nas otacza zebrane w jednym miejscu. Świetna dawka wiedzy i zabawy w jednym.







4. " Pięknie dziękuję. Poznaj niezwykłą moc słowa dziękuję!". Ellen Surrey, wyd. Babaryba

Tu znajdziesz nie tylko historię Mikiego, który ma bardzo ważną pracę domową do odrobienia. Oprócz tego, że dziecko pozna magiczną moc słowa dziękuję, będzie miało całą masę zadań do samodzielnego zastanowienia się, odpowiedzenia, wykonania. Odkryje jak wiele zawdzięcza własnym rodzicom, bliskim oraz ludziom, którzy go na codzień otaczają. Książka nada się dla młodszych dzieci, ale pomoc rodzica/opiekuna będzie niezbędna, jak i dla starszaków, ale te poradzą już sobie same.






5. "Gotujemy". Dominika Czerniak Chojnacka, wyd. Babaryba

Książeczka aktywnościowa, pozwala, a nawet namawia do gotowania, rysowania, bazgrania, gryzmolenia i zabawy przede wszystkim. Kulinarne zadania nie tylko zachęcają do kolorowego tworzenia, ale także do twórczej pracy we własnej kuchni. Fajne zadania, ciekawostki, przy okazji świetnej zabawy możliwość nauczenia się przydatnych rzeczy. Tą książkę pokocha wiele dzieciaków.






6. "Rekordziści" Ola Woldańska - Płocińska, wyd. Czerwony Konik

Sir Hugh Beaver chciał się dowiedzieć, jaki ptak w Europie lata najszybciej, ale w żadnej z książek nie znalazł odpowiedzi na to pytanie. Postanowił więc sam o tym napisać. Tak powstała "Księga Rekordów Guinnessa" - gromadząca najbardziej niesamowite dokonania i najwspanialsze rezultaty osiągane przez człowieka lub zaobserwowane w naturze. To w tej książce autorka szukała pomysłów do tej książki. Stąd dowiesz się jaka była największa kula z gum do żucia, ile osób może upchnąć się w jednym autobusie, gdzie była najbardziej kudłata owca lu jaki był najwyższy bałwan świata. A gwarantuję, to nie wszystko.





7. "7 Nawyków Szczęśliwego Dziecka". Sean Covey, wyd. Znak :)

Zdaniem autora wystarczy 7 prostych historii, by nauczyć dziecko dobrych nawyków i zachowań. Ta książka, to zbiór zabawnych, pisanych pięknym językiem i pięknie zilustrowanych opowiadań, które przybliżają rodzicom metodę 7 nawyków skutecznego działania. Bohaterowie każdego z opowiadań uczą cię jednego z siedmiu dobrych nawyków. Witek uczy organizacji czasu, Lilka pokaże jak ważna jest współpraca z innymi, a Wandzia będzie przypominać, że o siebie warto dbać. Jesteś ciekawa reszty opowiadań? Ta książka jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych.






8. "Julek i dziura w budżecie". Sylwia Wojciechowska

Julek ma 8 lat, ciemnobrązowe, wiecznie potargane włosy, lekko zadarty nos i okrągłe zielone oczy. Nie jest ani za wysoki, ani za niski, jest za to bardzo chudy. Pomyślicie pewnie, że Julek mało je, ale nie podobnego. Mama mówi, że Julek m dobrą przemianę materii. Spójrzcie, co Julek ma w kieszeni! ...... - tymi słowami zaczyna się cała historia, z której dzieciaki dowiedzą się wszystkiego na temat pieniędzy, oszczędzania, rat, pożyczek, marży, budżetu domowego i całej reszty związanej z finansami. Książeczka z całą pewnością będzie pomocna przy finansowych rozmowach z dziećmi i wytłumaczeniu dlaczego właściwie nie kupisz im kolejnej zabawki w tym miesiącu.





