OBSERWUJ BLOGA PRZEZ EMAIL

Dziecko. Wakacje. Tłum. Co robić, gdy dziecko się zgubi?








Jedno z najgorszych wspomnień dzieciństwa? Bez wątpienia tamta sobota, gdy wyszłam z domu z mamą na rynek. To był całkiem ciepły dzień. Wiosna lub lato. W jednej chwili szłam sobie obok niej, a w drugiej drżałam z przerażenia. Pamiętam to morze rąk, ruszających się we wszystkich kierunkach. I szybko przemieszczające się nogi. Pamiętam też, że próbowałam zadzierać głowę tak wysoko jak się tylko da, by wreszcie dostrzec tak dobrze znaną mi twarz. Ale na próżno. Byłam przerażona, blada ze strachu, a głos całkowicie uwiązł mi w gardle. W uszach miałam jeden wielki szum i nic więcej. Pamiętam też, że po chwili, która trwała całą wieczność, nagle ktoś złapał mnie mocno za rękę. To była mama. Ulga nie do opisania. Miałam około 5 lat, a pamiętam wszystko tak wyraźnie, jakby to było wczoraj.




Wiem, że takie sytuacje się powszechnie zdarzają. Wiem, że prawie każdy przeżył w swoim życiu coś mniej lub bardziej podobnego. I zawsze po krótszym lub dłuższym czasie wszystko kończyło się dobrze. Nie chcę, nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak mogło się to skończyć inaczej. Nigdy nie chciałabym żeby coś podobnego spotkało moje dzieci. O młodszą córkę jeszcze się nie martwię, jest całkowicie uzależniona ode mnie, ale starsza jednak coraz bardziej testuje granice własnej samodzielności. Coraz pewniej się oddala, coraz ciekawiej poznaje świat, coraz chętniej idzie 3 kroki przede mną. A ja edukuję, rozmawiam, tłumaczę jakie zagrożenia mogą ja spotkać, jak powinna się zachować w wielu różnych sytuacjach, co powiedzieć, co robić. Ale jednocześnie coraz bardziej drżę na myśl, że znajdzie się w sytuacji, która narazi ją na podobny stres, co mnie w dzieciństwie.




Znajomość numeru rodzica przez dziecko to jedno. Znajomość własnego adresu zamieszkania, imiona i nazwiska rodziców, numery alarmowe, to podstawa. Zwłaszcza przy takim modelu życia jak nasze. Ale to nie wszystko. Naszej całości dopełnił niepozorny Smart Watch. Moją wdzięczność zaskarbił sobie zwłaszcza dzięki funkcji lokalizacji i przyciskowi SOS. Ale po kolei. Nasz model KLIK  to po pierwsze wykonywanie i odbieranie połączeń (obsługuje karty SIM wszystkich operatorów), po drugie możliwość wysyłania i odbierania wiadomości głosowych, nie dłuższych niż 15 sekund. Lokalizacja, o której wspomniałam wcześniej, to możliwość sprawdzenia, gdzie znajduje się dziecko  w danej chwili, bez znaczenia czy jest na zewnątrz czy wewnątrz jakiegoś budynku. Przycisku SOS może użyć dziecko by zaalarmować nawet 3 numery na raz, że znajduje się w niebezpieczeństwie lub że potrzebuje pomocy. Jedną z funkcji opiekuńczych jest również monitoring głosu, którego możesz użyć by posłuchać dźwięków otoczenia, w jakim znajduje się Twoje dziecko. Oprócz tego możliwość wymiennych pasków, włączenia monitoringu snu lub opcji krokomierza. Odporność na zachlapania i kolorowy, intuicyjny, bardzo prosty w obsłudze wyświetlacz to kolejne plusy. A to jeszcze nie wszystko. Są też różne inne modele, niektóre nieco się od siebie różnią technicznie itp. Zachęcam Cię do przejrzenia oferty na stronie Garett.













Możesz powiedzieć, że to inwigilacja. Możesz stwierdzić, że zwykła zachcianka i fanaberia. Ba! Możesz nawet mieć zdanie, że w d*&$ch nam się poprzewracało . Wszystko zależy od podejścia. Wszystko zależy od tego, do czego Ty sama będziesz potrzebowała używać podobnego gadżetu. Ja szanuje prywatność mojego dziecka i wiem, że nie przekroczyłabym pewnych granic. Ale, jeśli to pozwoliło mi w końcu spać spokojnie i nie martwić się na zapas, a mojemu dziecko dało większe poczucie bezpieczeństwa, to ja nie mam nad czym się zastanawiać. Moje dzieci są dla mnie najważniejsze. Nie chcę rezygnować z czegoś co daje mi szczęście i poczucie spełnienia jak podróże. Bywamy całe dnie w lesie. Dalsze i krótsze wycieczki to u nas codzienność. Weekendy w Parkach Rozrywki, dłuższe i krótsze wyjazdy wakacyjne to must have. Wystarczy chwila nieuwagi. Wystarczy wejście w tłum. Zagapienie się na coś w lesie. Zresztą mogłabym tak wymieniać jeszcze długo. Skoro w ten sposób mogę wyeliminować swoje obawy i jeszcze bardziej zadbać o swoje dziecko, to nawet nie będę się zastanawiać. Gdy tylko moja druga córka podrośnie, ona również dostanie swój egzemplarz. A ja dalej będę spać spokojnie.
















Copyright © Pewnamama , Blogger