9. "Pierwsza encyklopedia. Mój dzień". wyd. Wilga

To jest hit minionego miesiąca w moim domu. Odkąd nasza trzylatka zaczęła zasypywać nas pytaniami o różnice między chłopcami a dziewczynkami, zaczęliśmy rozglądać się za jakimiś pomocami. Zwłaszcza, że te różnice chciała zobaczyć, same wytłumaczenia nie wystarczyły. Szybka wizyta w księgarni zakończyła się powyższym zakupem (z pewnością nie ostatnim w tym temacie). Z samej książeczki dzieci nie tylko dowiedzą się o różnicach. Znajduje się tu cała masa wiedzy na temat człowieka, budowy ciała, czynności jakie może wykonywać, zmysłów. Poruszane są tematy dobrego zachowania, niepełnosprawności, ale również organizacji dnia, czy miejsc otaczających nas na codzień. Przy okazji dziecko ma możliwości nauki dni tygodnia, pór roku, czy sprawdzenia swoich umiejętności, poprzez krótkie teściki na końcu każdego działu. Ja jestem bardzo na tak!







Która książka najbardziej przypadła Ci do gustu? 





***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***

By niejadek zaczął jeść. Krok pierwszy!

By niejadek zaczął jeść. Krok pierwszy!

Zdrowa, zbilansowana dieta ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Spożywanie wartościowych składników jest szczególnie ważne zarówno dla maluszków, uczniów jak i dorosłych. Okres intensywnego wzrostu i wytężonej pracy, jaką wykonuje każdego dnia dziecko wymaga szczególnej troski o odpowiednią dietę. Wszystko po to, aby każdego dnia wspierać intensywny rozwój i dbać o prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Gorzej, gdy na pokładzie pojawi się niejadek...




Świadomość


Mówi się "jesteś tym, co jesz". Te powszechnie znane na całym świecie słowa są tak prawdziwe, że aż absurdalne. A tymczasem dieta, to klucz do sukcesu, do lepszego, lżejszego życia. W Polsce niestety to słowo wciąż kojarzone jest z odchudzaniem. Z ciągłą walką o szczupłą sylwetkę, z wyrzeczeniami, z morzem wylanego potu, regularnymi treningami. Według definicji encyklopedii PWN natomiast, "dieta to: sposób żywienia się człowieka, charakteryzujący się ustalonym pod względem jakości, ilości i urozmaicenia doborem pokarmów, dostosowanym do potrzeb organizmu." Nie ma tu nic o odchudzaniu, prawda? Warto w końcu zerwać z tymi mitami i skupić się na korzyściach wynikających z wypracowania własnego stylu jedzenia. To trochę tak, jak ze stylem życia, każdy ma indywidualny i wie, z czym czuje się najlepiej.
Gdy już odkryjesz, że to właśnie jedzeniem możesz wpływać na jakość swojego życia, samopoczucie i zdrowie, Twoja świadomość i sposób robienia zakupów powinny ulec zdecydowanej zmianie na lepsze. Fajnie, że masz w każdym sklepie tak różnorodny wybór. Pamiętaj jednak o tradycjach własnego regionu. W lokalnych, sezonowych produktach kryje się największe bogactwo, jakie powinno pojawić się na Twoim talerzu. Talerzu Twojego dziecka również.



Odbicie lustrzane


Przez wiele pierwszych lat, to właśnie Ty jesteś wzorem, który świadomie i nieświadomie naśladuje Twoje dziecko. Sposób w jaki robisz zakupy, to, które produkty wybierasz, po jakie sięgasz przekąski w ciągu dnia. Dziecko to wszystko rejestruje. To ważne, byś zdała sobie z tego sprawę. Jeśli Twój sposób żywienia nie należy do najlepszych, tym trudniej będzie dziecku w jego własnym dorosłym życiu. Przeanalizuj, czy są jakieś zmiany, które warto wprowadzić do Waszej diety. Następnie świadomie pozwól dziecku na każdym etapie towarzyszyć. Od momentu robienia listy zakupów w domu, aż do wspólnego jedzenia. Bez pomijania takich etapów, jak wspólne zakupy w sklepie czy na targu i wspólne przygotowanie posiłków. To dobry moment na to, by uświadomić dziecko, że mleko nie bierze się z kartonu, a jajek nie produkuje się w fabryce. Pozwól mu poznać ten świat. Zabierz je na targ, na wycieczkę do pobliskiego gospodarstwa agroturystycznego, spacer po sadzie, stwórzcie w domu własny mini ogródek z ziołami. Dobrym pomysłem jest również znalezienie postaci z bajki, książki lub Internetu - przykładem może być Chrumas, którą dziecko polubi i która jednocześnie będzie tak samo dobrym przykładem jak Ty lub Twój partner. Im dziecko więcej wie, tym łatwiej jest mu zrozumieć wiele rzeczy. To również często, a znam wiele potwierdzonych przypadków, oddziałuje na zwiększenie apetytu.



Współpracuj


Gdy już wypracujesz własne domowe zasady, dopilnuj, by osoby często przebywające z Twoim dzieckiem również ich przestrzegały. Do tej pory spotkałam się z dwoma największymi wyzwaniami związanymi z respektowaniem reguł panujących w różnych domach. Albo to była nadopiekuńcza babcia, która w zasadzie absolutnie nie chciała zaszkodzić, ale kompletnie nie rozumiała dlaczego trzecia dokładka zupy, zaraz potem kawałek pysznego ciasta drożdżowego zagryzany trzecią kostką czekolady czy cukierkiem to taka zbrodnia...?! Albo zaraz za babcią szkolny sklepik, który oferował słodkości i niezdrowe przekąski. Problem był nagłaśniany na całą Polskę. To było zaraz po tym, jak lekarze alarmowali i informowali o rosnącej fali otyłości wśród polskich dzieci. Przewidywania były mocno niepokojące. Jedną z odpowiedzi jest uruchomiony od września 2017 roku "Programu dla Szkół". Jest to kontynuacja dwóch programów, a cały projekt będzie trwał 8 lat. W ramach niego uczniowie otrzymują bezpłatnie owoce, warzywa, soki oraz mleko i produkty mleczne. Oprócz samego promowania, celem programu jest właśnie wykształcenie zdrowych nawyków żywieniowych wśród dzieci. A pomysł, by dziecko miało na wyciągnięcie ręki owoce, warzywa czy mleko, zamiast ciastek, czekolady czy gazowanych napojów, uważam z rewelacyjny.
 



A zatem jaki jest pierwszy krok do walki z niejadkiem? Po pierwsze umożliwienie mu poznania w jaki sposób powstaje jedzenie na talerzu, w jaki sposób pojawia się w sklepach czy na lokalnym rynku. Po drugie stworzenie okazji do tego, by dziecko mogło samodzielnie doświadczyć, zobaczyć i zrozumieć jak właściwie się doi tę krowę i otrzymuje mleko, co się dzieje w kurniku, jak trzeba zadbać o zioła czy owoce, które posieje choćby we własnym balkonowym czy działkowym ogródku. Niech zdrowe przekąski będą na wyciągnięcie ręki, a ograniczone zostanie spożywanie słodyczy i słodkich napojów. To idealny początek.


A jak je się w Twoim domu? Kto jest odpowiedzialny za zakupy, a kto za przygotowanie posiłków?

***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***

Genki English - nauka języka angielskiego dla najmłodszych

Genki English - nauka języka angielskiego dla najmłodszych

Od kilku lat na rynku pojawia się coraz więcej propozycji gier, które łączą elementy zabawy z rozwijaniem różnych dziecięcych umiejętności. To pozwala urozmaicać codzienne zajęcia z maluchami, jednocześnie bardzo pozytywnie wpływając na ich umysły. To również przewodnia myśl nauczycieli wykorzystujących do nauki języka angielskiego metodę GENKI. 

 


Predyspozycje dziecka


Zapamiętywanie to jedna z najważniejszych umiejętności pozwalająca na szybki rozwój u dziecka. Jej przyswojenie przynosi szereg pozytywnych korzyści zarówno na poziomie szkolnym, jak i w dorosłym życiu. Jest to również jedna z najczęściej ćwiczonych zdolności dzięki dostępnym grom i zabawom. Ale to nie wszystko. Dzieciaki poprzez zabawę ćwiczą również refleks, spostrzegawczość i koordynację. Wielu językoznawców twierdzi, że mózg noworodka ma niezwykłe zdolności lingwistyczne i przejawia predyspozycje do łatwego przyswajania otaczających go dźwięków. Dlatego im szybciej oswoisz dziecko z językiem obcym, tym prostszy dla niego się stanie. A w późniejszym etapie szybciej będzie go w stanie opanować i stosować. Im dłużej będziesz zwlekać, z tym większymi trudnościami będzie mogło spotkać się dziecko w przyszłości. Wraz z upływem lat tracimy wrodzoną zdolność do łatwego i swobodnego przyswajania obcych dźwięków. Prościej wykorzystać ten czas, gdy dziecko jest najbardziej chłonne, a nauka to czysta zabawa, a nie przykry obowiązek.



Metoda Genki 


Metoda tej nauki języka angielskiego została zapoczątkowana przez Richarda Grahama, Brytyjczyka od wielu lat związanego z nauczaniem języka angielskiego. Samo słowo "genki" oznacza: zabawny, ekscytujący. Głównym założeniem tej metody jest wzmacnianie pewności siebie u dziecka podczas komunikowania się w języku angielskim. Nauczyciel osiąga ten cel od samego początku angażując dziecko w każdy etap zajęć. Są tu uwzględnione naturalne potrzeby dzieci oraz energia, która rozpiera ich na każdym kroku. To właśnie dlatego nie ma tu mowy o siedzeniu. Przez cały czas trwania zajęć są wykorzystywane zabawy ruchowe oraz multimedialne i interaktywne materiały. A stosowana metoda ciągłego powtarzania ma na celu efektywną naukę i stałe przyswojenie nowych słów i zwrotów.


Lekcja pokazowa


Jeśli pochodzisz z Łodzi lub okolic a powyższa metoda zaciekawiła Cię, możesz skorzystać z dzieckiem z lekcji pokazowych. Szkoła Baby English Center Łódź zaprasza, każdego kto chciałby się przekonać, jak nauka metodą Genki wygląda w rzeczywistości. Jest to jedyna szkoła w tej okolicy, która oferuje takie lekcje. Zajęcia odbywają się w różnych grupach wiekowych od 3-latków do 9-latków. Dzieciaki są kwalifikowane do odpowiedniej grupy w zależności od wieku i umiejętności. Więcej informacji oraz filmików znajdziesz na stronie.




Sama widzę, jak moje dziecko zdołało oswoić się z językiem angielskim zaledwie przez dwa tygodnie pobytu w Anglii. Oczywiście, że nie zaczęła nagle mówić płynnie po angielsku, ale widzę z jaką łatwością i w jak krótkim czasie zapamiętała niektóre wyrażenia, słowa i zwroty. Widzę jaką jej to przynosi frajdę, dlatego zamierzam w najbliższym wakacyjnym czasie przetestować powyższą metodę, bo czuję, że jest idealna dla dzieciaków w takim wieku.




A co Ty myślisz o takiej metodzie nauki języka obcego?


***
Jeśli ten artykuł spodobał Ci się fajnie jeśli polubisz, skomentujesz i/lub udostępnisz.
Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zajrzyj na mój fanpage i Instagram.
Jesteś aktywnym rodzicem, który lubi podróżować z całą rodziną zamiast siedzieć przed TV? Dołącz do grupy na Facebooku.
Masz jakieś pomysły, chcesz po prostu pogadać? Pisz śmiało @
***

Copyright © 2016 Pewnamama , Blogger